Ja stosuje inną metode,nie odmawiam sobie calkowicie slodyczy wychodząc z załozenia ze byla by to dla mnie za duza odręga a nie jestem masochistą

Gdy rodzina je coś słodkiego to też skosztuja ale nie tak jak kiedyś 1/3 tabliczki czekolady ale kosteczke, pół herbatnika, łyżeczke lodów - a i to nie codziennie a co jakiś czas.

Nie chce aby dieta byla dla mnie jakąs karą jem prawie wszystko, choc niektóre rzeczy codziennie i duzo a inne bardzo rzadko i odrobinke