dobranoc Kochana :*
Wersja do druku
dobranoc Kochana :*
Według rozkazu walczę :wink: - wczorej tak mi sumieniem ruszyło a kawa bólem głowy, że o 22 jeszcze pognałam na bieżnię - 90min.marszobiegu (w tym 50min.biegu) - 12,6km - cca 780kcal :D . I tak tym nie spadła ilość kalorii dostarczonych do normalnych granic :roll: , nom przynajmniej nie ułoży się wszystko :twisted: .
Witamy Martynksien :wink: . Nio udało się przed wielu laty przy przebudowie mum namówić do zrobienia takiej małej siłowni w piwnicy, Bogu dzięki, bo nie wiem jak ja bym się odważyła paradować po tych naszych fitness miejskich :? . Przynajmniej nie ma wymówek, że mi się nie chce przebierać na dwór, że zimno, wietrzno, późno, że droga dużo zajmie :lol:. Ale jakie tam czasami bywają masakryczne pająki :roll: ...a zawsze te grubasy włochate usadowią się tam gdzie maszyny do ćwiczeń :evil: .
Weekend będzie nasz 8)
super że sie wczoraj zmobilizowałaś :) no pewnie że będzie nasz :)
miłego dzionka życze :*
hej hej hej ;-)
no to nieźle wczoraj dałaś z tym biegiem... dzisiaj będzie podobnie co ? :mrgreen:
mam nadzieje że główka już nie boli ;-)
miłej soboty ;-*
Weekend nalezy do nas. Uhuhuhu :-P 8)
Zazdroszczę bieżni w domciu... ja mam tylko rowerek :D
rowerek w domciu też super sprawa sama mam i chwale :) niezależnie od pogody wsiadam i spalam kcale :)
Dziewuszki nie ma co smutać, ja bym tam czasem lepiej rowerek niż bieżnię, jednako tutej jak już człowiek pada z nóg to koniec, minuty dłużej, na rowerze zawsze udawało mi się jeszcze pociągnąć trochu :) . A głównie można wrzucić muzyczkę na uszy, zamknąć oczy i tak jechać i jechać...na bieżni zawsze trzeba kontrolować kroki, w dodatku mam nierównowagę mięśniową u obu nóg i łatwo mi skręcić kostkę, po prostu mi stawy skokowe po kupie nie trzymią jak by miały, czyli gdzie mi tam do zamykania oczu :( .
Dietka narazie na medal :wink: (weekend nasz 8) ), owsianka ekspresowa na śniadanie, na obiadek rosół z makaronem, mięso wołowe w musztardowym sosiku roboty mamy, ziemniaczki :D . Jeszcze tylko soczek domowy jabłko-pomarańcza-marchewka, obowiązkowa kawka (żeby nie było headache´u) i thats all :wink:.
Bieżnia jak wyjdzie to jutro, mam taką zasadę dawać mięśniom zawsze minimalnie dzień na spoczynek :D . Póki co jutro babska imprezka, minimalnie brzuszne będą wytrenowane na medal po takiem spotkaniu :lol: .
Zmykaaaam, trza się znowu trochu pokształcić :roll: ...
Ooo, w koncu Cie znalam :P
Co do rozwodu na temat biezni i rowerka - ja tam wszystko lubie :P
Zycze powodzenia w dietowaniu :)
bo to superancko :D mi też poszło ok :)
ale ja wam zazdrosze tych urzadzen do cwiczen :roll: