-
Katharinka :shock: ! Jeju witam z powrotem :D - ostatnio aż mnie ruszyło - widziałam na forum twój nick...dopiero po chwili mi doszło, że to przy "skojarzeniach dla odchudzających się" :( . Sprawy wyjazdu niestety, no jedynie, żeby R.wylali z pracy i miał w ten termin wolne a kolano...to sprawa, która się ciągnie już latami, trzeba po prostu ćwiczyć, tylko ja zawsze zapominam, że trzeba pilnować żeby ćwiczyć wszystko i potem takie ekscesy :twisted: . Kompulsy...nie ma wytłumaczena - nie ma stresu, nie ma głodu...jem już nietylko to, na co bym miała ochotę, ale właściwie wszystko :roll: ...i tak się to już latami ciągnie... :?
A pilnować będę :twisted: - mogę na ciebie krzyczeć, tulić ciebie, pocieszać, grozić palcem... :wink:
Dziś Grzybowa jednak w góry nie pojechała - i w sumie też dobre, bo przynajmniej się dospałam, dziewczyny już teraz powoli zaczynają zaliczać górki. Plany lepiej żadne...choć jeden by był...wszak...wiecie o co mi chodzi... :roll: .
Keep good kobitki :)
-
Dzień dobry Kochana :) Dzisiejszy dzień zapowiada się wręcz cudownie :) Słoneczko świeci, ochota do odchudzania nie minęła, więc musi byc dobrze :) Pozdrawiam gorąco i czekam na relacje ;)
-
No mam nadzieję, że i cudownie skończy :) . Jak narazie na necie, słońce za oknem zaprasza do kochania się latem a ja czekam aż mi niestrawność minie, żeby polecieć do sklepu po mięsko - dziś u Grzybowej w planie mutowane spaghetti, czyli zamiast spaghetti makaron świderki, sos wypróbuję taki pomidorowy z przyprawami kupny - już sprawdzone, że nie jest to akurat bomba kaloryczna :wink: , akurat dorzucę swoje mięsko i jeszcze doprawię czym pyszotnym typu bazylia i woala - znam dietetyczniejsze obiady, ale jednako na samyc warzywach żyć nie można :twisted: .
-
dziękuję :mrgreen:
wiesz, myślę sobie że jakoś to sie ułoży.... ja też niedawno byłam na dnie sinusoidy- wszystko pod górkę, ale naszczęście to już minelo i jest coraz lepiej. Dlatego też uważam że i u Ciebie bedzie podobnie Zobaczysz, to wszystko minie.
(WIem, zaleciało banałem, ale to prawda :wink: )
heh, a ja jeszcze nie wiem co mam na obiad... cośtam lezy w lodówce, ogarnie się potem ;)
smacznego !
i ćwicz, coby kolanko się dobrze miewało :*
-
Właśnie duszę wieprza co by zmiękł do sosu :mrgreen: .
Dziś zamiast roweru w planie koszenie w ogrodzie - ze dwie godzinki zlecą a wieczorem późnym spacer - i tak potrzebuję przywyknąć do tych butów na góry :lol: plus jakieś ćwiczenia na te tylne partie ud - bo tam przeczuwam, że znowu tkwi sedno sprawy kolanowej :roll: .
A oprócz tego zmykam za jaki kwadrans na murzynka sie zrobić w ogrodzie dopóki słońce, bo głoszą pogorszenoe pogody :twisted: .
A oprócz tego spisane 100milionów rzeczy do zrobienia gdyby przyszła ochota pożreć całą lodówkę - let´s fight :twisted: .
-
Mięso, mięso i po mięsie :twisted: ...co prawda w tym sosie niby też ma być co kupiłam, tyle co nie miałam akurat dziś smaka na śladowe jego ilości tylko takie z prawdziwego zdarzenia :twisted: :twisted: .
No dobra...mam dobry humor, mam dobry humor, mam dobry humor... :mrgreen:
-
Co za wspaniały obiadek :wink: .opalaj się opalaj .. Sloneczko śliczniutkie ! Niestety ja się opalać nie moge , a nawet wole być blada ... :D
-
Hehe...dziś jakieś złe fluidy, bo ledwom chciała się iść opalać to słoniec zalazł za chmury ponure i siedzi tu takie ciemne coś nad miastem od tego czasu :evil: - byle jeszcze ze dwie godzinki nie padało, bo muszę ten trawnik skosić :oops: .
Jak narazie zaliczone dwa razy miasto, raz sklep, czyliż z 5km w nogach by już było. Nie dam się , nie dam się, nie dam się :twisted: .
Good mood :mrgreen: .
-
Ja też dzisiaj zalatany trochę dzionek miałam :)
A pogoda to w dwóch sówach: duszno pochmurnie :(
Czyli nieciekawie
-
Grzmi, grzmi, przestało a ja dupa kosiarkę schowałam w obawie przed deszczem, bo przedłużaczy z domu użyłam niekrytych i groziło, że wywalę korki gdyby zmokły. I lipa. Ale i tak skosiłam większość - godzinka 20minut zeszło, czyli jakieś 300kcal - też ruch.
Idziom się smarować po kąpieli 8) .