-
z pewną nieśmiałością
Witam :)
Podchodzę do swojej bytności tutaj jak i do swojej wagi z pewną nieśmiałością :), a raczej dystansem :)
Kiedyś było mnie trochę więcej, koniec podstawówki i całe liceum to było jakieś 65 kg przy wzroście 158 cm. Wtedy to był dla mnie problem. Właściwie rosłam w atmosferze wmawiania mi zawsze, że byłma tęższa niż cała reszta, ale jak oglądam swoje zdjęcia z dzieciństwa, to teraz uważam, że wygladałam całkiem normalnie. Pamiętam jednak lepiej słowa i opinie, a nie swój wygląd. Koniec liceum oznaczał mimowolny, właściwie bez mojego swiadomego udziału, spadek wagi do chyba 58-56 kg. Później studia, praca magisterska i podjęcie pracy zawodowej - znowu mimowolnie spadek do 48-50 kg. Przez 6 lat utrzymywałam wagę, no powiedzmy tak do 54 kg. Przez kilka lat regularnie ćwiczyłam i właściwie nie tyle chudłam co świadomie kształtoałam ciało. A potem.. nadszedł 2000 r., który przyniósł dwie zmiany: cudowny wyjazd, miesięczny bardzo aktywny, kiedy moja waga znów poszybowała w dół do 48 kg i zaraz po wyjeździe osobista porażka na granicy depresji, która najpierw spowodowała wstręt do jedzenia, a po 2 miesiącach odwrotnie - godziny snu przeplatane zezmyślnym jedzeniem. Kiedy się ocknęłam waga stanęła na 64 kg. O krok od rekordu... Kilka bezskutecznych prób ograniczania jedzenia, podejmowania ćwiczeń na nowo i 2 miesiące diety Herbalife - 10 kg mniej na kilka miesięcy, potem jojo i 10 kg wróciło. Z 64 kg rozpoczęłam ciążę, skończyłam na 86. Po ciąży spadło do 75 i tak się 2,5 roku trzyma. Rok ćwiczyłam regularnie na siłowni, wszelkie próby usystematyzowania jedzenia w jakieś ryzy rozbija życie codzienne, zabieganie, opieka nad dzieckiem itp.
Teraz znów stoję pod ścianą, przed decyzją. Chcę, żeby była mądra i skuteczna..
Szukam drogi na zawsze:)
Pozdrawiam :)
S.
-
hej :) przeczytalam uważnie Twoj post i zycze Ci z calego serca powodzenia w walce ze zbednymi kilogramami.Uda sie tylko musisz ulozyc sobie jakis plan dzialania i czesto odwiedzac forum :lol: zycze wytrwalosci i mnostwo silne j woli :!: :!: :lol:
wiek 22 lata
wzrost 175 cm
http://www.3fatchicks.net/img/tulip-.../75/62/68/.png
-
Witam serdecznie Sleena!!!
Przeczytałam Twój post z wielkim zainteresowaniem gdyż moja chistoria jest niemal identyczna. Również wielokrotnie się odchudzałam a potem jojo przywracało mi mój tłuszczyk. Byłam zadowolona ze swojej wagi kiedy skończyłam liceum, rozpoczęłam nową naukę i równocześnie pracę. W ciąży przytyłam do 85kg. Po urodzeniu dziecka 2,5 roku temu ważyłam 75kg. A niewiele ponad miesiąc temu już ponad 90... :oops:
Jestem tu prawie od miesiąca. Jak widzisz chudnę skutecznie. To forum ma niewiarygodną moc. Po milionach prób odchudzania, ta jest pierwsza w której odnoszę sukcesy. I pierwsza, która nie stanowi dla mnie męczarni.
Z dziewczynami tutaj jest wspaniale. Wszystkie nawzajem się wspierają, zawsze znajdą dla Ciebie miłe słowo. A jak trzeba będzie to i ładnie opieprzą...
Zobaczysz że z nami Ci się uda!!!
Życzę powodzenia!!!
-
Witam:)
Dziekuję za miłe slowa, reakcje :)
Oswajam się powoli z pomidorami, które leżą przede mną. Myślę, że mój plan na razie będzie działał wg zasady: uczyniwszy na wieki wybór w każdej chwili wybierać muszę :) Jak się trochę oswoję z zamienianiem drożdżówki na pomidory to pojadę dalej :)
Mam jeden problem: czy można uzupełniać wczorajsze tabele? mam dostęp do Internetu do 15.00 a później też jeszcze jem i jakieś wysiłki fizyczne wykonuję:)
Cieszę się z mojego strażnika wagi: będzie dwuznaczny - mam nadzieję, że jednocześnie ze spadkiem mojej wagi, będzie rósł mój domek, na którym wyląduje niejedna biedronka :)
Pozdrawiam serdecznie, życzę siły i lecę uzupełniać tabele itp.
S.
-
Witaj
możesz na nas liczyć
Dasz rade
trzymam kciuki
-
Witam!
Napewno sobie poradzisz!
Zawsze bedze ktos kto pomoze!
Mozesz liczyc na mnie!
Trzymam kciuki!
Zycze duzego domku i ogromnej ilosci biedronek!
Oczywiscie z razem z utrata wagi!
Pozdrawiam cieplutko!
-
:)
Pomidory są całkiem OK. Zaczynam się przyglądać zasadom diety opartej na indeksie glikemicznym. Rozumiem na czym polega, że pomidor ma mało, a arbuz dużo, ale jak pomieszać te wszystkie węglowodany z tłuszczami itp., to już mnie chyba przekracza, a może trochę zniechęca. Jak komuś to wychodzi to liczę na kontakt :)
Udaje mi się już uzupełniać dane w dziennikach za poprzednie dni, więc jest OK. Niedługo ruszam na urlop, a na nim krótki wypad nad morze, a potem realizacja planów rowerowych - wycieczki z synkiem i profesjonalne zajęcia rowerowe w fitness clubie.
I jeszcze nie zapomnę uśmiechać się do siebie :)
Pozdrawiam i dziękuję :)
S.
-
bilans do 12.30 :)
Nie jest źle, większość dnia kiedy się je już za mną, mam na koncie 600 spożytych kalorii, a czuję się najedzona. Do tego 3/4 butli minerałki. O weekend się nie boję, w domu mniej jem, bo jakoś tak nie myślę o tym. :)
pozdrawiam
S.
-
oswajanie pomidora:)
Tak bym nazwała ostatni swój stan dietetyczny. Jutro jednak oswoję już coś innego:) Moja waga na razie stoi, nie wzrusza mnie to, poczekam dłużej. Jeden z punktów mojego planu to nie schudnąć w dwa miesiące. 25 kg do przodu to jakieś 10 miesięcy do roku po 2,5 kg.
Krążę po forum i zastanawiam się czy jest ktoś kto schudł konsekwentnie i nie przytył, ale.. nie poświęcał na to kupy czasu, którego nie ma. Ktoś kto pracuje, prowadzi dom, a ze sportów to ma najwyżej biegi za energicznym dwulatkiem.
Pozdrawiam wszystkich i życzę każdemu chociaż 0,5 kg mniej na dobry początek tygodnia :)
S.
-
No niestety nie odpowiadam kryteriom, bo co prawda schudłam i wage od pół roku utrzymuję, ale nie pracuję, a nawet wtedy, gdy pracowałam, ruchu w moim życiu było sporo, bo moją pasją jest taniec.
Wydaje mi się, że zamiana drożdżówki na pomidora to dobry początek, a IG to bardzo dobre kryterium doboru potraw. Jak łączyć węglowodany z tłuszczami? Niektórzy twierdzą, że nie łączyć. :) Ale tak poza tym to nie bardzo rozumiem to pytanie. Surówka polana oliwą z oliwek i już masz "pomieszane" węglowodany (warzywa) ze zdrowym tłuszczem (oliwa).
Napisz może, co i w jakich godzinach jesz.
Ściskam i życzę powodzenia. :)
-
:)
Witam Triskell:)
Czytałam trochę Twojej historii odchudzania i zazdrościłam Ci tego czasu na wysiłek. Kiedy byłam osobą bezdzietną i samotną (a było to dość długo, bo 33 lata:) to nie umiałam tego docenić i wykorzystać.
Odpowiadam Ci już co jem:) Rano płatki żytnie itp. na mleku, a potem raczej warzywa, czasem jogurt, twaróg w zależności od poczucia głodu i tak docieram do obiadu. Obiad taki jak jest w danym momencie na stole, w dużo mniejszym talerzu, no i też nie wszystko, raczej z natury jestem warzywo- i lekkostrawno- lubna, po południu już mniej mnie jedzenie kusi więc raczej poprzestaję na winogronach, jakaś brzoskwinia, kostka czarnej czekolady, pieczywa nie jem, jakoś tak wyszło, do tej pory jadłam tylko rano, a jak zjem płatki to już mi się nie chce itp. Generalnie jem wtedy jak zaczynam czuć głód i nie za dużo. Sama jestem zdziwiona, że tak łatwo mi to przychodzi. Jak wpisałam co jem do dziennika wychodzi koło, lekko ponad 1000 kcal. Nie liczę ich specjalnie, mam zamiar po trochu schodzić w dół z ilościami jedzenia, ale bez przesady. Na żadne diety kopenhaskie nie idę:) Szwankuje ruch, właściwie czasem są takie dni, że po południu nie mam kiedy usiąść (obiad, dziecko, pranie, zakupy, prasowanie itp.), ale za to w pracy przykładnie 8 godzin siedzę na tyłku :).
Masz rację, że łatwo pomieszać sałatę z oliwą, ale jakoś tak bym chciała dogłębnie zrozumieć filozofię tego wszystkiego i jeszcze nie bardzo mi wychodzi :) Za to czuję, że to działa bo po drożdżówce jestem głodna, a po pomidorach nie :)
Super, że taniec jest obecny w Twoim życiu, bo to na pewno znacznie lepiej służy utrzymaniu wagi, kiedy się kocha co się robi, niż jak się człowiek zmusza. Fajnie, że tu jesteś, bo Twój przykład jest bardzo budujący i budzi respekt :) Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za odzew :)
-
Witaj kochana początku swojej drogi
I faktycznie zrezygnuj z drożdżówek skoro pomidorki Cie bardzo napełniają.
A TRIS to także moja wyrocznia, dzieki niej wiele razy nie zgrzeszyłam.
A jak mam dół to po prostu czytam jej watek
Życze wytrwałości
buziaki
-
:)
Ani sie spostrzegłam tydzień za mną :), waga drgnęła, ale ja jeszcze udaję, że tego nie widzę, poczekam na mocniejsze kopnięcie z fanfarami :) Dla mnie ważne jest, że nie chodzę głodna i że jest mi lżej się poruszać :)
Życzę wszystkim uśmiechu przed i po każdym straconym kilogramie :)
Pozdrawiam :)
S.
-
Napiszę Ci trochę o indexach i posługiwaniu się nimi, już 2 rok jestem na MM (metoda Montignac)
1. Nie jemy węglowodanów wyższych niż 50 (są tuczące w kazdym połączeniu i będziesz po nich głodna, cukier wzrasta, po nim insulina idzie w górę-> i poziom cukru zostaje szybko obniżony, nadmiar odłożony, a człowiek jest głodny) precz z drożdżówkami :lol:
2. z tłuszczami jadamy węglowodany o idexie do 35 (insulina powoduje,że węgle sa spalane a tłuszcz zostaje. bez "wysokich węgli" nie podnosi się insulina i orgzanizm czerpie energię z tłuszczów - czyli płatki na śniadanie powinny być na chudym mleku :)
3. węglowodany średnie 35-50 łączymy z warzywami ewentualnie rybą i oliwą ( w MM stanowią wyjątek i można je łączyć z węglami)są one tak zdrowe,że warto
4. jako tłuszcz traktujemy wszystko, co zawiera go więcej niż 1,5% czyli np. każde mięso (wyjątek filet z kurczaka i indyka)
wiesz, warto byłoby wykombinować chociaż troszką czasu na ruch - moze rower stacjonarny??
-
Hej Waszko!
Bardzo ciesze sie, ze do mnie napisalas. Mam w zwiazku z tym co piszesz kilka pytan/watpliwosci do Ciebie. Dla mnie zalozenia diety opartej na IG maja troche sprzecznosci. Skoro mowi, sie ze generalnie przetwarzanie pokarmow zwieksza ich indeks i dlatego marchewka surowa jest ok a gotowana nie, to tak samo powinno byc chyba z mlekiem, ze prosto od krowy czyli tluste jest lepsze, bo nie odtluszczone, czyli nie przerobione. W tych tabelach co mam to by sie zgadzalo, bo tam mleko 3,2% ma niższy indeks niż 2%. Reasumujac nie umiem sobie w glowie poukladac, ze z jednej strony pokarmy nieprzetworzone sa OK, a drugiej w przepisach uzywa sie "dziwolagow" po odcukrzeniach i odtluszczeniach. Rozumiem, ze mleko skondensowane jest ble, albo dosladzany jogurt, ale odtłuszczone mleko to tak troche jakby jesc jablko z odessanym naturalnym cukrem.
Ponadto czytalam w jakims artykule, ze niektore produkty o wysokim IG w polaczeniu z tymi z niskim staja sie OK, np. sam makaron jest niedozwolony, a w polaczeniu z oliwa z oliwek to i owszem, oliwa obniża IG całego posiłku.
Ciesze sie, ze napisalas mi cos o miesie, bo w zadnej z tabel nie znalazlam w ogole mies i ich indeksow, a nie dalej jak wczoraj chyba czytalam, ze chuda wolowina jest OK. Ja z tym akurat problemu nie mam, bo ogólnie jestem nie przepadająca, od dziecka jem tylko chude z najchudszych, a wędlin w ogóle.
Powiedz mi co jest dla Ciebie źródłem wiedzy o diecie i indeksach pokarmow, bo opisy, ktore ja spotykam sa lakoniczne, w zasadzie informacyjne, a tabele pokarmów bardzo niepełne, albo oparte na produktach amerykańskich, których się u nas nie spożywa.
Ja na razie staram sie unikać, produktów o wysokim IG, ale nie przesadzam, jak uzywam dla dziecka mleko 2% to i sama takie pije, może predzej ogranicze ilość. Boję się, że zbytnie restrykcje co do odtluszczeń itp. mnie zniechęcą do diety.
A co sadzisz o diecie GL? Na razie chyba nie ma nic książkowego u nas na ten temat, ale mnie niektóre argumenty przekonują. Może uznasz, że jestem czepliwa, ale wydaje mi się, że to jest dieta, którą trzeba rozumiec i być do niej przekonanym żeby ją stosować i wąłsnie próbuję do tego dotrzeć. Jako osoba, która tak długo z nią żyje pewnie to rozumiesz :)
Przepraszam za brak polskich liter, ale jestem starym internetowcem i kiedyś się tych polskich liter nie używało, jakoś tak mnie wybija z myśli jak stosuję ogonki itp. Mam nadzieję, że znowu Ciebie nie wybije z rytmu czytania mój styl pisania ;)
Jeśli chodzi o ruch jestem bardzo za, akurat organizuję sobie tak życie rodzinne, aby od września wygospodarować czas na regularne ćwiczenia cos a la aerobic na rowerach w fitness clubie. Sądzę, że będzie to dla mnie dobra forma ruchu, a przede wszystkim skondensowana. Dużo spalonych kalorii w krótkim czasie.
Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na jakieś wieści :)
S.
-
Odpowiadam: Index dotyczy tylko węgli, i chodzi głównie o obróbkę termiczną odtłuszczanie - często jest to owirowywanie tłuszcz/śmietanki ma niewielki wpływ na cukier mleczny - laktozę. w dietach opartych na IG stosuje się dziwolągi - szczególnie w pierwszej fazie chudnięcia
Ja nie używam odtłuszczonego mleka - nie cierpię go.
Co do połączeń - IG obniża się przy oliwie, rybie (nawet tłustej) i wszystkich produktach zawierających błonnik - powinniśmy liczyć wypadkową cukru w posiłku - np sałata czy brokuł obniża IG całości, a gotowana marchewka podnosi. Co do mleka używam też 2%.
Myślę, że chodzi tu o to, aby posiłek zawierał jedno źródło energii (czyli albo węgle, albo tłuszcz)
podam Ci mój przykładowy jadłospis:
śniadanie: ser maślankowy (1,5%, więc liczymy go jako białko) chleb pełnego przemiału 2 kromki (żródło energii i jednocześnie błonnika, no, i paru cennych minerałów, przede wszystkim magnezu) pomidor, sałata, szczypiorek (witaminy, minerały, błonnik, węgle poniżej 35 - czyli obniżające IG chleba)
obiad: pierś z kurczaka na oliwie, (białko i nienasycony tłuszcz + witaminy w nim rozpuszczone) ser zółty stopiony, (tłuszcz - energia, wapno, białko) kalafior, papryka duszona (witaminy, minerały, błonnik, węgle poniżej 35 - musi tak być bo jadłam tłuszcz, czyli żródło energii, wyższe węgle są niedozwolone) czyli posiłek zawiera tluszcz, w MM nazywa się białkowo-tłuszczowy
Kolacja: makaron pełnoziarnisty al dente (węglowodany- energia) sos pomidorowy na oliwie z czosnkiem i bazylią i surówka z ogórków zielonych, papryki i cebulki (witaminy, minerały, błonnik, węgle poniżej 35 0, kubek maślanki 1% (białko)
Co o wyszukiwania indexów korzystam ze stron montiniakowych polskich i angielskojęzycznych.
niezła jest http://montignac.miniportal.pl/
Na temat GL wiem za mało, przeczytałam na ten temat jeden artykuł (http://zdrowie.onet.pl/2658,1350510,...dartykuly.html) wydaje się rozsądne, ale dieta MM zawira i elementy ilości - z tym, że w fazie utzrymania wagi.
powodzonka :)
echh będę musiała suwaczek zaktualizować. a wiesz, że startowałam z Twoją wagą?? 74 było na liczniku. w 2003. potem schudłam do 55 i zaliczyłam małe jo-jo do 65. obecnie jest 58 i od roku waga waha się miedzy 55-59.
ale łatwo nie jest, bo łakomstwo górą (piwko)
-
dzieki Ci bardzo Waszko:)
Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że jest to właściwy dla mnie kierunek. Produkty w zestawieniach, które wymieniasz, są dla mnie super, to jest to co lubię jeść. Będę miała pewnie problemy z obiadami, bo mój mąż dość siarczyście gotuje, ale zawsze mogę zjeśc kotlet z samą surówką, itp. niekoniecznie wszystko :) My często jadamy makarony, najczęściej własnie z sosem pomidorowym, bez mięsa, albo z tuńczykiem i pomidorami lub samą bazylia i oliwą. Żadnych torebek i półproduktów ze sklepu, może z wyjątkim koncentratu, nawet pomidory robimy na zimę sami w słoiki :) To wydaje się OK, bo choć jeszcze nie jestem w stanie odróżniać tych wszystkich białek i węglowodanów to wydają mi się to właściwe połączenia. Widzę w tym jeden błąd: ja lubię potrawy jakby niedogotowane, a mój mąz przegotowane do granic możliwości, mogę jednak przeciez sobie odlać wcześniej zanim się rozgotuje :)
Nie sądzę, żebym się zagłębiła tak mocno w te wszystkie ilości białek i węglowodanów, na początek będę iść trochę intuicyjnie. Na razie wydaje mi się, że jest wszystko OK z moją dietą, mieszczę się w limitach kalorycznych i nie głoduję.
Liczę jednak na wszystkie Twoje cenne uwagi :) Na pewno nie raz się zwrócę po radę, szczególnie jak nie będzie mi coś szło i waga stanie lub skoczy :)
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że uda nam się kiedyś razem "piwnie" zgrzeszyć ;)
S.
-
Myślę,że nauczysz się wszystkich podziałów szybko. :D
wg MM jest dobrze jeść dwa posiłki węglowo - białkowe (węgle do 50 + białko bez tłuszczu, oczywiście z wyjątkiem ryb i oliwy) i jeden, najlepiej obiad, białkowo tłuszczowy.
tłuszcze:
masło
smalec
oliwa
mięso wszelkie
żółtko
sery powyżej i wyroby mleczne 1,5%
białko:
filet z kurczaka i indyka
sery i wyroby mleczne poniżej 1.5 %
ryby (bez oleju rafinowanego, ew. z oliwą)
białko jaja
soja
węgle dozwolone - do 50IG
kasza (jeczmienna, gryczana 54)
ryż brązowy
makaron aldente z pszenicy durum lub pelnoziarnisty
pieczywo pełne
maka pełnego przemiału (nalesniki z białkiem i chudym mlekiem na małej ilości oliwy z chudym tarożkiem są pyyyszne)
węgle niskie >35
warzywa bez gotowanej marchewki i buraczkow
soczewica
Będzie dobrze. ja w tym wszystkim staram tez nie objadac sie. I tez wole niedogotowane - jest zdrowsze i ma niższy index :)
Wiesz, też robię mnóstwo przetworów własnych - ale koncentratu mi sie nie chce :lol:
-
Witam wszystkich serdecznie :)
Moja biedronka ruszyła właśnie na spacer po dachach :) Mam nadzieję, że dojdzie na drugi koniec ulicy :)
Waszko: koncentratu też nie robimy, ale jak robisz przetwory to pomidorki mogłabyś sobie machnąć. My robimy tak: wrzucamy pomidory całe ze skórą itp. do maszyny zwanej robotem na końcówkę nóż, ona robi z tego miazgę kompletną i to wrzucamy bez żadnych przypraw i ulepszaczy do słoików, pasteryzujemy i do piwnicy. Pycha. W zimę do pomidorówki i do sosów jak znalazł, roboty mało no i zupełnie nieprzetworzone. To samo robiliśmy np. z porzeczkami, przechowały się super bez cukru, bez niczego.
Pozdrawiam :)
S.
-
:)
Witam:)
Idzie mi nieźle, nie mam wpadek, pilnuję i kalorii i złych i dobrych węgli, tłuszczy, białek i jeszcze mieszania :) Waga wędruje powoli w dół :)
Jutro wyruszam nad morze, a potem dwa tygodnie urlopu, czyli kupa czasu bez netu. Mam niezłe plany co do ruchu i jedzenia, mam nadzieję, że jak wrócę będę z siebie tak samo zadowolona jak teraz :)
Życzę wszystkim wagi w dół :)
S.
-
Witam :D:D
jak ja lubię jak biedrona lezie we właściwą stronę :twisted: :D Brawo.
Ja mało się pilnuję, za dużo mam baletów. Staram się na razie nie jeść słodkiego (nawet na imprach) i utrzymać to, co jest.
mam 164 cm i waga pomiędzy 59-55 mnie zadowala - wygladam OK. Oczywiście preferowane 55 :lol:
-
Hej Waszko:)
Rzeczywiście taka waga przy Twoim wzroście to tylko utrzymać:) ja mam trochę gorzej: 74 kg przy 158 cm :)
Ale biedronka idzie :) Jutro będę wreszcie miała trochę ruchu: biegi za synkiem i przed po plaży:)
:)
S.
Ps. nie sądziłam, że twaróg maślankowy z pomidorem i solą może być taki dobry :)
-
:)
-
ciebie powinno zadowolić 54-50 :D życzę tego zaraz na wiosnę. czasu dużo, powoli i zdrowo :)
-
urlop
Nadchodzi godzina zero, czyli czas wyjścia z pracy :)
Żegnam wszystkich na ponad dwa tygodnie i nie objadać mi się tu jak mnie nie będzie ;)
TRZYMAĆ FASON ;)
pozdrawiam
S.
-
mam nadzieję, że dobrze się bawisz :D
-
:)
Witam pourlopowo!
Roznie szlo, bylo kilka malych potkniec (kontrolowanych), ale sukces jest, kilo znowu mniej. Mieszcze sie w zalozonych limitach :)
Pozdrawiam wszystkich, zajrze w wolniejszej chwili :)
-
Cieszę się, że jesteś !! :)
ja od 1 pażdż bedę bywać duuzo regularniej
-
-
witaj Sleno co to za przestoje w swoim watku - proszę walczyć bez poddawania się.
Zycze powodzenia w nowym tygodniu
-
:)
Sorry, sorry, sorry za milczenie:)
Walcze, tylko nie mam kiedy zajrzec, zeby cos napisac. Taki akurat czas i miejsce :) Pilnuje kilogramow, troche mialam wpadek ostatnimi dniami, ale nie jest zle. Zagladam czasem, przeczytam co nieco i zmykam :)
Postaram sie poprawic, bo tak mi glupio jakos jest :)
Pozdrawiam serdecznie i dzieki za przywolanie do porzadku :)
Sleena
-
:)
Dziś czas na chwilę samokrytyki.
Jest dwa kilo mniej, no jest.. To dobrze.
Ale wychodzi 2 kilo mniej przez więcej niż miesiąc, a to jest niedobrze, nie taka norma miała być.. Nie taka..
Za mało kontroli sytuacji po prostu :)
Od jutra powrót :)
Pozdrawiam wszystkich :) szczególnie tych co im ciężej jakoś obecnie suwak się przesuwa w prawo lub wcale :)
S.
-
Ta... mój wogóle to chyba bedzie niedługo w odwrotną strone sie posuwał..........
Ty jestem: TAKIJA z 116 chcę mieć 64
36 lat – 164 cm wzrostu
Start 03.07.2006 – 116 kg – BMI 43,13 – otyłość
Planowana meta 03.09.2007 – 64 kg
Ostatnie ważenie: 18.09.2006 – 107 kg – BMI 39,78
POWOLI, POWOLI NAWET SŁOŃ DOJDZIE NA METĘ
-
Ta tak jak mój wredny żółw :(
zapraszam do mnie na zdjęcia
-
:)
Witam!
Ależ miałam weekend: z książką Montignaca w jednym ręku i kanapkami w drugim. Czyli coś jak krzewienie kultury fizycznej poprzez oglądanie meczu w tv :)
Książkę mam pożyczoną, ale jak przeczytałam pół to stwierdziłam, że kupuję i wtedy sobie pogryzdam co ważne i ułożę plan itp.
Największa przeszkoda: opór partnera życiowego, który jest chudy i je zupę z pół kg żeberek z zasmażką i uważa, że tak jest zdrowo, bo Babcia tak jadła i długo żyła. W skrócie: ciężko jest gotować na dwa gary skoro czasem na jeden się nie udaje :)
Pozdrawiam,
S.
-
Mój chłop je to co ja - też jest grubawy, więc nie ma problemu.
Jesli chodzi o gotowanie, robię np obiad MM:
udko z kurczaka
jakaś surówka
kawałek sera na deser
i dodtakowo ziemniaczki dla faceta
i z głowy
-
Ha, ha:)
Ja gdybym sobie taki suwaczek jak Ty zafundowała to dopiero byłby drastic:
2000 - 48 kg
2001 - 64 kg
2002 - 52 kg
2003 - 64 kg
2003 i pół do 2004 i prawie pół - 86 kg (ciąża)
2004 i pół do dziś - 76-73 kg
No nieźle działa na uświadomienie sobie co nieco. Najbardziej szokujące są te małe ubranka w szafie rozmiar 36, które kiedyś były dobre. Teraz jak patrzę w lustro to widzę, że wygląda trochę więcej, ale żeby aż tyle, że te maciupkie spodenki wchodzą tylko do pół łydki (żeby chociaż dosięgły kiedyś uda... echhhh) to wydaje się jakoś niemożliwe, chociaż zdjęcia mówią same za siebie... :) Ale wiszą w szafie, bo i tak w nie wejdę i już :)
Z tym mężem to masz Waszko dobrze, mój jak zobaczył książkę MM zapytał tylko czy znów będę nerwowa, czy mi się nic nie stanie i jakoś tak go obeszło, że będę jeść coś innego niż on :) I w ogóle zapytał o co mi chodzi, po co to wszystko, i że "acha, źle się czujesz w swojej skórze, to OK w porządku" :) Tak, że sprzymierzeńców w domu brak. Nie jest też nim moja Mama, która codziennie mnie lustruje od stóp do głów i widzę błysk zawodu (często poparty uprzejmością w stylu: co Ty znowu jesteś w ciąży, albo: masz brzuch większy niż..." tu nazwisko którejś z ledwo chodzących już pod własnym ciężarem sąsiadek), że mi jeszcze nagle od wczoraj ten brzuch po prostu nie odpadł. No, ale dość szarej rzeczywistości :)
Montigniac jest moim sprzymierzeńcem i jeszcze parę osób tutaj, co je serdecznie pozdrawiam:)
S.
-
:)
Prośba o poradę: jak zamieścić tu swoje zdjęcie? Próbowałam na różne sposoby i zawsze mi to wywala i nie da rady. Może robię coś bardzo głupiego i trywialnego?
Robię tak: wciskam przeglądaj (w profilu tow.), podłączam plik wciskam dodaj zdjęcie i wtedy niknie scieżka i nazwa pliku i po balu, nic nie daje już wciśnięcie zapisz na dole. Lub robię tak: wciskam tylko przegladaj, podłączam plik, nie wciskam dodaj zdjęcie, żeby nie ginęło i wciskam zapisz i kicha dalej ginie.
Więc jaka jest opcja prawdziwa, na którą nie wpadłam, albo jest zepsute?
Ja nie możem tego zrobić jak mówi mój synek :) Pomożecie?
S.
-
Nie wiem.... może zdjęcie jest za duże??
-
Pozdro i gdzie ty jesteś??