Spokojnie, przyjdzie czas na żniwa i zaczną spadać te wstrętne kilogramy. Nie martw się, u mnie też zastój na wadze.
http://www.healthsuperstore.com/arti...eight-loss.jpg
Wersja do druku
Spokojnie, przyjdzie czas na żniwa i zaczną spadać te wstrętne kilogramy. Nie martw się, u mnie też zastój na wadze.
http://www.healthsuperstore.com/arti...eight-loss.jpg
Ale mnie tu dlugo nie było. No ale cóż, tak to jest jak ktoś zabiegany. Moja waga ani drgnie już od bardzo dawna, owszem rozmiar ubrania zmniejszyłam ale waga nic.........kiedy sie wreszcie ta wskazówka ruszy w dół :( . Na Pilates ciągle chodzę, nie poddaje sie, jednak z wprowadzeniem jakejś diety gorzej. Ogólnie źle nie jest nie obrzeram się i nie jem za dwóch jak radzi mój mąż (no bo oczywiście karmię i jego najukochańszy synek nie bedzie sie najadał, .........jednak facecie czasami są nie do życia), ale też nie ograniczam się a więc od czasu do czasu jakieś słodkości zjem. chyba muszę skończyć z nimi :( chociaż one tak dobrze nastrój poprawiają. No nic popracuję jeszcze nad tym.
No i nici z tej diety. Walczę ze sobą jak mogę ale nie idzie. Słodycze jakoś cichcem przemycane są do mojego brzucha a potem wieczorem zaczynam mieć wyrzuty sumienia że sie nie powstrzymałam. Może ja jestem słodyczowym nałogowcem!!!!!! No a do tego niedługo świeta i co..... tam będą znów słodycze:(. Dobrze że chociaż przy ćwiczeniach wytrwałam, a nawet zaczęłam dodatkowo ćwiczyć w domu. To jest pewnien sukces
A waga ani drgnie a szkoda moglaby sie wreszcie ruszyć
Oj długo mnie tu nie było. Zajęcia poza domem odpadły od kiedy mój małżonek rozpoczął pracę wyjazdową. W domu jednak nadal ćwiczę. Od sierpnia przestałam karmić maluszka więc mogę zastosować sobie dietę. Na wakacjach o dziwo straciłam 2kilo no ale cały czas gdzieś spacerowałam. Myślę że najpierw zastosuję dietę oczyszczającą, a potem zwaną "jedz połowę" tego co dotychczas, ponieważ nie chce mi się gotować oddzielnie dla dzieci i dla siebie. Na razie tyle ,teraz chyba będę częściej tu zaglądać