Pomóżcie, szukam ćwiczeń, które choć częściowo pozwolą mi nie zaniedbać mięśni brzucha, ale które nie są brzuszkami (najlepiej, żeby nie leżeć przy nich na podłodze...).

Wiem, że to może brzmi śmiesznie ("jak rozwinąć mięśnie nie ćwicząc?"), ale chodzi o to, że odczuwam jakiś wstręt do brzuszków i po prostu nie mogę się zmusić. To dla mnie straszliwa udręka i szybko zaprzestaję, chociaż poza tym to ćwiczę inne partie (więc nie taki znów ze mnie leniuch ). Pogodziłam się już z tym, że nigdy nie dorobię się kaloryferka, ale tak bardzo mi nie zależy...

Na pewno różne ćwiczenia w różnym stopniu obejmują mięśnie brzucha, na przykład skłony. Proszę, poradźcie też inne.