-
dzień 6
Witam
Wczorajszy dzień był udany. Zjadłam około 1000 kcal, no może ciut więcej, ale w 1100 się na pewno zmieściłam. Rowerka mniej, bo około pół godziny w dwóch częsciach, dwa razy po 15 minut. Za to posiłowałam się trochę ze śniegiem.
W sobotę zaktualizuję wagę na suwaku. Mam nadzieję, że będzie co zmieniać.
-
Dzień siódmy to już piątek
Dietę trzymam. Wczorajszy bilans nieco poniżej 1000 kcal. Rowerkowanie pół godziny.
Rośnie we mnie determinacja.Lato przywitam szczupła.
Dzisiaj planuję 1000 kcal, ruch. Chciałabym włączyć oprócz rowerka gimnastykę.
Przedwczoraj zamówiłam sobie olejki do masażu, polecane przez margolkę123 w wątku: Cel: ładne ciało. Nie mogłam ich kupić w żadnym sklepie, więc zamówiłam w necie. Link do sklepu też we wspomnianym wątku.
Moje ciało nie jest w najlepszym stanie, ale postaram się to poprawić.
-
Napisałam posta, a on się wyświetlił jak czwartkowy:( Co się dzieje?
Acha, już chyba wiem. Ale namieszałam ;-)
-
z takim podejsciem napewno szybko osiagniesz swoj cel ;)
pozdrawiam ;p
-
Dzień ósmy
Wczorajszy dzień był udany dietowo. Nie udało mi się zjeść 1000 kcal - to akurat źle,ale nie dało rady po prostu. Rowerkowanie pół godziny.
Waga spada pięknie. Aż się boję zapeszyć. Ruszyła szybko w dół, bo i waga początkowa duża. Poza tym trzeba wziąć po uwagę wodę (pewnie około 2 kg) no i zalegające złogi w jelitach. Tak więc czystych odchudzonych kilogramów nie ma tu zbyt wiele. Nie mniej jednak bardzo się cieszę. Następne pomiary za tydzień. Nie chcę się codziennie ważyć, bo to uzależnia i frustruje;-) Tak więc pilnujcie mnie, żebym się zważyła dopiero w sobotę;-)))
Witaj hiphopero na moim wątku:-)
-
Fruktelko, gratulacje :D Może i część to woda i złogi, ale na pewno nie wszystko :)
A jeśli chodzi o zmianę tytułu wątku, to zmieniasz go wchodząc w pierwszy post (zupełnie pierwszy, ten, którym zaczęłaś wątek), klikając "zmień" czy "edytuj" czy jak to tam jest i zmieniając go tam, gdzie go po raz pierwszy pisałaś :) Musi to być zmienione w pierwszym poście, bo o ile się nie mylę to zmiana w innych może zaowocować utworzeniem zupełnie nowego wątku. Jak wejdziesz w pierwszy post mojego wątku, to na samym jego końcu możesz przeczytać, ile razy go zmieniałam, to wszystko to właśnie zmiany tytułu :D
Uściski :)
-
Gratuluje !!!Idzie Ci swietnie :)
Pozdarawiam cieplutko
-
Witaj fruktelko jak tam dietka??ja sie staram ale nie zawsze wychodzi byłam dwa dni u mamy ojej placuszki po wegiersku dobre jedzonko i pewnie przefolgowałam.pozdrawiam gorąco
-
Dzień 10
Dziękuję Wam Triskell, Ewunia i Weronika za odwiedziny i wsparcie. Dieta w toku. Rowerkowanie również. Chudnę - pewnie za szybko, ale ja muszę poczuć się atrakcyjnie. Muszę. Dla samej siebie. Cieszę się, że nie powyrzucałam małych rzeczy, bo czuję, że tym razem trzeba je będzie powyjmować z szafy.
pozdrawiam
-
22 dzień
Chudnę. Piszę po to, żeby w przyszłości widzieć, że się da. Że można wiele, jak się naprawdę chce. Może nie wszystko, ale wiele. Waga 81,2 kg.
Tego lata będę szczupła.
-
Ekspresowe tempo... :) prawie 9 kg w miesiąc niecały?? a ja z 7 kg biedzę się już dwa miesiące :)
Gratuluję takiego spadku wagi i życzę kolejnych :)
-
fruktelko? zagladasz tu jeszcze? Ja mam taki sam problem jak ty... :evil:
Musze sie za siebie wziasc...
-
Fruktelko, gratuluję kolejnego spadku wagi :) I pewnie, ze będziesz tego lata szczupła, przecież to tylko od Ciebie zależy :)
Uściski :)
-
26 dzień
pyza, szybki spadek, ale z jakiej wagi... Pewnie za niedługo przystopuje.
aceel, zaglądam tutaj. Problem wagi towarzyszy mi od dawna. Takie życie.
Triskell, masz rację - to czy będę szczupła, zależy tylko ode mnie.
A ja dzisiaj muszę się pochwalić. Dzisiaj waga pokazała 79,2 kg. Tak więc lecę zmienić suwak, bo bardzo się cieszę. I powiem Wam, że czuję się już o wiele lżejsza. Samo schudnięcie nie jest bardzo widoczne, bo nadal jestem po prostu gruba, ale twarz nie jest już taka okrągła, a brzuch bardziej płaski. Jest nieźle.
...a za oknami coraz wiosenniej...wszak mamy już marzec:-)
-
Gratuluję kolejnych zmian :)
-
Witaj Fruktelko. ja gratuluję tych 79 kg. To -2kg od ostatniej wagi. Brawo. Trzymać tak dalej.
-
31 dzień
Dieta w toku. Spadł kolejny kilogram. Teraz wolniej chudnę, ale i tak nieźle. Wiem, że tym razem mi się uda. Dzisiaj waga 78,1
Gosikmt, dzięki za gratulacje:-) Trzymam się i nie zamierzam popuścić.
Pyza, dzięki za gratulacje:-)
A teraz zmienię sobie suwaczka:-)
pozdrawiam
-
No no... niedługo mnie wyprzedzisz... :) w moim ślimaczym chudnięciu :)
-
37 dzień
Od tygodnia waga stoi na tym samym poziomie, czyli wciąż 78,1 kg. Tak ładnie szło i stop. Pyza, chyba nie dam rady Cię wyprzedzić:)
W każdym razie dietuję dalej i nie mam zamiaru się poddać. Nie tym razem. Wiem na 100%, że tego lata będzie na wadze piątka z przodu. Grunt to pozytywne nastawienie. I tego będę się trzymać.
-
Pół godzinki ćwiczeń na początek a potem więcej i więcej :) a może częściej i częściej :)
-
38 dzień
Wczoraj pół godziny rowerkowania. Dzisiaj za mną też pedałowanie. Zmachałam się.
Wczoraj po raz pierwszy zrobiłam sobie olejkowanie. Wiosna tuż tuż. Trzeba się za siebie solidnie zabrać :)
Mimo zimowej aury czuję już wiosnę.
Zastanawiam się, dlaczego waga nie spada. Ciągle 78,1. Może waga się zepsuła? :lol:
Nic to jednak. Pomogę mojemu organizmowi w chudnięciu ruchem. Poza tym powinnam uważać z jedzeniem i te 1000 kcal jednak zjadać, a ze względu na pewne zawirowania w moim życiu bywało z tym różnie ostatnimi czasy. Czasami zjadałam po prostu mniej. Przypuszczam więc, że mój organizm przełączył się na tryb głodowy i dlatego nie chce oddać niczego ze swoich zapasów. :wink:
Teraz idę się wypilingować i nabalsamować.
-
Najważniejszy jest ruch.. :) a z tym u Ciebie coraz lepiej - i tak trzymaj :)
-
40 dzień
Nareszcie jakiś postęp:) Waga 76,7 kg. Waga stała długo w jednym miejscu, ale już ok:)
-
No gratuluje ;]
Fakt ... zastoje wagowe są najgorsze , mogą człowieka zniechęcić do działania :)
Pozdrawiam serdecznie :D
http://blog.tenbit.pl/i/blog/upload/..._-lOf/1269.jpg
-
Chybaty, racja, zastoje wagi dają w kość. Moja stała 9 dni.
-
43 dzień
Waga nieco poszła w górę. Dzisiaj 77,1 kg, ale nie zmieniam suwaka, bo to tylko chwilowe, o! Nie miałam czasu na rower, a może nie tyle czasu, co chęci. Za to wczoraj miałam około godziny ruchu w formie podskoków i biegów. Czuję się trochę opuchnięta. Może to jest przyczyna wzrostu wagi. Nie będę się tym jednak przejmować. Muszę się zmobilizować do ćwiczeń, bo bez tego marne będą efekty. Dietę trzymam. Jem niewiele. Mój żołądek znacznie się skurczył. To cieszy. Czekam na 75 kg:-))) Bo potem tylko 10 kg i będę prawie w normie:-))) I tak, mimo, że waga spada teraz ślimaczym tempem, jestem bardzo zadowolona. Wiem, że schudnę na pewno. Nie ma siły. Mój organizm musi zrozumieć, że ma zacząć oddawać tłuszcz!
-
Napewno spadnie :) Swietnie Ci dieta idzie :) Az poczułam ukucie zazdrosci jak zobaczyłam Twoj suwaczek :)
pozdarwaim
-
Dzień 45
Spieszę się, ale szybko wpisuję dzisiejszy pomiar. A dlaczego??? Bo waga pokazała 75,4 kg!!!! Cieszę się bardzo!!! Wczoraj dałam sobie rowerkowy wycisk. Codziennie staram się masować szorstką rękawicą, wcieram kremy. Efekty będą na pewno. Inaczej nie może być:)
Weroniko, walczymy dalej!!!
Jestem na półmetku:) :D
-
Szczęściara - mi do półmetka jeszcze daleko :)
Ale szczere gratulacje :)
-
Fruktelko, gratuluję półmetka i zgadzam się z Tobą, że ruch jest najlepszym sposobem na radzenie sobie z tłuszczykiem. Super Ci idzie!!! :)
Uściski :)
-
-
gratuluję postępów!
Matko jakby u mnie było 75 kg to bym sobie torta kupiła hehehehhe ;)
jakoś mnie rowerek nie rusza, wiosną zaczną na prawdziwym jeździć ;)
-
wpadłam z goracymi pozdrowieniami sorki ale ostatnio mam mało czasu ale ile moge to zaglądam
-
pozdarwaim i zycze milego dnia
-
[b]mnie teraz komp wariuje i nie mam cierpliwości do niego :(
pozdrawiam wiosennie
-
51 dzień
Witajcie
Pyza, półmetek będzie u Ciebie szybciej niż myślisz:) Idziesz jak burza :)
Triskell - wiem , że ruch najważniejszy, tylko... potrzebuję ciągle motywacji, żeby się poruszać. Jakaś oporna jestem.
Rewolucjo - staram się trzymać i nie popuszczać;-)
Sandraj, prawdziwiy rower lepszy, bo stacjonarny dla wrażliwców może być źródłem frustracji. No bo jedziesz i jedziesz, a wiadomo, że nigdzie nie dojedziesz;-)
Ewunia, brak czasu chyba wszystkim doskwiera. Ja newet nie wiem, kiedy mija tydzień;-) A co do kompa - mój też czasami sobie wariuje;-)
Weroniko, ja też życzę miłego dnia:)
Waga powoli spada. To znaczy bardzo powoli;-), ale to nic. Ja poczekam i tym razem się nie poddam, co tutaj już wielokrotnie pisałam. Kilka osób powiedziało, że schudłam, czyli coś zaczyna być widoczne dla otoczenia. Cieszę się. Nadal jem mało, choć w tym tygodniu pozwoliłam sobie na nieco niedietyczne jedzenie. Ponieważ jednak były to ilości nieduże, to nie czuję wyrzutów sumienia. W końcu żyje się raz;-)
Śniegu coraz mniej. Ptaki świergolą na całego. Wiosna, po prostu wiosna:) I teraz mi się ,,rymnie". Wiosna, wiosna, może i późna, ale jaka radosna!!!! ooo!
pozdrowienia
-
Do półmetka mam jeszcze kawałek.. :) ale już bliżej niż dalej napewno...
Lenia ja też miałam - do wczoraj... wczoraj troszku poskakałam do fajnej muzyczki i jakoś poszło milej... i od razu waga ruszyła więc mobilizacja od dzisiaj na maksa... :) w końcu półmetek niedaleko :) a potem już tylko z górki...
-
52 dzień
Dzisiejsza waga 74,4 kg. Coraz bliżej szóstki! Już się nie mogę doczekać. Jeszcze tylko około 5 kg i będę świętować. A potem ,,tylko" 10 i osiągnę cel:D
Pyza, dzisiaj Twoje pomiary? Trzymam kciuki!
-
56 dzień
Waga spada. Już niedługo będzie szóstka z przodu:)
Dzisiaj 73,3 kg!
-
No i kto tutaj idzie jak burza :?: :D
Chyba nie ja... :)