Trzymaj się Kochana Polly:)!!!
Przesyłam moc buziaków!!!!!!!!
Wersja do druku
Trzymaj się Kochana Polly:)!!!
Przesyłam moc buziaków!!!!!!!!
Agniesiu dzieki jeszcze raz :D U mnie juz całkiem dobrze,a dzis wręcz mam świetny humor.Po pierwsze udało mi się dziś załatwić prawie niemożliwą sprawę,po drugie wreszcie kupiłam bratu prezent :D ,a po trzecie stanęłam dziś :evil: (znowu nadprogramowo) na waga i pokazała 72,5kg :D A stanełam na nia,bo byłam zła na siebie za wczoraj...bo wczoraj zjadłam do końca ta czekoladę,której wcześniej się oparłam :evil: Ale miałam wczoraj taki napad,że nie dało rady...juz dawno nie byłam taka głodna i nie był to głód na słodycze..po prostu nie dostarczyłam organizmowi odpowiedniej dawki pożywienia w trakcie dnia i on sie tylko upomniał o swoje.Wogóle ostatnio doszłam do wniosku,że nie wychodzi ma ta 2 faza SB,jem za mało,bo boję sie tych węglowodanów,poza tym jak coś zjem z nowego jadłospisu jest to dla mnie strasznie słodkie :roll: Podliczyłam tez kalorie i niestety nie dostarczam odpowoedniej ilości,oczywiście staram się póżniej dociągnąć do jakiegos w miarę rozsądnego pułapu,ale kończy się to np ta czekoladą :evil:
Więc postanowiłam troche zmodyfikować moją dietę i połaczyc SB z 1000,choc wolałabym byc na 1200kcal,ale przy dozwolonych produktach w 2 fazie będzie mi troszke trudniej.Wiem,że na pewno wykluczam jabłka,które wcześniej jadłam kilogramami,gruszki(za słodkie) ,jogurty owocowe(chyba,ze maślanka)i papryka.Te produkty mi nie służą i mogę się bez nich obejść.
Od jutra zaczynam testowac nowy plan,ale jak nie będzie działał będę musiała dalej szukać....wiem jedno nie chcę za szybko,bo nie odchudzam się dla wyniku tylko dla lepszego samopoczucia.W sobote oficjalne ważenie i mam nadzieje,że jednak przesune suwaczek na 72 :twisted: To będzie druga okragła liczba....jush 10kg mniej....ale to dopiero w sobotę :twisted:
oficjalnie jest 74 i tej wersji będe się trzymać :twisted:
Pozdrawiam
ehh.. te węgle... mnie one zgubiły, wiem doskonale, że nabiłam sobie tyle kilosków dzięki (?) nim... codziennie chlebusie, ziemniaczki, bułeczki i ciasteczka....aż jestem na nie teraz zła i muszę to wykorzystać, by się przekonać, jak organizm będzie się czuł bez nich.. jeśli dobrze, to będę wiedziała, że .. nie samym chlebem człowiek żyje....
ale i miłością... ehh. tego kaszmirowa spokojnie nie mogłam doczytać i nie doczytałam.. może kiedyś... jak pomyślałam o mężu... oh, nawet nie wiem, jak współczuć tej dziewczynie.... :cry:
No to dziewczynki nawaliłam wczoraj :( bez zupełnych oporów(no może z malutkimi pożarłąm całą czekoladę z orzechami :oops: ) nie byla tak dobra jak zawsze,ale nie chciałampoprzestać na kawałku,właściwie to chciałam się przekonać czy potrafię jeszcze jeść tak jak wcześniej....i o zgrozo...potrafię :evil: Jestem na siebie taka zła,że nic mnie te moje dietowanie nie nauczyło....no ale to było wczoraj...a dzis zaczynam od nowa....eeee właściwie to kontynuuje dalej...w końcu po jednym czy 2 dniach nie można aż tak dużo przytyć :roll: No więc od dzisiaj 2 faza SB z małymi modyfikacjami...musi się udać :twisted:
Magpru ja też nie doczytałam do końca...ale mam zamiar od czasu do czasu tam zaglądać....czasami potrzebne jest takie kaszmirowo :)
Znam ten ból
Ma być 1 kosteczka a jest cała tabliczka
Dlatego lepiej nie jeść nawet tej jednej
Nie martw się kryzysy sie zdażają
A teraz dalej biegnij do przodu
Witaj Polly :)
Ze zjadlas to trudno nie zmienisz tego :) ale dobrze ze sie nie zlamalas bo juz tyle ladnych kg Ci polecialo ...serdecznie gratuluje :) :) :)
:oops: :oops: :oops: no i wpadłam w ciąg...tak tak taki jak np. w uzaleznieniu alkoholowym :( wiem co mówię,bo juz wiele razy widziałam do czego człowiek jest zdolny w takim stanie... :( no więc zaczęło się i nie wiem kiedy sie skończy :( wkurza mnie to,bo nawet za bardzo z tym nie walczę..wyjmuje kolejną czekoladę i wchłaniam....najgorsze jest to,że do poludnia idzie mi dobrze...dietka obowiązuje i nagle w jednym momencie nie moge powiedziec stop :evil: nie wiem juz co mam robić...tak dobrze mi szło przez te 2 tygodnie,a teraz nagle taka załamka...nie mam zadnych powodów,żeby zajadać problemy...jestem ostatnio troche zestresowana,ale ja jem dla samego jedzenia,bo np mam taką ochotę,a właściwie to nie wiem dlaczego.Z nudów?Siedzę sama w pokoju i jedynym moim przyjacielem jest komputer i to forum,brakuje mi motywacji....a przecież jescze nie doszłam do celu :?: nie rozumiem dlaczego tak się dzieje...przecież nie mogę zawalić teraz gdy juz tyle osiagnełam...a niedługo miało być 10 kg mniej...ohhhh jaki człowiek potrafi byc głupi :(
Sunrise i Kasiu dzieki za wsparcie...bardzo duzo dla mnie znaczy :)
Kochana, jeśli chodzi o słodycze, to ja już na szczęście przejrzałam siebie - mam to samo-jak jest czekolada, to NIGDY nie udaje się poprzestać na jednej kostce, czy jednej delicji , jednym ciasteczku... niestety - wiem, że jak nie zacznę tego jeść, to mogę przemóc tą pokusę, ale jak zacznę.. to koniec.. :oops: dlatego bezwarunkowo postanowiłam nic nie zaczynać, nawet jak leży na stole, a w zamian mieć zamiennik w postaci suszonych owoców na przykład - tego tak się nie pożera w wielkich ilościach...
dopóki nie poczuję, że jedna kostka wystarczy, nie będę zaczynać - jedyna czekolada, którą mogę zjeść kostkę, to gorzka... :?
No to zakończyłam ten okropny dzień :( oczywiście nie skończyło sie na tej jednej czekoladzie,pożarłam jeszcze drugą :!: :!: :!: i paczke żelków,zrobiło mi sie niedobrze,jestem pełna jak balon i w dodatku jestem na siebie taka wściekła...teraz wiem,że to uzależnienie :roll: a myślałam,że mnie te nałogi ominęły...nigdy nie paliłam,pierwszy kieliszek wódki wypiłam na 21 urodzinach,o innych uzywkach nawet nie myślałam...a tu zaskoczenie...jestem nałogowcem i masz racje Magpru w moim przypadku oznacza całkowite odstawienie :( tylko,ze ja już to praktykowałam od prawie 2 miesiecy, tu taki nalot...nie potrafiłam sobie tego przetłumaczyc,że mi to w cale nie jest potrzebne...wrecz przeciwnie,uznalam,że nic sie nie stanie jak zjem troche...no ale nie zjadlam troche....
więc znowu jestem w punkcie wyjscia...zaczynam od nowa,od zera...tak jakbym stała na początku mojej diety.Jeszce nie wiem jakiej...bo na razie żadna nie odpowida mi na tyle,żeby nie byc dla mnie dietą...a juz myślałam,że slynne SB mnie wybawi...a może do niej wrócę...te pierwsze 2 tyg. były cudne..czułam się tak super :?: w kazdym bądż razie wracam teraz na kilka dni na pierwszą fazę...muszę teraz doprowadzić do uspokojenia i unormowania mojego układu insulina-glukoza.A swoja droga jak tylko wróce do domku i znajdę troche czasu zajrze na pewno do książki z fizjologii...układ pokarmowy był zawsze moja pięta achillesową,więc może jak poczytam to i coś na przyszłość zostanie i póżniej przyda się nie tylko w leczeniu,ale i we własnym odżywianiu... :?:
W każdym bądż razie muszę się podnieść....dzięki kochana Magpru,że zajrzałaś i nie nakrzyczałaś...choć trochę to by mi się przydało :wink:
Buziaczki i gorące pozdrowienia dla Olsztyna...Juz we wtorek przywitam się z nim osobiście :D
Nie rób tego błedu co ja
Ja też jak już przerwałam diete ( a byłam zmuszona bo szpital 0 to potem zamiast wrócić to dietki to jadłam
I tak jak ty jak żelki to paczka, jak czekolada to tabliczka
Nie rób tego
Ja znów prawie od początku zaczynałam
Nie arto, tak dobrze ci szło
Nie daj sie
Jestem z Tobą
Trzymaj sie
Polly skarbeńku-nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem,a tym bardziej nad zjedzoną czekoladą czy żelkami-trzeba wziąć się w garść i dalej walczyć-upadki zdarzają sie każdemu-najważniejsze to powstać i dalej iść ku spełnieniu swoich marzeń!
Za to trzymam kciuki!
A za czekoladę i żelki mówię-nu nu i żeby mi się to już nie powtorzyło;)!
Buziolki:)!!!
Ps a swoja drogą-ja k ja kocham żelki..;)
Dzięki Kasiu za wsparcie...udało się :D Pokonałam napad :!: Dziś wzorowa dietka :D tyle,że nie SB,tylko tysiaczek...jest teraz na liczniku 1114kcal,ale to za mało i zaraz dobije troszeczkę do 1200 kawałkiem mozarelli z pomidorkiem :D
Dziś dzień zaczął sie wspaniale...bo przymierzyłam moje nowe spodnie(nowe są od roku,bo zmieściałam się w nie tylko podczas kupywania :evil: ) i okazało się,że robią się coraz luzniejsze(wchodziłam w nie juz jakieś 3 kg temu,ale guzik ledwo to wytrzymywał :wink: )teraz nawet czuję troche luzu w pasie i nogawkach :D Więc pierwszy cel osoiągnięty,obiecałam sobie,że muszę chociaż trochę w nich pochodzić ;).Podbudowana tym faktem dałam sobie kolejnego kopa na rozpęd...i teraz już nie ma zmiłuj...do 1 pażdziernika jeszcze muszę troche schudnąć...zaraz wiec zmykam dobijać kaloryje...potem prysznic z moja ulubiona rekawicą,balsamowanie,a potem wracam na forum by troszkę pobuszować na wątkach(Kasiu możesz się mnie spodziewać ;) )
A wczoraj ściągnęłam sobie troche muzyczki Raya Charlesa i teraz w miłym nastroju upływa mi dzień :D
A dzis pogoda daje też człowiekowi pożyć...burzysko było jak się patrzy...popadało tak ładnie,że się jeziorka na boisku porobiło i teraz przez ptwarte okno wpada świeze,lekko chłodnawe powietrze....Tak dziś zdecydoawnie jest dobry dzień :D
No i tak to bywa w akademiku...prysznic zajęty :evil: więc ruszam teraz do boju :twisted:
Agniesiu dzięks,ale muszę się trochę przyznać,że zaglądałam na Twój wąteczek i troche ładowałam akumulatorki(nie owijajaąc w bawełne to tak troszke korzystałam z Twojej energii :wink: )mam nadzieję,że nie masz nic przeciwko...w każdym bądz razie jak tylko będziesz troszkę potrzebowała(w co wątpie,bo aż rozpiera Cie energia i szczęście)zawsze możesz liczyć na moje :wink:
Pomidorek i mozarella wszamane...na liczniku nie wiem ile bo jeszcze nie policzyłam...zreszta to nie ważne ;)
Aaaaaaaaaaalez jestem głodna :evil: A na liczniku ponad 1200 kcal :evil: eeehhh ide spac chyba zanim mnie cos podkusi :evil: A jutro dzień ważenia....oby troszke ubyło :roll:
http://avatarki.info/avatary/3d/TN_142emo.JPG
Kolorowych snów wszystkim życzę :)
Tak sobie pomyslałam,że przydałby sie jakis mobilizatorek...i mimo,że to są zdjęcia miss :wink: ja wole zając ostatnie miejsce w tym konkursie :D
http://wiadomosci.onet.pl/6014,8,0,0,1,pokaz.html
No to nowy dzień się zaczął od ważenia...i teraz mam jeszcze większą mobilizację....bo gdyby nie ta załamka w tygodniu pewnie mogłabym dzis świętować -10kg,ale i tak jestem zadowolona,bo:
-jest jednak ten 1kg mniej-więc już 73 :D
-spadły mi wymiary,w każdym miejscu,co oznacza,że równomiernie tracę w każdej części ciała :D i tak:
*pas: -2,5 cm :D
*biodra: -1,5 cm :D
*udo: -1,5 cm :shock:
*łydka: -1cm :lol:
Więc ogólnie jest superancko i coolowo :D
Tylko ta waga :evil: no ale przy moim ostatnim odchudzaniu zakończonym sukcesem(zaprzepaszczonym niestety) wyczytałam,że to normalne,że w jednym tygodniu spada waga,a w drugim tygodniu organizm dostosowuje wymiary do nowej wagi :twisted:
Jeśli o mnie chodzi to ta wersja bardzo mi się podoba,w końcu nikt nie będzie mi kazał wchodzić na wagę,a zmniejszone obwody widac gołym okiem :wink:
No i juz jestem po śniadanku,dzis wyjątkowo kaloryczne,bo obawiam sie,że nie będę miała dziś czasu na normalne posiłki :roll: a wieczorm szykuje się imprezka urodzinowa połączona z pożegnalną....oj będa mnie wodzić na pokuszenie...ale się nie dam....chyba :roll:
No pięknie Ci idzie Polly :D :D
ja dziś też miałam kilosek mniej :lol: :lol:
to ty jeszcze mieszkasz w akademiku??? gdzie?? przecież chyba studenci dawno musieli je opuścić po roku szkolnym...
a ciuszki kiedyś obcisłe a teraz wchodzące, to najlepsza nagroda chyba za te trudy dietkowe :D
nie daj się na tej imprezie :wink: :wink:
:oops: Ależ wstyd,jakoś nie miałam odwagi pisać,ale przeciez miał mnie ten pamiętnik mobilizować :evil: No więc przegrałam walke z hormonami....i zblizającą sie owulację zajadłam czekoladą :oops: a raczej zażarłam.... :evil: poza tym ta radość ,że jest mnie juz 9 kg mniej jakoś wpłynęła na wyłączenie rozsądnego myślenia....i głupia zaczęłam maraton obżarstwa....myślę tylko o tym co by zjeść,a prym wiedzie czekolada z orzechami. :evil: Cera znowu mi sie pogorszyła,czuję te ciągłe napełnienie brzuchola,ale mimo wszystko,mimo,że juz tak duzo mi sie udało schudnąć nic nie jest w stanie mnie powstrzymać.Już myśłałam,że sie udało,ale nic z tego...
Jutro nowy tydzień,więc idealny moment na nowy początek...tylko ile razy można zaczynac????
Koszmar...nie chcę,żeby to sie skończyło powrotem do stanu wyjściowego....mam za mało czasu...muszę sobie udowodnic,że mogę wyglądać inaczej...im dłużej to będzie trwało,tym mój zapał będzie malał.... :(
Więc od jutra zaczynam od nowa....może będzie lepiej...musi byc lepiej :evil:
Hej Polly!
Wpadłam i chyba będę tu częstym gościem.
Ja właśnie podnoszę się po upadku, jednak wizja ścigających mnie slodyczy jeszcze nie jest zażegnana....
Gratuluję 73 kilo, tzn dojścia do nich :) Ja już niedługo, niedługo dogonię taką wagę. no i to fajne uczucie, jak wchodzi się w stare ciuchy, prawda?
Pozdrawiam i do zobaczenia :)
Magpru dzięki :D ,ale ten kg juz pewnie wrócił na swoje miejsce :( Ale nic to,znowu się go pozbędę.Fajnie,że chociaz Ty zajrzysz do mnie czasami,bo juz straciłam chęć pogadywania sama ze sobą :wink:
No tak....jutro opuszczam mój pokoik w akademiku :( jest mi przykro i smutno...a niby powinnam się cieszyc ,że wracam do domu :evil: Nie byłam w końcu w nim od prawie 5 miesięcy....ale tak żal mi opszczać to miejsce,zwłaszcza,że juz pewnie tu nie wrócę :(
Jedynym pocieszeniem jest to,że juz niedługo zawitam w moim starym pokoiku na kortowie...oj będzie sie działo :wink:
Trochę się boje tego powrotu do polskiej rzeczywistości,kolokwiów,profesorów,ciągłej nauki.....ale także wspaniałych imprez ze znajomymi,bo wiadomo,że takie imprezy to same pokusy dla odchudzaczy :twisted:
No nic znikam teraz na troszkę,bo w domku nie mam neta,ale postaram sie wpadać i zdawać relację z dietkowania.
Mam nadzieję,że juz nie będe musiała wpisywać,że zjadłąm właśnie czekoladę lub cos inego kalorycznego
:twisted: i powoli mój suwaczek będzie się kierował w prawą stronę :D
Pozdrawiam wszystkich tych którzy maja ochotę tu wpadać i tych co jej nie maja :wink:
Po małym przystanku moja podróż musi trwac dalej do magicznego końca.....
Bianca witaj i oczywiście zapraszam :D Jjeku Ty juz masz za soba ta okrągła 10 :D ja tez tak chcę :twisted: a jestesmy bardzo bliziutko,więc razem uda nam się dotrzeć do celu.Ja co prawda biegne teraz do 65kg,ale cosik mi sie wydaję,że jesli tam dojdę to wtedy bede musiała zdecydowac czy jets juz gut czy trzeba troszke jeszcze powalczyc :twisted:
W każdym bądz razie będzie mi miło jak zajrzysz...ja oczywiście też nie omieszkam zaglądnąć jak Ci idzie :D
E tam, Ty masz 9 kilo, to prawie 10! Ja bym już tak chciała 15, ciągle mi mało :)
A dążę do 55 kilo, bo jestem niziutka, mam 162 cm więc wciąż wyglądam jak słonik w wersji miniaturowej, a chciałabym być filigranową dziewczynką :)
witaj
To zawsze troche smutno jak sie kończy jakiś etap
ale wszystko będzie dobrze
I nie poddawaj sie w dietkowaniu
z doświadczenia wiem , ze bez neta jest ciężko ( przynajmniej mi było i sie poddałam )
więc staraj sie do nas zaglądac często
Powodzenia
Dziewczynki wpadłam na chwilkę,żeby zameldować,że nie będzie mnie do środy :( .Dzis czekają mnie ostatnie niezałatwione sprawy,a o 17.40 wsiadam do autobusu i juz po 20 godzinach będę w Olsztynie :D Ale od dzis musi byc dietowo :twisted: mam nadzieję,że będę mogła napisać w środę,że byłam grzeczna :wink:
Pozdrawiam wszystkich :D i nie zapominajcie o mnie :roll:
Buziaczki :D
nie zapomnimy
buziaki
to mam świadomość, że już jesteś w Olsztynie :D
ale się trochę pogubiłam - Olsztyn to twoje stałe miejsce zamieszkania czy tylko miejsce studiów (to gdzie byłaś wcześniej w akademiku?) - a może jedno i drugie??
ale pytań zadaję... :wink:
Witam wszytkich :D
Chciałam oznajmić,że dietkowo sprawuję sie bez zarzutów :D ale niestety nie mam dziś zbyt dużo czasu na pisanie na innych wątkach(ten komuter doprowadza mnie do szału...taki wolny...:()Dziś byłam już na co prawda krótkim(ale zawsze :wink: )spacerku z moim psem.Intensywnie rozpakowywałam torby i sprzątałam pokój,bo mój brat jakos nigdy nie miał do tego głowy :evil: ,więc zaliczyłam porcje ruchu.A jutro wybiorę się chyba na rowerek. :D
Kasiu dzięki,że pamietasz i pozdrawiam :D
Magpru juz tłumaczę,bo to rzeczywiscie zagmatwane troche ze mna było :roll:
Ja mieszkam w Olsztynie w akademiku,a więc tylko 10 miesięcy w roku :evil: ,natomiast teraz przez pół roku nie było mnie w Polsce,bo wyjechałam na wymianę studencką do Niemiec,żeby sobie troche postudiować w innym języku :P
Teraz jestem w domku,czyli jakies 100 km od Olsztyna,ale juz za miesiąc znowu będę spowrotem w akademiku z racji tego,że będę zdawać zaległy egzamin i robić praktyki :D
Także można powiedzieć,że prawie mieszkam w Olsztynie :wink: Na tym na szcęsście zawiłości sie kończą i nowy rok akademicki zaczynam znowu na UWMie :D
A co do tego wyjazdu...to widok tylu otyłych ludzi na ulicach Niemiec zmobilizował mnie do mojego odchudzania :D i z tego powodu cieszę sie tez,że tam pojechałam :D
No ale teraz czeka mnie chyba nowy wydatek...muszę kupić sobie wreszcie pożądna wagę,bo moja w domu pozostawia wiele do życzenia,bo pokazuje o 5 kg mniej....niby fajnie jak sie widzi juz ta 6 z przodu,ale jednak zależy mi na obiektywnej ocenie mojego ciężaru :twisted:
A teraz zmykam i postaram się wpaść jutro lub pojutrze...niestety nie mam w domu netu i pozostaje mi tylko biblioteka :evil:
Ale przy nastepnej okazji obiecuję nadrobic zaległości na Waszych wąteczkach :D
Pozdrawiam
Buziaki :D
Witaj polly9, kiedyś mnie odwiedziłaś więc wpadam z rewizytą. Ty to przy mnie jesteś niezła laska, ja mam jeszcze dużo do zgubienia, do tej pory udało mi się stracić 8.5 kg ale teraz waga jak na złość prawie się zatrzymała. Pamiętaj: słodycze to Twój wróg, staraj się ich unikać bo to zazwyczaj kończy się tak, że nie potrafimy przestać a potem wyrzuty sumienia i dołek. Więc lepiej czekoladę z orzechami omijać szerokim łukiem. U mnie w domu jest wielka czekolada Amaretto, ale jak dotąd nie zjadłam nawet jednej cząstki mimo tego, że dokładnie wiem, gdzie jest. Ile masz wzrostu jeśli mogę zapytać? Studiujesz weterynarię? Nie wiem, dlaczego ale zawsze lubiłam lekarzy zwierząt, to zawsze bardzo wrażliwi ludzie. A jeśli coś pokręciłam to wybacz, nie znam Cię jeszcze dobrze. W każdym bądź razie życzę powodzenia, trzymam kciukaski, będzie dobrze, musi być. Z gorącymi pozdrowieniami- Adelaide.
Polly :lol: witam cię serdecznie i widzę, że u ciebie wiele zmian, :lol:
:arrow: trzymaj się zdaleka od słodyczy, by nie popsuć sobie włożonego wysiłku w odchudzanie,każda zmiana ma swe plusy i minusy i ty pewnie dużo tych pozytywów odnajdziesz,więc i nowy wigor do odchudzania, :lol: :wink:
a jak tam rodzina zauważyła twoje zmagania?M.
poly: coraz bardziej masz z górki a przed tobą kolejny etap - trzymam kciuki
Witam wszystkich :D
No i decyzja podjęta,jutro kupuję nową wagę,takąa elektroniczną,bo juz mam dosyc niedokładnych wyników.Dietowo wczoraj szło dobrze dopóki mojej mamie nie zachciało się czegos słodkiego :evil: no skusiłam się,ąle zważywszy na całydzień bilans był pozytywny :D Dzis dzionek zapowiada ssię równie pozytywnie,jedziemy dzis w odwiedziny do babci,więc będę musiała wykazać silna wolę :twisted:
Adelaide Dzięki,że zajrzałaś :D Zgadza się juz za 2 lata,jak dobrze pójdzie,będę lekarzem weterynarii :D .Niestety wiążą się z tym nie tylko miłe rzeczy,np. od poniedziałku zaczynam praktykę w rzeżni :(
Ale to nieważme...będę to robic tylko z obowiązku,a potem mam zamiar leczyc zwierzatka,szczególnie te małe :wink:
Jeśli masz tylko ochotę zapraszam,a ja odwdzięcze sie tym samym :D
Kardloz dzieki za odwiedzinki,a kciuki zawsze się przydadzą :D
Megamaxi no troszke zauważyli :D na szczęście nie babcia,bo od razu by mnie dokarmiała :wink: A wigor jest nie mam zamiaru się poddawać,i właśnie dlatego za Twoim przykładem kupuję wagę,żeby dokładnie kontrolować swoje postępy :D
Pozdrawiam wszystkich i ruszam pobuszowac na waszych wateczkach :wink:
Ja również dzisiaj mam poważny sprawdzian: mama upiekła szarlotkę, ciężko będzie przejść obok niej obojętnie nie spróbując chociaż maleńkiej kruszynki (oby na tym się skończyło ale lepiej, żeby wcale się nie zaczynało). Trzymam za Ciebie kciuki i oczywiście za tą dzisiejszą wizytę u babci. Będzie dobrze. Napisz koniecznie jak Ci poszło. Pomysł z zakupem wagi elektronicznej popieram, ja teraz cieszę się z każdych zgubionych 100 gram (ostatnio więcej za chorobę mi nie wychodzi). A pomyśleć, że wcześniej nie miałam wagi :o . A jak tylko ona przekroczyła próg mojego domu to pojawiła się i motywacja no i tak trwam do dzisiaj i zamierzam wytrwać, a co!
ja mam wagę analogową, nie cyfrową, przyzwyczaiłam się do niej, ważen że pokazuje ubytki :D
tylko się nie przestrasz, jak się zważysz pierwszy raz na cyfrowej, bo może pokazać więcej niż myślałaś, że masz - tak jest, że różne wagi moga pokazywać z róznicą do 2-3 kilo nawet (do przodu albo do tyłu) najczęściej te wskazówkowe pokazują mniej - grunt, to cały czas ważyć się na jednej, bo ubytki pokazują tak samo - to znaczy obie pokażą, że jest cię mniej o 1 - ale końcowy wynik jets inny..
choć mam nadzieję, że trafisz na taką, która pokaże taką samą wagę - ale to tak dla przestrogi :wink:
I jak po wizycie u babci????
wytrzymałaś dietkowo ?
No wage to kup sobie koniecznie, bo to mobilizuje
pozdrawiam
Witaj polly:)
No właśnie-jak tam po wizycie u babci???
No i czy kupiłaś już nową wagę:)??
Pozdrawiam deszczowo!!!
Hej, jak dieta? Strzeż się babcinych smakowitości :)
Witaj Polly!
Przeczytałam Twój wątek i widzę, że dobrze Ci idzie. Ja też próbowałam odchudzania na SB ale nic mi z tego nie wyszło. Teraz staram się jeść inaczej i ćwiczyć (na razie tylko staram się :wink: ).
Korzystaj z wakacji! Na szczęście moje potrwają jeszcze do końca września.
Pozdrawiam gorąco i trzymam za Ciebie kciuki!
Polly! Pozdrawiam i macham moją spuchniętą rączką do Ciebie:)!! Miłego tygodnia!!!