-
A ja odchudzam sie po raz pierwszy. A w zasadzie nie odchudzam juz - po prostu daze do tego zeby byc szczupla i taka chce pozostac. Mam nadzieje graniczaca z pewnoscia, ze nigdy nie powiem sobie: schudlam to moge zaczac zyc normalnie. Bo polubilam obecne zycie - nie kojatrzy mi sie ani z wyrzeczeniami, ani z ograniczeniami bolesnymi. Z czym mi sie kojarzy? z zadowoleniem z siebie, z odzyskaniem kontroli nad soba. Z zazdroscia kolezanek i podziwem facetow, a zwlaszcza jednego ktory byl przy mnie tez wtedy jak wazylam 105 kg.
-
Już to gdzieś pisałam,ale się powtórze.
Naprawde wynik masz imponujący.
I mam nadzieje że ja tego dokonam kiedyś.
I mam nadzieje że nie będziesz miała mi za złe jeśli będe zasypywała Cie pytaniami.
W sumie pierwszy raz zabieram się do diety.
I mam nadzieje że nie będzie większych kryzysów.
Byłabym wdzięczna za Twoje rady.
Pozdrawiam cię gorąco !!! :-)
-
-
Zdrowych, pogodnych, radosnych i pełnych rodzinnego ciepła Świat
-
Polecam wszystkim, ktorych gnebia poswiateczne wyrzuty sumienia, obecne wydanie magazynu Shape. A w nim material o 4 tygodniowym programie odchudzajacym (4 kg). To oczywiscie kropla w morzu potrzeb, ale jest tam wzor, wg ktorego mozna samemu obliczyc sobie indywidualne zapotrzebowanie kaloryczne, dostosowac liczbe kalorii do pozadanego tempa chudniecia. Wprawdzie wychodzi (przynajmniej w moim przypadku) dokladnie to samo, co opisalam w watku o ujemnym bilansie energetycznym, ale taka lektura powinna wplynac mobilizujaco
-
MARGOLKO
Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś na takim etapie życia i świadomości
odnośnie zdrowia ( bo nie chodzi Ci tylko o schudnięcie, prawda ?), ze tylko
pozazdrościć ! Ja doszłam do tego, będąc trochę starszą niż Ty, żałuję kilku
straconych lat.Ale przeciez podobno lepiej późno, niż wcale.
MARGOLKO, mam niskie cisnienie, wiesz dużo, może podpowiesz mi, co zrobić
jeśli trudno zrezygnować mi z kawy, nie zastąpię jej przecież koniakiem.
Wiem, że zaburza równowaę insulinową, ale ja nie używam do niej żadnych
dodatków, a po wypiciu kawy nie jem.Pozdrawiam Ania
-
ja pije kawe, tylko nie przesadzam z iloscia, kiedys potrafilam wypic i 7 filizanek espresso, teraz pije maksymalnie 2. Kawa w niewielkich ilosciach nie przeszkadza w normalnym, zdrowym zyciu
-
Dziękuję za odpowiedz. Powodzenia. ania
-
Padł pomysł stworzenia
FORUMOWEJ KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ SB :D
Zapraszam wszystkich do dzielenia się swoimi pomysłami, przepisami itp! :D
http://forum.dieta.pl/forum/viewtopic.php?t=57432
POZDRAWIAM!! :D :P :D :P :D
-
wiecie co? tak sobie czytam wasze watki coraz bardziej mi sie wydaje, ze kluczowa sprawa jest wewnetrzna, psychiczna przemiana, ktora sprawia ze jedzenie przestaje byc centralnym punktem odniesienia w naszym codziennym zyciu. To oznacza rowniez, ze takim punktem nie jest dieta (w sensie obsesji, jedzenie tylko okreslonych produktow, o okreslonej porze etc.). Kiedy znajdzie sie element rownowagi w sobie, chudniecie jest tego efektem. Nie wyobrazam sobie, ze po osiagnieciu docelowej wagi wyprawie sobie "wielkie zarcie" (choc moj mezczyzna motywuje mnie obietnica przyrzadzenia deseru zabaglione). O jedzeniu mysle "technicznie", ale tez normalnie - potrafie zjesc kawalek ciasta bez poczucia winy, ale mam swiadomosc, ze to jest ciastko (a wiec kalorie, cukry i tluszcz). Do takiego stanu doszlam po mniej wiecej pol roku odchudzania, gdy pojechalam na krotkie wakacje do Lizbony - tam bylo mnostwo pokus, dobrego jedzenia, pysznych ciastek, miejscowych specjalow, wina - i z tego wszystkiego korzystalam, ale NORMALNIE - nie wrzucajac w siebie kilogramow ciastek, czekoladek, wielkich porcji jedzenia. To byl dla mnie szok, pozytywny. Bylam sama, z mnostwem ksiazek - zwykle w takich sytuacjach wieczorem w hotelu zazeralam sie czytajac. Tym razem calymi dniami chodzilam, jadlam rozne rzeczy, a wieczorem siedzialam w knajpkach nad lampka wina, herbata i czytalam, albo szlam spac. Bez zarcia. Jeszcze bardziej widoczne to bylo podczas letnich wakacji w Paryzu, balam sie ze po nich utyje, a schudlam kilogram (glownie przez calodzienne maszerowanie po miescie). Mozna zyc bez scislej diety, tylko trzeba miec to "cos" w srodku, bez czego czlowiek poddaje sie uzaleznieniu, nie tylko od jedzenia.
Nie mam doswiadczen z gubieniem kilogramow i ich powrotem, i mam nadzieje ze to jest efekt wlasnie tego, ze odzyskalam rownowage, i ze nie traktuje tego co robie w kategoriach odchudzania, diety etc. Choc oczywiscie nie ukrywam, ze sie odchudzam ciagle