doskonały pomysł :twisted: Zwłaszcza, że większość z nas po diecie czeka wymiana niemal całej garderoby. Muszę to zasugerować mojemu narzeczonemu :DCytat:
Zamieszczone przez Weronika77
Wersja do druku
doskonały pomysł :twisted: Zwłaszcza, że większość z nas po diecie czeka wymiana niemal całej garderoby. Muszę to zasugerować mojemu narzeczonemu :DCytat:
Zamieszczone przez Weronika77
Hej wam !
czeka mnie ciężki wieczór bo sie umówiłam z koleżanką do knajpki obiadkowo- piwnej.Zobaczymy czy wyjdę z tego bez szwanku dla dietki, hehe.
Bo piwko na tym etapie odpada na starcie ale myślę,że jakąś lekką sałatkę sobie kupię a co z winegretem można chyba przecież sałata nie tuczy i pomidorek z ogóreczkiem.
W ogóle przez tą dietę to abstynentem zoztanę hehe.
Kasia
Myślę że sałatka z odrobina sosu winegret nie zaszkodzi.Ja sama do swoich surówek dodaje a to troszke majonezu wymieszanego z jogurtem 0% albo oliwę z oliwek.Nie można zupełnie zrezygnowac z tłuszczu.
No to wróciłam z mojej eskapady !!Było na prawdę superowo. Zamiast frytek z gyroskiem sałatka, no i herbatka z cytrynką , Bardzo fajnie spędziłam czas i do tego okazało się ,że może być na prawdę fajnie jeśli trzeba sobie odmówić tego czy tamtego.
UDAŁO SIĘ , po raz kolejny i powiem że każdy następny raz jest łatwiejszy, najgorsze były te pierwsze dni , kiedy to odczuwałam wychodząc gdzieś z domu taki mały smutek,że nie mogę czegoś zjeść czy wypić, teraz może trochę się z tym pogodziłam albo przywykłam, sama nie wiem.
Dobrej nocki życze wszystkim
Kasia
Gratuluje wytrwałości :D Faktycznie z czasem wszystko wydaje się łatwiejsze :P Ja nawet polubiłam diete :lol: :lol: :lol:
Ostatanio ze znajomymi świętowaliśmy nowy rok chiński :D
Było wielkie gotowanie i bardzo dużoooo dobrego jedzenia :D
No i ja jako jedyna nie jadłam nic :) Po prostu powiedziałam że nie dziękuje ale nie chec zniszczyć tego na co tak długo pracowałam :D Po kolacji wszyscy mi gratulowali i jednocześnie podziwiali :D
Witajcie!
Chybatyoprzeć się pokusie jedzonka to faktycznie jest duży wyczyn!
gratuluję takiego ubytku wagi bo już dużo za tobą i życzę dużo , dużo silnej woli.
Ja dziś zaczynam 18 dzień dietowania.
Oczywista dzień rozpoczęłam od stanięcia na wadze i się bardzo mile zaskoczyłam .
Mój pierwszy mały sukces mam za sobą Jest 85 kilo na liczniku
Nie spodziewałam się tego w dniu dzisiejszym a tu pach niespodzianka.
Fajnie cieszę się przeokrutnie i zgodnie z tym co sobie obiecałam idę sobie zrobić mały prezencik.
Jak ja się cieszę ,że tu jestm , że są osoby, które mają ten sam problem i jest gdzie się i wyżalić i pochwalić, nie wiem czy sama bym tyle dała radę zrobić gdyby nie to forum.
Dziś sobie wyznaczam następny krok w walce o szczupłą sylwetkę - jest to 79 kg.
Czyli 6 kilogramków jest przede mną ......I dużo i mało
Teraz idę zjeść śniadanie, pozdrówka Kasia
5 kg to juz ładny spadek , gratuluję!
Gratulacje.Spada ci waga pieknie.Pozdrawiam :D :D :D :D
Cześć Kasiu wpadam z rewizytą :D
Gratuluję przejścia pierwszego etapu i trzymam kciuki za następne. 79 bardzo blisko więc napewno szybko ci się uda 7 zobaczyć.
Współczuję tylko tych nocnych ciągątek na jedzonko mam nadzieję że już na zawsze uda ci się pokonać te skłonności.
:D
Witajcie dziewczyny !
Pozdrawiam piątkaowo i kawowo i serdecznie!!!!!
Dziś mój 19 dzień odltłuszczania.Nie ćwiczyłam wczoraj wcale , no cóż nie było kiedy a poza tym byłam padnięta i szczerze mówiąc nie miałam siły ale raz na jakiś czas ponoć przerwaćwiczeniowa jest wskazana ,żeby się zregenerowały mięśnie.
Na wagą wejść musiałam i się znów zaskoczyłam miło bo 200 g mniej , jak to dobrze,że mam tę wagę elektroniczną.........
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i takim sposobem rozpoczełam kolejny dietowy dzień.
Pytanko : czy jajecznica na kolacje to dobry pomysł, bo tak ostatnoi jadam i nie wiem czy dobrze robie.
Kasia
Gratuluje kasiu kolejengo ubytku wagi :D
Waga elektroniczna tobardzo dobry wynalazek-pokazuje nawet najmniejszy ubytek- a dla tych co nie trzymaja diety pokazyje tez kazdy "przybytek" ciała.Ja też swego czasu kupiłam taka wage i jestem bardzo zadowolona.
Myslę że jajecznica nie zaszkodzi na kolację byle nie robic jej z tuzina jajek i nie smażyc na tłuszczu.Co prawda nie ejstem ekspertem ale często jem jajko na kolację,a czasem nawet dwa tylko że gotowane.Idelanie mnie zapychaja i tłumią wieczorne burczenie w brzuchu.
Również pozdrawiam piatkowo :D
Wagi elektroniczne sa cudowne :D
Niestety nie mam takiej w domu i musze chodzić do babci się ważyć :D Dobrze , że to tylko raz w tyg i nie mam daleko ;)
Za to mam problem z dziadkiem . Powiedział mi że schudłam już wystarczająco i że powinnam przestać :) W ogóle wszyscy moi znajomi i rodzina myślą że waż e znacznie mniej , podobno wyglądam na ok 68-65 kg :) i zawsze jak im mówie ile waże to mi nie wierza :)
A co do jajecznicy to ja niestety nie wiem , poza tym nie przepadam za jajkami :)
Gratuluje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie było mnie ledwo dwa dni (chyba ;) ) a Ty już tyle osiągnełąś!
No naprawde gratuluje! trzymaj tak dalej a wymarzona waga a 7 to już na bank pojawi sie szybciej niż myślisz!
Jesteś dzielan dziewczynka! :)
Co do tej jajecznicy to chyba Ci nie pomogę bo nie jem kolacji :(
Mam pytanko ( znowu ;) ) Ile kosztowała Twoja waga i jakiej jest firmy??? Bo ta moja to coś mi sie wyadje waży byle jakoś ważyć i z dokładnością nie ma za duzo wspólnego :/
Miłego wieczoru :)
:D Droga Kasiu !!!!!
Zajrzałą do Ciebie zobaczyć co sie tu dzieje . Poczytałam sobie o Twoich zmaganiach i cuż tam widac :) pozytywne rezultaty a to najważniejsze Super ,że idziesz do swojego celu , TRZYMAM KCIUKI :D
A i oczywiście śle serdecznie pozdrowienia w Twoją stronę :D :D :D
Będę z uwagą sledziła Twoje poczynia . :D
Pozdrawiam
Lidka
Witam wszystkich!!
Weroniczko, Karnenko , Chybaty, BebeDziękuję serdecznie za odwiedzinki u mnie, nawet chyba nie wiecie jak mnie podtrzymujecie na duchu.
Dziś się wybrałam do sklepu chlip, chlip, było to bardzo nieprzyjemne przeżycie......
wszystko było za małe a moje odbicie w lustrze ehh szkoda gadać, już mi prawie łzy w oczach stanęły , i chyba bym chodziła smutna cały wieczór ale nagle mnie olśniło- Boże to jak ja musiałam wyglądać jak ważyłam 90 kg, a przecież jeszcze nie tak dawno mi to nie przeszkadzało.Zresztą sobie pomyślałam ,że w końcu ta 7 nadejdzie, a potem może i 6 i w końcu nie będę wyglądać jak góra tłuszczu, tudziż hipopotamica .
Jakie to wszystko jest dziwne, najważniejsze że nie załamujemy rąk tylko robimy coś żeby polepszyć swój wygląd a wraz z nim swoje samopoczucie.
trochę mi jeszcze jest smutno ale mam nadzieję że to jest chwilowe i jakoś przegnam ten zły nastrój , jutro będzie lepiej .Pozdrówka Kasia
Kasiu pozdrawiam bardzo serdecznie. Widzę, ze bardzo dobrze Ci idzie. GRATULUJĘ oczywiście tej 85 na wadze i życzę szybkiego doiścia do 79. Na pewno Ci się to uda. Trzymam mocno za to kciuki. Nie daj się pokusom i trzymaj dzielnie.
Cześć Kasiu powiem ci szczerze że mi też się marzy kupować ciuchy bez skrępowania, w normalnych sklepach. W sumie to już nie pamiętam jak to było ze stówą na karku :oops:
takiej tragedi lepiej nie pamiętać.
Teraz już jest lepiej bo już coś na siebie mogę włożyć, a jak dojdziemy do mety to dopiero będzie szaleństwo :D
Obiecałam sobię że jak schudnę i zobaczę w końcu 6 to kupię sobie kilka fajych ciuchów :D w nagrodę :wink:
Witam,,pozwolilam sobie tu zajzec... ;) milo popatrzec jak ktos sie cieszy z utraty nawet tych kilku deko ;) jestem pesymistka i mnie takie cos nie cieszylo by,,ale milo popatrzec jak ktos umie sie z tego cieszyc,,i dzieki temu mam wiecej zapalu i optymizmu w sobie,,nie dosc ze uczycie (podpowiadacie)jak sie odchudzac to jeszcze uczycie dobrego podejscia,,,,dzieki temu rozumiem ze "te male kroczki" procentuja w duze skoki,,pozdrawiam i gratulacje spadku wagi ;)
Witajcie !!!
Bebe ja chyba na razie zrezugnuje z zakupów ciuchów, właściwie to na ich niedobór nie narzekam , tyle że jak każda kobietka lubie sobie czasem cóś nowego kupić.Ale jak ma mnie to wprowadzać w taki nastrój to chyba poczekam , bo zakupy ciuchowe mnie demobilizują. Bo jak patrzę w lustro w przebieralni i widzę mój brzuch i inne otłuszczone części ciała to widzę ile jeszcze przede mną ..........Ale masz rację ,że jak dobrniemy do mety do będziemy mogły buszować w sklepach do woli .
Gosikudzięki za gratulacje , i za odwiedzinki , będę silna i nie dam się pokusom masz to jak w banku.
Dziś mój 20 dzień dietowania ehhh, ale to zleciało nawet nie wiem kiedy niedługo będzie miesiąc , wczoraj nie było źle ale oczywiście wtopa z planowaniem posiłków, cholera jasna jestem mało zorganizowana .W pracy zjadłam serek danio i sałatkę z tuńczykiem a potem długo długo nic bo czasu nie było potem zakupy no i byłam tak głodna ,że kupiłam banana i jebłko to zjadłam w sklepie bo mi burczało w brzuchu.
Do domu dotarłam koło 21 no i cóż trzeba było coś zjeść ....Na szczęście w limicie 1000 się zmieściłam , ale to nie jest normalne jedzenie bo przez pół dnia źle się czułam bo byłam głodna a na noc musiałam coś zjeść ,żeby dobić do tego 1000, idiotyzm.
Muszę się za to ostro zabrać , bo daleko tak nie zajadę.
Zaraz zamierzam to zrobić bo nie ma na co czekać.Wczoraj oparłam się pokusie lodów z bitą śmietanką , zaś była herbatka....... niedługo stanę się smakoszem herbaty hehehe, nigdy nie lubiłam herbat pod żadną postacią feeeeeeeeee, jak to człowiek się zmienia.
Dziś mnie czekają urodziny kuzynki, impra domowa, tego to sobie nie wyobrażam bo będzie tort, tona słodyczy i mnóstwo żarcia pod każdą postacią.....
Pozdrawiam sobotnio Kasia
Kasiu mam nadzieje ze zaplacilas za zjedzone rzeczy hehe ;) no wlasnie najgorzej isc na glodnego do sklepu,,a co do urodzinek zjedz sobie cos przed wyjsciem i nasyc brzusio to moze ten tort i te slodycze nie beda kusic,,no i miej pod reka ta zbawicielska wode,,, :)
Cześć Gosiak!
No oczywiście, że cieszy mnie każde 100 gram stacone, bo mnie to przybliża do 7 z przodu, gdyba waga codziennie wskazywała 100 g mniej to po 10 dniach będzie już pełny kilogram .Tak do tego podchodzę i co najważniejsze dobrze mi z tym .
Próbuję zrzucić te kilogramy od dawna chyba z 5 lat i nigdy mi się to nie udawało , zawsze jakieś wpadki , tu dzień grubasa z czekoladą tu imprezka z piwkiem i czipsikami, potem coś innnego zawsze było coś, urodziny , imieniny itd, a po takich rzeczach trudno jest wrócić na drogę diety przynajmniej mi.
Jadłam np. pizze i miałam wyrzuty sumienia bo niby jestem na diecie itd.
Kupowałam pieczywo chrupkie bo chleba w ogóle nie jadłam i zjadałam pół paczki albo i więcej - bo to niby dietetyczne a to g.. prawda taka paczka to ma z 450 kalorii, wydawałam na to kupę pieniedzy i nic z tego nie wychodziło.
Tym razem powiedziałam sobie - dieta to dieta bez wpadek, poczytałam sobie parę wątków m.in Gagi, czy Margolki , Gosikmt, chciałam zobaczyć gdzie tkwi mój błąd dlaczego innym się udaje a mi nie, odpowiedż była bardzo prosta, ja wiecej mówię o diecie a mało robie, gdzie sens, gdzie logika???
Same słowa nie wystarczą trzeba coś zmienić w sobie i zacząć działać.
Efekt- spadek wagi jest , nie trzeba było diet cud tylko 1000kal i ćwiczenia, mogę sobie zjeść bułeczkę rano i nic się nie dzieje, zupę w restauracji samawiam zamiast tuczących gyrosów z frytkami.
Zupełnie nie jadam słodyczy, potraw mącznych - typ kluchy, czasem ziemniak do obiadu.
Alkoholu pod żadną postacią, bo nawet nie chodzi o puste kalorie ile o osłabienie woli.
Nie wiem jak dalej będzie , bo wiem,że kilogramy tak ładnie cały czas spadać nie będą, ale na razie wierzę,że mi się uda pożegnać ten nadmiar kilogramów raz na zawsze.Nie ma takiej możliwośi ,żeby stosować dietę 1000 czy 1200 kalorii , ćwiczyć i nie widzieć rezultatów, byłoby to wbrew fizyce, kiedyś ta waga musi zacząć spadać przy ujemnym bilansie energetycznym.
Na razie się to sprawdza a co będzie dalej zobaczymy.
Gosieńko trochę więcej optymizmu, trzymaj się cieplutko
Kasia
Witam w sobotni poranek :D
http://www.gify.com.pl/albums/owoce/t_owoce__12_.gif[/list]
Kiedy czytałam co napisałaś w ostanim poscie to tak jakbym czytała o sobie.Ja postepowałam podobnie.Niby kupowałam rzeczy odtłuszczone dietetyczne ale jadłam je w takich ilosciach że i po nich moja waga rosła.Kupowałam np jogurt 0% pól litra i pochłaniałam go za jednym zasiadem wraz z dwoma pączkami.Wydaje mi się że takie dietetyczne zakupy to było takie uspokajanie swojego sumienia.
Kasiu ech skad ja to znam,,wiesz tez sie odchudzalam roznymi metodami i pieniazki na to ida rzeczywiscie,,,,nie slucham sie juz poradnikow typu "schudnij z nami" mysle ze tacy ludzie moga udzielic cennych wskazowek,,ale dopiero jak sie"siedzi w tym" wie czlowiek czego moze a czego nie,,czytam watki ktore sobie upatrzylam (min.Twoj) :) bo wiele to daje patrze jak walczycie i samej chce mi sie brac do roboty,,i co dziwne ciesze sie z wami jak tracicie jakies kg :) i samej mi to daje duzo do myslenia,,,a jak ja juz zaczynam myslec to i biore sie do roboty :!: oszukiwalam sie dlugi czas...na rozne sposoby..a ze nie wygladam tak zle itd ...,,,nawet jak wpisywalam kcl po calym dniu odejmowalam sobie,,tutaj zaczelam byc szczera sama z soba i o to chyba chodzi w diecie,,nie bac sie powiedziec "kurcze dzisaj zjadlam to i to,,," ja juz walcze kolo 2 tyg nie waze sie od tyg,,,czuje sie lepiej a czy schudlam ,,pewnie tak narazie nieistotne ile,,wazne ze czuje sie lepiej :) dziekuje Ci za slowa otuchy,,i pozdrawiam cieplutko :)
Witam raz jeszcze dzisiaj !
Jestem po równej godzinie ćwiczeń na steperze, a po dwóch dnich przerwy godzinka minęła nawet się nie obejrzałam.
XXX masz świętą rację takie "dietetyczne " zakupy to uspokojenie sumienia i nic więcej hehe widzę ,że nie tylko ja to miałam, jogurt był light ale ze 3 kubeczki, były w lodówce 3 to zeżarłam 3 , jakby były 4 to też bym pewnie zjadła.
Ale cały czas byłam na diecie non top.
Gosiaczku kalorie wpisywane do zeszyciku też odejmowałam , bi niby w pracy się nabiegałam to mogłam zjeść więcej, itd.
Normalnie śmiech pusty mnie ogarnia, jak można sobie samemu mydlić oczy takimi głupotami.
Wieczorne jedzenie a właściwie żarcie bez umiaru - ta..rzeczy dietetycznych w ilościach dla słonia, no i płacz przecież się odżywiam dietetycznie to dlaczego zamiast chudnąć tyje?!
A jeszcze zapomniełam o chruokach śniadaniowych fitness z owocami też o obniżonej wartości kalorycznej hehehe, paczka 250 gram , na jeden wieczór bo dobre były mniam mniam , no i co 350 kcal w 100g pomnożone przez 2,5 daje bagatela prawie 1000 kcal.Ale przecież są one dietetyczne ........no może i są ale nie jak się zeżre całą pakę w jeden dzień.
Kasa szła ,kilogramy rosły, a ja łudziłam się tym,że jestem na diecie.
No i na tej diecie byłam latam,i no przynajmniej z 5 lat , szkoda gadać ....
Mój 20 dzień dietetyczny mam nadzieję, że minie bez wpadek, bez wieczornego jedzenia jak to miało miejsce wczoraj , ćwiczenia już zaliczyłam czeka mnie tylko wyprawa po prezencik urodzinowy dla kuzynki .
Trzymajcie się dziewczyny , buziaczki i pozdrowienia dla wszystkich
Kasia
Kasiu mam nadzieje ze nie mialas wpadki na urodzinach ? :twisted: no kawaleczek tortu wybacze Ci ;) reszty nie ,,no chyba ze dietetyczne,,,i mam cicha nadzieje ze nie zobacze postu typu"mialam wpadke " mam nadzieje ze swietnie sie bawilas:::... PozDrAwIaM
No własnie kasiu jak się bawiłas na urodzinach???Wpadki napewno nie było za to pewnie sporo kalorii wytańczonych.
Pozdrawiam i czekam na wrażenia z imprezki
Miłej niedzieli :D
Gratuluje nowego suwaczka :)
Tak ci znakomicie idzie , ze ja zostane daleko w tyle ;)
pozdarwiam cieplutko
Witajcie dziewczynki!!!
Dziękuję wam bardzo za odwiedziny u mnie ,
Gosiaczkuk masz rację nie zobaczysz następnego postu miałam wpadkę, Urodzinki były fajne owszem zjadłam kawałek torta ale na prawdę malusieńki , do tego parę kawałków papryki konserwowej - to już nie grzech a była tak pyszna , że nie wiem co , no i na szczęście była chuda szyneczka , na którą również sobie pozwoliłam , łyk dosłownie szampana , żeby tradycji stało się zadość i tyle
XXX - Tańców niestety nie było , bo moja kuzynka ma taką małą dzidzię prawie jak twój śliczny synek, ma 15 miesięcy i niestety siła wyższa po pewnej godzinie dzidzia poszła spać .....
Ale było bardzo sympatycznie.
A sprawę tortu i naddatku kalorycznego (bo wyszło mi trochę ponad 1000, a dokładnie 1200) rozwiązałam inaczej, po prostu zafundowałam sobie zdecydowanie większą dawką ćwiczeń na moim rozlatującym się już prawie steperze, po powrocie .Stwierdzam ,że odbiło mi kompletnie ale co śmiesznei wręcz nieprawdopodobne moja waga spadła o następne gram 200
Dziś zaczynam 21 dzień diety czyli mijają równo 3 tygodnie od początku,
Przez ten czas waga spadła o 5,8 kg, moja ulubiona spódnica jest już bardzo luźna, hehe niedługo trzeba będzie zwężać, mój wielki brzuch już nie jest taki wielki, dopinam do końca moje wysokie kozaki, ufff co jeszcze pozytywnego ????
A, wały tłuszczowe na bokach powoli zanika - jej nieznoszę najbardziej bo nie mogę przez to ubierać dopasowanych bluzek tylko te ohydne workowate swetrzyska, w których wyglądam jeszcze grubiej ale zwałów tłuszczu nie widać.
Pozdrawiam wszystkich serdzecznie , idę zobaczyć co u was słychać
Kasia
Witaj Kasiu. A więc jednym słowem odnosisz zwycięstwa ostatnio na wszystkich frontach. GRATULUJĘ. Opierasz się super pokusom. Brawo za 3 tygodnie i za prawie 6kg, no i za luźniejsze ubranka. Byle tak dalej, prosto do celu.
Kasiu no to jestem dumna z Ciebie i powiem ze masz superr wyniki :) niedlugo te swetrzyska zamkniesz w szafie jak bedziesz dalej tak pieknie chudnac((tfu tfu nie zapeszam)) och mi tez te "tylnie"waleczki powoli schodza,,powodzenia 3maj sie tak dalej :)
Moje gratulacje :D
Oby tak dalej :D
Faktycznie najlepsze uczucie to te gdy mieścimy się w mniejszych ubrankach :D
I zawsze można sobie coś ładnego kupić :P
Kasiu super że waga ci spada.Gratulacje- 3 tyg i 6 kilo do tyłu-wspaniały rezultat :!: :!:
Ja jeszcze u siebie nie widzę żadnych ubytków wałeczków no ale u mnie jeszcze za wcześnie.Po utraconych 15 kg może jakiś ubytek zobaczę, a nie tylko wymierze i wyważę. :D :D Nic to - zaczekam :D :D
http://www.gify.nou.cz/z_kocka1_soubory/ko20.gif
Kasiu, gratuluję: spadku wagi, luźnych ciuszków, zanikającego tłuszczyku, zapału do ćwiczeń, wzorowego sprawowania się na urodzinkach, no a przede wszystkim zdania sobie sprawy z tego, jak ma wyglądać dieta i prowadzenia jej właśnie w ten sposób :)
Uściski :)
http://www.gifs.ch/Voegel/images/moewen.gif
Podpisuję się pod wszystkimi gratulacjami Troskell obiema rękami .Brawo Kasiu
Witam Wszystkich w poniedziałek!
Triskelku - bardzo dziękuję za odwiedzinki u mnie .Tak masz racje zrozumiałam jak ma wyglądać dieta ( w końcu , ale lepiej póżno niz wcale).
XXX, Chybaty, Gosiak, Gosikmt, bardzo wam dziękuję ,że jesteście tu ze mną i mnie odwiedzacie bez was nie dałabym rady , dzięki za gratulacje , nawet nie wiecie jak mnie to mobilizuje do dalszej walki .Ja również śledzę ,co się u was dzieje i trzymam kciuki mocno, żeby się udało .
Zaczynam dziś 22 dzień dietkowania.Wczorajszy upłynął w jak najlepszym porządku, ok 1000 było, ćwiczenia - steper 45 minut, nie było ćwiczeń na brzuch , ale dziś to nadrobię.
Dzisiaj tradycyjnie weszłam na wagę no i ubyło mnie 0,5 kg - jest już 84,1 , zbliżam sie do 7 i strasznie się cieszę z tego powodu.
Wczoraj weszłam w moje czarna spodnie o Boże jaki to był szok dla mnie , bo wierzcie nie spodziewałam się tego i nie było "boczków "jak stałam oczywiście , bo po przybraniu pozycji siedzącej oczywiście się pojawiły hehehe....
Mam jeszcze parę ładnych sukieneczek z" tamtych czasów" i chciałabym się w to lato w nie zmieścić, na razie to jest kabaret jak to na siebie próbuję wcisnąć, ale myślę,że któregoś dnia w nie wejdę i to będzie mój wielki sukces.
Jeszcze raz berdzo , bardzo dziękuję że jesteście tutaj dziewczyny i że tutaj trafiłam na to forum, gdzie można porozmawiać o swoich zarówno sukcesach jak i porażkach i w trudnych dla odchudzającego się grubaska momentach wejść i się wyżalić zamiast zły nastrój odpędzić batonikiem , A chwil trudnych jest wiele same doskonale wiecie.
Dla mnie najgorsze jest moje odbicie w lustrze w przymierzalni, cała radość ze zrzucenia kg ulatnia się pach i jej nie ma. I wtedy mnie czarna rozpacz ogarnia i płakać mi się chce, do czego ja się doprowadziłam i ile jeszcze przede mną zmagań ile wyrzeczeń , to jednak z regóły trwa krótko , bo mam się tym z kim podzielić , wiem że ktoś mnie wysłucha i doda otuchy , a tak jest tylko i wyłącznie dzięki wam dziewczynki .
Pozdrawiam poniedziałkowo przesyłam buziaczki
Kasia
Kasiu, gratuluję kolejnego spadku wagi i jestem pewna, że jak dalej tak dzielnie będziesz dietkować, to te sukieneczki, w które wchodzenie jest teraz "kabaretem", jeszcze za duże na Ciebie będą :)
Wkleiło się 3 razy, więc zamiast tego wrzucam koliberki :)
http://www.gifs.ch/Voegel/images/t37.gif
i sowę, która wygląda na pijaną
http://www.gifs.ch/Voegel/images/u13.gif