Jestem tu nowa ....nic nie wiem oprócz tego ,że jestem gruba i sama ze sobą :lol: .Proszę napiszcie powiedzcie co mam robić bo ja już sobie nie radzę ze sobą.Chciałabym mieć wsparcie kogoś , kto też nie chce być z tym sam.
Wersja do druku
Jestem tu nowa ....nic nie wiem oprócz tego ,że jestem gruba i sama ze sobą :lol: .Proszę napiszcie powiedzcie co mam robić bo ja już sobie nie radzę ze sobą.Chciałabym mieć wsparcie kogoś , kto też nie chce być z tym sam.
witaj na forum :D :D :D
napisz o sobie coś więcej- ile masz lat, ile ważysz, dlaczego utyłaś, czy juz próbowałaś jakichś diet?? :?: :?: :roll:
pozdrawiam :D
Tu na forum nie będziesz sama.
Napisz coś więcej o sobie
I jak masz zamiar się odchudzać.
Jak nie masz pomysłu to poczytaj inne wątki, np Margolki, czy Gagi
Tu znajdziesz cały sztab wspieraczy. :D :D :D :D
Juz od samego zaglądania na to forum będziesz z 5 kg lżejsza :wink: :)
xxx
Też Cię witam na forum i - podobnie jak poprzedniczki - czekam na trochę więcej informacji, bo tylko wtedy będziemy mogły Ci coś doradzić :)
przyłączam sie do powitania :D
czekamy na wiecej informacji o Tobie, no i ja sluze swoja rada i pomoca, jesli bede umiala oczywiscie :)
postaram się nadrobić wszystko dzis wieczorem. Miałam właśnie zwariowany wekend i taki też czeka mnie tydzień.Ale będę miała odtąd więcej czasu ... tylko na co ? Właśnie straciłam pracę :( . Pozdrawiam wszystkich!
Dziewczyny jak to jest ,że głowa niby wie ,że musi się odchudzać ale nie przesyła tego dalej do "tych" miejsc? Ja w głowie to chyba setki razy sobie obiecywałam i uświadamiałam sobie , że to jest konieczne :oops: ale.....
ale widocznie... nie jestes gotowa zeby schudnac...... nie wyplywa to z ciebie... tylko z otoczenia i relacjii wzajemnych....
zeby schudnac trzeba chciec...a nie mowic ze sie chce....i trzeba sie pomeczyc...a nie unikac męk i wyrzeczen...
na wszystko trzeba zapracowac.... niestety ...albo stety
wczesniej sie wahałam bo wiem , że to walka juz na całe życie! I mam dla kogo walczyć . Nie miałam tylko pojęcia , że nie jestem z tym problemem sama.Teraz już wiem ,że mam Was i zawsze mogę na Was liczyć. :!: No ale dosyć marudzenia.Miałam napisać o sobie. Moj problem zaczął się jak po urodzeniu dzieci siedziałam w domu. Niektórzy mówią ,że wtedy właśnie chudną a u mnie było odwrotnie.W skrócie to dużo stresu i zajadanie się tak na uspokojenie. Ani jeden z moich chłopców nie chciał leżeć ani siedzieć we wózku więc spacery kończyły się noszeniem na rękach i powrotem do domu.Został plac zabaw ,podwórko i dom. Oczywiście jak odkurzacz zjadałam resztki po dzieciach.Póżniej doszły problemy ze zdrowiem. Tak w kółko stres ,jedzenie.... :shock: A dziś waże już 92 kg przy wzroście 160 cm wielkiego moralniaka.Jak mogłam do tego dopuścić :?: Proszę więc Was o porady od czego mam zacząć.Jakie diety waszym zdaniem są najskuteczniejsze i w ogóle co robić.Ja ze swojej strony wiem napewno ,że chcę schudnąć bo dłużej tak nie można :!:
animko,
dobrze że zdecydowałaś się na odchudzanie z forum, mi się tu udało zrzucić kilka kilo i centymetrów i jestem pewna , że uda mi się zrzucić kolejne. Dużo dziewczyn chudnie na diecie SB, tez zaczynam się nad tym zastanawiać , ja na razie jestem na diecie 1000 kalorii. I zapisałam się na gimnastykę TBC oraz jogę. Jak wygonię lenia to będę jeszcze ćwiczyć w domu.
Pozdrawiam i jeszcze raz polecam wątki Margolki i Gagi oraz innych wytrwałych odchudzaczek, które dużo już osiągnęły tam można znaleźć inspirację
xxx
skąd mam wziąć taki ładny suwaczek ?
życzę wiele wytrwałości i determinacji a pw. cierpliwosci w dążeniu do celu..
ja nic dzisiaj nie radzę.. bo mi samej przydałyby sie jakieś rady jak ruszyć miejsca :(
ale za to podsyłam linka : tutaj znajdzisz instrukcje jak zamieścić linijeczkę na forum
http://forum.dieta.pl/forum/viewtopi...zkowy+pomocnik
serdecznie pozdrawiam
Animko, wysłałam Ci prywatną odpowiedź.
Powodzenia :)
nie wiem czy się udało z tym suwaczkiem . Mam nadzieję ,że tak. Pozdrawiam wszystkich!!! :wink:
miłego dnia
Chyba jednak sie nie udalo z tym suwaczkiem :( szkoda bede probowac dalej.A jutro moj 1 dzien diety kopenhaskiej.Szczerze mówiąc to się boję ...no ale raz kozie śmierć.Najgorsze jest to ,że nie mam wagi / a może to i lepiej! Będę tu pisała jak mi idzie.Pozdrawiam wszystkich :wink:
Pierwszy dzien minął , jak? Na razie dobrze.Trochę się boję bo już zaczęłam i będę konsekwentna.Dużo się naczytałam u Was wszystkich i jestem nastawiona bojowo / choć niedługo mam jakieś imprezy po drodze.Ale wytrwam bo inaczej to wstyd :oops: :!: W końcu nie po to tu jestem aby coś udawać tylko aby być szczera. Proszę Was wszystkich o wsparcie.Szczególnie w tych trudnych chwilach.Nadal będę do Was zaglądać bo to wielka motywacja i ... w ogóle miło.Dzięki za to ,że jesteście :!: :!: :!: Pozdrawiam.
Kopenhaska - jestem pełna podziwu
a może jednak 1000 kal?? :roll: :roll: :roll:
A suwaczek jest super! Oby tylko suwał jak trzeba!!!
Wczoraj tak się wzięłam za sprzątanie , że zapomniałam wieczorem napisać.Tak więc spokojnie minął mi 2 dzień diety i zaczyna się 3. Na razie jest ok :!: Przy okazji postanowiłam wziąć się za poważne sprzątanie/aby nie myśleć ale nie tylko.Przydało się bo czas najwyższy na wyciągnięcie zimowych ubrań.Wczoraj mały sukces 1 kg mniej :D :!: :!: :!: Dziś na razie niezłe samopoczucie i mam nadzieję ,że tak zostanie.Dobrze jest Was mieć , choć :cry: ,że tak mało zaglądacie....
1 kg to ładny początek, gratuluję wytrwałości na kopenhaskiej
Tak w ogóle to napiszę coś więcej o sobie...Mam 29 lat/skończę w grudniu,męża od 6 lat,którego baaardzo kocham i który tak się poświęca dla naszej rodziny i jest za granicą/a mi smutno.Mąż pracuje dla nas na mieszkanie i zbieramy też na operację dla synka/ w razie potrzeby.Jest niesamowity , bardzo wrażliwy i kochany.Mamy 2-ch synków Sebastianka - 5 lat i Oskarka 2.5 roczku.Obaj chorują na serce.Mały poważniej.W tej chwili nie mam pracy i szukam/ pracowałam do 30.09 ale się skończyło dobre - 3 umowa na stałe kto ma to szczęściarz!Siedzę więc w domu i tęsknię za mężem! Starszego synka odprowadzam do przedszkola a mały ze mną cały czas.Oskar jeszcze nie mówi i nie chce "na nocnik" więc mam przy nim co robić.Ale poza tym to jedna wielka radość: od rana uśmiech od ucha do ucha :!: Niedługo wkleję zdjęcia.
To kawałek mego życiorysu.Pozdrawiam wszystkich!
Animko, fajnie, że napisałaś coś o sobie i swojej rodzince, miło jest poznać tą osobę czającą się za avatarkiem :-).
Gratuluję pierwszego zgubionego kilograma i życzę dalszej wytrwałości na kopenhaskiej, moim zdaniem ta dieta to bardzo dobry szybki start w odchudzanie, ale pamiętaj, że najważniejsze jest to, jak będziesz jadła po tych 13 dniach, bo jeśli rzucisz się po nich na żarełko, to zaprzepaścisz to, co z takim trudem teraz osiągasz. Najlepiej by było, gdybyś od razu z kopenhaskiej przeszła na dietę 1000 kcal (lub jakąś inną, którą sobie wybierzesz, ale tym razem już taka długofalową, nie na 2 tygodnie).
Powodzenia :)
A więc nie jestem tu jednak sama !!! :lol: Dzięki Triss! Tak właśnie myślę nie zaprzepaścić ...bo szkoda.
Ale na razie ciężko się zabrać do ćwiczenia :oops: Po prostu szukam sobie miejsca...
A teraz muszę się wykrzyczeć :evil: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!:
Pisałam o miom mężu i właśnie zadzwonił.Mówiłam o jego wrażliwości no i mam przykład:zadzwonił i już po tzw. szczegółach tachnicznych , które zawsze ustalamy razem wymyślił coś takiego :
Czy jak już wróce z tego kontraktu to będziesz mnie jeszcze kochała? I czy nie będę Ci wtedy przeszkadzał?
Miałam i jeszcze mam ochotę zjeść kabel telefoniczny :!:
Jak on tak może?Nie ma podstaw do takiego myślenia.Kocham go jak nie wiem co.On jest sensem wszystkiego w co wierzę i sensem mojego życia.
Tłumaczyłam mu ale myślę ,że to nie całkiem pomogło :!:
CO MAM ZROBIĆ :?: :?: :?:
Twój mąż siedzi tam sam , tęsknito mu różne głupoty do głowy przychodza.
Mężczyzni są trochę z innej bajki niż my kobitki. Mój np.dzwoni i pyta czy go jeszcze kocham, a ja na to "nie w ciągu kilku godzin przestałam :D " A Twój bez Was już chyba dłużej, prawda? Pewnie potrzebuje by mu mówić: tęsknimy, juz się nie możemy doczekać Twojego powrotu.
Pozdrawiam
Mamy podobną wage wyjściową :D
Agnimi !
Głupoty to mało powiedziane! Trochę się nie dziwię bo jest tam już 5 miecięcy a do domu przyjeżdża na 3 dni / 1x w miesiącu.
Nie wiemy wtedy co robić o czym rozmawiać i kogo odwiedzić , czy może iść na spacer. Przyjedzie za tydzień w piątek / pod koniec diety i to mnie martwi/.Poza tym jak już Ci pisałam ma urodziny no i ta kolacja... Przełożyłam ją ale teraz martwię się , że niepotrzebnie! On chyba tego potrzebuje :!:
Teraz mi głupio i nie wiem co zrobić. :cry: :cry: :cry:
Witaj animko!!!
Najważniejsze, że jesteście siebie pewni.
A to, że jakieś głupoty przez telefon się plecie,
to jest zupełnie nie istotne.
Kiedy nastąpi wielki powrót męża? :P
A co do diety. Dwa razy byłam na kopenhaskiej,
trochę chudłam, a potem mimo że starałam się robić wszystko,
aby do tego nie dopuścić - odrabiałam to jeszcze z nadwyżką.
Ale oczywiście nie piszę tego, żeby Cię zniechęcić!!!
Najważniejsze jest to, co napisała Triskell -
trzeba poważnie podejść do dalszej diety
i jeszcze przed zakończeniem obecnej
wiedzieć, co będzie się dalej jadło, w jakich proporcjach,
co z czym można łączyć, a czego nie można itp.
Poczytaj na innych wątkach - znajdziesz wiele wskazówek.
Ja też tak robię i zapisuję sobie różne jadłospisy, uwagi.
Mam zamiar przejść najpierw na jakieś 1400 kcal.
A potem stopniowo zmniejszać do 1000 kcal i na tym pozostać.
Trzymam kciuki!!! Udanego dietkowania!!!!
Dziś 4 dzień.Na razie nie jest żle , choć wczoraj miałam doła tak ok. 17.00 :cry:
Nie wiem czym spowodowany ale chyba wszystkim po troszkę :!:
Mąż mnie martwi nadal - nie wiem czy wytrzyma...może zbyt wiele żądamy od życia ?
Już sama nie wiem :?: Ale nie chcę tu smucić bo dziś "od rana mam dobry humor" :lol: :lol:
Wczoraj nie pisałam bo się wzięłam za segregację zabawek u chłopaków.Pełno się tego "wala" po domu a połowa już zepsuta/uszkodzona.Tak więc walczyłam z nimi do pózna i połowa zniknęła! Nawet starszy syn się z tym zgodził/ zawsze były problemy, może przedszkole na to wpłynęło?dorośleje?!/.
A wcześniej byliśmy na zakupach, takie tam ubrania dla małego no i już wiem skąd ten mój dół!
Patrzałam zazdrośnie na te mniejsze rozmiary!
Ach takie piękne rzeczy są.... tylko za małe.
Ale dziś i tak jest super.Małe muszą na mnie poczekać :!: :wink:
Teraz mam zamiar zabrać się za mycie okien a jak!!!
Boję się jednak przyszłego tygodnia : WRACA MĄŻ :) :) :) :)
Ale wcześniej będę mu gotowała "słoiki" i te zapachy!A propos zapachów to unikam mojej mamy jak ognia - tam to dopiero pachnie!Choć u mnie leżą na wierzchu ciastka ,ciasteczka / dla chłopców!/ paluszki , cukierki i nie wiem co jeszcze.A ponieważ rano piję swoją kawę 1 na cały dzień / jutro bez kawy :cry: / to piję ją u mamy jak wracam z przedszkola i dziś nawet kupiłam im/rodzicom/ po rogaliku do kawki a moim chłopcom ciasteczka alfabetki! Ja się trzymam bo wiem , że mi nie wolno :!:
WOJNA ROZPOCZĘTA I TRWA :!: :!: :!: :!:
Boże czytam to ,co napisałam i ... jeden chaos! Jak Wy się tu doczytacie?
Wanilko!
Dzięki za słowa otuchy! Wiem ,że muszę się pilnować inaczej to na nic!Dojrzewałam do tego i teraz nie mogę pozwolić na klęskę :!:
A poza tym mam WAS i to mnie motywuje bardzo!
DZIĘKI DZIĘKI DZIĘKI :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: WAM WSZYSTKIM :!: :!: :!:
POZDRAWIAM GORĄCO!
Mam nadzieję, że będzie dobrze nawet przy gotowaniu dla męża jesteś dzielna, wiesz czego chcesz i jaki masz cel.
Kochacie się z mężem, więc pewnie cię wesprze w tym co dla ciebie ważne. A przecież też i dla niego też chcesz ładnie wyglądać.
pozdrawiam dietkowo
Wiecie co dziewczyny?
Naszła mnie myśl taka:
Otóż powiedzcie mi ...tylu ludzi jest wokół nas na codzień.
Wielu z nich , to ludzie , którzy nam "dobrze życzą" patrząc na nas i myślą / komentują nasz stan czyli kilogramy.Wiele jest nietolerancji wokól.Ja na ogół sobie to zlewam , bądż próbuję zlewać.
Ale póżniej....
Ja tego nie wiem , bo jeszcze nie mam takiego doświadczenia , ale może Wy :?: :?: :?:
Jak już schudliście tak ,że nie tylko się dobrze czuliście , ale zaczęli to zauważać inni , czyli tak ,że widać było dużą różnicę ; to jakie były reakcje :?:
Czy jakoś to zauważali / komentowali , czy udawali ,że nic nie widać :?:
Przepraszam za moją ciekawość , ale ja tylko wiem jak to jest z tej drugiej strony , kiedy wszyscy zauważali i przypominają mi jak przytyłam.
Nie to , że wszyscy i często .... ale zdarza się.
Napiszcie proszę.
Pozdrawiam dalej optymistycznie :wink:
Animko tą pierwszą sytuację tą kiedy przytyłam i potem jak już byłam gruba wspominam bardzo przykro każdy mi mówił: ale przytyłaś, albo ale jesteś gruba - tak jakbym sama nie widziała.
A teraz jest całkiem odwrotnie , ludzie zauważają, chwalą że dobrze wyglądam, ostatnio kolżanki z pracy zalecają zaprzestać dalszego chudnięcia - ale o tym czytałaś na moim wątku
Kochana Agnimi!
Przede wszystkim chcę ładnie wyglądać dla siebie tak , aby nie wstydzić się wychodzić na ulicę.Chcę udowodnić samej sobie , że dam radę :!:
Dla ukochanego także , aby był ze mnie dumny.
No i dla synków aby się mamy kiedyś nie wstydzili, na razie są w takim wieku ,że kochają ale póżniej przyjdzie czas "porównań".
A tak w ogóle to czuję ,że jak mi się uda to chcę pomagać innym / jeszcze nie wiem w jaki sposób/ .Bo teraz się wstydzę okropnie :oops:
Animko, nie wiem, jak to jest w przypadku Twojego męża (może on to powiedział żartem), ale ja kiedyś byłabym w stanie mówić podobne rzeczy i w moim przypadku brało się to z bardzo niskiego poczucia własnej wartości. Czasem nie wystarczało mi, by ktoś mnie o swojej sympatii zapewniał 50 razy, ja ciągle jeszcze musiałam usłyszeć ten 51-wszy. Mówiłam takie rzeczy po to, żeby usłuszeć zaprzeczenie, bo gdzieś w środku czaił się lęk, że może te wszystkie miłe słowa to dlatego, że ktoś chce być uprzejmy, nie chce mnie zranić. A wszystko dlatego, że ja gdzieś w środku nie wierzyłam, że ja na taka sympatię zasługuję. I naprawdę potrzebowałam wtedy tego zaprzeczenia, bo po nim chociaż przez chwilę mogłam uwierzyć. I to nie chodzi o to, że ja nie wierzyłam tej osobie. Ja nie wierzyłam w siebie.
W moim przypadku bardzo pomogła mi rozmowa z dwoma przyjaciółkami, które pewnego dnia wyłożyły mi ten problem z punktu widzenia tej drugiej strony. Powiedziały mi, jak bezradne czują się, nie mogąc nic zrobić, by mnie przekonać (dłużej niż na chwilę). Powiedziały, że nie wierząc, że jestem dla nich kimś ważnym, podważam ich ocenę, osąd, gust... To była dla mnie bardzo trudna rozmowa, ale bardzo mi to wszystko dało do myślenia i od tej pory zawsze staram się spojrzeć na siebie oczami tej drugiej osoby, pomyśleć o sobie tak, jakbym ja była tą swoja przyjaciółką, mężem czy inną osobą ważną w moim życiu. To pomogło mi znacznie bardziej siebie polubić (zabrało mi to lata, od tamtej rozmowy upłynęło chyba z 7-8 lat a mnie nadal czasem zdarzają się potknięcia), bo przecież gdyby to ktoś inny był tą Trinią, to ja bym ją lubiła (no, najczęściej). Może, jeśli u Twojego męża może to być coś podobnego, potrzebna byłaby taka szczera, otwarta i niestety trudna rozmowa?
W każdym razie w żadnym przypadku nie gryź kabla. Kable są bardzo wysoko kaloryczne i na kopenhaskiej zabronione ;-)
Z trzymaniem diety podczas jego odwiedzin poradzisz sobie, skoro potrafisz mieć wyłożone w domu słodycze dla dzieci i opierać się ich wdziękom (słodyczy, nie dzieci :wink: ). Wierzymy w Ciebie, dasz radę! :)
Mocno Cię ściskam i dziękuję za miłe słowa u mnie (tak, wierzę w nie :-) )