-
grzybciu kochany -co do pesymistycznego wpisu na poprzedniej stronie...ja dzis przezylam to co Ty-ubrania i lustro......i tez nie wychodze z domu jak nie musze...najgorsze jest jednak to ze czasem musze-isc zajecia poprowadzic i tylko modle sie zeby mi nikt nie powioedzial: ale Ty sie zaokraglilas!!!!I biore sie !!!! u ceibie jak widze dwa? dni na plusie- u mnie jeden, ale to az jeden to przodu i nie jeden na minusie!!!!!
No tak jak bierzemy sie????
-
Sukienka ja to tak jakoś zawsze do półlitrowego kubka kawkę robię i jak mnie licho weźmie to nawet pół dnia piję a daję do niej półtłuste mleko - w tym 0,5l to się prawie te 100ml uzbiera, ale za to bez cukru i czasem wystarczy tak łyknąć choćby zimnej i odchodzi ochota na słodkie 8) . A swoją drogą dopóki mnie ciągle na odchudzanie bierze to lepiej cuś więcej policzyć niż mniej. Akurat paniki to nie dostaję jak o 50-100kcal przekroczę :lol: .
Mocca czasami to ja poważnie rozmyślam, żeby przysiąść fałdów, nauczyć par excelans anglika i wyjechać na wymienny gdzie do zagranicy, bo w sumie jakoś tłumy przyjaciół to mnie tu nie trzymią :?. Sama nie wiem a jak nie wiem to wsiadam na rower i pedałuję. Słuchawki z jaką muzyczką typu Enya, Tori Amos na uszach, pocę duszę za lepsze jutra i katuję litry z siebie żeby nie mieć wody dla łez :roll:.
Z czerwoną to jest tako wszelako. Ja akurat to zawsze kupowałm oryginał w herbaciarniach, czyli co poniekąd kubek takiej herbaty to był taki kop, że można było do nocy zakuwać a mocny tak, że w ilości ponad litr wyżerała dosłownie żołądek. Te kupowane w sklepie normalnym to napewno takiego powera nie mają, bo w sumie to taki półproszek, nie całe liście, ale gdyby po więcej kubkach naraz cię potem ganiało do ustępu, albo żołądek był niemrawy wiesz kogo obwiniać :D.
Madysku , oj nie takie dwa, bo dzisiej wpadłam znowu :cry: , ale o tym później :D . Zna się te dni, kiedy odmawiam wyjścia z domu, ubieram w największe bluzy, najszersze spodnie, wszędzie się pałętam z poduszką przywiniętą do siebie :roll: . Ile razy ja odówiłam spotkania z moim byłym, bo po prostu po napadzie byłam, było mi niedobrze, opuchnięta, wzdęcia, bóle...Żem zaokrąglona to może nikt nie powie, ale spojrzenia zupełnie wystarczą - wracam na uczelnię grubsza o 4kg, po boku dziewczyny modelki. Śmieszna z nas para - jak wieża Eifela z przybudówką :D . No ale napewno się bierzemy :D !!! Każdy dzień na plus to się liczy :evil: :wink: !!!
Sisterku co do tego niejedzenia to już u ciebie ci wygarnęłam :evil: , ale tak trochę rozumiem, bo też czasami podczas semestru u mnie tak, że trudno wierzyć, że z takim podejściem do jedzenia to my na medycznym jesteśmy :roll: . Ja wirzę, że napewno się uda z tym examem, paluchy już przygotowane :wink: . I spróbuj Sis przyajmnie jakiego jogurta i Wasy brać do pracy, bo dość mi jeszcze do lekarza żebyś ty tak od zaraz sobie żołądek stargała :? . Ha, gadam a sama żrę, ale to inna sprawa :P .
Mno to nareszcie i o mnie. Jednym słowem - porażka :x . Dzisiej, niestety, klasyka dnia drugiego - 4050kcal. Zero komentarzy. Może to choś jako przestroga będzie wisiało na tym forum :) . Jutro w planie mała duża wycieczka, bo podróżuję akademik załatwiać, popołudniu rower :evil: :evil: :evil: !!! (nawet gdyby mi nogi od tego moje tyłka a'la szafa trzydrzwiowa odpaść miały :x )...już tylko 4dni... :roll:
Dziękuję kochane wy moje, jeżuś, aż trudno uwierzyć ile radości człowieku może takie zwykłe forum dawać :D . Obiecam. Że nie zapomnę :wink:
-
hej jak tam u ciebie?
już lepiej?
-
Jejciu, cześć Magdullusia :D . Gdzieś ty mnie tu wygrzebała :shock: 8) ? Już lepiej, thanx - dzisiej 1930kcal, dużo załatwiania po całym Ołomuńcu, teraz krzątam po całym domu, bo już przygotowuję powoli rzeczy do wyjazdu, żeby w niedzielę nie było, że półpusty samochód na akademik :lol: . Sprzątanko, pranie... :P . Koooocham początki 8)
-
:D Kolorowych snów życzę bo widzę że jesteś :D
J zaraz spadam do łóżka bo padam po pracy :roll: Policzę tylko kaloryjki :?
Pa*pa** :D :D
Lepsze 1930 niż 4050 :wink: :)
-
ja wiem Grzibciu, ze tak z niejedzeniem to kicha straszna, ale jak jestem sama w pracy to niestety nie daje rady - bo wyjsc nie moge i koniec - to juz jest sila wyzsza.....
z egz do przodu
a u Ciebie widze, lepiej - w kratke troche, ale od czegos trzeba zaczac
pozdrawiam i trzymaj sie mocno
buzki :*
-
i jak dzisiaj?
u mnie nie najlepiej
ale mam nadzieje że u ciebie OK :D
-
Zahaczyłam małym palcem u nogi o kant łóżka i skręciłam go. Nie potrafię chodzić. Ostatnie trzy dni wakacji przesiedzę w domu. Tak jak zresztą całe wakacje. Mama za to na mnie strasznie nakrzyczała, że moja wina, bo bez kapci i że jestem nieznośna kiedy powiedziałam, że raczej wykluczone że jutro z nimi w góry pojadę jak nawet na przeciwbólowych kwiczę z bólu. Dożarłam znowu do 4000kcal. Znowu mnie boli wątroba. Wszystko mi jedno. Jestem fatalistą. I brakuje mi ludzi, którzy nareszcie by mnie chwili bólu przytulili zamiast nakrzyczeć na mnie. Dziękuję.
-
-
*przytula* lepiej?
a tak wogóle to co słychać? :D