-
Odp: 100 -> 82
Dziś rano 91.6 kg netto ;) A po biegu 90.5 kg.
Idę za ciosem i będę realizował te dwa warianty z poprzedniego wpisu. Nie ma sensu się zatrzymywać, tym bardziej, jak widzę, że w końcu jest stały trend spadkowy, a nie jest on też na tyle gwałtowny, bym musiał stopować dla sylwetki.
-
Odp: 100 -> 82
Małe posiłki, 5-6 razy dziennie, co 3-4 godziny, i nie podjadanie po godzinie 20.
Trzeba wypracować w sobie tą zasadę i trzymać się jej, a będzie dobrze.
Najczęściej popełnianym obecnie moim błędem to hurtowe jedzenie. Mając w pracy przykładowo dwie kanapki, pożeram je zaraz po sobie, bo apetyt po pierwszej jest za silny by się powstrzymać. To istna walka z samym sobą.
-
Odp: 100 -> 82
racja, najważniejsze jest to co w głowie, jak tam sobie zrobimy porządek to z resztą też damy rade, nawet jeśli to oznacza mega wyrzeczenia ;) powodzenia w dalszych 'spadkach' ;)
-
Odp: 100 -> 82
Dzięki.
Ostatni tydzień to stabilizacja. Waga utrzymywała się przy 93 kg. Głownie przez to że "pozwoliłem" sobie na niekontrolowanie tego co jem.
I choć zwiększyłem wysiłek fizyczny to też miałem wrażenie, że więcej jem. Dlatego teraz znów notuje sobie na bieżąco spożyte kcal. Małymi krokami wdrażam dyscyplinowanie się w regularności posiłków, czyli małe posiłki, w równych odstępach czasu. Generalnie filozofia tego jest prosta: 300-400 kcal co 3-4h. Wyjątkiem jest obiad, który ma więcej kcal. Daje to od 4 do 5 posiłków, nieprzekraczających razem 2000 kcal dziennie.
-
Odp: 100 -> 82
Dlaczego ja tak muszę znęcać się nad sobą.... Atakuje ostro, by spaść w końcu poniżej 91, a przez kolejny tydzień zarabiam + 4kg .
Fakt, końcówka maja to imprezy i wyjazdy służbowe, czyli klimat obżarstwa i braku aktywności sportowej. Ale to marne wytłumaczenie.
Oczywiście znów ostro. Dzięki temu kończę ten tydzień już tylko z bagażem +3 kg.
94 na liczniku, jest gorzej niż źle względem nawet pesymistycznych planów.
Nie wie nikt, co się może stać
Nie wie nikt, co się jeszcze zdarzy
Ale karawana jedzie dalej....
-
Odp: 100 -> 82
9 2 . 2 k g
Jeszcze kilka dni i pozbędę się bagażu zeszłego tygodnia. A później będę mógł zabrać się do dalszej pracy. W najnowszych planach, czerwiec przeznaczam na doprowadzenie wagi ciała poniżej 90 kg, czyli w widełkach 87 - 90 kg.
-
Odp: 100 -> 82
Wprowadzam "nowe" zasady żywieniowe, dla realizacji mojego wymarzonego celu:
0) Zawsze rano śniadanie przed pracą !
1) 5 posiłków dziennie co 3 godziny
2) Nie podjadanie pomiędzy posiłkami ( zwłaszcza wieczorami !!! )
3) Alkohol wyłącznie w towarzystwie
-
Odp: 100 -> 82
89.9 kg - Bariera muśnięta ;)
Teraz pracujemy, aby w kolejnych dniach również poniżej 90 kg było, czyli wykonujemy punkty 0, 1, 2 i 3.
-
Odp: 100 -> 82
W tym tygodniu mój plan zaczął się pomału sypać i jedyne co jest pewne to, że śniadanie jest zawsze rano jak wstanę.
Zauważam także, że mój organizm skutecznie broni, by masa ciała była w okolicach 92 kg. Jest ciężko....
Poza tym, trochę brak pozytywnego myślenia :/
-
Odp: 100 -> 82
"Strasznie schudłeś" - tak można uogólnić słowa które ostatnio słyszę od znajomych, z którymi nie tak często się widuje.
Na początku to miłe słowa, że zauważają spadek wagi, ale ostatnio na tyle często one padają, że zaczynam zastanawiać się, czy próbować chudnąć jeszcze te 10 kg. W rozmowach wychodzi, że dobrze wyglądam, i nie ma potrzeby dalej spadać z wagi. Tyle że ja widzę to co pod koszulką, czyli tłuszczyk na piersiach i brzuchu. Niestety z tych okolic wolno się spala :/