-
Bezradność i niemoc :(
Mam na imię Kamila i kompletnie nie potrafię znaleźć w sobie siły by schudnąć... Zależy mi na tym, bo od dzieciństwa walczę z nadwagą i jej skutkami. Moja psychika to w zasadzie strzępki tego, co powinno znajdować się w moim ciele... Dwa lata temu ważyłam 83 kg, mój chłopak pomógł mi schudnąć, ale teraz wyjechał na studia i zaczynam tyć od nowa. To pokazuje mi, że nadal nie uporałam się z problemem. Mam napady głodu, często się przejadam, mimo że nie potrzebuję tego. Nie panuję nad sobą. Wiem, że wpływ na to mają moje emocje. Od zawsze objadałam się, gdy byłam zestresowana. Niestety nie mogę uprawiać ruchu, ponieważ dwa miesiące temu przeszłam operację serca, więc aby schudnąć muszę nauczyć się jeść rozsądnie i kontrolować swoje destrukcyjne odruchy... Jeśli jest ktoś, kto ma ochotę mnie wesprzeć i potrafi wyjaśnić mi, dlaczego jestem tak słabą osobą, to proszę o pomoc :( Czuję się bezsilna wobec tego wszystkiego...
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej wiem co czujesz ja miałam podobnie. Dwa lata temu schudłam bo miałam motywacje własny ślub wesele wiadomo czlowiek chce sie pokazac jak z najlepszej strony. Teraz gdy urodzilam synka prawie 5 miesiecy temu byla tragedia (oczywsicie miedzy slubem a urodzeniem objadalam sie i tylam moze nie jakos duzo ale przy moim wzroscie "cieta z metra" te ponad 60 kg to widac juz. Jeszcze mam taka budowe ciała że wszystko idzie mi w brzuch biodra i uda a łydek nie mam wcale wygladam jak piłka na dwóch patyczusiach. Powiem Ci tak ja dołączyłam do dziewczyn na forum niedawno ale gdy czytałam jak one się zmagają jak walczą z pokusami stwierdziłam ze kurde no przeciez już mi się raz udało to czemu teraz jedzenie ma mną rządzić. I mimo że to początek mojej drogi to juz 2 kg mniej i kolejny dzień bez słodyczy (a były moją zmorą) jeśli chcesz mogę wpisywać Ci codziennie moje menu. Ja też ogolnie nie cwiczę bo nie mam czasu a po drugie od cesarki mam cos z kregoslupem i jak chcialam zrobic kiedys brzuszki to nie moglam wstac :/ jedynie co piatek staram sie jechac na aquaaerobik. Także jeśli będzie Ci raźniej to ja chetnie będe Cie wspierać a Ty mnie oczywiscie:grin: Powiem Ci ze pisanie codziennego jadlospisu motywuje bo głupio potem przyznać sie do grzeszków :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Bardzo chciałabym umieć być tak silna i pozytywnie nastawiona do odchudzania jak Pani :( niestety pomysł z menu raczej u mnie nie podziała, ponieważ mam 18 lat, jeszcze się uczę i jestem skazana na jedzenie tego, co jest w domu, a moja rodzina nie odżywia się zdrowo :/ Nie mam póki co własnych środków by całkowicie decydować o moim jadłospisie i tym bardziej sprawa się komplikuje :( Cały czas pamiętam, tak jak Pani, że przecież już schudłam i że na pewno potrafię zrobić to znowu, a mimo to nadal nie mogę zapanować nad sobą i chyba głównie nad swoją emocjonalnością, bo to głównie przez nią miewam napady obżarstwa :( Nie potrafię nie poddawać się, obecnie jestem już zrezygnowana na 99% i czuję, że przegrywam walkę z wagą i ze zdrowiem... Jeżeli ja jestem Panią w stanie jakoś wesprzeć to chętnie to zrobię, jeśli nie pogardza Pani słowem otuchy od takiego młodziaka jak ja :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
hej tutaj wiek się nie liczy (no może troche bo czlowiek im starszy tym ciężej) takze absolutnie mi nie przeszkadza tylko nie mów per pani bo sie czuje juz calkiem jak staruszka hehehe Jedzenie tego co zrobią rodzice to rzeczywiscie duze utrudnienie ale czy np nie mozesz ustalic z mama ze robiac zupe niech troche odleje dla Ciebie zanim zabieli smietana albo no nie wiem robiac piersi z kurczaka Tobie niech nie smazy tylko zrobisz sobie na parze sa takie fajne koszyczki ktore pasuja w zasadzie na kazdy garnek kosztuje to kilka zl ale zawsze to zdrowiej albo w piekarniku ale jedna piers w piekarniku troche mija sie z celem :/ nie wiem co gotuja u Ciebie wdomu takze ciezko doradzic hmm no nic jutro nowy dzien pomysl ze bedzie lepiej i wszystkie grzechy kulinarne prosze mi tu spisywac a ja bede odpowiednio do czynu dawała tzw OPR :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
No dobra, no to dzisiejszym grzechem można by uznać chyba spaghetti, aczkolwiek nie zjadłam go dużo :) Ogólnie dzisiaj całkiem nieźle mi idzie i nawet udało mi się trochę poćwiczyć, mimo słabego serduszka. Zrobiłam sobie taki sam pasek w domu, jaki jest w tej witrynie, i powiesiłam na szafie jako maraton - po lewej stronie mam start, a po prawej metę :D I jak na razie działa, ale to dopiero pierwszy dzień walki z samą sobą :( Dołożyłam sobie też trochę relaksu, leżałam i oddychałam głęboko przez jakiś czas by mieć więcej spokoju w sobie i to też mi pomogło :o Ten pomysł z pogadaniem z mamą to całkiem dobre posunięcie! Dzięki! W sumie racja - może i u mnie odżywiają się niezdrowo, ale przecież to nie znaczy, że ja muszę być taka sama. Nie będzie to łatwe mimo wszystko, bo kontakty u nas są dosyć trudne, ale wierzę w to, że w końcu mi się uda :) Jakoś tak nie czuję się samotna w tej walce od wczoraj (czyli od założenia konta tutaj :D ) i jest mi łatwiej. A czy masz jakiś pomysł na ruch dla mnie? Coś delikatnego? Bo ja generalnie mogę zacząć powoli uprawiać sport, ale właśnie chciałabym zacząć jakoś delikatnie i nie mam pojęcia, co mogłabym robić, aby nie męczyć za bardzo serca :(
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
cześć Kamila!
W zasadzie to Ciebie rozumiem, sam za czasów gimnazjum, podstawówki, a nawet w szkole średniej miałem problemy z wagą, z motywacją, z samozaparciem i moja silna wola odbiegała od tej, którą mam teraz. W gimnazjum, mianowicie w trzeciej klasie za sprawą zdjęć z wakacji(obrzydzających mnie) stwierdziłem, że trzeba coś z sobą zrobić. Z wagi 90kilo udało mi się zejść do 65(drastyczna zmiana) którą udało mi się trzymać około roku, aż w końcu nie przyszły problemy, stresy, zauroczenia, upadki i inne czynniki, które spowodowały obojętność wobec siebie, wobec swojej wagi i wartości. Odbudowując się jakieś pół roku temu, stwierdziłem że forma, w miarę zdrowy tryb żywienia, zwiększona aktywność to jedyna rzecz, która mnie nie zawiedzie.
Problemy z własnym jadłospisem, utrzymaniem rodziców i braku możliwości zakupowania swoich produktów też przechodziłem i przechodzę wciąż(aktualnie jestem 20letnim chłopakiem, który z pracą jest na bakier, z powodów mobilizacyjnych), zawsze byłem uzależniony od rodziców, co ugotują, co zrobią, co dadzą do jedzenia, co jest w lodówce lecz udało mi się z nimi ustalić pewną kwestię! Przede wszystkim zero smażonego! Co by nie robili, zawsze zostawiali mi małą porcję dla siebie, by to ugotować a nie smażyć, co do produktów węglowodanowych-jadłem ich połowę, albo nawet i mniej, nawet jak to były ziemniaki, które przez tak wiele osób są ograniczane, a to naprawdę zdrowy produkt, chociażby bardzo dobrze odkwaszają organizm i do tego surówka tak samo(jak nie było jogurtu 0%) to zostawiali mi bez śmietany, bez jakiegokolwiek wysoko tłuszczowego produktu nabiałowego. Śniadanie to też była prosta sprawa, wystarczy że zaopatrzysz się w zwykłe płatki owsiane górskie(błyskawiczne są za dużo przetworzone) ok 30-40g w przypadku kobiet, to wszystko na mleku i dorzucisz chociażby te 10-20g rodzynek, ewentualnie innych bakalii i śniadanie też może być zdrowe, tanie i pożywne. Drugie śniadanie w szkole jakiś dobry owoc i ewentualnie do tego z dwie kromki chlebka pełnoziarnistego z chudą szynką ew. serem białym, żółtym(przecież nie trzeba kupować całego chleba, wystarczy kupić kilka kromek, w większości piekarni jest taka możliwość). Najlepiej dołączyć do tego jakieś cardio(oczywiście potreningowy posiłek obowiązkowy) a na kolację zrobić omlet bez tłuszczu, wystarczy wymieszać jajka, wrzucić na rozgrzaną patelnię do naleśników, przykryć, odczekać 2-3minuty, wyłączyć i również odczekać te 2-3minuty, po czym odkryć i przerzucić na talerz, omlecik gotowy. Wcale nie trzeba mieć wymyślonych potraw jak to bywa w tych rozpisanych jadłospisach na internecie, które kosztują majątek, wszystko da się zrobić z produktów które znajdują się w każdej domowej kuchni(a jak nie to wcale nie są takie drogie) i zawsze można poprosić rodziców.. ;)
Wystarczy chcieć! Szczególnie że masz problemy ze zdrowiem, rodzice powinny być bardziej wyrozumiali i nie ładować w Ciebie produktów przetworzonych w głębokim tłuszczu, który nie najlepiej działa na serce. Także trzymam kciuki, dopóki sama nie zrozumiesz, że chcesz zmienić swoje życie, to obrazki z motywatorami też nie podziałają, trzymam kciuki!
edytuje, bo zauważyłem nowy post odnośnie ćwiczeń i słabego serca, hmm.. praktycznie każde podnosi tętno, więc trochę ciężko się określić, jakie to powinny być ćwiczenia, na pewno o małej intensywności, chociażby spacery, nordic walking czy coś w ten deseń. Pamiętaj, deficyt kaloryczny, racjonalne żywienie i wszystko przyniesie jakiś rezultat!
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
No to kolega wyżej napisał chyba wszystko co potrzeba :) Z tym ruchem to szczerze nie wiem co Ci doradzic zeby nie zaszkodzic podejrzewam ze spacery sa chyba najzdrowsze. Moze pogadaj z jakims lekarzem zeby Ci cos doradzil ?? Pomysl z paskiem super ja np zamiast paska mam swoje zdjecie w bieliznie i co na nie popatrze to az mnie telepie no i wszystkie za małe ciuchy zwlaszcza spodnie w ktore nie wchodze (nie mam teraz ani jednej pary ktora bylaby dobra serio :x). Takze moja droga pierwsze koty za płoty skoro jeden dzień sie udało nastepne beda też dobre musisz w to uwierzyć i nie możesz załamywać sie jakimiś malutkimi pokusami jestesmy przeciez tylko ludzmi i nie ma co zarzucac diety tylko powiedziec sobie "ok trudno zjadlam cukierka ale od teraz znowu zdrowe odzywaianie"> Damy rade zobaczysz :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Dzięki Wam bardzo za te porady kulinarne i wsparcie :) Co do rodziców to niestety jest tak, że tata jest cały czas prawie za granicą, a mama raczej nie rozumie tego, że zdrowa dieta to podstawa utrzymania zdrowia na odpowiednim poziomie. Sama ma problemy z odżywianiem obecnie, a do tego jest po prostu egoistką. Jestem zostawiona więc sama sobie. Ale kolejny malutki sukces mam na swoim koncie - wczoraj mama i siostra zamówiły pizzę i... olałam sprawę, poszłam do sklepu, kupiłam sobie jabłka i miałam swoją ucztę :D
Odnośnie tego sportu to załamuje mnie trochę taka kwestia, że zdaję sobie sprawę z tego, że bez ćwiczeń nawet najzdrowsza dieta nic nie da. Przechodziłam przez to w ciągu choroby. Mimo to, że jadłam zdrowo, udało mi się dotrzeć tylko do wagi 65kg (a z moim wzrostem to nie wyglądało korzystnie) i na tym był koniec. Wiem, że muszę ćwiczyć... Nie wiem, czy to normalne i rozsądne by aż tak przejmować się własnym wyglądem i to też trochę wpływa na moje odchudzanie. Przecież mądry człowiek powinien doskonalić swoją duszę i na tym skupiać całą swoją uwagę. Nie chcę sama o sobie myśleć jak o głupiej dziewczynie, ale taka jest prawda - odchudzam się nie dla zdrowa, ale dla wyglądu, by nikt już nigdy nie powiedział, że jestem gruba i bym nigdy nie czuła się już tak beznadziejnie jak w dzieciństwie, gdy byłam tak otyła, że najmniejszy ruch sprawiał mi kłopot. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale ubzdurałam sobie, że silna kobieta to tylko taka, która jest szczupła. Dlatego też teraz, będąc gruba, czuję że jestem słabą osobą, co jest kolejnym stresującym mnie czynnikiem ._. Wiem, sama sobie stwarzam mnóstwo problemów, ale taka już jestem - werterowska dusza do kwadratu :D A odnośnie lekarza niestety w moim mieście nie ma raczej kompetentnych medyków, więc naprawdę jestem sama z tym wszystkim. Jedynie mój chłopak mi pomaga, ale jest na wymagających studiach i na odległość ciężko jest mu mnie pilnować, a poza tym ma na tyle ciężkie te studia (ASP), że nie chcę dokładać mu problemów :( Mam jeszcze taki kłopot, że nie potrafię uświadomić sobie, że aby odchudzanie zadziałało, musi to potrwać jakiś czas. Jeśli nie widzę efektów po dwóch dniach lub podobnym czasie, zaczynam się załamywać, co jest przecież zupełnie nielogiczne! Jestem cała nielogiczna i sprzeczna, ale to już przesada. Muszę od razu widzieć, że to, co robię, daje jakieś efekty, bo inaczej sobie odpuszczam... I dzisiaj już mnie to dopada... To głupie, ale rano się zważyłam i oczekiwałam cudów ._. Widząc, że nic się nie zmieniło, dopadła mnie teraz chandra i zaczynam się poddawać :(
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej no dół jak się patrzy powiem Ci tak pogoda sprzyja stanom depresyjnym więc sie nie łam. Pomyśl ze dzisiaj około 80 % społeczeństwa czuje się podobnie jak Ty. (jak człowiek wie że inni "cierpia podobnie to mu łatwiej heheh) Jestes młodziutka dlatego chciałabys wszystko na tu i teraz na ten tychmiast ale tak się nie da i dopóki tego nie zrozumiesz to bedzie Ci ciężko. Ja gdy dwa lata temu zaczęlam moje pierwsze zmagania z dietą i zaczęłam odzywiac sie racjonalnie to przez pierwszy miesiac byłam załamana bo mało tego że nie chudłam ja tyłam miałam rzucić wszystko w cholere no bo dajccie spokoj odchudzajac sie tyc ??? ale wytrwałam i po miesiacu zobaczyłam wreszcie efekty no poprostucos pieknego :) teraz owszem waga spadła mi duzo szybciej tzn te pierwsze dwa kg ale to tylko dlatego ze zaprzestałam jedzenia oooogromnych ilosci slodyczy. Ja potrafiłam nie zjesc sniadania czy obiadu a wór krówek :/ Troche lipa że nie masz oparcia w mamie bo wiem ile to znaczy a najgorsze jest to ze musisz patrzec jak one (mama z siostra) jedza inne rzeczy a TY nie mozesz wiem jak to wkurza dlatego u mnie w domu jest zakaz kupowania słodyczy jesli starszy syn (mam takiego 15 latka oprocz maluszka) badz maz maja ochote na cos to wyganiam ich do sklepu owszem (ja sie odchudzam a nie oni) niech sobie kupia ale maja zjesc po drodze :) Kurde a moze jakas motywacja nie wiem np zrobic niespodzianke chlopakowi ze dajesz rade ??? Wiem ze nie powinno sie odchudzac dla kogos, dla czegos tylko aby byc zdrowym ale pomaga takie cos ...
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Bardzo bym właśnie chciała zrobić mu taki mały prezencik, jak raz przyjedzie żeby się pochwalić, że schudłam, ale najpierw trzeba właśnie tego dokonać :D Bardzo mi pomaga to, że ja mu się podobałam jak ważyłam 83 kg i podobam mu się teraz i wiem, że niezależnie od wagi, on będzie mnie kochał i będę dla niego piękna. To jest w nim genialne. Ale niestety pięć dni w tygodniu każdą godzinę spędzam w domu, bo mam lekcje indywidualne i raczej jestem samotnikiem - nie mam przyjaciół. Więc jestem skazana na siedzenie w domu i patrzenie na obżarstwo mamy i siostry, które naprawdę się w tym nie hamują. Postaram się w końcu pojąć, że na efekty trzeba poczekać :) Jest to dla mnie ciężkie, tym bardziej, że przez chorobę utorowało mi się takie myślenie, że być może nie mam zbyt wiele czasu na wiele rzeczy (co jest oczywiście głupotą totalną, bo moja choroba to nie był wyrok śmierci tylko bardzo delikatne schorzenie). Jestem histeryczką i najgorsze jest to, że samo odchudzanie mnie stresuje, a stres to u mnie napad obżarstwa zupełnie niekontrolowany :/ Ale na razie się trzymam, jest drugi dzień i zaczęłam serkiem i jabłkiem, więc źle nie jest :D Trochę to brutalne, ale tak jak napisałaś - łatwiej jest zmagać się z problemami, jeśli się wie, że są inni ludzie, ktorzy cierpią w ten sam sposób :D Skoro widzę, że nie tylko ja mam problemy z odchudzaniem, jest mi raźniej troszkę :D Jestem okrutna, ale cieszę się, że mam towarzyszy w niedoli :D
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
A nie byłoby możliwości zebys czasami Ty robiła obiad??? wtedy moglabys zaserwowac cos dobrego ale pod siebie ja np wczoraj robilam kurczaka ala nuggetsy i moj maz nieby nie je tego co ja ale tym razem sprobowal i zjadl calusienki moj obiad tzn on zjadl oczywiscie wieksza porcje ale smakowało mu.
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Problem w tym, że ja kompletnie nie potrafię gotować :( No i niestety u mnie w domu są problemy finansowe, więc moja mama po prostu nie dałaby mi kasy na jakiś mój przepis, bo ona uważa (błędnie), że zdrowe jedzenie jest drogie i woli kupić ziemniaki i olej i np zrobić frytki na obiad ._. Ale już niedługo wyjadę na studia i być może wtedy wszystko będzie wyglądało wszystko tak, jak ja chcę :) A póki co opieram się kotletowi mielonemu (fu) i jem na obiad smażone jajko :( To raczej nie jest zdrowe, prawda ? :(
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej nie jestem jakaś mocna w sprawie odchudzania schudłam tylko 3,3 w 1,5 miesiąca ale wydaje mi się że może spróbuj takich delikatnych ćwiczeń jak marsze kijki albo rower, do szkoły jeżeli masz czas i nie jest za daleko też możesz pójść pieszo zamiast jechać mpk czy samochodem z mama. Jeżeli chodzi o dietę to u mnie podstawą jest regularne jedzenie co 3 godz (nawet jeśli nie jesteś głodna to jakiś owoc czy kefir można zjeść). Do tego jedzenie mniejszych porcji a obiad jem normalny tylko mniejszy. No i woda to podstawa trzeba pić co najmniej 1,5 litra dziennie. No i unikaj słodyczy koniecznie!! Ja je zastępuje owocami albo sokami z nich. Ustal sobie cel ile chcesz schudnąć i do kiedy ja np. teraz mam cel max 70 do końca czerwca.
Powodzenia;)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej :) niestety lekcje ma w domu z powodu chorego serducha, ale robię tak jak mówisz - staram się zamiast gdzieś jeździć to po prostu chodzić, ale nie zdarza mi się to dość często :( Moim zdaniem wynik 3,3 kg w 1,5 miesiąca to świetny początek. Chciałabym żeby u mnie tak było jak najszybciej, ale jestem niecierpliwa max :( Na szczęście nigdy nie miałam problemu ze słodyczami, więc teraz nie jem ich w ogóle i nie jest to dla mnie ciężki :) Ale moim problemem jest jedzenie dużo, bo często mam takie dziwne napady, w czasie których nawet nie jestem świadoma co jem i ile jem... No i bardzo mnie ciągnie do fast foodów :/ Denerwuje mnie strasznie to, że nie mogę ćwiczyć jak normalny zdrowy człowiek! Bardzo lubię pływać i biegać, a przez serce raczej nie wrócę do tego zbyt szybko :( A dlaczego powinno sie pić tak dużo wody? Ja szczerze mówiąc unikam picia czegokolwiek jak ognia, bo po prostu pić nie lubię :) Jak wypiję 600ml dziennie to jest cud :D
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
dziewczyny na drugim watku wyjasniły na przykladzie swieczki o co chodzi z ta woda w wodzie jest tlen jest tlen swieczka swieci nie ma tlenu swieczka gasnie i ponoc tak działa teln na nasz tluszcz jest tlen spalamy tluszczyku wiecej nie ma nie spalamy. mam nadzieje ze dobrze Ci to opisałam w telegraficznym skrocie :) W kazdym badz razie pij schudniesz szybciej :) Tym bardziej ze siedzisz w domu wiec latanie do kibelka nie bedzie problemem :)ja wypijam 2 -2,5 l dziennie samej wody
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Dziękuję Ci bardzo! W końcu rozumiem dlaczego mam pić dużo wody ! :D Już wczoraj albo przedwczoraj nakleiłam na butelkę z wodą napis "Drink me" niczym z Alicji w Krainie Czarów i ma mnie to zachęcać to picia :D Teraz, jak już wiem dlaczego powinnam pić wodę, to mam aż na to ochotę !
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
hej mam nadzieje ze dzionek minał spokojnie i bez nerwów napisz jak z jedzonkiem było i ile wody. Do jutra papa
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
cześć ponownie!
Ale słuchaj, co do tego obiadu- jak podałaś przykładowo te ziemniaki i frytki, przecież możesz wziąć te ziemniaki, pokroić na te frytki, ewentualnie talarki czy w inny sposób pokrojony i wsadzić je do piekarnika, już jest jeden plus bo nie pływają całe w tłuszczu! najlepiej do takich wyrobów sprawdza się batat, ale noo.. wiadomo, wpierw trzeba go kupić a na pewno jest droższy od ziemniaków. Co do kwestii jajek, ja osobiście nie jem teraz w ogóle nic smażonego, jedyne co dodaje z tłuszczu to jest to oliwa z oliwek, ale to nie ważne. Przecież te jajka bez problemu można rozbić, wsadzić do mikrofali na ~1,5min ew. 2, przykryć talerzem drugi by nie strzelało żółtko po mikrofali i mamy też jajko sadzone, nie pływające w niepotrzebnym tłuszczu! ;).
U mnie w domu również finansowo nie stoimy najlepiej, a potrafiłem wziąć się w garść i potrafiłem tworzyć tanie jadłospisy, które nie opływały w niezdrowych tłuszczach. A zamiast jakiś słodkości, kupowali mniej a dla mnie jakieś warzywa(z owocami nie przesadzam bo zbyt dużo cukrów prostych), których nadmiar noo.. powoduje spowolnienie spalania tkanki. Co do wody, chociażby u mnie wypicie wody przed posiłkiem, sprawiało że potęgowała moją sytość, potrafiłem zjeść mniej i bardzo dobrze oczyszcza organizm, co wspomaga zrzucanie zbędnego balastu.
Żeby nie być gołosłownym, że na swojej, domowej, niedrogiej diecie da się schudnąć, to pokażę Ci co udało mi się zdziałać. Wiadomo, nie mam problemów zdrowotnych, ale myślę że kilka wizyt u lekarza, stopniowo zwiększenie aktywności poprawi pracę Twojego serducha i całej aktywności fizycznej. Także pierwsze co, lekarz i się dowiedz, co możesz co nie! a teraz..
tu jakieś początki, połowa grudnia:
http://images.tinypic.pl/i/00650/tselrxzrg7mh_t.jpg http://images.tinypic.pl/i/00650/6yiezldc0gvo_t.jpg
a tu, zdjęcia robione w miarę nie dawno, połowa marca:
http://images.tinypic.pl/i/00650/eb6h74j3hiya_t.jpghttp://images.tinypic.pl/i/00650/0tkmt1evhp9k_t.jpg
Co prawda, w tym czasie zmagałem się z kontuzją stawu skokowego, której do dziś nie wyleczyłem(polscy specjaliści..) więc też z górki nie miałem, wystarczy chcieć i wziąć się w garść! Może tak trochę kogoś zmotywuje, pozdrawiam ;).
+chciałem dodać, że jeżeli nie możesz wytrzymać bez słodkich napoi, dobrą opcją będzie cola light, ew. zero ew. pepsi max, czy coś w ten deseń, ja polecam cole light z Biedronki, te produkty są słodzone aspartamem, sztuczny słodzik który nie zawiera cukru. Wiadomo, najzdrowszy nie jest, ale to w ostateczności, jak już naprawdę potrzebujesz ;)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
No to tak: w dwa ostatnie dni zjadłam ok. 1200 kcal. Staram się pić dużo wody i wczoraj chyba nawet udało mi się zbliżyć do 1,5 litra, ale to jest dla mnie życiowa walka :D O ile nabrałam wiary w to, że uda mi się schudnąć pomimo wielu przeciwności, o tyle w to, że nauczę się pić dużo wody śmiem powątpiewać. Słodkich napoi nie lubię, bo ja w ogóle nie lubię pić niczego :o Nauczyłam się tak od dziecka i dopiero od niedawna zaczęłam z tym walczyć, chociaż szczerze mówiąc dla mnie to udręka :/ Dzisiaj też zaczęłam całkiem dobrze, aczkolwiek zjedzenie na śniadanie białego pieczywa mnie zasmuciło, bo wolałabym ciemne, ale niestety tyle zmian na raz moja rodzina nie ogarnie ._. W każdym razie pojawiły się chociaż jabłka w domu i cisnę z nimi ostro :D Teraz przynajmniej zamiast jedzenia ogromnych ilości niezdrowych produktów, mogę zapchać się jednym czy dwoma jabłkami i jest to o wiele lepsza droga do celu. Jestem bliżej niż dalej i czuję, że teraz w końcu coś z tego wyjdzie, mimo że dzisiaj mam cięzki dzień (ból brzucha i miesiączka) to staram się nie poddawać. Myślicie, że 1200 kcal to odpowiednia ilość? Nie za mało ? W ogóle to trochę boję się, że z jednej skrajności wpadnę w drugą :( Moja przyjaciółka była mniej więcej mojej postury i zaczęła się odchudzać, ale nie potrafiła przestać i oczywiście dopadła ją anoreksja... Nie bardzo chcę podzielić jej los...
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
W sumie przy takim 'odchudzaniu' psychika jest najważniejsza, bo najlepiej wyznaczyć sobie konkretny cel i nie porywać się z motyką na słońce, czasem wielu zapomina, że psychika wysiada przy 'ścisłych' dietach, bo większości a prawie na nic nie można sobie pozwolić, ciągła rutyna, ciągle jedzenie tego samego zielska, a to nie na tym polega. Najlepiej zjeść to, na co ma się ochotę(wiadomo z rozwagą) i tyle, by nie przekraczać swojej dziennej dawki kalorii, żeby wciąż był ten sam deficyt, masz np. ochotę w środku dnia na ciastko - ok, zjedz to ale odejmij od dziennego zapotrzebowania, odstaw jeden posiłek albo zjedz go mniej, tak by nie wejść w fazę nadwyżki kalorycznej. To jest bardzo ważne, bo głodując się, męcząc i wyniszczając organizm to i psychika siada i tak jak Twoja koleżanka, może chciała za bardzo, a każdy człowiek ze zdrowym i trzeźwym myśleniem, wie gdzie leży granica.
Odżywiaj się zdrowiej, bądź na deficycie, na początek najlepiej -~200kcal i stopniowo ucinaj kalorie, patrząc jak na to wszystko reaguje Twój organizm. Dieta to nie jest głodowanie się, ale oczywiście jak ktoś na diecie prosperuje głodówki co skutkuje martwicą-marskością wątroby, uszkodzeniem włókien mięśnia sercowego, martwicy jelita to i różne rzeczy mogą się wydarzyć, również i anoreksja ;).
Także wszystko z rozwagą, a problemów na pewno nie będzie.
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Miałam się chwalić jak mi idzie, więc muszę przyznać, że jestem chyba na dobrej drodze :) Dzisiaj jest już czwarty dzień i nie popełniłam żadnego przestępstwa kulinarnego :D Trochę się obawiam, że w końcu stracę siłę do odchudzania, ale póki jest dobrze, cieszę się tym z całego serca :) Ponadto mój organizm chce mnie chyba zaskoczyć pozytywnie, bo dzisiaj na przykład w ogóle nie czuję głodu, a zjadłam do tej pory może ok. 500 kcal i nie zanosi się bym się dopchała do 1000 :D Staram się ,,kombinować" w domu żeby jeść w miarę zdrowo wykorzystując średnio-zdrowe produkty i już widzę różnicę, mimo że to dopiero początek i mimo że mam troszkę problemów na głowie :) Jem naprawdę mało i nie jestem głodna... To jest tak dziwne i niewyobrażalne dla mnie, że mam ochotę tylko skakać ze szczęścia :D Byle mi tylko psychika nie wysiadła...
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Dzisiaj jest gorzej... W domu wszyscy jedzą ciągle coś słodkiego lub smacznego, ale niezdrowego i kusi mnie to strasznie... Ponadto czuję się osłabiona, ponieważ przez dziwną pogodę mam małe problemy z serduszkiem i nie mam póki co siły do trzymania diety i skupiania się na odchudzaniu. Jest szósty dzień i na razie nie popełniłam niczego złego jeśli chodzi o odżywianie, ale czuję, że niedługo może nadejść jakaś zła chwila, w której się poddam w swoich postanowieniach i wrócę do starych nawyków. Wczoraj dodatkowo byłam niestety uczestniczką niemiłej rozmowy z jednym moim wujkiem, który utrzymywał, że przez to, iż dbam o siebie, żyję ,,książkowo" i nie cieszę się życiem. Ja tak nie uważam, bo zależy mi na dobrym samopoczuciu, a czuję się dobrze, gdy dbam o siebie i widzę poprawę w wyglądzie i zdrowiu. Wiem, że wujek nie chciał mnie obrazić, ale poczułam się dotknięta tym, że ktoś uważa moją dietę i chęć zmiany w życiu za coś karygodnego... Zamiast mnie wesprzeć, rodzina kładzie mi pod nogi coraz większe kłody :( Dzisiaj jest już naprawdę ciężko i czuję trudy walki ze starymi przyzwyczajeniami... :( Mam małego doła i jeśli ktoś ma pomysł jak mną potrząsnąć i dodać mi motywacji to będę wdzięczna :(
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej ja tak szybciutko. Trzymaj sie dalej juz kilka dni za Toba niech gadaja trudno wiem ze to wkurza ale pokaz ze jestes ponad to jesli zobacza ze trwasz nadal w swoim postanowieniu to w koncu dadza Ci spokoj bo im sie znudzi a jeszcze jak zobacza efekty .....
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Myślę, że nie ma co się załamywać jednym, bądź dwoma nieudanymi dniami. :)
Trzeba zapomnieć o porażkach i biec przed siebie. Nie łam się!!!
Pamiętaj, że żeby nie zwariować jest coś takiego jak cheat meal (czyli dzień, gdzie mozesz pozwolić sobie na wszystko, żeby nie mieć wagowych zastojów)
Walczysz o siebie i dla siebie! :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Kurczę, schudłam 2kg i w ogóle nie potrafię tego docenić. Przez tydzień diety tak dużo osiągnęłam, a nie jest dla mnie ważne to, że taka drobnostka się udała, tylko to, że ciągle jestem daleko od celu. Jestem pesymistką do kwadratu ._. Wczoraj było słabo, jeszcze się nie złamałam w diecie, ale ostatnio mam sporo problemów i ciągle mnie kusi zeby jeść. Jedzenie zawsze mnie uspokajało w wielkich emocjach i teraz ledwo sobie radzę w tak dużym stresie (moja babcia jest w szpitalu i dziadek ciężko choruje...). Teraz już jedzenie nie może mi pomóc, bo mam cel by schudnąć, więc co w takim razie mam robić by wyładować stres? :( Zawsze w takich chwilach pochłaniałam olbrzymie ilości jedzenia i od razu wracałam do jako takiej formy psychicznej. Teraz już nie mam swojej odskoczni i coraz bardziej mnie telepie z dnia na dzień by zacząć jeść dużo i niezdrowo tak jak dawniej... Nie chcę być tak nierozsądną osobą jak kiedyś... Dziękuję, że mnie wszyscy wpieracie, bo gdyby nie to, poddałabym się już na samym początku. Co prawda to dopiero mój 9. dzień, ale wiedząc, że mam wsparcie, jakiego potrzebuje, czuję się silna i mam ochotę walczyć z dołem, złymi nawykami i złośliwoscią losu :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej.
Camille wykonałas kawał cholernie ciężkiej pracy. 9 dni na diecie może wydawać się śmieszne dla osób które mają super ciało i zero problemów z waga, dla Nas odchudzających każdy jeden dzień trzymania się założonego planu to ogromny sukces. ja też mam gorsze dni, w święta podjadlam, nie trzymałam się diety byłam.na.siebie zła ale złość trwała chwilę, z tej złości wzięłam się za siebie i trzymam się nadal mimo tych dwóch dni rozpusty!!! Też jak Ty należę do osób niecierpliwych, chciałabym wszystko na już teraz... Żeby spodnie na.mnie wisiały, żeby brzuszek był płaski, no ale tak jak jeden dzień nie spowoduje nadwagi tak jeden dzień nie sprawi że schudniesz. Każda z Nas zapewne sporo pracowała na swoje zbędne kilogramy dlatego też musimy poświęcić sporo czasu na ich zrzucenie. początkowo obsesyjnie ważyłam się codziennie i tylko się frustrowalam więc polecam ważenie się raz w tygodniu :-)
Co do posiłków, ja mieszkam sama więc pod tym względem mam ułatwione zadanie bo nikt się koło mnie nie obzera, natomiast prowadzę towarzyski tryb życia więc okazji do jedzenia na mieście mam mnóstwo więc też walczę :-) śniadania mam w zasadzie takie same każdego dnia czyli granola plus płatki owsiane plus błonnik ok 40 g dziennie - koszt ok 12 zł za 3 worki których zjedzenie trwa o trwa więc wychodzi to naprawdę tanio
Obiady ja akurat jem w miarę normalne, i potrafię mięsko sobie podsmażyć na łyżeczce oleju, i ziemniaczka ugotowanego czy upieczonego zjem. zamiast wyeliminować zmniejszglam.ilość tłuszczy, zainwestowałam też w patelnie grillowa i zrezygnowałam.z panierki, więc jak mama robi kotlety możesz np poprosić żeby zostawiła jednego to sobie go usmażysz sama bez panierki na sladowej ilości tłuszczu a mielonego też można zrobić bez smażenia. Rozplaszczyc go żeby nie. Był taki pekaty i do piekarnika albo na patelnie bez Tłuszczu. Ja tak robię i jest smaczny :-)
Kolacja u mnie to 2 kromki pieczywa chrupkiego z wędlina lub białym serem i jakaś surówka do tego, czasem nawet sama sałata z jogurtem więc nie jest to zbyt duży koszt :-)
Jeśli chodzi o sport to ja jestem zdrowa ale leniwa, ale od poniedziałku wzięłam się za bieganie, narazie początki więc trochę biegnę trochę idę ale fakt że wogole coś robię jest najważniejszy, Tobie że względu na stan zdrowia polecam spacery.
Ps. po kilkunastu latach palenia palenia (zaczęłam w.liceum) powiedziałam stop nie pale już miesiąc, a palilam wszędzie.do kawy do alkoholu w samochodzie, na spacerze, znajomymi, sama, w radości i wb smutku i...... Udało mi.się więc skoro mi.się udało rzucić (a byłam ciężkim przypadkiem) to Tobie uda się schudnąć :-)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
CamilleCoeur, widzisz Słońce... ja np. mam tak, że jak jestem sama, potrafię zjeść tony jedzenia bez opamiętania, a później mam wyrzuty sumienia!
Od jakiegoś czasu (bo w sumie z weekendami jest u mnie najgorzej, pracuje po 12 h i wracam do komu koło 23.) po prostu zamiast zaglądać do lodówki, robie sobie herbatę, napuszczam wody do wanny i się relaksuje! Mi zdecydowanie pomaga. (Pomijam fakt, że nie musiałabym pochłaniać tych ton jedzenia, bo nie jestem głodna, czasami wystarczy się napić wody z cytryną.)
Nie marnuj swojej pracy, bo będziesz strasznie tego żałować. Sama wiem ile ciężkiej pracy trzeba włożyć aby "zdobyć" nowe ciało i ile jest potrzebne wyrzeczeń.
Kiedy chce Ci się jeść wyjdz na spacer, porozmawiaj z kimś, zrób sobie herbatę lub coś dla siebie. Odwróć od tego uwagę lub zastanów się czy na pewno jesteś głodna czy po prostu chce Ci się pić. Ustal sobie godziny posiłków i ich się trzymaj. To zdecydowanie ułatwia sprawę! :)
Nie poddawaj się, bo nie warto. I pamiętaj, że jeden dzień (cheal meal jest wskazany), żeby organizm nie zwariował i, żeby się jojo nie pojawiło. :)
BUZIAK!!! ŚLĘ MOTYWACYJNEGO KOPA!!! :mdr:
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej co u Ciebie przeżyłaś kryzys czy się całkiem załamałaś. Dwa kg super wynik. Odezwij się !!!!
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Przeżyłam załamanie i, o dziwo, nadal jest wszystko tak, jak powinno :) Dziękuję za słowa wsparcia Wam wszystkim ! Jestem już dwunasty dzień na diecie i jeszcze nie zjadłam niczego nieodpowiedniego, a nawet jest jeszcze lepiej, bo prawie w ogóle nie chodzę głodna ! Trzymam się cały czas postanowienia - 1200 kcal maksymalnie dziennie, zero smażonych rzeczy i jakiś delikatny ruch. Wszystko mi wychodzi, ale już mnie łapie niecierpliwość, mimo że powinno się chudnąć 1kg na tydzień, a ja w 10 dni schudłam 2 kg. Nie potrafię tego docenić, ale nadal się trzymam i uczę się, że potrzeba na wszystko czasu. Za niecały miesiąc mam matury i boję się, że to mi zaburzy wszystko, bo to w zasadzie cały miesiąc harówki i stresów (piszę dużo przedmiotów rozszerzonych, więc mam cały maj zawalony). Oczywiście to mój wybór, że zdaję maturę i chcę się uczyć, ale teraz, gdy tak dobrze mi idzie z odchudzaniem, mam problem ze skupieniem się na nauce, bo próbuję dopracować każdy detal związany z odchudzaniem. W ogóle wpadłam też na dość fajny pomysł, moim zdaniem, bo kupiłam sobie pałeczki kukurydziane, które raczej są zdrowe i nie mają prawie w ogóle kalorii, i gdy czasami nie wiem, czy jestem głodna, czy tylko łakoma, to sięgam po taką pałkę i jedną się zapycham :D Z wodą nadal mam problemy... Jak ja nienawidzę pić, to nawet nie wiecie :D Ale walczę z tym. Zaczęłam pomału ćwiczyć troszkę, brzuszki i delikatne ćwiczenia na pośladki i nogi, a do tego staram się spacerować, tak jak wszyscy mi polecacie :) Z moim sercem jest coraz lepiej, po tej operacji z dnia na dzień czuję się coraz zdrowsza i mam zamiar już niedługo włączyć basen i rower do mojej aktywności fizycznej *.* A jak Wam idzie ostatnio ? :) I mam pytanie: co możecie mi powiedzieć o takiej typowej wielkanocnej sałatce warzywnej, która ma jeszcze oprócz warzyw jajka, jabłko, ziemniaki i majonez? Zdrowe to jest czy raczej niezbyt ? Całuję wszystkich ! :D
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Cieszę się mocno z Twoich sukcesów. :-D 12 dzień bez grzeszkow!!! gratuluję naprawdę ja tam zawsze trochę zgrzesze dlatego waga nie spada jak powinna :-)
Co do sałatki warzywnej to hmm mimo że warzywna to kaloryczna, zwłaszcza ten majonez. I.mimo ze ja na Wielkanoc dodałam do sałatki majonez wymieszany z jogurtem to i tak z pewnością mało kalorii sałatka nie miała
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej gratulacje :) co do sałatki ja robię majonez sama z serka ziarnistego i jajek na twardo jest o niebo zdrowszy i mniej kaloryczny chociaz wiadomo ciut inny w smaku niz sklepowy ale akurat dla mnie to na plus. Wiadomo kto co lubi. Fajnie ze masz ambitne plany zwiazane z matura myślę że jak się dobrze zorganizujesz to nauka nie przeszkodzi Ci w dietce. No i super ze lepiej się czujesz to jest najważniejsze :) Także cieszę się że się nie poddajesz :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
WCZORAJ OPARŁAM SIĘ PIERNIKOM ! ! ! :D Mój chłopak wcinał, bo miał urodziny i nawet przyniósł dla mnie kawałek tortu z domu, a ja nic nie tknęłam tylko ostro jechałam na owsiance :D Dzisiaj trzynasty dzień, dość wymagający, ale myslę, że podołam. Skoro nie dałam się skusić czymś takim (a pierniki kocham nad życie) to już chyba nic mnie nie złamie :) Tylko, że powoli zaczyna mnie nudzić jedzenie tego samego :( Ciągle wcinam to samo, bo tylko to mam w domu :( I zaczyna mi się marzyć coś, co miałoby po prostu inny smak :( No ale poczekam jeszcze trochę, może minie ten okres monotonii i coś się odmieni :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
no i to sie nazywa silna wola :)
super oby tak dalej szkoda ze z tym jedzeniem masz taka lipe bo jednak monotonia jest straszna ....
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Zaczyna mnie już ta monotonia dobijać, ale pomału moja rodzina zaczyna łapać, że chcę schudnąć i z ciężkim żalem, ale zaczynają kupować mi to, o co ich poproszę :D Ale wczoraj tak trudno mi było oprzeć się bagietce czosnkowej... O matko, to była tragedia :D Stałam w sklepie i pół godziny stałam przed bagietkami i próbowałam wytłumaczyć sobie, że nie mogę tego zjeść. I nie zjadłam, ale jak sobie przypomnę ten zapach... :( Od piątku zaczynam pracować (będę roznosić ulotki), więc myślę, że zarobię sobie w końcu na odpowiednie odżywianie i w dodatku schudnę, dzięki ruchowi :) Spodnie, które do niedawna mnie uciskały, dziś założyłam na luzie ! :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Brawo!!! Luźne spodnie suuuuper :-) jeśli chodzi o bagietke czosnkowa ehhh dobra jest małpa też czasem stanę w sklepie i patrze na nią z tęsknota... ;-) ale nie daje się. :-)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Super :) gratulacje spadek wagi i juz efekty pierwsze :)
jak sama widzisz warto i spoko że rodzinka zaczęła bardziej rozumieć to naprawdę ogromny plus.
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Wiecie co? Mam doła... Dzisiaj zjadłam bardzo dużo i niestety niekoniecznie zdrowo... To moje pierwsze załamanie, które wcale mi się nie podoba, bo wynika typowo z tego, że zaczęłam pracować (wspominałam już, że sytuacja finansowa w domu jest kiepska i zaczęłam chodzić z ulotkami). Byłam dzisiaj tak przemęczona, że nawet nie kontrolowałam do końca tego, jak się odżywiam, poza tym miałam jakieś głupie przekonanie w głowie, że jak zjem więcej, przytłumię trochę zmęczenie związane z pracą... Jestem załamana... To siedemnasty dzień i chciałabym nadal chudnąć, ale po dzisiejszym dniu raczej wątpię, że tak będzie... Dodatkowo nie mam już siły żeby poćwiczyć, bo chodziłam bez przerwy przez cztery godziny... A mnie to nie satysfakcjonuje, bo głównie mi zależy na wyrzeźbieniu brzucha, a nie nóg. Ponadto wczoraj byłam u lekarza i dowiedziałam się, że mam chory kręgosłup, co ogranicza mnie w ćwiczeniach. Wszystko idzie mi na przekór ! Jakby życie chciało mi dać znak, że jakiekolwiek moje działanie jest bez sensu...
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
cześć, Kamila właśnie trafiłam na Twoją historię i tak sobie myślę, że chciałabym być na Twoim miejscu - jesteś młoda, masz chłopaka na ktorym możesz polegać, pracę. czego chcieć więcej? :) nawet trochę silnej woli widzę :)
jest super że masz pracę, te 4 godziny na nogach, to jest bardzo dużo spalonych kalorii. jeśli myślisz że schudniesz w nogach od takiego chodzenia, to się mylisz. wyrzeźbienie nóg to są lata pracy. a jeśli chodzi o brzuch, to tak naprawdę z niego chudniesz i go rzeźbisz dietą i tym co jesz. więc dieta+roznoszenie ulotek i zobaczysz jaki będzie super efekt. będę do Ciebie zaglądać i sprawdzać jak Ci idzie. głowa do góry!!
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Dzięki bardzo za wsparcie ! :) Zgadzam się z Tobą - czego można chcieć więcej na moim miejscu? Mam wiele pozytywnych rzeczy w życiu, o których inni mogą marzyć. A jednak... Nie potrafię poradzić sobie z tym, że walczyłam dwa lata z chorobą, a od dziecka z biedą. Rozwala mnie to wewnętrznie. Ale cały czas staram się w końcu nauczyć dostrzegać pozytywy, bo nie chcę całego życia spędzić na użalaniu się nad sobą. Obecnie już mniej więcej sytuacja jest opanowana w kwestii diety, mimo załamań wciąż sobie tłumaczę, że potrzeba duuużo czasu i siły by w końcu dojść do celu. Jestem ciężkim typem człowieka i przychodzi mi z wielką trudnością cierpliwość i samozaparcie, ale jeszcze się nie poddałam. Dzisiaj jest 20. dzień mojej walki z samą sobą i zyskuję na nowo siły do odchudzania :) Od tego tygodnia też zaczynam chodzić na basen, więc myślę, że to jest w końcu ten czas w moim życiu, kiedy uda mi się zadbać o siebie na jak najlepszym poziomie :) Mam nadzieję, że Tobie też dobrze idzie? :) Odezwij się czasami i też opisuj co się u Ciebie dzieje :)
-
Odp: Bezradność i niemoc :(
Hej Kamila wybacz ze opuscilam cie na troche ale mam brzdaca chorego i nie bardzo mam jak pisac ale czytuje :) Pisz pisz pisz jak Ci idzie. Głowa do gory pomyśl ze jedni rodza sie optymistami drudzy pesymistami coz takie zycie nie mozemy byc wszyscy tacy sami byloby poprostu nudno :) Dzisiaj z tego co widze mijaja trzy tyg no moja droga cudnie to jest tak naprawde chyba najtrudniejsze okres jesli przebrniesz pierwszy miesiac to chyba jest latwiej tak mi sie wydaje ale jak jest rzeczywiscie to musialyby sie wypowiedziec dziewczyny z dluzszym stazem dietowym :) Bede odzywała sie jak tylko bede miala chwilke mam nadzieje ze od przyszlego tyg wszystko wroci do normy i bede Cie tu motywowała codziennie. Póki co pamietaj ze czytam mimo ze nie moge odpisac :) Trzymaj sie cieplutko i super ze mozesz zaczac chodzic na basen ja plywac niestety nie umie ale aquaaerobik uwielbiam (chociaz nie wszystkie cwiczenia moge robic tak jak nalezy bo musze trzymac sie brzegu ale co tam :P )