-
Waga pokazała 53,4 kg, czyli okres świąteczno-noworoczny dodał mi ok kilograma.
Od wczoraj zaczęłam 2 etap odchudzania, bedzie on nieco dłuzszy i trudniejszy
-zostaje na 1200 kcal
- ćwiczę
-dbam o siebie
Za miesiąc podsumowanie i pomiary, bo ostatnie były robione 21listopada.
Mam nadzieję,ze wszystko pójdzie tak jak zaplanowałam.
A teraz czas na ósemki :)
-
Nie jest tak najgorzej :wink:
Ja się wolnę na razie nie mierzyć :P
A pochwalisz się wynikami?
Przyjemnych ćwiczeń!
-
Dziwne, nie mam zakwasów po wczorajszych ćwiczeniach, chociaz to się okaze jak zaczne dzis ćwiczyć.
Muszę jeszcze rower wprowadzic w ruch,bo same cwiczenia to za mało, moj orgnizm stał sie oporny i nie idzie na współpracę.
A wynikami się pochwale jak bedzie czym ;)
-
Ja cwiczylam dzis... 7 minut...
Ale sie u Ciebie kolorowo-tickerkowo-radosnie zrobilo :)
-
Juli dobre i tyle, lepszy rydz niz nic
a kolory to dlatego, ze chciałabym już wiosnę, a nie taka chlape szarą.
Narazie jestem po obiedzie,więc brzuch pełny i na ćwiczenia za wcześno
-
To japierw sobie poćwicz, a rower może później? Bo nie wiem czy tak wszystko na raz... Przyzwyczaj się do jednego, a może potem... Z resztą nie wiem :P Jak dasz radę, to czemu nie na raz?
-
Wczoraj tak mnie pochłonęła praca nad dyplomem,ze kompletnie straciłam rachube czasu no i nie poćwiczyłam :evil:
Teraz przed 2 sniadaniem to zrobie,bo mam w planach znów długi romanas z komputerem.
Musze popracowac nad lepsza organizacja dnia, bo stanowczo za późno zaczynam.
No i musze wreszcie kupić sobie kalendarzyk kieszonkowy, zeby miec gdzie ten plan rozpisać, a wybierałam się juz po niego ze3 razy i skleroza jedna zapomniała.
-
Uff jak goraco.
2 dni przerwy w ćwiczeniach i to ciepło gdzieś musiało ujść.
Od razu mi lepiej :) Musze jednak te ćwiczenia robic codziennie i to najlepiej rano,żeby miec energię na cały dzień. A teraz wody :!: :!:
-
Nareszcie coś ruszyło... ok 0,5 kg mniej, ale to być moze woda.
Jak narazie cwicze codziennie i dobrze mi z tym, zmienię tickerka, żeby miec lepsza motywację.
-
Picie kawy i ćwiczenia chwile potem to chyba nie nalepszy pomysł, bo serducho pika za mocno
mam juz zaklepana datę i salę na wesele, tak więc nowa motywacja do odchudzania.
Te ćwiczenia chyba cos dają,bo przynajniej brzuch jest nieco twardszy i trzyma ten balon co mi zawsze się nadymał po jedzeniu.