trzymam kciuki. ;*
Wersja do druku
trzymam kciuki. ;*
Tak ja chodze do klubu gdzie jest typowa siłownia, sala z rowerkami, bieżniami itp tzw. sala cardio + sala do aerobiku. Przy zakupie karnetu na 12 wejść + 1 gratis płace 115zł, czyli 13 wejść do wykorzystania przez miesiąc. Jedno wejście równa się 1 godz. aerobiku + dowolna ilość czasu na sali cardio. A na aerobik można chodzić codziennie o ile masz czas i siłe :)Cytat:
Zamieszczone przez monic
Ja chodze 3-4 razy w tygodniu i to mi jak narazie wystarcza.
P.S według obliczania spalonych kalroii na stronce 1 godz. aerobiku to spalonych ok. 500kcal, ale to coś za dużo - tak mi się wydaje
Kurczę to nawet nie tak drogo.... Jak dostanę wypłatę rozejrzę się za jakimś klubem... Chociaż w moim przypadku (szkoła + praca) zostaje tylko jedna opcja: ten pod moim domem...
edit:
12 wejść w miesiącu po 55 minut 3 razy w tygodniu za 100zł.. Myślę, że znośna kwota
tylko czy ja wyrobie
:roll:
No ja właśnie klub fitness mam 5 minut spacerkiem od domku więc spokojnie chodze sobie na 18.00. Od wtorku zaczynam pracke, praca do 16 więc spokojnie będę się wyrabiać.
A dziś nie poszłam na zajęcia na uczelnii tylko na aerobik :)
nieładnie ;)
ale z dwojga złego lepiej wagarować na aerobiku niż gdziekolwiek indziej ;)
Jestem załamana weszłam na wage a tam 0,5 kg więcej, pochlastać sie można. Czuje sie jak balon i czekam na ten cholerny okres, który nie chce przyjść :(
okres okres...
to na pewno przez to. Nie martw się!
Mi przez okres przybyło 1,7kg.. 3 dni po było już wszystko "po staremu" :)
No i mam okres a właściwie nie można nazwać tego okresem eh moze jestem w ciąży :) buuu cały czas napuchnięta :( zobaczymy jak to będzie. Zważe się w poniedziałek.
Tylko naprawdę w poniedziałek!
Z doświadczenia wiem, że takie ważenie w "nieodpowiednich momentach" nie jest dobrym pomysłem :(
Czekamy na relacje ;)
Nawet nie mam zamiaru ważyć się wcześniej niż w poniedziałek :mrgreen:
Odkąd pracuje jem tylko dwa posiłki dziennie rano ok. 7.30 i jak przychodze ok. 17.00, a raczej nie jest to dobry tryb odżywienia się bo powinnam coś zjeść co 3-4 godziny, no ale co mam poradzić jak mi się jeść nie chce w pracy.
Dziś np. zjadłam na śniadanko: kromke chlebka staropolskiego z wędlinką, oczywiście w pracy kawa+ herbata, a na obiadek jajko sadzone z brukselką. No dziś jeszcze podwieczorek sobie zaserwowałam 3 plasterki sera białego z miodem :oops:
Mam nadzieje, ze pomimo takiego jedzenia będę tracić na wadze.
Jutro oczywiście aerobik :)