-
Szkoła nie zając nie ucieknie, a 3 z egzaminu to zadna hanba :p po prostu wtedy sie nie pokazuje indexu rodzinie ;-)
Dzis znowu stanelam na wage bo ostatnimi czasy nie jem NIC zdrowego tylko same jakies swinstwa kaloryczne, ale waga dzis była łaskawa i pokazala 107,5. Fajnie, tylko ze to jest oszustka i jutro pokaze 110 :D.. ale wagowanie oficjalne dopiero w srodę :-) (łącznie ze zmiana suwaczka, wtedy minie miesiac.... :-))))
no i jeszcze 3 kg i mam swoj wątczek :-)
-
Witajcie :)
Heh...ja też często obrażam się na wage, potem wejde na nią trochę "przypadkiem" :lol: i jestem mile zaskoczona, także trzymajcie sie dziewczynki...bedzie dobrze :)
Mmmm....Bruno Banani...musisz pięknie pachnieć :)
Egzamin napewno zdasz! ja mam jutro jeden...
Pozdrawiam Cauchy i Samiczko :)
-
Powodzenia dziewczyny na wszystkich egzaminach :) trzymam kciuki :D i sama wracam do zgłebianai prawa gospodarczego.....
mam nadzieje,ze wagi będą dzisiaj dla wszystckih łaskawe ;) ja swoje wazenie i mierzenie na razie odsune o pare dni w czasie bo ostatnie dni zbyt przykladne nie były jak na dietkowanie...:roll:
pozdrawiam i trzymajcie sie dzielnie :!:
http://www.gify.nou.cz/deti1_soubory/31.gif
-
Robię Ci hopa! Może sobie przypomnisz jak zobaczysz swój wątek na pierwszej stronie że trzeba pisać bo isę Pringi martwią?! :)
Pozdrawiam :*
-
Cauchy, gdzie sie podziewasz? Dziś poniedziałek-ważonko, gdzie raporcik? :lol:
Pozdrawiam wieczorkiem.
-
Witaj!
Baaaaaardzo się ucieszyłam widząc komantarz od Ciebie!
Pisz koniecznie co porabiasz!
Sciskam Cię baaaaardzo baaaaaaaardzo mocno! :*
-
Iza czemu traktujesz wlasny wątek 'po macoszemu" :?: :(
pozdrowionka i miłego wieczoru ;)
-
-
No, no!
Właśnie skończyłam dwugodzinne odwiedzanie wszystkich kochanych dziewczyn na ich wątkach (włącznie z Tobą Pring :) ) i kończę u siebie. Bardzo dobry sposób, żeby u siebie pisać na końcu.
Dni mijają, jedzenie wchodzi na siłę, bo jak siedzę nad książkami, to o nim w ogóle zapominam. Dziś nieco ponad 1000. Z egzaminu mam 9 punktów na możliwych 17, właściwie to byłam zaskoczona, że aż tyle ;) za to kolos zaliczeniowy z algebry, pisany dzisiaj, nie poszedł mi zbyt dobrze... jutro się okaże, na ile moje przewidywania w tej sprawie są trafne.
Pięćdziesiąty drugi dzień diety. Waga pokazała mi dziś rano 94kg. Nie wierzę jej, więc suwaczka nie zmienię. Nie ćwiczyłam przez ostatnie dni prawie nic, bo nie miałam kiedy :? dzisiaj za to po powrocie od razu się wzięłam za ćwiczenia, a za chwilę pójdę do wyczekiwanej kąpieli w wannie.. Ale jakoś tak.. zaczęłam dzień z uśmiechem, bo spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że chyba powolutku udaje mi się gubić ten wstrętny wałek na brzuchu.. i co lepsze, mierzenie potwierdziło moje przeczucia czysto wzrokowe ;) 5cm mniej od zeszłego tygodnia! myślę, że sporo z tego zawdzięczam ABSowi, dlatego też dzisiaj tak ochoczo się za niego zabrałam i postaram się już codziennie tę godzinkę na niego poświęcać, bo.. bo taki widok w lustrze, przeświadczenie, że zaczyna być coś widać, że JA to widzę.. daje mi energię, której ostatnio trochę brakowało..
Może to i lepiej, że dużo nie pisałam - kochana Triskellka napisała, że tęskni za moją energią.. dziękuję :) - ale niestety tej właśnie energii ostatnio mi trochę brakowało, może przez to, że sesja, stres na uczelni, na gimnastykę czasu nie było, bleeee... tylko bym Wam tu truła i psuła atmosferę ;)
Ale teraz już chyba powolutku moja energia do mnie wraca z urlopu, który sobie sama postanowiła zrobić, a ja już nie mogę się doczekać jak zgubię to przeklęte 5 kilogramów i będzie już ósemka z przodu!
A mama obsypuje mnie codziennie komplementami i chyba wie, że mi to pomaga :)
Uh, dużo bym jeszcze napisała.. ale jest jedna myśl, która mnie dręczy.
To nie było całkiem przypadkowe, że narzekałam na Tygrysa.. i nie było w tym tylko jego winy, moja też.. bo pojawił się Pan W., jego smsy i telefony.. eh, eh. I ten jego piękny głos... i zawsze, jak to już nieraz w moim życiu bywało, pojawił się akurat wtedy, kiedy mój związek przechodził kryzys.. i mimo, że niby teraz jakoś się z Tygrysem dogadujemy, powolutku zapełniamy tą dziurę, która się pojawiła.. no to ja jednak wciąż myślę o W, piszę smsy, cieszę się, kiedy on pisze.. żałuję, że nie obudził mnie dzwonek telefonu, kiedy ostatnio dzwonił.. myślę o nim za dużo.
Eh, ci mężczyzni..
A najlepsze, że po najsmutniejszym i najgorszym doświadczeniu w moim życiu obiecałam sobie - żadnych więcej związków na odległość. I co? I z uporem maniaka pakuję się w coraz to nowsze, kolejne takie znajomości.. ble.
No.. koniec trucia..
Dziękuję Wam dziewczyny, że jesteście, pamiętacie o mnie, martwicie się kiedy jestem taka niedobra i się nie odzywam, że mam za kim tęsknić.. :)
Buziaki,
C.
-
cześć kobietko!
po pierwsze, czemu nie wierzysz swojej wadze? ona miałaby Cie okłamywać? nigdy! centymetr potwierdza, ze schudłaś...
po drugie, fajnie, że już coś naskrobałaś i nas poodwiedzałas! to cieszy. i nawet jak masz gorszy humorek to my Ci go poprawimy:D łap dawkę pozytywnej energii. jak bedzie trzeba to prześlemy kabelkami więcej!
po trzecie, W. to od Wojtek? jak ja lubie to imię... nie wiem co Ci napisać... sama czujesz, ze jednak nie masz ochoty sie w to pakowac, ale sie juz wpakowałaś. tak przynajmniej mi sie wydaje po przeczytaniu... wszystko zalezy od Ciebie i od niego. jak bardzo Wam zależy... jedna rada: nie pakuj sie w 2 związki naraz. to bez sensu! i czy myślisz, ze chcialabyś zostawić Tygrysa? czy mogłabyś? nie rób nic wbrew sobie...
po czwarte, brawo za egzaminy, na pewno poszło Ci lepiej niż myślisz! masz jeszcze jakies? robisz sobie urlop? od nauki?
buziaczki