Mnie jak zwykle marzy się morze. Tylko nie mam z kim jechać...

Możliwe, że w sierpniu pojadę na woodstock z ex, a we wrześniu z koleżanką z grupy w góry (za którymi nie przepadam, ale co będę się kisić sama w chałupie).

Najbardziej szkoda mi tego morza. Zawsze mam tyle planów z nim związanych, a zazwyczaj one nie wypalają. Z kim jechać, na ile, za ile - macie jakieś plany dziewczęta?

Ps. Teraz przynajmniej nie będzie mi wstyd paradować w kostiumie i pewnie dlatego nie uda mi się zaliczyć morza w tym sezonie, smutne