-
Bo to nie jest rower tylko maszyna do spalania tluszczu, w przeciwienstwie do roweru terenowego. Wyjscie - nalozyc sluchawki na uszy albo wsiasc na rower z ksiazka i pedalowac przez 40 minut codziennie w rownym tempie, zachowujac normalny oddech. Po dwoch, trzech tygodniach, kiedy widzisz ile chudniesz dzieki temu urzadzeniu, zaczynasz je lubic
-
och tylko żeby mieć na niego jeszcze miejsce w domu. No to bym się na pewno skusiła. Lepsze pedałowanie przed telewizorem niż siedzenie przed telewizorem, albo przy książce.
-
Wróciłam z wielkim wstydem :oops:
Nie mam czym sie pochwalić :oops: W 7 dniu diety przerwałam ją, nie jestem tak silna jak myslałam. Przyjechał do nas znajomy , nie widzielismy się bardzo dawno. No i niestety wieczór był zakrapiany, a co i za tym idzie obżarstwo :oops: . Objadanie i wczoraj było :( Żle się czuję nie tylko psychicznie, jestem opuchnięta i wściekła na siebie. A miało być tak pięknie :roll:
Może mi podpowiecie kiedy mogę wrócić do kopenhaskiej? Myslałam by dzis zacząć ja ponownie.
Agus oczywiście ,że pamietamy :D
Dziękuję dziewczyny ,że tu zagladacie, wybaczcie ale pózniej do Was zajrzę muszę się jakoś z tym dołem psychicznym uporać
Pozdrawiam Was serdecznie i miłego dzionka Wam zyczę
-
Rozumiem Cię Ninka co czuje sama do siebie, to że jesteś wściekła. Bo rzeczywiście przykro jest jak coś się nie uda. Ale trzeba stanąć znowu na nogi i zacząć znowu dietkować.
Co do tego kiedy można wrócić do kopenhaskiej to nie umiem udzielić Ci odpowiedzi. Ale trzymam kciuki za jak najszybsze zasypanie tego dołeczka psychicznego. Jestem z Tobą.
-
O MY GOD! moja tesciowa powiedziala ze schudlam :D normalnie szok,jak ona to zauwazyla,a jak to cieszy :)
ninka nie zalamuj sie, wpadka byla, bylo milo, zobaczylas sie z dawno niewidzianym znajomym-jestes usprawiedliwiona :) wstawaj i idz dalej,jeden dzien nic nie zmienia oprocz tego ze na 13-stke nie mozna wrocic tak szybko. wskakuj spowrotem na 1000 ,bedzie dobrze. ja w koncu nauczylam sie ze jedna czy druga wpadka nie zawala swiata i trzeba brnac dalej ,bo wczesniej po takim dniu dochodzilam do wniosku ze jak jeden to i drugi ,trzeci ......dziesiaty,potem zaczne od poniedzialku,nowego roku...itd.teraz nie ma tak ,wpadka a na drugi dzin powrot do dietki, cudownej, uwielbiam ja :D
-
Ninko przykro mi. Niestety nie wiem, jak szybko możesz znów zacząć kopenhaską.
Wracaj do 1000 kcal, to najlepsza dieta.
-
Dziękuje Wam dziewczyny pomału zaczynam wrać do psychiczej formy. Nie jest to łatwe bo jestem strasznie wściekła na siebie.
Dzisiejszy dzień jak naraie mija spokojnie , byle tylko do wieczora. Nie wiem jeszcze co bedzie od jutra,ale zapewne zacznę 1000. Dzisjeszy dzień traktuję raczej jak taki oczyszczający. O ile mozna to tak nazwać. Narazie jestem na sokach pomidorowym i wielowarzywnym.
Pije ogromne ilości pokrzywy,po złym samoczuciu psychicznym nastepna w kolejce jest ta ogromna opuchlizna.
Aj jak mozna być tak głupiutką.
Agus nie nie zamierzam sie poddać, tylko tak strasznie mi źle :(
Pozdrawiam
-
ninka najwazniejsze, ze o tym wiesz i starsz sie temu zaradzic :P
trzymaj sie slonko, i zycze jak najszybszego powrotu do rownowagi psychicznej :P
-
No to Ninka...kończymy zasypywanie tego dołka. Dzień się konczy...miejmy nadzieję ,że jutro samopoczucie będzie juz lepsze...
Ja dzisiaj jakos wytrzymałam ,zjadając 1,5 zupki CD...to tak w ramach pokuty i wyciszenia apetytu.
Po raz kolejny przekonuje się ,że mnie gubią węglowodany...jak juz zaczne jeść...to jem i jem i jem..i tak bez końca. A na drugi dzień opuchlizna,brzuch napompowany i koszmarny nastrój.
Mechanizm jak u alkoholika :)
Ale damy radę!!!! Głowa do góry:)
-
No dołek chyba całkiem zasypany :D
Przetrwałam dzisjeszy dzień na sokach i herbatkach. Zaraz zmykam spać bo głód mnie zaczyna łapać. Od jutra chyba jednak powrót na 1000, choć prawde mówiąc kusi mnie kopenhaska dalej. No ale może jeśli już to od poniedziałku.
Imperfect dziękuję bardzo. Na drugi raz zanim coś pożrę wejdę tu naładować akumulatory
Ancaa też myslałam o DC ale prawde mówiąc szkoda mi kaski pozatym drugi cykl nie przyniósł mi takich efektów jak bym chciała.U mnie identyczne objawy po podjedzeniu węglowodanów. Ech mam nadzieję ,że teraz miałam dobra nauczkę.
Mimo wszystko najlepiej czuję się na 1000 tylko ten koniec maja powoduje,że momentami łapie się na tym by jak najszybciej jeszcze parę kilo zrzucić.
A jutro kolejny dzień będę wystawiona na pokusy. Idziemy na imeniny babci,już zastrzegłam co moge jeść. Myślę ,że nie powinno byc źle. Na komunie w niedziele chyba nie pójdę, zimno jest strasznie a syn ma bardzo niepokojący kaszel, a wiadomo z dziecmi bedzie chciał biegać.
Trzymam mocno za nas wszystkie kciuki. Dziewczyny nie damy się :D Spokojnej nocki Wam życzę
http://www.adonai.pl/kartki/11/2.jpg