Chyba już wiem od czego mam takie głupie problemy :(. Moja mama pokazała mi książeczkę jakiejś mądrej mrs. psycholog i dowiedziałam się, że to prawdopodobnie od...stresu! Przemyślałam sprawę- kiedy zaczęły się problemy itd. i wiecie co? Okazało się, że od wakacji! W szkole w czerwcu stresów nie ma, a z dala od mojego dziwnego domu czułam się wyluzowana. Do tego możliwe że teraz wręcz obsesyjnie licze kalorie i martwie się o wagę, która nie schodzi w dół :(.
Mądra pani psycholog poradziła ćwiczenia na wyciszenie (zainteresowani niech pytają) i chyba zaczne od dziś wieczora-przed snem, bo wtedy jest cicho w domu-nikt się nie kłuci :(. Dziś nic mi się nie chce. Ledwo co zmusiłam się do ćwiczeń z kasetą,a na dworze ani razu nie byłam!! Dzięki Bogu, że psa mam, bo zaraz będe musiała z nim wyjść ;) to i po schodach troche potrenuje...
Xenna pomogła, ale tylko na raz, problem istnieje dalej, a non stop nie moge chemii brać, nie wiem co robić, mam nadzieje, że odstresowanie pomoże. Może zapisze się na jogę?