-
58 dzień
Nie mam czasu na inne wątki, stąd piszę tylko u siebie. Dieta w toku. Waga nadal 73,3 kg. Pewnie kolejny zastój. Nic to. Śniło mi się, że się obżerałam i przerwałam dietę...brrr Nie mogę tak. Chcę być szczupła. Jeszcze trochę. Jeszcze 10 kilo i będę wyglądać całkiem całkiem, a potem tylko 4 i będzie meta:)
Wiosna rozszalała się na całego. Jak dobrze:) Z wiosną świat wydaje się lepszy i bardziej kolorowy, a niemożliwe staje się możliwym. Rośnie we mnie siła.
Pyzo - pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że mnie odwiedzasz:)
-
Fruktelko - naprawdę trudno raczej mówić o "zastoju" jeśli to trwa zaledwie od kilku dni :) Zastój to byłby gdyby waga stała w tym samym miejscu tygodniami, a u Ciebie, z tego co widzę, od mojej ostatniej wizyty na Twoim wątku są już kolejne spadki. Moim zdaniem świetnie Ci idzie :)
Uściski :)
-
64 dzień
Witam słonecznie:)
Waga od kilku dni 72,5 kg. Czasami było już nawet około 71, no, ale to wahania, więc wpisuję pewny wynik.
Humor mi dopisuje. Życie jest jednak super. To wiosna mnie nastraja tak pozytywnie:)
Wiem, że tego lata będę szczupła. Na pewno jeszcze w kwietniu będzie szóstka na suwaku:)
Triskell, dziękuję za wsparcie:) To dla mnie bardzo ważne.
-
73 dzień
wywaliło mnie, a napisałam długiego posta. W święta pojadłam, dzisiaj wracam na dobre tory.
-
Fruktelko, witaj ponownie na dietkowych szlakach. Własnie się wczoraj zastanawiałam, co się z Toba stało, bo przeglądając wątki na kilku pierwszych stronach nie dotarłam jakoś do Twojego. Dobrze, że jesteś :)
Uściski :)
-
82 dzień
Kilka dni temu napisałam długiego posta, ale w międzyczasie mnie wywaliło z forum. Niestety nie miałam czasu i chęci na napisanie następnego.
Dzisiaj piszę zapobiegawczo w wordzie, a potem tylko wkleję. Próbuję dietować nadal. Muszę się jednak przyznać, że zjadam trochę więcej. No i widać to na wadze. Nie przytyłam wprawdzie, ale też nie schudłam. Wczoraj waga 72,7 kg, więc w sumie jak przed świętami. Systematycznie robię kawowe pilingi i masuję się rękawicą. Wcieram też balsamy i co jakiś czas stosuję olejkowanie. Ostatnio jestem strasznie zalatana, a i tak z wszystkim nie wyrabiam się tak jakbym chciała. Z ćwiczeniami niestety nadal na bakier. Ciało mam miękkie, bardzo mało w nim sprężystości czy jędrności. Niedobrze to wygląda. Wiem, że tylko ćwiczenia są tu w stanie coś zmienić.
Triskell, dzięki za odwiedziny I za myślenie o mnie. Pewnie Twoje myśli mnie tu przyciągnęły :D
-
Kochana, przesyłam dużo wirtualnej motywacji do ćwiczeń. Dobrze, że waga stoi, pomimo dietowych odstępstw. W sumie nie masz już teraz jakiejś dużej nadwagi, więc jeśli takie tempo Ci odpowiada, to załóż sobie może po prostu większą ilość kalorii, np. 1600 czy 1700 i chudnij może wolno, ale zdrowo i skutecznie? Lepsze to, niż teoretyczne trzymanie się niższego limitu ale nie mieszczenie się w nim.
Uściski :)
-
83 dzień
Triskell, muszę się zastanowić nad tym moim odchudzaniem. Latem chcę paradować w bikini i chciałabym czuc się atrakcyjnie i pewnie. Czas się prawdziwie zmobilizować i to od dzisiaj!
pozdrawiam!
-
84 dzień
Weszłam dzisiaj na wagę i zaraz przesunę suwak:) Waga 71,5 kg
Kilogram poszedł precz.
Ćwiczeń ,mimo postanowienia, nie było. ech
Ale muszę przyznać, że moja sylwetka i tak wygląda lepiej, niż w lutym, kiedy zaczęłam odchudzanie. Widzę, że masaże, olejkowanie i balsamowanie nóg działa. Mam naprawdę mniejszy cellulit i lepszą skórę.Nie mam już takich wielkich kalafiorów. Idę w dobrym kierunku. :)
-
86 dzień
Wczoraj pozwoliłam sobie na obżarstwo. Cały czas mnie ssało. Nie byłam głodna, tylko miałam ochotę na słodycze i inne żarcie. Kurcze. Muszę coś wymyślić, żeby się trzymać diety. Ostatnio częściej przesiaduję przed telewizorem, pichcę, wymyślam potrawy, to potem muszę tego spróbować.
Jak tak dalej pójdzie, to nie dość, że nie schudnę, to jeszcze przytyję. A nie mogę przytyć. Byłaby to dla mnie megaporażka. Nie mogę i nie chcę sobie na to pozwolić. Chcę schudnąć, nabrać sprężystości i utrzymywać nową, szczupłą sylwetkę. Tak będzie. Tego chcę, a potrafię być uparta. Wczoraj nie wróci. Dzisiaj jest nowy dzień. Nowy, dietowy dzień.
:D
Mam taki kostium, w który wejdę tego lata... I już!
-
98 dzień
Dawno nie pisałam. Waga bez zmian, czyli 71,5 . Po przejrzeniu wątku z kwietnia widać, że schudłam w tym miesiącu około 1,5 kg. Mało. Ale dobrze, że chociaż trochę w dół. W sumie dobrze, że zmniejszyło się tempo, bo chudłam zdecydowanie za szybko.
-
100 dzień
:D
Dzisiaj setny dzień mojego odchudzania. Podsumowanie. Ubyło mi 18 kg. Myślę, że to niezły wynik. Jak się fajnie ubiorę, umaluję i wciągnę brzuch, to nie czuję się grubasem ;-). Bywa, że czuję się dobrze w swoim ciele i o to chodzi.
Z okazji setnego dnia zainaugurowałam marsze w pola. Tak więc jestem już po półgodzinnym marszu z psiurem. Ja zadowolona, że wreszcie ruszyłam cztery litery, pies wniebowzięty :D
Od dzisiaj ostry reżim. Koniec ze słodkimi jogurtami i siedzeniem przed tv. Koniec z tym. Waga wreszcie musi drgnąć i to w dobrym kierunku!
-
Gratulacje!!! 18 kilogramów w 100 dni to naprawdę super wynik :) No i wspaniale, że lepiej już się czujesz w swoim ciele :)
Uściski :)
-
Hi fruktelko, w koncu mogłam zajrzeć do Ciebie, i od razu wyrażam moje największe słowa uznania, dla tak dzielnej dziewczyny, seteczka i 18 kilosków, naprawdę musisz już mniamniusnie wyglądać. :P Wyznaczyłaś sobie cel 70 kilosków i juz jesteś tak blisko przejścia doi nowego wyzwania, przyłóż się jeszcze troszkę, a z pewnością nowy suwaczek pomoże Ci w kolejnych zamierzeniach. :wink: Podsyłam ogromne serdeczności, trzymaj się! :wink:
-
102 dzieńTriskell, super, że mnie tu odwiedzasz :D
Witaj Bello, cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Masz rację, że wystarczy się przyłożyć i na pewno zejdę poniżej tej 70-tki. Liczę na Wasze kciuki i wsparcie. :)
Wczorajszy dzień w sumie ok. Co ja gadam, był super i to nie tylko ze względu na dietę, ale na to, co udało mi się zrobić. Popracowałam w ogrodzie, a wieczorem dostałam takiego powera, że wysmarowałam uda olejkami i popedałowałam na rowerku. Trochę za dużo mi się cynamonowego lunęło i nogi przybrały barwy wojenne, ale dałam radę :wink:
Naszykowałam też płytki z ćwiczeniami, w tym ostatnią z pilatesem, która była dodatkiem do shape’a. Popatrzyłam na okładki. Dojrzewam do rozpoczęcia ćwiczeń.
8)
-
Hi Fruktelko, tak się cieszę, że dojrzewasz do ćwiczeń, skorzystaj z tego, że Ci się chce! To bardzo ważne, aby w ćwiczenia wkładać dużo z siebie, a nie tylko je zaliczać. Z tym olejkiem cynamonowym, to faktycznie trzeba uważać. :lol: Kurcze, schodź szybko poniżej siódemeczki, i natychmiast opowiadaj, jak to jest być taką szósteczką. :wink: Kciuki zaciśnięte, a wsparcia postaram się jak najwięcej Ci go podrzucać. :wink:
-
-
108 dzień
Jestem:)
Od wielu dni waga stała. Ale dzisiaj coś drgnęło. 71,1 kg po raz pierwszy. Zmieniam więc suwaka, mimo, że to tylko 400 g.:-)
Bello, do ćwiczeń dojrzewam i dojrzeć nie umiem. Ale na pewno więcej się ruszam. Prace ogródkowe w toku. Czasami nawet zakwasy w udach czuję :D
pozdrawiam :)
-
Hi Fruktello, gratuluję tych 400g, zwłaszcza, że już tak bliziutko tej szósteczki. :P Zawsze podziwiam osoby, które znajdują odprężenie przy pracach ogródkowych, mnie niestety jakoś to nie pociąga, w ramach pewnej rehabilitacji mogę dodać, że uwielbiam za to kosić trawę. :wink: :lol: Trzymaj się dietkowo! :wink:
-
109 dzień
No i kolejny kroczek naprzód. Dzisiaj waga 70,3 kg. Szóstka blisko, bardzo blisko:-)400 gramów zostało :wink:
Jestem oczywiście zadowolona. Ostatnio czułam, że trochę znów zeszczuplałam, bo zrobiły się większe luzy w spodniach i dziwiłam się, że waga bez zmian.
Bello, kocham prace ogródkowe :) Wczoraj sadziłam warzywka: papryczkę i pomidory:-) Latem będziemy się objadać :D Dzisiaj też chcę trochę popracować. Akurat taki ogródkowy fitnes bardzo mi odpowiada :D
pozdrawiam
-
Uwielbiam taki ogródkowy fitnes... :) szkoda że do ogródka mam trochę daleko i za malo czasu by naprawdę poczuć tą więź z ziemią... :) zazdroszczę Ci bardzo ogródka na codzień :)
-
110 dzień
Waga nadal 70,3 kg.
W łazience czeka na mnie kawa gotowa do peelingu. Naprawde super działa. Próbowałam różnych kosmetyków, ale takiego efektu, jak po kawie, nigdy nie było.
Zakupiłam nowy żel przeciw cellulitowi i rozstępom SPA morska kuracja Bielendy i żel wyszczuplający brzuch Oriflame. Od dzisiaj będą w użyciu. O efektach na pewno napiszę.
Pyzo, ogródek mam na co dzień, ale nie codziennie w nim pracuję. Ograniczenia czasowe niestety.
POzdrawiam serdecznie!
-
Hi Fruktello, uwielbiam peeling kawowy z cynamonem, jednak nie mogę go robić częściej niż raz w tygodniu, a szkoda. :wink: Jestem przekonana, że o efektach i to tych pozytywnych szybciutko do nas napiszesz. :P Trzymaj się dzielnie! :wink:
-
116
1 czerwca, waga 70,3 kg
Sporo osób zwraca uwagę na moje schudnięcie. Padają pytania, jak to zrobiłam. Ponoć widać znaczną różnicę. Ja sama tego tak wyraźnie nie widzę. :)
Cieszę się. Jest wiele plusów zrzucenia tych 20 kg. Czuję się po prostu zdrowiej. Mogę sporo zrobić, nie łapię zadyszki. Mogę się swobodnie schylać. No i mam jedynie nadwagę :D Nie jestem już otyła. Jestem zadowolona, że tempo chudnięcia zmalało. Przynajmniej mam pewność, że zrzucone kilogramy nie wrócą szybko.
Bello, o pozytywnych efektach na pewno napiszę :D
I jeszcze jedno podsumowanie
Startowałam z BMI 34,72
Teraz jest 27,01
-
No takie BMI sama chcę u siebie zobaczyć. Wspaniałe podsumowanie. :P
-
119
Od wczoraj waga 69,5kg :D :D
Nareszcie!!!
Cieszę się bardzo:-)
Zaraz zmieniam suwaka.
Bello, dzięki za odwiedziny :)
-
Ogromne gratulacje Fruktelko!
Wiesz, patrząc na takie suwaczki jak Twój, od razu nabieram ochoty na lepsze dietkowanie. :P
-
gratuluje goraco i oczywiscie zazdroszcze ale jak sie nie ma efektów to co :( :( :(
przepraszam długo nie zaglądałam ale pracuje ostro
powiedz kochana co ty robisz ze masz takie piekne efekty
pozdrawiam serdecznie
-
124
Niestety ten tydzień do dietowych nie należał:-(
Wkradły się słodycze i to w sporych ilościach. Czuję się ocieżała. Waga na pewno wzzrosła. Już wczoraj pokazywała i kilogram więcej. Dzisiaj nawet na nią nie staję :(
ech...
Ewuniu, jakoś tym razem szło lepiej. Boję się, że przez te moje ostatnie wybryki znów coś popsułam.
Bello, mam nadzieję, że u Ciebie lepiej w tym tygodniu, niż u mnie.
pozdrawiam:)
-
Hi Fruktelko, musisz zacząć od ... uśmiechu, uśmiechu do samej siebie, wlej w siebie troszkę optymizmu i daj się ponieść pozytywnej energii, wytrwasz dziś, to jutro będziesz już buzowała energią. Skoro tydzień był słodkościowy, to ten będzie pod hasłem warzyw i owocy! Równowaga w przyrodzie musi być. :wink: Nie dołuj się tylko szybciorem pomyśl o dzisiejszym menu i o tym, jaki Twój brzuszek będzie jutro lżejszy. :P Trzymaj się!
-
127
Witam w tym słonecznym dniu :)
Bello, za Twoją radą uśmiecham się dzisiaj do siebie. :) I od dzisiaj zaczynam znów walkę. Wprawdzie w sobotę i niedzielę nic słodkiego nie zjadłam, ale jadłam po prostu za dużo. Efekt - wzrost wagi. Na szczęscie niewielki - 70,3 kg, więc nie mam zamiaru panikować. Suwaka też nie przesuwam. Tak więc dzisiejszy poniedziałek będzie udany.
pozdrawiam :D
-
Hi Fruktelko, a zatem uśmiech z naszych buziolek nie schodzi przez cały tydzień. Pewnie będzie ciężko, no ale zawsze mozna głodka ćwiczeniami lub kąpielą relaksacyjną zabić. Bardzo się cieszę, że postanowiłaś się nie poddać i wygrać z jedzonkiem. Dzis byłam tak głodna, że tylko zaklinałam pociąg, aby jak najszybciej mnie dowiózł na stację, a potem szybka jazda autem po mieście, aby zdążyć przed 17.00 móc coś jeszcze wszamać. Wpadłam do domciu jak wygłodniałe zwierzę (i taka własnie byłam) z obłędem na oczach i pięć minut przed czasem wszamałam kapustkę kiszoną i kotlecik mielony. :lol: :lol: :lol: Trzymaj się kochana Fruktelko - a może truskawki Ci apetyt zmniejszą? :wink:
-
131
Wpadłam się tylko pochwalić, że dzisiaj waga pokazała 68,9 :-)
:D :D :D :D
-
Hi Fruktelko, gratuluję! :P Zuch dziewczyna, trzymaj się. :P
-
Nie wiem, który to dzień, nie chce mi się liczyć. Ostatnio sobie dość mocno pofolgowołam, co oczywiście odbiło mi się na wadze. Dzisiaj ważę 71,6 kg. Tak, tak, czas wrócić do ostrego dietkowania. Lato w pełni, a ja nadal nie szczupła. Ech
Zrobiłam nowego suwaka i liczę na nowo od dzisiaj
ok, dzień 1, waga 71,6kg
-
Hi Fruktelko, a co Ty za skoki wagi uskuteczniasz? :wink: Zabieraj się za wzorowe dietkowanie, chyba nie chcesz zasiedzieć się z nów w siódemce? :wink: Ach u mnie też skok wagi, ale za to centymetry spadają. :wink: Trzymaj się dzielnie! :P
-
Wracam
Dzień pierwszy
Od ostatniego wpisu moja waga znacznie wzrosła.
Latem nie byłam szczupła, ale nie wstydziłam się wyjść w bikini.
Nie było źle. Od tego czau mocno się zapusciłam. Zaraz sie zważę. Dodatkowy balast zgromadził się po świątecznym obżarstwie. Czuję to po ubraniach. No nic to.
Nie czekam na Nowy Rok. Zaczynam od dziś.
Nie zakładam nowego wątku. Będę kontynuować stary. Ostatnio, jak prowadziłam regularne zapisy, szło mi całkiem nieźle.
Trzymajcie kciuki!
-
Wspaniałego Nowego Roku!
Tylko radosnych i ciepłych chwil!
Szacunku od obcych i miłości od bliskich!
Mocy spełnienia obietnic składanych samemu sobie dzisiejszej nocy. :wink:
http://plfoto.com/zdjecia_new/1105023.jpg
Gratuluję decyzji i napisz, co tam u Ciebie. :wink:
-
Właściwie dzisiaj jest dzień drugi dietowania, a raczej braku obżarstwa.
Waga trochę się zmieniła, więc od rzu zmieniam suwak:-)
Dzisiaj 81,6 kgZmieniłam znów tytuł mojego wątku na ,,Rok 2007 czasem marzeń i ich spełniania". Być może za jakiś czas znów go zmienię. Wierzę, że ten rok będzie lepszy, niż ten mijający.
Jednym z moich marzeń jest oczywiście schudnięcie. A może to nie marzenie, tylko po prostu plan? Schudnięcie i utrzymanie wagi. Wierzę, że się uda.
Marzeń i planów jest oczywiście więcej. Trzy lub nawet cztery wysuwają się na plan pierwszy. Dwa z nich, w tym schudniecie, zależą wyłącznie ode mnie. Dwa zależą nie tylko ode mnie, ale i od czynników zewnętrznych.
Bello, dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Piękne życzenia mi złożyłaś. Mam nadzieję, że się spełnią.
No właśnie znów zmieniłam tytuł;-))
-
Hi Fruktelko, gratki z pierwszego przesuwu suwaczka i to jeszcze w starym roku, to dobrze wróży Twojemu dietkowaniu. :P Obietnice i marzenia są po to, aby je spełniać. Nawet jeśli nie damy sobie rady ze wszystkim, to i tak wiele spraw, na których nam zależało uda się nam osiagnąć. Trzymam kciukasy za Twoje postanowienia, zwłaszcza te, które które zależą też od czynników zewnętrznych. :P