Ile to już razy zaczynałam? Setki ale tym razem naprawdę dam radę. Wiem już z praktyki, że razem jest raźniej i można się przyznać do grzeszków ukrywanych nawet przed samym sobą. Kto lepiej zrozumie pulchacza niż inny pulchacz? :)
Wersja do druku
Ile to już razy zaczynałam? Setki ale tym razem naprawdę dam radę. Wiem już z praktyki, że razem jest raźniej i można się przyznać do grzeszków ukrywanych nawet przed samym sobą. Kto lepiej zrozumie pulchacza niż inny pulchacz? :)
hallo, gdzie reszta naszych ******jek ;P? to co, cotygodniową "spowiedź" wagowo-pomiarową przenosimy tutaj :)? A może ktoś jeszcze do nas dołączy?
Obecna :), jestem za, żeby cotygodniówkę przenieść tutaj tylko ciężko będzie z pomiarami - może ustalimy sobie obecnie podstawowe wymiary i będziemy tylko podawać ile cm łącznie udało nam się zgubić w danym tygodniu? To ja piszę od razy w tym tygodniu szału nie było tylko 1 kg na minusie i 1 cm na minusie... może w końcu uda się ruszyć dalej :)
Trzeba poszperać może też można tutaj dodać jakieś paski postępów...
uf udało się dodać pasek :D, trochę trzeba się na klikać ale daje radę, trzeba poszperać co jeszcze można sobie ustawić...
śnieżka, a jak udało Ci się dodać pasek? już dawno mnie tu nie było i szukałam w ustawieniach profilu ale znaleźć nie mogę :)
Gratuluję zejścia poniżej 100, ja mam nadzieję że za tydzień również zawitam w szczęśliwej krainie dwóch cyfr... chociaż trochę wczoraj mikołajkowo nagrzeszyłam z % :/
Kochana żeby zrobić strażnika klikasz sobie np w mojego.
Ustawiasz co tam chcesz i kopiujesz ten kod (strone do modyfikacji paska też zapisujesz) następnie klikasz w zakładke profil (jak masz forum wlaczone to masz u gory obok wyloguj :P następnie w tej zakladce po boku masz taka listę i klikasz tam 'Edytuj sygnaturę' wklejasz kod i włala:P
Widzę, że z paskiem się już udało - czekam w krainie dwóch cyfr - jest tutaj super, aczkolwiek nie mam zamiaru długo utrzymywac się na poziomie tak wysokich dwóch cyfr :D
Trzymam za Was kciuki :) Ja mam ambitny plan zejść do 70 do końca roku. Ciekawe czy dam radę :)
Hej! Jestem... witam wszystkich tu obecnych, a szczególnie "znajomych z grupy" :)
Halo halo!
Czy ja słyszę coś o cotygodniowych pomiarach? Zawsze lubiłam tu te akcje, a teraz nie ma żadnej :( Gdybym była tylko mniej zabiegana sama bym zorganizowała jakieś cotygodniowe ważenie, ale nie podejmę się czegoś, co potem zaniedbam przez brak czasu.
Ja też mam plan, nie tak ambitny jak Agata, ale chcę zobaczyć 7 na wadze do świąt. :D
heh, a ja na wielki spadek w tym tyg jednak nie liczę, choroba mnie dopadła + jeszcze @ więc waga stoi w miejscu oraz na ćwiczenia brak siły ;(
odnośnie cotygodniowego ważenia i pomiarów, to jedno z kilku dobrych przyzwyczajeń wyniesionych z ******i :)
sniezka i reszta "załogi", juz zmiany w garderobie rozpoczęłyście :)? bo ja po nowym roku zapewne będę musiała się udać po kilka nowych jeansów :D yay!
Ja również :) tylko myślę, żeby się wstyrzymać jeszcze z 10kg, aby mieć jeszcze większą radość z zakupu - na razie zakupiłam pasek i zaczynam się nim obwiązywać - ale co zrobić z nogawkami na udach? <jupi>
Oj taaakkkk, kupowanie mniejszych ubrań to najlepsza nagroda za odchudzanie. :D Ja powoli zaczynam wykopywać coraz mniejsze ubrania z szafy, te sprzed 2 lat, gdy byłam szczypiorkiem. A mam takie swoje dżinsy, które miałam na sobie może ze 2 razy i potem przytyłam... Gdy się w nie wbije, to chyba z radości się upiję. :P Ale jeszcze dłuuuuga droga.
sniezka- jeszcze 10 kg to nie wiem czy bym dała rade wytrzymac ze spodniami ktore mam :P juz i pasek by nie pomogl.
mrs_jones- super system motywacyjny, ale podwojny kac murowany :) hehe
wortexis - mi już się śni, że jestem w pracy i zapomniałam paska i mi spodnie spadają :D
ale niedługo idę na dość długi urlop więc liczę na to, że uda mi się zejść z 90-tki, a na święta czy sylwestra to przeważnie i tak w spódnicach chodzę, a mam trochę spódnic o mniejszych obwodach :)
pomiar 1,2 kg mniej (z talii i ud po jednym cm w dół) :)
Witajcie!
Moje osiągnięcie z tego tygodnia,to 1,9 mniej :) a to znaczy, że jeszcze tylko 1,2 do wyczekiwanej 7 z przodu tak więc do świąt na pewno się uda...... już się nie mogę doczekać!
A co do zmian w garderobie, to ja już połowę szafy wyrzuciłam. Ponieważ całe życie byłam raz mniejsza, raz większa to miałam zapas ubrań w mniejszym rozmiarze i jak do tej pory dawałam radę. Teraz jednak powoli zaczyna mi brakować ciuchów i po Nowym Roku wybieram się na większe zakupy i już wiem, że będzie fajnie...
U mnie -1,2kg :) liczyłam na zejście poniżej 100 ale równo 100kg na wadze. I tak nieźle jak na tydzień zatrzymania wody i braku siły do ćwiczeń :)
U mnie 3 kg mniej. Co prawda pomogła mi w tym grypa żołądkowa, za co jestem jej wdzięczna :) ale łącznie to już 10 mniej. Do końca tunelu jeszcze daleko, ale ta droga zaczyna mi się podobać :)
Wszystkim gratuluje i życzę dalszych sukcesów :)
Czasem choroba widać się przydaje - Tobie Agata równiez gratulacje - 10 kg mniej już zachęca do dalszej walki :)
Wow, 3 kg w tydzień sporo :) byle to nie było odwodnienie po żołądkówce :)
jak tam dietetyczne plany na święta? zamierzacie zliczać kalorie czy poszaleć do woli ;P? Ja już się zaczynam bać ważenia 27 XII :P
Ja również boję się po świętach wchodzić na wagę - zwłaszcza, że moja teściowa jest przeczulona i jak nawet wie, że się odchudzam to jak nie siedze i ciągle czegoś nie jem to prawie ma łzy w oczach że mi nie smakuje ;)
Więc ja się nastawiam, że będzie duuuuuuuży wzrost wagi :), ale przynajmniej wiadomo, że jak wróci się na właściwe tory to waga będzie spadać dalej
Hej dziewczyny!
Przygarniecie mnie? Ogólnie jakoś pusto na tym forum..
Odchudzam się nie po raz pierwszy.. ale mam nadzieje że tym razem ostatni! Planuje zrzucić kilkanaście kilogramów chociaż już będę szczęśliwa widząc na wadze mniej niż 65kg( nigdy mniej moja waga nie pokazała) ale tym razem pokonam magiczną barierę.!
Moim problemem nie jest brak silnej woli .. tylko moja fobia codziennego ważenia się oraz te cholerne zastoje... kiedy moja waga przez tydzień nie pokazuje spadku a co gorsza pokazuje wzrost!.. wtedy się załamuję i rzucam się na jedzenie... Ale tym razem jestem sprytniejsza ponieważ na początku zmierzyłam się tu i tam.. więc teraz też będę patrzeć na centymetry ..
Może grudzień to nie najlepsza pora na odchudzanie bo wiadomo święta .. ale gdybym nie zaczęła od grudnia to w styczniu mogłabym przeżyć załamanie wchodząc na wagę ..
Jeżeli chodzi o święta to wiadomo że coś tam zjem ale oczywiście bez pieczywa i nie tone tylko troszeczkę .. ;d A wy jak zamierzacie przetrwać święta?
Ale widzę dziewczynki że wy to już się odchudzacie jakiś czas bo macie piękne spadeczki.. których wam gratuluję i troszeczkę zazdroszczę ;p
Hej TikiTaka,
oczywiscie, że przygraniamy, im więcej nas tym lepiej. Ja równiez codziennie wchodzę na wagę ale również dodatkowo się ważę - niestety u mnie grudzień również nie jest najlepszym okresem na odchudzanie się - średnio co drugi dzień ktoś ma urodziny bądź imieniny, do tego jeszcze święta - istny koszmar kaloryczny, ale staram się aby w moim przypadku waga nie podskoczyla znowu na trzycyfrówkę - też mam manię codziennego ważenia się dzięki temu jestem w stanie określić czy coś co zjadłam poprzedniego dnia ma jakiś negatywny wpływ na mój organizm. Poza tym już teraz wiem, że w piątek moja waga nie ulegnie zmianie - ale wiem, że skoro mam już taki spadek to na pewno się tym razem nie poddam i dobrne do celu :)
Ja nie ważę się codziennie. Przerabiałam to i tylko pogarszałam swoja sytuację zamartwianiem się, że dziś nic nie ubyło. Teraz ważę się raz w tygodniu i myślę, że na tym poprzestanę.
Święta idą i to pełną parą, wiec się boję, jednak w święta zdarzają się cudy. Liczę, właśnie na taki, który pomorze mi zrzucić dodatkowe kilogramy.
W święta nie zamierzam rezygnować z aktywności. Bieganie doskonale na mnie działa i liczę, że pozwoli ni zachować świąteczna równowagę.
tikiTaka- a my Ci wagi zazdrościmy zapewne wszystkie :) Także witamy na pokładzie naszego ciężkiego statku ;) Patrzę że nasz wąteczek jest jednym z bardziej aktywnych :)
odnośnie codziennego ważenia, wiem że tak się nie powinno robić, że większe np. tygodniowe spadki bardziej motywują, ale tak jakoś nie da się na diecie przejść obok wagi obojętnie... ;P ja zamierzam sobie strzelić przed świętami analizę składu ciała i porównać z tą sprzed miesiąca, to raczej na pewno będzie spory motywator :)
odnośnie świąt i wizyt u teściów... tego akurat najmniej się boję bo moja paskudnie gotuje i chyba przywykła do tego że zawsze jestem u niej "najedzona" :p hehehe z aktywności też nie zamierzam rezygnować, już nawet cała rodzinka wie że jeśli o mnie chodzi to tylko "fit" prezenty, żadne tam czekolady itp. Mężuś dał się namówić na zprezentowanie mi monitora dziennej aktywności, używam od kilku dni i baaardzo polecam, genialna sprawa- zamiast obsesyjnie się ważyć lepiej obsesyjnie się ruszać ;)
Dziękuję bardzo że mogę do was dołączyć ! Faktycznie ten wątek w porównaniu do innych tętni życiem!
Wiem właśnie że codzienne ważenie nie jest dobrym pomysłem ale też będąc na diecie nie potrafię rano nie wejść na wagę ;p... I mimo że już jest zastój to się nie poddaję bo np widzę a właściwie czuję że wreszcie moje jensy są luzniejsze i jak siadam to moje boczki się z nich nie wylewają ;d A poza tym tyłam długo więc nie oczekuję że schudnę w 3 tygodnie ..
Życzę wszystkim miłęgo dnia i oby obyło się bez grzeszków;d
Cóż ja osobiście nie zgadzam się, że codzienne ważenie jest czymś złym. Dla mnie jak już mówiłam jest to informacja zwrotna organizmu na moje zachowanie z dnia wcześniejszego.
Wiadomo, że jak ktoś "obsesyjnie" myśli tylko - muszę schudnąć muszę schudnąć to dla niego codzienne ważenie będzie niewskazane - ale jak dla mnie "zabawą" jest zrzucanie wagi to nie widzę w tym nic złego - nie popadam w dołki, że któregoś dnia rano ważę np o 2 kg więcej (bo i tak się zdarzało), wówczas zastanawiałam się co zrobiłam nie tak poprzedniego dnia i już więcej nie powielam danego zachowania - bywa, że już następnego dnia organizm wracał do standardowej wagi ale zdarzało się, że i przez tydzień waga się nie ruszyła.
Więc wiem, że to że waga pokaże mi czasem większą wartość nie jest koniecznie związane z pojawieniem się tkanki tłuszczowej, bo co jak co ale w naturze nic tak szybko nie wzrasta...
Więc jeżeli w sposób racjonalny podchodzi się do swojego zrzucania nadwagi to uważam, że można ale i trzeba ważyć się codziennie - bo przecież po tygodniu nie wiecie na co Wasz organizm negatywnie zareagował - wówczas są tylko insynuacje...
A jak ktos tylko jest zapatrzony w wagę jak w bóstwo, że ona ciągle musi spadać to faktycznie nie radzę ważyć się codziennie...
Pamiętajmy o jednym - żyjemy i funkcjonujemy w rodzinie i społeczeństwie i do wszystkiego co robimy trzeba podchodzić z umiarem i taktem - nie można się katować bo się znów porzuci obraną drogę, a to, że czasem rodzina poczęstuje nas czekoladą nie można też ciągle odmawiać - trzeba wziąć kawałek i nie myśleć wiecznie "O jej przyjmuje kcal", bo zależy nam przecież również na dobrych relacjach z najbliższymi - myślę, że właśnie dzięki takiemu podejściu udało mi się tak długo wytrwać tym razem.
Jak myślałam tylko o zrzucaniu wagi wytrzymywałam w swoim postanowieniu nie dłużej niż 2 tygodnie - a tu już leci 4 miesiąc.
Pamiętajmy jak to pisała TikiTaka długo się tyło (choć wydaje nam się, że to było w oka mgnieniu) więc nie spodziewajmy się, że od razu zrzucimy cały balast.
Pozdrawiam i życzę przede wszystkim wytrwałości, i nie zamartwiania się, że czasem zboczyło się z drogi - w końcu mamy grudzień i święty by nie wytrzymał :D
sniezka102 pięknie to napisałaś! Nic dodać nic ująć :) Łał 4 mc to już kawała czasu. Też mam nadzieję że tyle wytrwam .. Baa jestem pewna bo do wiosny mam zamiar zobaczyć 64 kg więc myślę że to bardzo realny cel. A czasem można zjeść coś kalorycznego i niedozwolonego byle by wrócić na dobre tory :)
A macie dziewczyny jakiś konkretny dzień w którym się ważycie i zmieniacie suwaczki ?;p
Przeważnie jest to piątek lub sobota - naleciałości z poprzedniego portalu :)
hm, cóż, ile osób tyle metod, ważne żeby waga wskazywała -, aczkolwiek więcej jest zwolenników (mówię tu o zaleceniach dietetyków i trenerów) metody raz na tydzień.
Odnośnie radzenia sobie ze świątecznymi pokusami polecam lekturę pani dietetyk z bloga Qchenne Inspiracje :) Qchenne-Inspiracje! FIT blog o zdrowym stylu życia i zdrowym odżywianiu. Kaloryczność potraw. : Jak jeść w święta jeśli jesteś na redukcji, lub zwyczajnie dbasz o linię ? Jak nie wyjść na dziwaka przy świątecznym stole? Jak odmówić cioci kolejnego kawałka pysznego ciasta, którego jeszcze nie spróbowałaś ?
U mnie dniem ważenia jest poniedziałek. I to właśnie wtedy zmieniam suwaczek. Ważę się rano i nie załamuje się jak nic nie spadnie. Najważniejsze by nie poszło w górę :)
To jak pisałam wcześniej u mnie tylko 0,2kg mniej - u mnie leżenie w łóżku z grypką nie przyniosło dużych spadków - brak ruchu to koszmar :)
Zgadzam się, u mnie chorowaniu było ciężko. Jak nie ćwiczyłam to mnie nosiło. Jednak organizm się przyzwyczaja do dobrego.
Witajcie!
Wczoraj nie dałam rady, więc chyba zmienię dzień ważenia na sobotę. U mnie też niewielki spadek, bo tylko 0,3 kg. A to przez to, że wybrałam się do dietetyka, który kazał mi jeść prawie 3 razy tyle co jadłam do tej pory... i tak się dziwię, że nie przybrałam kilku kg. Podobno w przyszłym tyg ma być lepiej, ale mając Święta w perspektywie to nie wiem czy to się uda. A miałam nadzieje, na 7 z przodu a tu niestety do jej pojawienia się jeszcze co najmniej 0,9 muszę zgubić... wciąż nie tracę nadziei, bo przecież jeszcze kilka dni zostało - może się uda...
Pozdrawiam wszystkich i życzę dalszych sukcesów.
Pomóżcie... utworzyłam strażnika, skopiowałam tam w tej edycji sygnatury i guzik nie pojawił się... co zrobić żeby się pojawił?
O..jest - już wiem pojawia się przy nowym wpisie... :)