-
Moniu gratulacje! Każdy sukces jest ważny i należy się z niego niezmiernie cieszyć. :)
Wsparcie tutaj jest niesamowite, jeszcze niedawno cieszyłam się z ubytku 13kg, głównie dzięki pisaniu tutaj. Myśl o nas często, to naprawdę pomaga. :)
Nie wiem jak Ty, ale ja często zajadam smutki/nudy i naprawdę ciężko jest sobie z tym poradzić... :roll: Ale zawsze może liczyć na nasze wsparcie! :)
Co do biustu ja miałam kiedyś spore rozstępy i pomogło mi znacznie serum ujędrniające do biustu z Eveline, więc polecam...
-
wiem, że każdu sukces jest ogromnie ważny..bez tych malutkich kroczków nie byłoby mety:)
za radę z serum dziękuję:) na pewno sobie zafunduję...i na pewno Kochana odwiedzę Twój profil:) zresztą zaraz na niego wskakuje...:)
-
najważniejsze są małe sukcesy, bo to one przybliżają nas do celu
tak z własnego życia spostrzegłam, że czasem warto raz a dobrze sięgnąć gdzieś blisko dna, bo potem docenia się wszystko, to małe i to duże, każdy dzień :wink:
i chyba wiem co czujesz, co prawda "osiągnęłam" 80 kg, miałam dość, nogi szły za mną, taka byłam ociężała, nadal się czuję taka niestety, bo trochę nadrobiłam :? ale teraz ponawiam to, nie walkę, ale tą przyjemność jaką jest nabieranie ładnych kształtów :D
hah, sie rozpisałam! :shock:
-
Moniu (mogę tak do Ciebie pisać?) :) Takie małe cele są bardzo ważne i pewnie podzielenie odchudzania na takie drobne cele ułatwiłoby Ci osiągnięcie tego dużego celu. A jak tam u Ciebie dzisiaj? Jak dietka, jak humorek? :) Pozdrawiam cieplutko!
-
Witaj Mona :lol:
Widzę że pierwsze efekty już są i super, małymi kroczkami do celu :lol:
A to serum Eveline jest naprawdę dobre, mam duży biust więc używam i widzę że naprawdę działa.
Trzymaj się dzielnie swoich postanowień i odwiedzaj nas a zobaczysz jak kilogramki zaczną uciekać :wink:
-
powinnam dostać porządnie po tyłku....ale to tak chyba z bicza jakiegoś...
jestem po ,,małej,,porcji bochenka chleba...i snikersa....i nie lubię bardzo siebie...dlaczego tak jest, że cały dzień moge cudownie się trzymac...marzyć...snić o wspaniałej utracie wagi...a wieczorem wlatuje we mnie taki szatan...ze mogłabym zjeść całą lodówkę...nawet tego czego nie lubię:(:(:(:(:( koszmarnie się czuję...nie powinnam się tutaj użalać nad sobą tylko dzielic pozytywnymi wrazeniami, a ja co?? błedne koło...znów to samo..identyczny schemat...wiecie co...ja nie wierze w to, ze mi sie uda...jestem i bede zawsze bardzo gruba:(
-
Oj, nie smuć się. Wiadomo, że dieta nie jest łatwą sprawą. Ale może i jest wytłumaczenie takiej sytuacji? Jeżeli jesz za mało w dzień, to wieczorem pewnie nachodzi Cię mega głód... Spróbuj rozłożyć sobie posiłki: 5 w ciągu dnia, co ok. 2-3h, o określonych porach, po jakimś czasie Twój organizm się przyzwyczai, że tylko wtedy się je. Drugi pomysł jest taki, że może podjadasz z nudów? Siedzisz w domu, myślisz, patrzysz na to jedzenie, kręcisz się koło lodówki... Jak Cię najdzie taka chęć wieczorem to: poćwicz z 15min przed jedzeniem, wez kumpelę na szybki spacer, pojezdzij chwilę na rowerku, zajmij się czymś, po czym być może odechce Ci się jeść? Wszystko można opanować, prędzej czy później - byleby się nie poddawać. :)
No i najlepiej wszystkie "tuczące" rzeczy wyrzucić z domu, o ile jest taka możliwość. :)
-
ja tazke polecam spacer, albo rower
wazne zeby sie nie załamywac i walczyc dalej
a takie porazki podbudowuja;)
powodzenia;)
-
ja tez wlasnie rozpoczelam walke ze zbednymi kolgramami. jestem grubasem i wstydze sie tego. moim najwiekszym problemem jest... slaba wola...;/ nie umiem sie powstrzymac przed podjadaniem... moglabym jesc jesc i jesc bez konca.
jak to sie mowi... w kupie sila a kupy nikt nie ruszy:) trzymajmy sie razem a uda nam sie zrzucic zbedne kilody i byc szczuplymi ponetnymi dziewczynami:):):) wierze w Ciebie i w siebie i w was wszystkie!:)
-
Jak tam dzionek minął? Mam nadzieję, że nam już nie znikłaś na dobre? :(