-
Z tego co napisałes wynika,ze mimo,ze wygladasz dobrze da;ej czujesz sie źle.Mysle ze spowodowane jest to nie tym jak wyglądasz,tylko tym ze czujesz sie samotny.Nie masz nikogo!Powinienes bardziej uwierzyc w siebie.Z pewnoscią fajny z ciebie chłopak,tylko jeszcze zadna z oniesmielonych dziewczyn nie miała odwagi ci to powiedziec.Musisz uwierzyc w siebie i w swoją atrakcyjnosc.Wyobraz sobie ze z 30%dziewczyn które koło ciebie przechodza tez mysla sobie jak na nie spojrzysz ze myslisz sobie ze jest gruba.A czy tak jest??Nie wydaje mi sie.Tak,wiec nie mozesz do tego problemu podchodzic w ten sposób.Mówie ci Maciek!Głowa do góry.Stan przed lustrem i powiedz sobie,,jestem piekny''.
ps.A moze ubrania które ubierasz są mało dopasowane do ciebie.To tez ma duze znaczenie.Wystarczy zły krój bluzy zeby człowiek poczuł sie o 5 kg cięższy
pozdrawiam i wierze ze napiszesz niebawem do nas ze juz jest ok
-
Ja mając 46 kg, mam większe kompleksy niż kiedy miałam 70 kg ;/
Więcej mi się nie poooba i wogle.
Ale trzeba to zmieniać.
-
niestety mam ten sam problem. Zgubiłam trochę kilogramów, ale mimo to kompleksy mam gigantyczne:(
-
Niestety kochani wszystko siedzi w głowie.
Maciuś kochany gratuluje:) zazdroszcze:)
Wklej swoje fotki przed i po odchudzaniu :)
czekam na nie;)
pozdrawiam
-
Zgadzam się z tą głową
Uważam, ze zrobiłeś kawał świetnej roboty, naprawdę. Ja jestem dopiero na początku tej drogi i wierzę, że sie uda-dzięki takim ludziom jak TY.
Odnośnie psychologii. polecam wizytę w jakimś sensownym gabinecie. Po krótce z tego co piszesz to;
1. Nałożenie bluzki powoduje 'żłe odczucia'
2. Pojawiają się zle myśli (dialog wewnętrzny)
3. Pojawiają się złe odczucia
itd-taki looop (Pętla) jak w komputerze
jeśli czujesz, że to co napisałem powyżej to prawda to możesz;
1. Zmienić dialog wewnętrzny-rozmowy jakie sam ze sobą toczysz 9głównie ton, i sposób mówienia)
2. Zmienić odczucia (zbadaj temat 'kotwiczenie stanów')
3. Zmienić strategię ( to już robota dla specjalisty)
jeśli uważasz, ze jest inaczej, czyli pomyliłem się to
Ten post był pisany w dobrej wierze, a ja nadal podziwiam Twoje osiągnięcia
:)
Pozdrawiam
Majka1
-
ja mam tak samo:(
Przytyłam w ogólniaku i na studiach - powodem była chuda jak wiór kolezanka, chciałam byc taka sama, na przemian jadałam i głodowałam, potem na studiach stres i znów dodatkwe kilogramy, było pewnie ponad 80- nie wiem już wtedy przestałam wchodzic na wage, potem otarłam sie o bulimię, udało się - poradziłam sobie dzięki facetowi, a potem był wielki post i udało mi się nie jeść przez cały czas jego trwanai slodyczy, to chyba był przełom, w wielkim tygodniu sąsiadka przyniosła przepis na zupe z kapusty i cały rozkład tygodniowej diety - zawzięłam się i w niedzielę wielkanocną spodnie były mi znacząco luźne - po tygodniu! od tej pory sukcesywny spadek wagi, latem kiedy naprwadę już sporo zeszczuplałam - zważyłam się - 76 kg, a więc musiał być nawet ponad 80 i to dobrze. Potem praca - stresy ale juz te dające spadek wagi, zmiana trybu żywienia, ale kmpleksy pozostały, czasem jest lepiej czasem gorzej, ale zawsze widze gdzies jakieś fałdy. W ciązy nawetz abardzo nie przytyłam, wazyłam 75, ale uodizłam duże dziecko, 3 miesiace po porodzie wróciłam do wagi - no ale zawsze jest jakieś ale... Także rozumiem to ciągłe życie z urojonymi kilograami, ciagłe porwnywanie sie do szczuplejszych, dziś jestem na Monignacu, 3 tydzień się zaczął, straciłam ponad 3 kg, mój cel to 58 kilo, więc jeszcze 4 w dół - ale czy wtedy będę szczęsliwsza - nie wiem? Wiem , że chce do licha przekroczyć te magiczne 60 - chyab dam radę? Dam radę!!!
-
sprawdzam coś:)
-
Witam :!: :!: :!:
Przy moim niskim wzroscie kazdy nadmiar choćby kilograma był- i jest nadal widoczny. Od 1 kwietnia jestem na diecie Sb, ważyłam 61kg teraz juz 56,5. Wcale z tego powodu nie czuje się lepiej. Nie widze tych zrzuconych kg, pomimo tego ze w domu intensywnie cwicze. Najbardziej zależy mi na wymodelowaniu brzucha (odwieczny problem). Wiem. ze na to potrzeba czasu, ale ja nie widze ani troche roznicy. Tłuszcz jak zwisał tak dalej zwisa...
-
Też może coś skrobne (?). Jak widać większość z nas Cie pociesza... wiemy jak sie czujesz... przechodzilismy w bardziej lub mniej podobny sposób swoją walke z kilogramami. Chciałabym Ci powiedziec zebys pomysłam "JESTEM FAJNYM CHŁOPAKIEM", ale sama dobrze wiem jak jest. Ja przy wzroscie 160cm wazyłam 73kg. dużo. teraz jest 50/49.. Chodze na silownie 3razy w tygodniu dlatego pare kilogramów tych miesni mam.. ale, własnie, noco z tego?... czuje sie o wiele gorzej niz byłam grubsza, kiedys jakos bardziej kolorowomi było. A teraz(?) a teraz płacze za kazdym razem gdy zjem coś słodkiego lub zjem inny obiad niz ten ktory powinnam zjesc... czyli z diety,to straszne... i niestety takie PRAWDZIWE... kiedys nie widziałam tych kilogrammów... a teraz gdy tylko waga wskaze 1kg, 2kg wiecej nie moge sobie wybaczyc ze np. zjadłam pierogi zamiast gotowanego kurczaka z ryzem... I choćkazdy mi mowi ze pięknie wygladam,mam pieknie wyrzeźbione ciało...to ja nadal wiem, widze ze jest zle i ze chce zeby było mniej tych kilogramów... acogorsza bardzo boje sie przytycia... boli mnie fakt ze nie moge choc w malutkim stopniu skusic sie na cos innego niz z diety bo zaraz tyje...
Dodam jeszcze ze na diecie (i wzmozonej aktywnosci fizycznej) jestem od 2 lat
-
Życie to nie dieta, życie to nie wygląd, zastanów się co jest dla ciebie najważniejsze, co chcesz mieć na nagrobku: dobrze wyglądał(a) na swoje lata czy raczej coś innego?