witam
trzymam kciuki za Ciebie i będe wpadać żeby zobaczyć jak ci idzie :D
pozdrawiam Agata
Wersja do druku
witam
trzymam kciuki za Ciebie i będe wpadać żeby zobaczyć jak ci idzie :D
pozdrawiam Agata
Jakoś w dalszym ciągu nie mogę połapać się w tym blogu i zasadach jakie tu panują.może odnajdę się kiedyś w tym gąszczu nowości.
kopenhaska-dzień ósmy.jest ok.już coraz mniej czuję głód,coraz mniej myślę o jedzeniu.jest lepiej.
dzisiaj poczułam nawet nagły przypływ energii i wiekszych chęci do życia!a już myślałam,że pozostanę w tej apatii...
FUFKA:
na mnie możesz liczyć,będę Cię wspierać w kopenhaskiej!fakt,wiele osób jej nie popiera i odradza.lepsza jest na początek odchudzania niż na kurację.no i wcale nie opracowana przez rządową kilnikę kopenhaską. ale daje efekty.mnie pasuje na początek.
FILIGRANOWA:
chętnie bym się nauczyła robić na drutach.jaką to książkę masz?myślisz,że z książki można nauczyć się dziać?
WIKAISZYMEK:
dzięki za wsparcie!jak tylko rozpracuję jak tu się odwiedza,odpisuje itp. to napewno zajrzę do Ciebie!
gathi :> Dlaczemu sie nie mozesz polapac? W czyms pomoc?
No nie wolno sie zalamywac, ani smucic, bonie oto chodzi w dietkowaniu.
No i na dodatek nie masz duzo do zrzucenia, wiec wiesz.
Ja tez traktuje kopenhaska jako takie "zobaczymy co z tego wyjdzie". Jak sieuda to super, bo bedzie motywacja wieksza. A jak nie? Bede dalej na 1000 :) I tyle:>
Powodzoonka:)))
Gathi z mojej książki na pewno można się nauczyc dziać. Szczególnie, że jest ze zdjeciami i szczegółowym opisem. Nie pamiętam autora i tytułu, bo mam ją w domu, a jestem w pracy, ale sprawdzę i dam ci znac wieczorem
gathi? Gdzie sie Pani zapodziala?:>
Kochane Dziewczynki!
Bardzo Was przepraszam za tak długa nieobecność!Jednak mogę się usprawiedliwić- miałam problemy z internetem(w ogóle nie chodził) i dopiero z 15 minut temu facet od netu przyszedł i mi naprawił.:)
Zakończyłam wczoraj dietę kopenhaska!Nawet nie wiecie jak się cieszę!!! Nienawidzę tego mdłego żarcia z tej diety! Ble! Przechodzę dzis na 1000kcal i w końcu mogę jeść owoce!!!!!!!! :))) Tego mi najbardziej brakowało! Ok,jest tam czasem owoc w kopenhaskiej,ale max 3x na tydzień.A ja kocham jabłka i codziennie wcinam ze dwa.Teraz bede mogła :)
Fakt,schudłam całkiem dużo,bo aż 4,5 kg. Chciałabym tak jeszcze 3,5-4,5 kg. Ale fajnie,bo w końcu widać mi troche talii,a nigdy jej nawet pod lupą nie mogłam dostrzec.Oprócz wagi,to mi w wymiarach nieźle spadło!
Myślałam sobie wczoraj z nienawiścią o kopenhaskiej i o tym,że pewnie jak tylko sie obudzę z rana to opałaszuję lodówkę! Ale nie- najpierw zmobilizowałam sie do ćwiczeń (to juz drugi tydzień ćwiczeń,choć w weekend odpuściłam-byłam zbyt osłabiona i zniechęcona),a na śniadanko zjadłam dwa jabłka.I poczułam się pełna! To jest plus-żołądek mi się skurczył!
Och,teraz pisałabym i pisała... ale niestety,mam troche rzeczy do załatwienia.
Jutro znów tu będę,OBIECUJĘ! a może nawet jeszcze dzis tylko później...
buziaczki!
dzis drugi dzien bez kopenhaskiej,a na 1000kcal.wczoraj sobie jednak troche pofolgowalam i zjadlam wiecej niz 1000kcal,bo oprocz rzeczy malokalorycznych pojawily sie tez 3-4 kostki gorzkiej czekolady.ale nie moglam sie oprzec.za to dzis-zdecydowanie lepiej.czuje sie zdecydowanie lepiej...:) jednak pewne diety nie sa dla mnie,a inne sa niemal bezbolesne.czyli nie jest az tak zle.no i troche ruchu tez jest ok.zobaczymy jakie to da wyniki.