-
Kasieńko, gratuluję tych pierwszych 10 kg... Tylko że przysięgłabym, że już Ci ich gratulowałam, nawet pamiętam, że w tej samej wiadomości polecałam Ci moją dentystkę... A teraz parę razy przejrzałam ostatnie strony Twojego wątku i wiadomości ode mnie nie ma. Nie wiem, co jest grane i kto ją zjadł, ale mam nadzieję, że ta osoba dostanie po niej niestrawności :evil: :evil: :evil:
Mocno Cię ściskam i trzymam kciuki za siódemkę :)
-
Witam poniedziałkowo!
Mój dzisiejszy nastrój pozostawia wiele do życzenia, jakoś mi się niedobrze tydzień zaczyna.........
Waga podniosła się do góry 80,6 pokazuje a nie 80,1 ehhh wychodzi mi sobotnia imprezka - nie dość że wagowo to gardłowo , boli mnie gardziołko, mam nadzieję że się nie rozłoże na maxa :cry:
Plan ćwiczeniowy na dziś wykonany pełna godzina stepera była!Nadmienię że ćwiczę ok 1h od soboty , mam więc nadzieję, że będzie efekt tych ćwiczeń w postaci ubytku wagi lub cm a najlepiej i jednego i drugiego :wink:
Muszę przegnać ten nastrój gdzie pieprz rośnie - uciekaj zły humorze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeszcze nie mam pomysłu jak to zrobić ale może coś mi dzisiaj wpadnie do głowy, musi bo nie lubię takiego marazmu .
Czasem jednak jest to niezależne od nas, takie smuteczki nadchodzą i odchodzą na szczęście, ja swój już bym chciała mieć za sobą ale on jakoś się u mnie zadomowił na dłużej.
Pogoda standardowo okrutna, ziąb śnieżek pada sobie ani nawet promyczka słoneczka nie widać przez te ohydne chmurzyska, hmmm a może tak jakieś małe solarium???
Na razie to nawet mi się nosa z chałupy nie chce wystawić, ale muszę się zebrać w sobie i coś zacząć robić bo ten zły nastrój sam chyba nie odejdzie , trzeba by mu w tym pomóc.
No to zabieram się za robotę!
Zły nastroju uciekaj , nie chcę cię!!!!!
Buziole Kasia
-
Kasiu wpadłam tylko na chwilkę podziękować Ci za karteczki. dosżły do mnie w piąteczek. Dziękuję Ci straszliwie. Są śliczne, takie inne. A Ty jeszcze mówisz, ze będziesz szukała ładniejszych. No ale jeśli Ci to nie sprawi kłopotu to oczywiście się polecam. Dziękuję za wszystko.
-
To ja pomogę przegonić zły nastrój :D
Razem będzie łatwiej ;]
A siooo!!! :D
I życzę uśiechu ;]
Pozdrawiam :)
-
Witam we wtorek!
Chybaty dziękuję ci bardzo , razem będzie na pewno lepiej i szybciej go przegonić, ale już jest trochę lepiej.
Gosiu cisze sie ze karteczki ci sie podobały, jak coś ciekawego jeszcze znajdę to Ci wyślę.
Triskelku dziękuję ci za odwiedzinki i gratulacje z okazji pierwszych 10 kg, buziaki wysyłam
Karmen , Weronika dzięki za odwiedziny, cieszę się że o mnie pamiętacie
Bebe jakoś daję radę z tym powrotem do ćwiczeń ale jest na prawdę TRUDNO, lepiej nie robić sobie przerw, co prawda u mnie była to przerwa niezależna od moich chęci czy lenistwa, ale była.
Dzisiaj waga w końcu spojrzała łaskawszym okiem na swa pania i pokazała 80,2,czyli powoli dochodze do wagi z suwaczka, i dalej nie wiem co to było ten skok, czy to @ czy moje imprezki piwne z dodatkami orzechowymi?
Nie wiem pewnie jedno i drugie :wink:
Idę dziś do pracy na dłużej więc nie wiem jak to będzie z moim steperkiem , może dam radę a może nie czas pokaże,
Hybrisku
U mnie steper nie rozbudowuje łydek a ja teZ typowa gruszka jestem a ćwiczę na nim dośc często wręcz przeciwnie schudły mi .
Chciałam rowerek ale to wielkie koromysło zagraci mi chałupę , zresztą ja niestety chciałam kupić taki z prawdziwego zdarzenia a to już wymaga trochę więcej kasy .Te tanie skrzypią a tego nie zniosę.
Stepcio jest malutki do szafy go mogę schować i jest lekki, co prawda Cwiczenia na nim saA nudne, bo ileż możesz tak po prostu chodzić...............
Ale mam plan - będę oglądać filmy tylko muszę naprawić cd r, bo teraz nie działa !
W telewizji z regóły nic nie ma to nudno się chodzi godzina to szmat czasu, a ja jak nie mam czym zając głowy to się nudzę i spoglądam na zegarek ile jeszcze i jęczę okrutnie.
A myślę,że pomysł z filmami jest dobry bo nie dość że poćwiczę to jeszcze obejrzę sobie jakiś fajny filmik. Ja rowerek chciałam kupić przede wszystkim dlatego,że jeżdząc można sobie czytać a chodząc na stepciu niestety nie,
Pozdrówka i idę do roboty
Kasia
-
Kasiu, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Wprawdzie musze to jeszcze przegadać z moim dietetycznym guru, bo na DC generalnie ćwiczyć nie wolno, ale steperek jest już brany pod uwagę w niezbyt odległych planach :)
Mam nadzieję, ze wtorkowo czujesz się już lepiej i zły nastrój sobie poszedł. W Warszawie aura paskudna, zaczął padać śnieg, co przy moim katarze nie napawa optymizmem. Kombinowałam nawet, czy by nie dało się przełożyc tego, co zaplanowałam na dziś na jakiś inny dzień, ale skończyło się na myśleniu życzeniowym. Trudno, opatulę się na bałwanka i ruszam :)
Kasiu, myślę, że za długo rozpamiętujesz to sobotnie piwko - Kobietko! żeby utyć 1 kg musiałabyś nadrobić ~7000 kcal. No, kiedy organizm jest wygłodzony dietą może i ~5000. Piwo ma ~70 kcal w 100 ml*. Czyli żeby utyć kilogram musiałabyś wciagnąć ~7 litrów piwa :) Wypiłas tyle? To czym się martwisz! Moim zdaniem winna jest @, zobaczysz, jak tylko się skończy, suwaczek pofrunie ku "7" i to już niedługo, bardzo niedługo :)
trzymaj się, miłego dnia!
*Tu Hybris humanistka z niemałym wysiłkiem popisała się znajomością podstaw matematyki :lol:
-
Zapomniałąm napisac że gratuluję tych ponad 10 kg które masz już za sobą :)
A jak humorek ?
Ja też z utęsknieniem czekam na wiosne...
-
Witam Wieczorkiem!
Plan dietetyczny wykonany teraz idę na steperek zgodnie z planem ale myślę,że godzinka to raczej nie będzie no chyba ,że będzie jakiś fajny filmik w tv w co szczerze wątpię :wink:
Buziaki wysyłam i nie zagłębiam się w lekturę bo z ćwiczeń nic nie będzie jak się zaczytam.
Odezwę się jutro po porannym ważeniu może będzie się czymś pochwalić
Kasia
-
Witam w środę!
No jestem po porannym ważeniu - waga w końcu zrównała się z suwaczkiem, ufff.
Wczoraj poćwiczyłam pełną godzinę :lol: Aż sama się zdziwiłam ,że mi się udało leciał jakiś film w tv i jakoś poszło,
Jestm po śniadanku w postaci bułeczki z rzodkiewką i ogórkiem mniam, mniam, piję teraz poranna kawusię z mleczkiem oczywiście :wink:
Dziewczynki kochane powiedzcie mi jak to u was jest z jedzeniem pieczywa, bo ja codziennie jem bułeczkę rano na śniadanie,żytnią albo grahamkę i nie wiem czy to jest właściwe.
Co prawda potrafię chleba nie jeść w ogóle ale przygotowanie posiłku bez pieczywa wymaga dużo czasu i pięniędzy, bo to jakieś sałatki trzeba zrobić czy inne rzeczy , które zimową porą są drogie.
No i nie wiem co tu zrobić z tym pieczywkiem, proszę o porady drogie panie.
Kasia
-
Wiesz Kasienko jakie jest moje zdanie - jesc wszystko, z wyjatkiem tego, co nie ma wartosci odzywczych lub jest wrecz niezdrowe. A pieczywo jest zdrowe, bo zawiera potrzebne dla organizmu skladniki. Tyle, ze zdrowe jest to mniej przetworzone. Zawsze bylam milosniczka chrupiacych, nadetych buleczek - odkad jem wylacznie chleb z ziarnami zupelnie przeszedl mi na nie apetyt. Polecam szczegolnie wyroby Schulstad - nie przypominaja gliny, sa smaczne i pelno w nim przeroznych ziarenek wypelnionych po brzegi kwasami nienasyconymi. Ale kupuje tez i lubie rozne swieze chlebki wieloziarniste rodzimych piekarzy. Generalnie mysle, ze bulki, ktore jesz sa OK, choc nic sie nie stanie, jak jeszcze poeksperymentujesz w tym temacie.
-
Ja tez nie moge obyc sie bez pieczywa ale jem przewaznie ciemne bo powiem szczerze takie wole :)
Dobrze , ze waga wrociła do normy :)
pozdarwaim
-
Kasiu ja jem wase, może faktycznie trochę kosztuje ale starcza mi na kilka dni.
Na sniadanie jem przykładowo serek wiejski z dwoma takimi kromeczkami, po chwili jogurt albo jakiś owoc, albo zamiast serka wiekszy jogurt tez z wasą
Jak mam więcej czasu to robię taki dietetyczny omlet. Na jakies wymyslne sałatki i inne cuda nie mam też czasu i pieniędzy :)
Ale mysle że grahamka czy jakas inna razowa bułeczka sa bardzo ok :)
Pozdrawiam
-
Witam raz jeszcze !
Jestem po godzinnym spacerze steperkowym, z siłowni nici, bo muszę po południu iśc do pracy, więc zamieniłam siłownię na stepcia, hihi
Już się wdrążyłam w rytm ćwiczeniowy bo 5 dzień ćwiczyłam pod rząd, jutro też zamierzam .
Dziękuję za odpowiedzi w sprawie pieczywa!!!!!!!!!!
KARMEN - ja mam ostatnio problemy zębowe i wasa odpada bo jest dość twarda, a mój skubaniec tego by nie zniósł :cry:
Kiedyś w ogóle nie jadłam pieczywka i jakoś żyłam .Teraz zrobiłam się wygodna i nie chce mi się wydziwiać z przygotowaniem potraw.
Nie lubię w ogóle gotować, rzadko nachodzi mnie żeby zrobić coś extra.
A właściwie gotowanie jak gotowanie odkąd jestem na diecie to muszę wprzyrządzać jedzonko w domu więc to czynie.
Ja po prostu NIENAWIDZĘ MYĆ GARÓW, brrrrrrrrrrrrrrrrrr okropność a na to nigdy nie ma chętnego żeby mnie wyręczyć .
Im mniej garów trzeba użyć do przygotowania danej potrawy tym lepsza, właściwie przyrządzam tylko takie :wink:
Odpocznę sobie po tym stepciu i zbieram się do pracki, pozdrówka
Kasia
-
Ja też codziennie zajadam pieczywko i wcale nie mam ochoty z niego rezygnować, także jedzmy na zdrowie - byle nie kilogramami... :)
Pozdrawiam i jak najszybszej 7 z przodu :)
-
Witam w piątek!
Moja waga zwariowała !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A mój organizm chyba razem z nią!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!
Nie wiem absolutnie o to biega......................................
Od wtorku wahniećia jej co rano są tak dziwaczne,że historia.
Waha się od 80,0 równiutko (już myślałam,że będzie moja upragniona 7) do 81 dzisiaj.
CO TO MOŻE BYĆ??????????????????????????????????
nIGDY JESZCZE CZEGOŚ TAKIEGO NIE MIAŁAM
Dieta jest właściwie bez zastrzerzeń no może oprócz dnia nazywanego środą, było troszkę za dużo ale nie mogłam od tego przytyć 1 kg, ćwiczę na prawdę sumiennie więc nie rozumiem o co chodzi.
Dziś zaczynam równo 3 miesiąc mojego dietkowania.
Dlaczego więc moja waga zamiast spaść nawet 200g rośnie to jest jakiś totalny absurd, nic z tego nie jestem w stanie zrozumieć :cry:
Dziewczynki moje drogie czy ktoś miał coś takiego????
Może to jest po prostu zwykły przestuj bo ponoć tak bywa na diecie i u mnie on nadszedł teraz i muszę go cierpliwie przeczekać?!
Ni mam pojęcia .
Ta sytuacja trwa już koło 2 tygodni, cały czas jest to samo raz 80,0 a potem rośśśśśśśśśśśśśnie tak do 81,0 i mówię tu o wadze porannej.
Pozdrówka i czekam może któraś to przechodziła i mi pomoże , bardzo o to proszę
Kasia
-
U mnie z waga jest podobnie , nawet dzis sie zastanawiałam czy nie musze wymienic baterii bo to przeciez jest niemozliwe , zeby waga pomimo diety była coraz wieksza :)
milego dnia
-
Kasiu, moja rada - zmierz obwody. Bo waga wagą, ale kiedy ćwiczysz tak intensywnie, to nie tylko spalasz tłuszcz, ale i budujesz mięśnie. A mięśnie z definicji ważą więcej, niż sadełko. A w takim wypadku wagą nie powinnaś się przejmować. Natomiast ten 1 kg? Woda, woda i jeszcze raz woda, ewentualnie... nie masz przypadkiem zaparć? Bo to też może być przyczyna. Na pewno nie utyłaś tego kilograma, Kasiu. Nie martw się, działaj dalej, jak dzialasz, tylko uważaj co i ile solisz (a także ostrożnie z vegetą/warzywkiem/ziarenkami smaku i z wędlinami - to wszystko ma sól). Na pewno jest dobrze.
Trzymaj się :D
-
Hej !
Też już myślałam o wymianie bateryjek :wink:
Chyba przeczytam sobie wątek odchudzam się a nie chudnę co jest grane.
Chociaż centymetrowo jest trochę mniej ale dosłownie minimalnie.
No nic nie przytruwam duszy bo zaczynam biadolić a tego nikt nie jest w stanie znieść.
Wypowiadam walkę mojej wadze ,zagroże jej wyrzuceniem hehehe może to ją sprowadzi do pionu!
Buziaki Kasia
-
Pamiętam jak mi waga nie spadałam przez półtora miesiąca.
Można było się załamać.
Już praktycznie zrezygnowałam.
Pewnego dnia sie obudziłam i stwierdziłam , że musze coś z tym zrobić.
No i znalazłam to forum i przeszłam na dietę 1000 kalorii :)
Od tamtej pory powoli , ale spada :D
Pozdrawiam serdecznie :)
-
Witam u siebie na wątku w sobotę!
Piję kawką z mleczkiem po śniadanku w postaci klasycznej bułeczki
Ruszyła się ta głupia waga!
Co prawda 100 g ale jest cokolwiek mniej niż wczoraj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Ona jest troszeczkę jeszcze złośliwa bo mogła już pokazać 79,9 a nie równa80,0 :wink: :wink:
Ale cóż lepsze 100g niż nic!!!!!!!!!!!!!1 Cieszę się bardzo intensywnie, jeśli można cieszyć się intensywnie hehehe
Zmienie sobie suwaczek a co tam, lubie to robić i humor mi to poprawia, to sobie zmienię!
Liczę na to,że jutro ujrzę upragnioną 7 .........................
Ale czas pokarze.Dziś wybieram się na łyżwy no to coś spalę na bank, uwielbiam to zresztą , cieszę się od wczoraj na te łyżwy jak małe dziecko!
U mnie właściwie wszystko w porządku zły nastrój chyba się pożegnał ze mną na trochę.
[color=blue]Hybrisku[/color
Chyba pójdę za twoją radą i kupie sobie coś przechodniego, bo na początku zwężałam swoje spódniczki ale ja na tym zbankrutuję.
Zwężenie jednego ciucha to koszt od 15 do 20 zł i starcza na 2 tygodnie, to jest bez sensu zupełnie.
Kupowanie nowych rzeczy też mija się z celem bo jeśli mam w planie jeszcze 15 kg pożegnać to szkoda pieniążków, bp potem kupić ode mnie nikt tego nie chce a nie mogę być przecież instytucją charytatywną i wszystkiego rozdawać za darmo.
A tym razem postanowiłam się za dużych ciuchów pozbywać wszystkich od razu.
Zastanawiam się nad czymś na gumce albo jakichś tanich spodniach ze streczem.
Ja lubię kupować ciuchy a teraz jak chudnę to sprawia mi wyjątkową frajdę ale szkoda mi na to pieniążków, zwłaszcza jeśli chodzi o spodnie czy spódnice, bo sweterek to będzie dobry na dłużej, a za szeroka spódnica w przypadku kiedy ma się figurę TYP GRUCHA, odpada.
Zwłaszcza jak człowiek chce się pochwalić :wink: jak to ładnie schudł hehehe
Więc przejściówka mi się przyda , muszę tylko przejść się po sklepach to na bank coś znajdę.
Jakiś czas temu kupiłam sobie wymarzoną spódniczkę i kicha bo wyglądam w niej teraz obłędnie odstaje w pasie i nijak nie można do niej nić ubrać .........................
No i 50 z ł poszłoooooooooooo
Kończę teraz i po delikatniuśkiej zmainie suwaczkowej was poodwiedzam
Buziaki Kasia
Chyba ty
Problem z moją wagą polega na tym,że ja stosuję dietę 1000kcal i dość dużo ćwiczę a ta FRANCISZKA zaparła się i dziwnie się waha przecież w ciągu 1 dnia nie można przytyć 1 kg toż to absurd a potem schudnąć znów kg przez 1 dzień .
Ja myślę że to woda takie numery robi bo nic innego mi do głowy nie przychodzi
Buziak
-
Witaj kasiu.
Dawno mnie u ciebie nie było- to przez brak czasu.Dobrze że waga juz ruszyła bo takie przestje fatalnie wpływaja na motywacje.Zyczę ci jak najszybciej 7 i a jeszcze szybciej 6.Pozdrownieniia i uściski.
Skoki wago to mój chleb powszedni.masz racje że to woda.naszczęscie franca wylatuje i waga idzie wtedy w dól.Ja już przywykłam do skoków wagi bo pojawiaja mi się regularnie na weekend.Z tego powodu zmieniłąm dzień ważenia i zmiany suwaczka na wtorek
-
Gratuluje tej rownej 80 :) Ja narazie nie mam takiego problemu z ubraniami bo dopiero zaczelam wchodzic w rzeczy , ktore juz od dawna lezały w szafie i czekaly na wlasnie takie czasy jakie sa teraz :)|
pozdarwaim
-
Witaj Kasiu!
Ale masz "fajny prblem " z tymi ciuchami. Też już bym tak chciała. No ale cóż na ngrodę trzeba zasłużyć. Rzeczywiście najlepiej to teraz kupić coś tańszego czego nie będzie Ci żal odłożyć na bok.
Złośliwa ta Twoja waga - nie chce pokazać "7". Nie martw się na pewno szybko ją pokonasz. Przy takim samozaparciu!
Pozdrawiam i zyczę miłej niedzieli!
-
Witam!
Pozdrawiam niedzielnie :wink:
Waga dalej trochę wariuje ale nie jest tak z nią źle te 200g to małe piwo hehehe
ALE JAK MI JUTRO FRANCISZKA JEDNA NIE POKAŻE 7 TO NORMALNIE ROZTRZASKAM JĄ NA KAWAŁECZKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
No ale koniec o wadze bo moje dywagacje na jej temat chudnięcia nie przyspieszą .
Weroniczko ja taka tłusta to jestm od 5 lat niemała, moja wiara w schudnięcie trwała długo , na prawdę .Ale w pewnym momencie w szafie leżały za małe rzeczy a ja chodziłam w jednej spódniczce i nic nie kupowałam bo myślałam,że schudnę.
Ale zamiast schudnąć tułam jeszcze bardziej no i powiedziałam STOP, jestm gruba ale nie oznacza to,że nie mogę ładnie wyglądać. Powyrzucałam te za małe rzeczy, a właściwie to porozdawałam i w mojwj szafie króluje rozmiar 46, 48, który w tej chwili jest zbyt duży.
Oczywiście w niektórych rzeczach mogę chodzić ale skoro chudnę to bym to też chiała zaprezentować światu a w za dużych rzeczach tego nie widać :wink: :wink:
I na tym polega problem a ja tak lubię jak ludzie to zauważają, hehe to lubi każda z nas .
Kupiłam parę spódniczek ale musiałam je zwężać a to kosztuje nie mało więć dałam sobie szlaban na zakupy spodni i spódnic .
Przejściówki mam i jakoś dam radę.
Balbinko!
Wredota to mało powiedziane, ale jaki to będzie w końcu sukces tak długo wyczekiwany, ehhh jakaś nagroda będzie na 100%, zaszaleję.
Hybrisku!
Ja jestem wybredna kobitka i jak mam sobie zrobić prezencik to musi to być coś na prawdę extra i nie chodzi tu o cenę ale o to że o czymś marzyłam długo a nie mogłam tego zdobyć.
Nie wiem jeszcze co to będzie .
Buziaki przesyłam niedzielne i idę coś pichcić na obiadek, mnim mniam .
A zapomniałabym zdać relacji z łyżew, było po prostu genialnie, na całym lodowisku był0 z 15 osób czyli można było sobie pojeździć ile wlezie, nóżki mnie dziś bolą troszkę ale humorek mam lepszy.
Później się jeszcze odezwę na 100% a teraz zmykam bo mi się danie przypali i ędzie śmród
Kasia
-
A to ci waga!!! Wogóle się ciebie nie boi, musisz pokazać jej kto tu rządzi :lol:
A jeśli chodzi o ubranka to ja po pierwszych 10 kg zaczełam przerabiać u krawcowej. Tylko że ja mam na osiedlu taką sympatyczną babeczkę która za przerobienie porteczek brała 10 zł.
Ciuchy wyglądają super po takim zabiegu i naprawdę się opłaca.
A ostatnio gdy już mam trochę mniejszy rozmiar odwiedzam sklepy z ciuchami z drugiej ręki i też już kilka fajnych bluzeczek upolowałam na lato i to same markowe.
Pozdrawiam niedzielnie :D
-
Danie już gotowe praktycznie jeszcze parę przypraw i będzie pychota, mniam mniam...
Bebe13
Ona się mnie nie boi wcale , nie reaguje na groźby i zaklinania, powoli przestaję ją lubić :wink:
Dziś połazikuje na stepciu 1h to może jaokoś tą "7" ujrzą jutro moje oczęta, obaczymy, jutro zdam relację.
Boże obejrzałam swoje zdjęcia 90 kg , o matko jedyna HORROR, jak ja mogłam się doprowadzić do takiego stanu, brrr, szkoda,że nie mogę ich tu umieścić .
Ja tego nie widziałam???????????????????????????????????????? ??????????????
Wydawało mi się,że wyglądam dobrze, normalnie szoking.
Dokończę później bo ktoś dzwoni do drzwi
Kasia
-
Witam w poniedziałek!
Nie ma nic z 7 wczorajsze danie obiadowe było tak słone ,że mój ograniz chyba się nawodnił, nawet 50 minut stepcia nie pomogło nic a nic .
Woię zamiast 80,0 ujrzełam dziś 80,6 i fajnie jest wymiary pomierzyłam no i okazuje się,że zeszło i to szok najwięcej w udach bo 2 cm i schudły mi biodra - te części mojego ciała ,które nigdy nie chciały chudnąć.
Nic to odchudzam się dalej uzbrajam się w cierpliwość zaraz porównam wymiarki ostatnie i obecne i zobaczymy jak to będzie.
Wypiszę później ale widzę jakiś postęp tylko nie wagowy - odezwę się później bo na razie to nie mam nic do powiedzenia same brzydkie wyrazy mi przychodzą do głowy :twisted:
Pozdrawiam wszystkich i muszę coś zmienić w tej diecie bo mnie coś trafi jak ona będzie taka opieszała
Kasia
-
Kasiu, centymetry są zdecydowanie ważniejsze od wagi, przecież to je właśnie widać, nie masz na czole wypisane, czy ważysz 80,6 czy 79,9. Sama najlepiej po tych zdjęciach sprzed 10 kg widzisz różnicę i jestem pewna, że zauważają ją wszyscy, z którymi się stykasz. Bardzo dużo już dokonałaś, trzymam kciuki za dalsze pożegnane kilogramki i centymetry :)
Uściski :)
-
No tak Triskell ma racje centymetry po podstawa...
No ale wadze nie zaszkodzi pogrozić niech sobie nie myśli :shock:
-
Pozdrawiam gorąco i nie atakuj wagi! Na pewno będzie dla Ciebie niedługo łaskawsza.
-
Trzymam kciuki za 7 :)
Milego dnia
-
Witam wszystkich!
Nic dobrego do przekazania nie mam właściwie,mojej wadze chyba na prawdę odbiło :evil: :evil:
A tak na prawdę to chyba będę musiała ograniczyć sól bo strasznie zatrzymuje wodę , po wczorajszej wcale nie obfitej i nie zjedzonej późno kolacji ale słonej jak diabli zaobserwowałam dziwną rzecz a mianowicie wzrost wagi o cały 1 kg .
Nie jest to tłuszcz na pewno więc jest to woda.
Brrrrr normalnie po tak pięknym dietetycznie dniu i po równej godzine steperowania NIC, takie wielkie olbrzymie zero.
Ale się zaparłam, bo musi ta waga odpuścić w końcu toż jest to niezgodne z czymkolwiek - człowiek dietuje i ćwiczy a efekt wagowy zerowy.
To jest niemożliwe, skoro cm spadają wolno ale ma to miejsce to dlaczego waga stoi w miejscu albo wznosi się do góry?
Nie jest to dla mnie zrozumiałe alogiczność tego zjawiska mnie drażni, czuję się bezsilna wobec tego ......................................
Mam wrażenie ,że moje ciało się buntuje i nie chce dać za wygraną, no to cóż nie pozostaje mi nic innego jak wydać mu wojnę , bo tym razem tak łatwo mu nie pójdzie ze mną NIE PODDAM SIĘ, nawet niech mu się tak nie wydaje.
Wkraczamy na wojenną ścieżkę.
I ja zamierzam tę wojnę wygrać , nie przewiduję innego zakończenia.
Pozdrawiam
Kasia
-
Kasiu, oczywiście, że wygrasz. Waga może być uparta, ale przecież Ty jesteś jeszcze bardziej uparta i jeszcze silniejsza :)
Uściski :)
-
Kasiu to ja trzymam kciuki za twoją walkę :D Uda się :D
-
Witam w czwartek o dziwo słoneczny !
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wpisy .Trini i Bebe, ja wierzę w to że uda mi się wygra ć wojnę z wagą.
Rzadko bywam na forum, bo jak mam wolną chwilkę to postanawiam poćwiczyć najpierw przed wizytą na forum, ale po ćwiczonkach to już mnie się nic niechce.
A jak zacznę od forum to z ćwiczeń nici, bo wciąga mnie ono jak diabli.
Żadnych rewelacji do przekazania nie mam , nic się nie zmieniło ani w diecie ani w ćwiczeniach ani w wadze .................................................. .........
Teraz mój wątek powinnam zatytułować
"JAK PRZETRWAĆ PRZESTÓJ WAGOWY - PORADY Z ŻYCIA WZIĘTE"
Na razie to uzbrajam się w cierpliwość i staram się nie wkurzać za bardzo, co mi nie zawsze wychodzi.
Jedyne co wiem na pewno - nie wolno machnąć ręką na tym etapie i się poddać, to byłby okrutny błąd , natychmiastowe jo-jo i nici z marzeń o krótkiej spódniczce.
Nie mam do siebie właściwie żadnych pretensji poza małymi wpadeczkami typy orzeszek i piwko no galaretka z owockami nic nie zrobiłam okrutnie "grzesznego"
A to ważne dla mnie przynajmniej , jak nigdy ćwiczę już trzeci miesiąc CODZIENNIE, więc do samej siebie żalu mieć nie mogę.
Zeby nie popaść w niechęć do dalszego dietowania oglądam miedzy innymi moje cudne HIPOPOTAMIE ZDJĘCIA, po takiej sesji mam motywację na nowo taką jak na początku dietki,
No to buziaki laseczki moje kochane inne porady wieczorkiem,jak ktoś zainteresowany to zapraszam jak na coś nowego wpadnę to na pewno się z wami podzielę.
Zaznaczam,że nikomu tego nie życzę tzn przestoju wagowego ale każdy ogranizm jest inny więc myślę,ze nie jestm odosobniona .
Jak ktoś z was ma jakiś sposób,żeby ten okres przetrwać nie wkurzając się za bardzo nie tłukąc wagi przy okazji to napiszcie.
Pozdrówka
Kasia
-
Ja jak mam takie przestoje wagowe to wyciągam z szafy ciuchy i zaczynam przymiarki :)Widze , ze lepiej leza niz np . miesiąc temu :) i sobie wyobrazam jak beda lezec jak schudne jeszcze 5 kilo :) Smieszne to troche :) Ostatnio jak tak sie przebieralam i oglądałam moj Slubny z nad gazety mi mruknąl zebym uwazała bo wpadne w Samozachwyt :twisted: :twisted: Złosliwiec , zeby wiedział o co w tym wszystkim chodzi :) Bo z jego strony mam zero mobilizacji :)
Milego dnia
Ja wlasnie siedze na forum a orbitrek i sprzatanie czeka :roll: :roll: :roll: Taka ze mnie jest istota , ze to co wazne zostawiam na koniec;)
-
-
hihihi... Kasieńko, jak przeczytałam o "hipopotamich zdjęciach" to aż zarechotałam pod nosem - w tej chwili waże tyle, ile Ty na początku odchudzania :D I powiem Ci szczerze, że JUŻ nie czuję się jak hipopotam ;)
A co do zdjęć, to ja nie mam fotek z okresu - jak ja z kolei mówię - największego upadku. Zresztą wychodzę z założenia, że należy się motywować pozytywnie, dlatego często z kolei oglądam moje szczupłe zdjęcia sprzed 5 lat - mam bardzo ładne fotki, bo moj ówczesny facet był artystą fotografikiem :D - więc po prostu patrzę sobie, co ja chcę odzyskac i o co walczę. Pomaga mi i to bardzo.
Kasieńko, paradoksalnie przekuwanie porażek, czy też "porażek" w sukcesy znamionuje ludzi inteligentnych, a Ty niewatpliwie do nich nalezysz. Lubisz Monty Pythona? Ogladałaś "Żywot Briana"? Pamiętasz piosenkę "always look on the bright side of life"? Jakiś czas było to moje zyciowe motto i credo, chyba czas do tego wrócić. Kasiu, nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre. Ty nabędziesz rewelacyjnej kondycji i poza schudnięciem - wyrzeźbisz pięknie sylwetkę. Ja ocalę skórę - dosłownie - w zasadzie organizm nie taki głupi i w dobrym momencie zaordynował sobie przystanek. A w końcu - i tak schudniemy.
Mówię Ci, dobrze będzie. Tylko trzeba robić swoje - codziennie, konsekwentnie, dalej. A sukces jest w zasięgu ręki. Będzie dobrze, Kasiu, i ja w to wierzę.
Ściskam mocno! :D
-
Kasia jesteś dzielna i na pewno wytrzymasz ten przestój! Pozdrawiam gorąco!
-
Rozumiem, jak to wkurza, bo sie czlowiek wysila a nagrody jak nie ma tak nie ma.
Naprawde trzeba byc twardym, zeby przetrzymac kryzys, a my, puszysci, z zalozenia raczej nie bywamy twardzi. :D
Kasiu, podziwiam Cie, bo i tak w tym trudnym momencie swietnie dajesz sobie rade ze soba. Nie odpuszczasz, nie histeryzujesz. To naprawde budujace czytac o Twoich zmaganiach. Jestem pewna, ze sukces jest juz na wyciagniecie reki. :D