czegos takiego nie mam, bo nie mieszkamy razem i ja mu nie gotuje.
sporo nas jednak rozni - mowie o kulinarnych sprawach. ja nie lubie miesa i zamierzam z niego zrezygnowac niedlugo. on z kolei nie wytrzymalby na warzywach.

mysle, ze jak zamieszkamy razem to tez nie uda mi sie zmienic jego przekonan. u mnie w domu je sie najmniej miesa, 70% talerza zajmuja warzywa, z czego najmniej jest ziemniakow, ryzu, kasz w ogole - nie przepadamy. u niego sa inne proporcje. poki co nie stanowi to problemu ale boje sie, ze jak bedzie tak jadl to nie wyjdzie mu to na zdrowie.

moj tata, 45 letni facet schudl prawie 10kg wyrzucajac z jadlospisu ziemniaki, chleb - nie laczy bialka z weglami. uprawia tez sport, codziennie rano 2h na rowerze sobie jezdzi po lasach i parkach.

probowalismy sie nawet razem odchudzic, ja i moj chlopak, ale cos nie wyszlo, ja sie poddalam i pociagnelam go za soba na dno. teraz jednak znowu jestem na diecie niskokalorycznej, ale on juz nie.

czemu faceci maja takie zamilowanie do golonek i piwa? nigdy tego nie zrozumiem.

pozdawiam,
sidex.