-
"Magical Mystery Tour"
"The magical mystery tour is coming to take you away
Coming to take you away"
No i proszę państwa zaczynam...a raczej kontunuuję moja walkę z kiloskami.
Najsampierw może się przedstawię :D A więc mam na imię Polly9 :wink: (tak sieciowo),mam 23 lata :evil: ,170cm i obecnie 74 kg żywej wagi :evil: (było na początku diety 82 :oops: )
Namówiona,a właściwie przyparta do muru :wink: zakładam ten wątek,bo może uzależnienie od forum jest lepsze od słodyczy...hmmmm...na pewno mniej kaloryczne :wink:
Moje problemy z waga zaczęły się...nie pamiętam,ale przyszłam na świat jako ponad 4kg dziecko(a właściwie to mnie na niego wyciągnęli :evil: )no i tak sobie rosłam,zjadałam wszystkie posiłki w domu i w przedszkolu,jestem raczej domatorka i jak to mówi moja mamuś uwielbiam siedzieć w papierach(czyt. cos pisać,czytać lub słuchać muzyki).Z ta muzyka to było małe przekleństwo,bo ja jestem uzależniona na maksa i takie codzienne polegiwanki doprowadziły na spółkę z nadmiernym obiadaniem się do wzrostu wagi :evil: Potam przyszedł czas na LO i tam jakoś nie zależało mi nadal na moim wyglądzie(czarne ciuchy i te sprawy),ale w 3 klasie otrząsnęłam się i postanowiłam schudnąć.Udało się dzięki diecie 1000 kcal i dużej ilości sportu:)
Ale zaraz po tym przyszła matura i na studia wróciłam już po jo-jo :evil:
I tak sobie żyłam z moimi kg,zawsze sobie powtarzałam,żę jest mi tak dobrze,a jeśli bęzie mi żle to przecież już raz mi sie udało to uda się znowu...nic bardziej mylnego :(
Było dużo prób i zawsze to co gubiłam odzyskiwałam z nawiązką... :(
Pół roku temu wyjechałam z Polski na studia i przed wyjazdem obżerałam się wmawiając sobie,że jak wyjade to nie będę już się tak obżerać i że wrócę odchudzona...
I wyjechałam...ale dieta jakby gdzieś się zpodziała.Ponad 2 miesiące zajadałam tęsknotę słodyczami... i nagle sobie przypomniałam,że miałam wrócić jako szczupła osoba.
13 maja zaczęłam :D Po miesiącu diety 1000kcal jednak się poddałam :? Na szczęści waga się nie zmieniła,ale ja postanowiłam zmienić siebie...od tygodnia jetsem na diecie SB,zmieniam nawyki żywieniowe i juz są efekty,jutro zaczynam je zwiększać poprzez ćwiczenia(teraz juz nie ma wymówki,żę muszę się uczyć :evil: )
Zaczynam odchudzanie jawnie i nie w ukryciu :D I juz widzę,żę zaczynam się rozpisywać :roll:
Jeżeli macie ochote przyłączyc sie do mojej magicznej podróży...ZAPRASZAM :D
I na koniec podziękowanka dla Sioolki-dzięki za wsparcie :D
-
Haaaa! Nareszcie! :D
Oklaski nad wyraz szumne dla tej Pani :)
Fajnie, że jesteś :) Buziak i dobrej nocy, bo jakoś takoś padam na pyszczek dzisiaj :) Od jutra za to zamierzam się tu rozpisywać bardzo, bardzo :D Muuua :*
-
gratulacje z powodu podjecia jedynieslusznej decyzji !! :)
Powodzenia w odchudzaniu!!!
-
Witaj ptaszynko :lol: Polly, bo w porównaniu ze mną jesteś wróbelkiem elemelkiem :lol: ,ale piszę do ciebie,by stać się dla ciebie odstraszającym przypadkiem.Kiedy byłam w twoim wieku dokładnie tak samo myślałam i robiłam, wiecznie na diecie,ale dopiero od jutra,więc dzisiaj jeszcze muszę ostatni raz zjeść to czy owo,bo potem nie będę mogła...
Masz rację z tym uzależnieniem od forum,lepsze to od podjadania, :lol: trzymam kciuki za ciebie,powodzenia :lol: Megamaxi
-
Witaj:) Dobrze robisz-ja też 'trąbię' dookoła wszystkim(no prwaie wszystkim;)),że jestem na diecie aby po 1-mnie wspierali,po2-kontrolowali,po3-nie dziwowali się dlaczego jem to a tego nie,po4 i najważniejsze...PODZIWIALI MOJE EFEKTY:)!A więc tak trzymać:)!!!
Pozdrawiam!
-
Wiatj polly:)!
Jak tam mija kolejny dzień dietkowania???
-
och dzięki za tak miłe powitanie :D
Ale niestety mój drugi wpis we własnym pamiętniku i co???....i klapa :oops: jakos ten dzień nie należał do udanych,a juz wieczór lepiej nie gadać :( jestem zła,a nawet wściekła na siebie...chyba to rozluznienie po sesji nie wyszło mi na dobre...najpierw nie miałam apetytu,więc wmusiłam w siebie 5 łyżeczek twarożku,zapiłam actimelem i poszłam na zajęcia.Obiad był wzorowy,choć wogóle mi nie smakował...no a wieczorem,nie wiem czemu i po co,ale wypiłam piwo :(
zastanawiałam się dlaczego i chyba nie wiem,wiem tylko,ze mi nie smakowało tak jak kiedyś...a może mi nigdy nie smakowało :?: może to tylko głupie polskie przekonanie,że nie można spotkac się ze znajomymi i pogadać bez piwka :?:.Nie ważne..to był mój błąd,ale jedna przegrana bitwa,nie czyni przegranej wojny.Wiem,że jeszcze nie jestem tak silna jak mi się wydawało...ale jutro juz grzecznie będę dietowac dalej :twisted: Nie poddam się :evil:
A takich prób czeka mnie mnóstwo po powrocie do domu :evil: obym dała radę.....
-
Wiem, wiem, powinnam Cię opierdzielić z góry na dół. Aaale - uważam, że Ci się należało to piwko. Stres sesyjny z Ciebie schodzi itakdalejwtęmelodię. Jeden dzień rozprężenia to nie zbrodnia. Od jutra wracasz na dietkę i tyle, koniec tematu piwka :)
Ja tradycyjnie ściskam kciuki do czerwoności :D Iii może jutro uda mi się w końcu zmontować te lody, bo mam taki kaprys :D Ale mikser ciągle nie chce ujawnić miejsca pobytu :D Cóż, trza będzie tłuc ręcznie ;)
Buziaki :) Walcz dalej i się w ogóle dniem dzisiejszym nie przjemuj. O. :))))
Faluję uchem słonia na dobranoc :D A Vituś faflunami :D Buźka :*
-
Witam na forum :)
wpadłam, żeby Cię troszkę powspierać - jako koleżanka po fachu - czyli odchudzaczka ;)
po pierwsze - gratuluję decyzji - ona jest tu najważniejsza :)
po drugie - bardzo podoba mi się Twoje podejście - do tej wpadki głównie - bo to oznacza, że silna z Ciebie kobitka :) widzisz - inne panny już by rezygnowały, myśląc, że wpadka oznacza słabość - a to wcale nie jest tak - bo słabością właśnie jest rezygnacja :)
no - to mi się podoba :)
i dodaj koniecznie te ćwiczonka - bo z nimi efekt wyraźniejszy :)
pozdrawiam i powodzenia życzę :)
-
No witam serdecznie na Twoim świeżutkim wątku.. :lol:
ale nieładnie z piwkiem zaczęłaś.. no cóż, miejmy nadzieję że tych spotkań ze znajomymi nie ma codziennie - no raz w tygodniu pozwalam na piwko - w końcu od czasu do czasu masz prawo na przyjemnośći i rozkosze podniebienia też.. :lol:
widzę, że sporo dziewczyn ma często wyrzuty sumienia związane właśnie z piwkiem...hmm. ja akurat jestem antypiwoszka, bo go po prostu.. nie trawię.. nigdy nie piłam i nie piję - choć inne alkohole, jak słodkie winka tak... dla mnie piwo jest tak gorzkie, że krzywi się moja buzia zawsze.. ale i dobrze, przynajmniej nie mogę tym "zgrzeszyć" :wink: :wink:
za to prędzej słodycze mnie zgubią :? :wink:
-
wypicie pifka potraktuj jako toast z powodu rozpoczecia nowego etapu i nie grzesz więcej, rozmawialem wczoraj ze znajomym któremu tez przydało by sie odchudzić, powiedzial mi ze byl sobie z synem na spacerku w górach i wypił 3 piwa - kurcze dla mnie 3 piwa 0,5 to calodzienne zapotrzebowanie kaloryczne i to nawet z nawiązką - dobrze ze nie jestem jakimś piwnym smakoszem bo ciezko bylo by sie przestawić
Pozdrawiam
-
hej . Dzieki za odwiedzinki u mnie i wsparcie
Ja tez lubię piwko , ale teraz je odstawiam i już
Wytrzymaj, na początku za każdym razem gdy wyjdziesz pewnie będziesz sie męczyć bez piwka, ale za niedługo Ci to wejdzie w nawyk
Pozdrawiam
-
Witaj Polly:)!
Trudno stało się-nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem-czyli wypitym piwkiem,tylko wziąć się w garść i następnemu już piwnku powiedzieć stanowcze:NIE!!!
Ale nie martw się-każdy ma jakieś wpadki.Tylko uważaj,by się to nie stało Twoim wytłumaczeniem na każdą zachciankę!!!
Życzę powodzenia w kolejnym starciu z pokusami:)!!!
Pozdrawiam:):):)!!!
-
Dzięki za wsparcie i zrozumienie,ale ja bardzo mocno zanotowałam sobie w głowie,że to nie był dobry pomysł....i dziś nie dałam się skusić :D
Byliśmy ze znajomymi nad jeziorkiem,hmmm jeśli to mozna nazwać jeziorkiem :wink: pojechaliśmy tam rowerkami,więc zaliczyłam prawie godzinkę ćwiczeń :D Potem wygrzałam się na słoneczku,pobrodziłam w wodzie(aż wstyd się przyznać,ale kompletnie nie umiem pływać :? ),no a z powrotem moim znajomym zachciało się lodów...Poszlismy więc do lodziarni....i co?...nie zjadłam,żadnego...nawet jednej małej kuleczki :twisted:
Więc dziś dietka poszła wzorowo :D ahhh zapomniałam wspomniec,że koleżanka przyniosła mi jabłko i też nie zjadłam :D wszystko zgodnie z założeniami,a jabłuszko czeka na poniedziałek :twisted: wtedy przejdę na 2 etap i jakis owocek nie zaszkodzi :D juz się nie moge doczekać :D
Zmykam teraz pobuszować po Waszych wąteczkach i na pewno pozostawię jakiś ślad :wink:
Pozdróweczka i buziule dla wszysciusieńkich :D
-
ja niestety zjadłam dziś dwie gałki lodów - ale nie czuję się winna - były w limicie i celowo zaplanowane :wink: spalone doszczętnie, ale szczerze mówiąc, po jednej gałce tak się przesłodziłam, że teraz długo się na nie nie skuszę... bo mi po prostu nie smakowały :lol:
cieszę się, że dzis miałaś dobry dzień :D :D
-
Polly -cieszę się ,że udało ci się oprzeć tej pokusie lodowej i to jeszcze nadodatek w gronie przyjaciół :lol: :lol: :lol: ,dielna jestteś i taką pozostań i dziś.pa buziak M.
-
polly9: szalejesz kobieto oj szalejesz, Ty chcesz chyba koniecznie wprawić w kompleksy wiekszosc forumowiczów :)
Powodzenia i wytrwalosci nagrodzonych wynikiem na wadze życze bardzo serdecznie :)
-
Pięknie polly
Gratuluję samozaparcia
życze by nawyki odmawiania na zawsze już u ciebie zagosciły. A to jest bardzo trudne
Lody :lol: oj te lody , a Ty tak dzielnie się obeszłaś.
I jabłuszko BRAWO
Ja po jabłkach i właściwie wszystkich owocach mam zwiększony apetyt więc ich unikam .
Pozdrawiam
-
no polly9 jestem pelna podziwu dla Twojej wytrwalosci... samozaparcie wychodzi Ci bardzo dobrze.. moje gratulacje
-
No to kolejny dzień zakończony sukcesem :D Chyba to odmawianie wejdzie mi w nawyk :wink: Niestety na ćwiczonka nie było czasu,ale...za to dziś prawie 4 godziny biegałam po mieście szukając prezentów dla rodzinki,no i nie znalazłam :evil: ,ale za to kupiłam sobie nowe bikini :twisted: ,takie jakie mi się od dawna marzyło...i nawet niezle w nim wyglądam,dobrze,że go nie kupywałam te 8 kilo temu :D
No a jutro znowu dzień biegania i załatwiania spraw...nie cierpię chodzic po urzędach,a najgorsze,że trzeba sie jeszcze dobrze wysilić,żęby powiedzieć co tam się chce... :evil:
A teraz troszkę cyferek,cobym mogła pózniej sobie łatwo to znależc i porównać :D
Pas: 83,5cm(było 95cm :oops: )-ubyło:11,5cm :D
Biodra: 102,5cm(111cm)-(-8,5cm)
Udo: 60cm(64cm)-(-4,5cm)
Łydka: 40cm(42,5cm)-(-2,5cm)
No to teraz juz mi się nie zagubią te cyferki :D
BMI na początku: 28,37nadwaga:ok 14kg! wg kalkulatorka:oops:
Obecnie BMI: 25,61
Jeszcze troche pracy mnie czeka :evil: :wink:
A teraz życzę wszystkim kolorowych snów
http://avatarki.info/avatary/3d/142emo.gif :D
-
:D Trochę mnie wywiało, ale już wracam :D Brrrrawo! :D
Urzędasów też nienawidzę. przedwczoraj walczyłam z urzędem skarbowym. Widziałam, że panie ze skarbówki bardzo paliły się do pomocy, ale niestety wobec konfliktu wartości kawa vs czekająca sioolka poległy i kawa zwyciężyła. :)
Buziaki ogromne, gratuluję efektów z całego serducha! :) Teraz Ty czymaj kciuki i czekaj, aż ja się pochwalę zakupionym bikini. Cierpliwość i wytrwałość wskazane :D Ale tego, jak widzę, Ci nie brak :D
-
Polly!!! Serdecznie gratuluję ślicznych wyników dietkowania!!! Super!!! I zapewne w bikini też wyglądasz super:)!!! Oby tak dalej:)!!! A z tym odmawianiem-tu należą Ci się największe brawa!!!!!!!! Bo powiedzieć NIE chyba jest najtrudniej...???
Pozdrawiam:)!
-
Wreszcieeeee :D A juz myślałam,że Cie wywiało :?
A co do urzędów...w Polsce się przyzwyczaiłam,że swoje trzeba odstać :evil: ,a tu mam raczej problem z wyrażeniem słowami co mi trza :oops: Tak to juz niestety jest :roll: .Załatwić prawie nic nie załatwiłam,więc w poniedziałek ruszam znowu,mam nadzieję z większym powodzeniem :evil:
Co do bikini...moja droga ja się dzis w nim dokładnie obejrzałam i o ile stan mojego niegdyś wielkiego brzuszyska jest zadowalający to biodrzycha,udzicha pozostawiaja jeszcze wiele do życzenia :roll: ale i tak jestem zadowolona zakupy,taki mi się marzył,a że udało się wychaczyc go za niższą cenę...no nie mogłam się powstrzymać :roll:
Za to powstrzymywanie się od jedzenia idzie mi super,no może poza moim nowym nałogiem...cukierki bezcukrowe o smaku Latte Macchiato..mniam,ale staram się ograniczać do nawet mniejszej niz regulaminowej ilości :twisted:
A wczoraj mieliśmy takie małe party z okazji zakończenia kursu językowego i poszlismy wszystkimii grupami do pubu...i tym razem zamiast piwka sączyłam wodę..niestety gazowana,co póżniej żle wpłynęło na mój żołądek :evil:
Ale kolejna bitwa wygrana,więc warto było nawet troche pocierpieć :wink:
A weekend tez zapowiada sie na pełen pokus... wyjazdy ze znajomymi,pewnie żarło na mieście,,ale juz znalazłam sposób i zrobię sobie w pojemniku sałatkę,żeby mnie nie skusił jakis kebeb :twisted:
Mam nadzieję,że to sie uda :roll:
A tak poza tym to beda to moje ostatnie 2 dni 1 fazy :D Tak szybko i bezbolesnie mi ta dietka zleciała :D
Ale teraz czeka mnie trudniejszy etap,waga już nie będzie tak szybko spadała :evil:
Jutro ważenie i mam nadzieje,że będzie to 73 :roll: A teraz zmykam postudiowac mój nowy jadłospis...Trzeba sie troche przygotować :wink:
Pozdrawiam wszystkich słonecznie
http://avatarki.info/avatary/3d/788emo.gif[/img]
-
Aggniecho dzięki :D ale żebym sobie jeszcze tak mogła odmówic tych cukierasów i zmusic się do ćwiczeń :evil:
Ale jak tylko dorwę mój rowerek ruszę d.... :wink:
Pozdrówka...a zreszta pomykam teraz na Twój wąteczek :wink:
-
CUKIERKOM I SŁODYCZĄ MÓWIMY STANOWCZE N-I-E!!!
A ROWERKOWI JAK NAJBARDZIEJ MÓWIMY T-A-K!!!
-
No więc mój kolejny dzień dietkowania minął w miarę dobrze.Piszę w miarę,bo dziś skusiłam się na 2 cukierki,tak o dla własnej przyjemności i żeby mnie znajomi nie wzieli za dziwadło :evil: Poza tym fajnie się dzis zwiedzało,pogoda dopisała,choc popoludniu zaczęło padać(ufff wreszcie).Tak jak przewidziałam było dziś jedzenie na mieście :evil: alez mi kichy grały marsza jak tak patrzyłam jak wszyscy zajadają się pizzą(tak pięknie pachniała),ale oni chudzielce,więc mogli :evil: a mój jadłospis dzis wyglądał trochę dziwnie:
Rano:pomidor,actimel
Obiad:sałtaka z pomidora,tuńczyka,mozarelli,ogórka i fasolki czerwonej,lód wodny "capri"
Kolacja:jakies 900ml mleka sojowego o smaku waniliowym :roll: (dużo,ale starałam się dobić trochę kalorii i zaspokoic głód w zdrowszy sposób niz pizza :twisted: )
Poza tym dzis potrzebowałam czegoś mlecznego,chyba organizm sam sie dopomina o to czego mu brak :roll: Poza tym wybrałam sojowe,bo jakos tak bezpieczniejsze mi się wydało :roll:
Jutro ostatni dzień 1 fazy,więc jutro też będzie czas na podsumowania.
A dzis było planowe ważenie,ale waga wręcz przeciwnie pokazała trochę więcej niż te moje nieszczęsne 74kg :evil: ,ale myśle,że jest to związne z tym,że ostatnio mam jakąś dziwną tendencję do puchnięcia....to chyba od tych upałów :? a przynajmniej tak sobie będę wmawiać :wink:
Zobaczymy jak będzie w poniedziałek :?:
Dobrej nocy życze tym ktorzy tu zaglądają :D
-
No to koniec!!!!!!!!!Kolejny etap za mną :D Co prawda nie schudłam tyle ile zakładałam,ale zważywszy na wynik i na to co i jak jadłam w ciągu ostatnich tygodni moge uznać,że zakończył się sukcesem :D Dziś juz powoli zaczęłam wprowadzać nowe składniki do jadłospisu,a więc było to dziś jabłko i jakby tu powiedzieć....chyba sobie odpuszczę,bo....było za słodkie :evil: Chyba,że ktoś z Was zna jakąś kwaskową odmianę(kurka właśnie sobie przypomniałam o naszych polskich papierówkach :twisted: ale pewnie już ich nie ma.Aż wstyd sie przyznać,ale na roślinkach to ja się za bardzo nie znam :oops: )Poza tym jabłko wywołało u mnie tylko dodatkowy głod,który zagłuszyłam plastrem kiełbaski i kawałkiem ogórka,a teraz zabijam herbatkami... :evil:
Podsumowując te 2 tygodnie-spadło mi z wagi 3kg,a zakładałam 4,ale nie ma co narzekać,zwłaszcza jak się troszke odstępstw od diety wprowadziło :roll:
Ogólnie nie chodziłam głodna,uczyło mi się dużo lepiej,nie byłam przemęczona,rozdrażniona,odkryłam nowe smaki(pierwszy raz jadłam oberzynę i szpinak :twisted: )wyrównałam poziom cukru,nie mam napadów głodu na słodycze....cóż same plusy :D Minusem było tylko to,że nie mogłam jeść wszystkiego na co miałam ochotę,ale to chyba normalne na diecie :)
Ale teraz czeka mnie trudniejsze zadanie...2 faza wymaga wiekszej uwagi,cierpliwości..a tego zawsze mi brakowało niestety....poza tym przydałoby się w końcu wziąc za ćwiczenia,ale na to dajęsobie jeszcze tydzień,bo zaplanowałam,że musi mi to sprawiać przyjemność :twisted: W rachube wchodzi więc tylko rowerek,a jego dorwac mogę dopiero po powrocie do domu :twisted: Właśnie tego powrotu bardzo się boję...już czuję te pączki u babci,obiadki u mamy i juz przed wyjazdem obiecany serniczek....a jemu to ja sie nie oprę :roll: :oops: a może by tak powiedzieć,żeby nie piekła :?:
W każdym bądż razie będzie to trudne i wsparcie sie przyda na pewno :P
Co do dzisiejszego dnia to jakies straszne lenistwo mnie dopadło....poza tym strasznie się martwię tymi wszystkimi papierami(jutro znowu będę atakować sekretariaty :evil: ).Poza tym siedze tu sama,wyjść nie ma gdzie,więc obejrzałam 2 filmy :roll: nasłuchałam się muzyki i tak jakoś minęło :evil:
Gdyby nie ta moja muzyczka to chyba bym tu umarła...a tak zawsze cosik brzęczy w uszku :wink:
A jutro kupię sobie jogurt owocowy(light oczywiście)tak mi sie marzy truskawkowy lub wiśniowy :D
Dobra nie przynudzam już,bo jeszcze tu w jakiegos doła wpadnę,a tego bym bardzo nie chciała....taki dół zawsze się może zakończyć wpadką,a na takowe nie moge sobie pozwolić..... :evil:
-
ojej,ale natworzyłam....jak zwykle za dużo.... :evil:
-
wcale nie za dużo, bardzo miło się czyta :D
ale czemu masz znowu atakować sekretariaty???
bardzo ładnie trzymasz się swojego planu, rozumiem, że ta I i II faza to chyba dieta SB? czy podobna? widać, jak kilka tygodni oducza nas niezdrowych nawyków, nawet jabłkiem można się przesłodzić :shock: a jak się ładnie zmieniają na korzyść też parametry krwi.. :D (insulina i cukier) - tak weterynarzu przyszły?? ile Ci brakuje do założenia lecznicy?
-
Polly- bardzo ładnie spadasz :lol: :lol: :lol: i tak trzymać,mi się podoba,że zjesz cukierka-wybacz Agnisiu-bo jeżeli skończysz tylko na 1-2,to oznacza,że umiesz się opanować. :lol: :lol:
-
pięknie idziesz do przodu -aż milo poczytać
-
Oj polly
Piękne te Twoje suwaczki, faktycznie natworzyłaś,
II faza sb jest trudniejsza, bo niby można już coś z tych węglowodanowych rzeczy ale wciąż nie wiadomo jaka ilość dla nas będzie ok
Trzymam kciuki za zwycięstwo II fazy
Pozdrawiam
-
czesc polly :) dzieki za odiwedzinki u mnie :) ja trez wpadam do Ciebie i trzymam kciuki za Towja dzietke :):) widze ze super Ci idzie gratulacje i trzymam kciuki zeby bylo jeszcze lepiej :) pozdrawiam :)
-
:oops: aż się normalnie zawstydziłam,tyle komplementów :oops: dziękuję
Magpru:te sekretariaty to na uczelni :evil: wiesz udało mi się wyjechać na wymianę na 1 semestr i teraz przygotowuje wszystkie dokumenty przed powrotem :evil: dziś byłam w 5,w 3 załatwiłam prawie wszystko(pani w sekretariacie interny koni jest po prostu przemiła :D )o 15 muszę jechać jeszcze do jednego pana dr :twisted: ale nie tak ładnie wszystko mi poszło...bo jedna sekretarka wyjechała na urlop....i klapa..wraca za 2 tyg,a ja potrzebuje tych papierów jeszcze w tym tygodniu :evil: Jutro więc będę próbowac jeszcze raz...
A co do tej mojej lecznicy....marzy mi się,ale jeszcze conajmniej :evil: dwa lata mnie czekają zanim zostanę lekarzem z dyplomem....a lecznica....cóż może za jakieś...20 lat :( ciężka sprawa....ale kto powiedział,że będzie łatwo :twisted:
No i te fazy to oczywiście sławetne SB :D
Megamaxi,Kardloz,Ullala,Anka5891 dzięki za odwiedzinki,bo właściwie to juz myśłałam,że mój wątek będzie jednym wielkim monologiem(hmmm właściwie "pismologiem" :wink: )Ja tez za Was trzymam kciuki i gratuluję sukcesów.Megamaxi moje gratulacje jeszcze raz :D ,jedne już masz na swoim wątku :wink: ,Kardloz ja nadal wierzę,że to koszule kolegi będą za duże :wink: ,a wy dziewczynki też już niedługo będziecie świętować pożegnanie tłuszczyku :D
To na razie tyle..aha pierwsza próba z weglowodanami....porazka :oops: miały być placki owsiane,ale mi nie wyszły :oops: więc była papka owsiana...nie za bardzo apetyczna,więc dziś czekają mnie tylko warzywka...i pozwolę sobie dziś na szklankę mleka....kurcze chyba naprawde brakuje go organizmowi,bo o niczym innym nie marzę :roll:
A dziś wybieram sie jeszcze na zakupy...i będe kupywać słodycze dla rodzinki,żebym się tylko nie skusiła.. :evil:
Trzymcie kciukasy :!:
Buzioleczki :D
-
Czesc Polly:)
Po 1-GRATULUJĘ 3 kg:)!!!!Dobrze,że wszystko przebiega zgodnie z planem jaki sobie założyłaś:)
A wiesz-ja tez tak mam,że po jabłkach napada mnie wilczy głod,dlatego ich nie jem.Nie wiem czemu,ale tak mam:(
A co do kuchni babcinej..otóż ja moją ukochaną babcię tak 'przeszkoliłam'(dałam jej różniaste przepisy dietkowe i spisałam zakazy i nakazy) i babcia mi robi same dietetyczne jedzonko, a jeśli robi jakieś smakołyki dla rodzinki,to tak potajemnie,że ja nawet nie mam o tym pojęcia- z resztą cała rodzinka ma przykazane,że przy mnie się tego nie je w myśl zasady-aby nie wodzić na pokuszenie;)I jak tylko mi się na horyzoncie z jakimś np ciachem pojawiaja to juz ich wyganiam:)I wiesz jak się słuchają:)?
Pozdrawiam i tzrymam kciuki za dalsze dietkowanie!Pa
-
No to dzień pod względem dietowym przebiegł fatalnie :oops: na szczęście wiem jakie popełniłam błedy i weim jak ich uniknąć.Po 1 jutro jednak wmuszę to śniadanie na siłę..nawet jak mi się bardzo mocno nie chciało.Po 2 zjem pożądny obiad...a nie jakieś pożal się Boże nieudane placuszki :oops: ,po 3 kolacja będzie o stałej porze(patrz 18),a potem tylko herbatki :evil:
A do dzisiejszych moich grzechów muszę wliczyć ponadprogramowe kostki czekolady...co prawda gorzka,nawet taka dla diabetyków,ale jednak zamiast jednej były 4...Teraz czekolada czeka na swój czas w szafie :twisted: ,dziś też dałam upust swojej zachciance i kupiłam sobie owocowy napój mleczny....żęby nie było tylko 0,1% tłuszczu,czyli fit :wink: ,ale i tak miałam wieczorem wilczy apetyt i teraz burczy mi w brzuszku,a juz dawno tak nie miałam :evil:
Nie zamierzam się jednak poddawać :twisted: Plan na jutro jest,a jutrzejszy dzień nie zapowiada się na mniej ruchliwy :lol: Jako,że nie znalazłam nie dla brata ruszam jutro do wielkiego miasta na zakupy :D boshe jak trudno jest coś dla niego znależć :shock:
Za to w szafie mam teraz taki zapas słodyczy,że hej...i czekoladki i żelki....obym tylko wytrwała :roll:
Aaaa tak wogóle to ośmielę się pochwalic,że kupiłam sobie dziś najpyszniejszą herbatke jaką piłam :D (a wypiłam juz ich,że hoho....taki herbatkowy potwór ze mniei jest :twisted: )No więc herbatka o smaku pina colada...mniam..taki zapach,że nawet nic słodkiego się nie chce :twisted:
No i zainwestowałam w słodzik...ciekawe jak mi będzie smakowało to cudo...muszę go w końcu wypróbować...choć do herbaty nigdy w życiu bym nie dodała...gorzka króluje...
Dzis rozmawiałam z mamą i powiedziałam jej,żeby nie piekła sernika...taka ze mnie twardzielka :twisted:
Niestety mama przekazała mi bardzo zła wiadomość i jakoś tak humor do końca nie dopisuje...właściwie to jak sobie o tym przypomnę to łapie doła....dlaczego tak to wszystko jest poukładane na tym świecie...,że w wieku 24 lat można zostac wdową z małym dzieckiem?????????Nie pojmuję...,nie pojmę chyba nigdy...zasmęciłam na końcu,ale własnie mi się znowu przypomniało...ehhhh
Zmykam trochę pobuszowac po wąteczkach....mam kilka zaległości....może nie będę o tym myśleć :?:
Buziolki i dbajcie o siebie....naprawdę warto żyć :!:
-
No i nici z odwiedzin :( zdołowałam się na maksa i już nasmęciłam Kardlozowi :( nie ma sensu rozsiewać smutku.... :cry: idę spać...jutro będzie lepiej
-
Witaj Polly:)
Cieszę się,że doskonale jesteś świadoma swoich błędów i mam nadzieję,że to pomoże Ci je wyeliminować w przyszłości. Oj,ja bym tak nie mogła z tą czekoladą..musiałam ją całkowicie odstawić,bo u mnie i na 4 kostkach by się nie skończyło.. :oops: ..więc podziwiam..a Ty to i tak jestes niezła twardzielka,że wytrzymujesz tak bliskie 'sąsiedztwo' takich słodkości...;)Podziwiam:)!
A nawiązując do tej smutnej wiadomości..wiesz..ja często spotykam się z umierającymi ludzmi-często mlodymi, u progu życia, z dziećmi..i mimo tego iż nie pojmuję tego wszystkiego,patrząc na nich wiem,że życie JEST piękne i że zawsze WARTO o nie walczyć i szukać w nim SZCZĘŚCIA..i czasem lepiej nie pytać dlaczego..bo odpowiedzią będzie tylko echo..zapraszam na
www.kaszmirowo.pl
No,smutnawo się zrobiło..no ale cóż nasze życie już takie czasem jest..
Buziaczki i trzymaj się cieplutko!!!Będzie dobrze!
-
Polly: nie tylko ty masz kiepski nastruj, mnie tez coś łapie zmeczenie, myśle jednak że jestesmy juz wszyscy zmęczeni tymi upalami , nic sie nam nie chce wiec i czesciej zdarzają sie wpadki.
Życze ci kilku chłodniejszych dni, najlepiej z dużą iloscią rzeźkiego ciepłego deszczu
Pozdrawiam serdzecznie
-
Agniesiu....dzięki za tego linka...ryczałam jak głupia....to piekne,że jeszcze istnieje taka miłość.....ehhhhh....a juz powoli zaczynałam wątpić....
:roll: