-
Po takim jednorazowym obżarstwie nie powinno robić się głodówek, tylko wrócić do utrzymywanej poprzednio diety (np. te 1000 kcal). Jeśli po napadzie wpadnie się na „genialny” pomysł, by zrobić sobie 1-2 dni głodóweczki, organizm, zamiast spalać nadmiar kalorii, zacznie je magazynować, bo zasugerujemy mu, że drastycznie obniżamy ilość spożywanego pokarmu. Zacznie gromadzić niespalone kcal w postaci kochanego tłuszczyku.
Howgh
-
z jednodniowym obżarstwem jest jeszcze tak, że jak organizm jest przywzyczajony do 1000 - 1200 kcal dziennie, to po prostu nie wchłonie takiej ilości jedzenia dostarczonej na raz (np. te 3000kc). obajwia się to biegunką tego samego lub nastepnego dnia.
więc nie przejmujcie sie tak bardzo. na pewno nie zaszkodzi to waszemu odchudzaniu
-
hehe to dobrze bo jutro jak pójdę na urodziny do kumpla to może mój metabolizm się przyśpieszy ?
musze w to uwierzyć to tak bedzie 
tylko zebym się nie obżarła za bardzo:/
-
a dlaczego uważacie, że jednodniowe obżarstwo przyspiesza metabolizm?
moim zdaniem wcale tak nie jest
na diecie 1000 kc organizm do jakiegoś tam stopnia metabolizm spowalnia, bo to normalne przy dietach ograniczających spożycie kalorii
jak dowalimy jednego dnia 3000 kc to będzie się to trawiło z prędkością jak przy 1000 kc, bo organizm nie przestawi się w ciągu jednego dnia na strawienie tego jednego obżarstwa
co oznacza, że po prostu strawimy to w takim samym tempie, jak wszystko na diecie, a że jest tego 3x więcej niż normalnie to będziemy trawić 3x dłużej...
gdzie jest błąd w moim myśleniu?
-
mi się wydaje, że w tym, co napisała nadziejka, że takie jednodniowe obżarstwo przyspiesza przemiane jest troche racji.
no bo tak..
zzarlam te 3000kcal... tego samego dnia wieczorem byłam w toalecie, ale to nie była żadna biegunka, a raczej: "normalnie" i bardzo dużo.
no ale mało tego bo nastepnego dnia (a dwa dni pod rząd mi się nigdy nie zdarza, przeważnie chodze raz na tydzień!) też byłam w ubikacji.
Wychodze założenia że gdyby coś było nie tak to miałabym biegunkę,a gdyby przemiana sie nie przyspieszyła to trawiłabym to przez 5 dni a nie jeden.
po wpadce wróciłam do 1000-1100kcal (co prawda nie chciało mi się jeść ale stwierdziłam ze głodówka może tylko pogorszyć sprawe wiec sie zmusiłam)
poza tym..
ważyłam się codziennie rano i wyglądało to tak:
dzień wpadki - 52,9kg
dzień po wpadce - 53,9kg
następny - 53,3kg
następny(dzisiaj) - 52,7kg
jeśli okaże się że jutro znowu bedzie ciut mniej to zaczne wierzyć na serio w to że obżeranie sie od czasu do czasu (oczywisice nie za często) pomaga.
a wy co o tym myślicie?
-
mi tez sie wydaje ze raz na jakis czas obzarstwo albo poprostu zjedzenie troszke wiecej polepsza przemiane materii i zaraz lece do kibelka
-
no ja własnie wróciłam z urodzin od kumpla i nie policzyłamjeszcze tego co zjadłam ale na oko chyba w sumie będzie tego tak z 1600kcal :/ (cały dzień) jutro rano się wezmę do liczenia bo dziś jestem już trochę padnięta
zaraz wskoczę na wagę i zobaczę jak to jest.....
miłej nocki życzę papa :*
-
A ja dzisiaj zjadłam - bez wyrzutów sumienia - pięć orzeszków w czekoladzie
I wcale mnie to nie martwi szczególnie. Wczoraj wypiłam lampkę wina. I co? Jakoś żyję
-
jejka jak na razie to mam na wadze 68,6 :/
ciekawe czy to zejdzie w najbliższym czasie :/
mam nadzieję że tak
zobaczy się :/ (ale w sumie się cieszę że nareszcie zjadłam coś "dobrego"
hehe )
trzeba być dobrej myśli 
paa 3mcie się :*
-
Asinka, zejdzie, na pewno
takie jednodniowe obżarstwo nawet jak skutkuje nagłym wzrostem wagi o 1-2 kg, zwykle kończy się równie szybkim jej spadkiem 
dzięki dziewczyny za odpowiedzi
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki