Miało być tak pięknie, dieta, opanowanie wagi i radość z życia. Niestety Święta i leniuchowanie zabiło mój zapał. Brak dostępu do internetu i możliwość kontaktu z dietą zabiło moje poczucie czasu i kalorii. Nagle szok 4 kg więcej. Teraz czekam do 1 stycznia aby ponownie wszystko liczyć (teraz tez liczę ale nie piszę w dzienniku). Czy tylko faceci maja problem z dietą? Panowie może razem coś wykombinujemy jakiąś grupkę wsparcia która sobie będzie doradzać co z tymi kilogramami. Pozdrawiam i czekam na posty.![]()
Zakładki