otyłość, która niszczy wszystko....potrzebuję pomocy????!!!!
Mam 22 lata i parę...dwa miesiące życia za sobą...życia można powiedzieć szczęśliwego, bowiem patrząc chociażby za okno, widząc realia życiowe...warto powiedzieć...mam naprawdę wiele...ale to nie tak...ja wiem, że to moja i tylko moja wina, że moje życie jest nijakie...dokładnie nijakie...i to przez te wstrętne kilogramy, których najadłam się sama...jest mi zwyczajnie źle w tym moim życiu, przez to, że wyglądam tak a nie inaczej...Odchudzam się odkąd pamiętam...świetne diety cud, które sprawiają, że po odstawieniu człowiek puchnie jakby był balonem...wyjazdy sanatoryjne, które owszem pomagały, ale co z tego, skoro jojo- najwierniejszy przyjaciel wracał jak bumerang...mam za sobą osobisty sukces...22 kg mniej...ale to było...a teraz jest tylko więcej...wiem, że można...wiem, że nie ma nic z niczego...ale co z tego?? skoro moje wyrzuty sumienia pojawiają się po zamknięciu lodówki...pustej lodówki...jaki jest sposób na stanowecze NIE dla rzeczy zakazanych?? jaki?? i nie chodzi, żeby to na chwilę...bo tak już potrafię...a potem bum...znowu brzusio rośnie...115kg...koszmar...tylko, ze ja ciągle tylko gadam, i gadam...a nic nie robię...jest Ktoś Kto potrafiłby mi pomóc to zmienić???? będę wdzięczna do konca życia...szczupłego życia...