ide sie kapac!! wyprobuje to :D
Wersja do druku
ide sie kapac!! wyprobuje to :D
więc czekam na Twoją opinię.:D
jej, genialne to jest :D
czego ikt mi o tym wczesniej ni powiedzial? :P
jak rz/żeśko, gaładko, świeżo :D
czuję się jak wirek - oddycham całym ciałem :D
i ten zapach kawy... mmm uwielbiam :D
[rześko.:)]
no ja się czuję wyśmienicie.:)
gdyby nie ten tłuszczyk, byłoby idealnie..:)
a to ma jeszcze plusy, gdyż podczas wcierania walczy z cellulitem.^^
Cytat:
Zamieszczone przez CherryLady
ahhhh 8)
coś mi się zdaje, że będę piła dużo kawy, żeby fusy zbierać^^
Heh u mnie jest teraz w domu jakaś inna kawa niż ostatnio i... Wczoraj gdy ćwiczyłam, pocąc się pachniałam kawowym aromatem :P Codziennie rano stosuję kawowe zabiegi ale wczesniej nie miałam takich przypadków :P Może dlatego że jest jeszcze świeża ta kawa i mocno pachnie ;)
kawowy aromat?^^ bardzo ładnie musiałaś pachnieć...:)
no więc o 7 było śniadanko.. Wasa z szyneczką.^^
iii do 16 tylko woda i gumy..momentami było ciężko, ale dałam rade.:D
potem na obiad zjadłam kilka kawałków takiego mięska..hmm...jakby to wytłumaczyć.:D
normalne mięsko, a w tym kawałki mięsa z piersi z indyka..200g tego było..
policzyłam to jako zwykły kotlet z piersi z indyka bo nie wiedziałam jak to policzyć..
+2 jabłka i jest 845 kcal.
za niecałe 2 godzinki jeszcze jakieś 110 kcal na kolację i finito.:)
stanowczo za mało rano jadłaś, popraw sie :wink: a ten peeling to tez sobie chyba dzis zrobie
dobrze, postaram się poprawić.:)
Zgadzam się, więcej rano jedz :) Po co się męczyć w ciągu dnia i nie kontaktować ?
Hmm.. a co to za peeling z kawy?
przeczytaj stronę wcześniej mój ostatni post.^^
skóra po nim jest..ehh...idealna.:)
Hmm.. a ile takiej kawy potrzeba?
no taką kopiatą łyżeczkę..ii trochę wody do tego na papkę taką..
Cynamonek chyba robiła tak, że wzięła fusy po wypitej kawie.:)
na jedno wychodzi..
Musze spróbować kiedyś ;] tylko nie wiem kiedy :( bo jestem jednak zwolenniczką wanny, a kąpać się z fusami nie mam ochoty ;p
Więc po dziś również 1000 kcal.
jeju, sama nie wiem jak ja to robię.:? za dobrze mi to wszystko idzie..
i 0 słodyczy od tygodnia. I nawet wcale mnie do nich nie ciągnie.:)
od paru dni boję się stanąć na wagę.
od jakiegoś tygodnia do ubikacji chodzę tylko siusiu.:?
coś jest nie tak..chyba sobie jakąś Xennę kupię.^^
wolę teraz na wagę nie stawać, bo wiem że dopóki się nie wypróżnię, waga mi nie spadnie..
cholera no.:? :?
Dziś miałam 2h męczącego wf'u, jutro będą taaaakie zakwasy..
odpuszczam sobie dzisiejszą dawkę ćwiczeń..
Ehh w ogóle na te ćwiczenia nie mam natchnienia..
Ahh ta 'piękna' jesień...:(
stanęłam na wagę i się załamałam.:]
+1kg...mimo że dieta jest w porządku..
wiem że +/- 1kg to normalne, ale dla kogoś kto zrzucił dopiero 2kg to tragedia...;(
w załamaniu zaczęłam jeść, no idealnie, nie ma coo...:(
kuźwa nienawidzę siebie..własnego ciała...ehh..;(
w dodatku mam zakwasy na nogach i tyłku..;( miłych ćwiczeń, taa...:(
nie łam sie i nie pocieszaj jedzeniem bo to najgorsze co teraz mozesz zrobić, a waga ruszy i tak musisz być cierpliwa, mnie moje wachania wagi tez wkurzają więc je olewam :wink:
śniadanie:
płatki Fitness+mleko 0,5% - 300 kcal
obiad:
gorący kubek- 70 kcal
podwieczorek:
2 jabłka- 125 kcal
kolacja:
2x Wasa+ 2x szynka-100 kcal
razem: 595 kcal.
pokuta za wczorajszy dzień.
najlepsze jest to, że nie czuję się głodna.:)
wczoraj rozpisałam sobie jak będzie wyglądał mój dzień- trzymałam się tego i jestem z siebie dumna.
ćwiczenia- wycisk na wf'ie a wieczorem będą jeszcze brzuszki.
oj zeby mi wiecej tak nie bylo :!: :twisted:
ale mi na 1000-1200 przybywa zamiast spadać..:(
i już wolę trochę mniej zjeść niż więcej poćwiczyć..wiem wiem głupie podejście..
to nie możliwe że na 1000 ci przybywa :!:
Właśnie, to niemożliwe...
U mnie też jest załamka-pożarłam normalnie wszystko, co się dało :(
Cherry sama mówiłaś, że się nie możesz wypróżnić.. może organizm coś przetrzymuje? A może te 2 pierwsze kg to była woda i organizm sobie jej trochę przytrzymał, żeby się nie odwodnić? Właśnie może dużo pijesz jakiś herbat, wody.. a może zbliża Ci sie okres? Jest wiele możliwości, nie ma co się łamać tylko brać do roboty ;)
Masz wyczerpujące wf (ja nigdy chyba nie miałam po nich zakwasów) więc może Ci się mięśnie zbiły i urosły trochę? A one są 3x cięższe niż tłuszczyk ;)
Uśmiech na twarz i uszy do góry :D
Za tydzień waga pokaże co innego! Musisz się tylko nie poddawać.
I nie chce widziec czegoś w stylu : "dzisiaj 600kcal to pokuta za wczoraj" organizm Ci się przyzwyczai do takich pokut i zwolni metabolizm,bo pomyśli, że musi magazynować, bo nie zawsze dostanie tyle ile mu potrzeba, a tak jak pociągniesz dalej 1000-1200 to będzie wiedział, że zawsze energii dostanie i może normalnie funcjonowac :)
Devise dobrze mówi...
Posłuchaj się jej.
Głodówkami sobie jeszcze bardziej zaszkodzisz.
dokładnie, słuchaj dziewczyn bo wiedzą co mówią
trochę mnie nie było, ale ogólnie jest -4kg.:)
czyli -2 od ostatniego posta..czyli nie ma źle. a powiedzcie mi..od ilu kg zrzuconych zaczyna spadać tłuszczyk, a nie tylko woda?
to niby tylko 4kg,ale spodnie zaczęły na mnie wisieć, i wysłuchałam się tylu opinii, że schudłam, że ahh...aż miło.:D
dziękuję Wam dziewczyny za opinie..ale naprawdę, jedząc 1000 kcal, jestem napchana i przybywa zamiast ubywać..
jedząc 500-600 kcal jest w sam raz.. Wiem, wiem teraz się nasłucham, że głodówki są złe... :?
no bo się nasłuchasz! to nie prawda że na 1000kcal tyjesz, bo około 1200 kcal twój organizm spala w ciągu 24 godzin do podtrzymywania funkcji życiowych takich jak oddychanie czy krążenie, a wszystko inne uczenie się, mycie, jedzenie to kalorie które jedząc ten 1000 czy 1200 spalasz na minus, sama widzisz więc ze jedząc 500 kcal twój organizm nie może normalnie funkcjonować, może na efekty musiałabyś czekać trochę dłużej ale uwierz że były by trwałe, robisz sobie krzywdę :!:
eh....:( ale wpychanie na siłę, też nie ma sensu.....cholera noo..
no nie mów mi że jak zjesz 500kcal to jesteś zapchana :shock: to jest nie możliwe, raczej sobie to wmawiasz
jadłam 3 posiłki..śniadanie- płatki z mlekiem, obiad- gorący kubek, kolacja- jabłko i jogurt..
wychodzi ok. 500-600 kcal..między posiłkami byłam głodna, ale jak zjadłam, to się zapychałam... może i sobie wmawiam, ale skutkuje.....
tak wlasnie wyglada jojo, dieta zbyt drastyczna, metabolizm maxymalnie sie spowalnia i potem jak jesz 1500 to juz mozesz tyc.
ja slyszlaam ze czesto tak jest ze jak jemy bardzo malo (tak jak Ty) to tyjemy
to dziwne, ale to taka ironia losu
organizm domaga sie wiekszej ilosci jedzonka i gromadzi zapasy w postaci tkanki tluszczowej ze wszystkiego co jesz
naprawde nie warto
dla zdrowia i dla wlasnego wygladu
dopiero 13 a u mnie już tragedia...
kisiel [w kubku]
zupa [rosół z makaronem]
II danie [ziemniaki+buraki+rolada]
no nic, do wieczora trzeba się trzymać.:)
ale wczoraj na disco byłam, więc wytańczyłam co nieco..
no i od jutra znów pięknie z dietką.
a ja po wizycie na tym forum zaczełam jeść troche więcej (z 400kcal na jakies 650)Cytat:
Zamieszczone przez CherryLady
i chudne! o.
stopniowo chce troche zwiekszyc zeby sie nie upaść.
Jesteś napchana bo Ci się kochana skurczył żołądek .. a nie, że za dużo zjadłaś.. To oczywiste, że szybciej chudniesz itp ale trudniej będzie Ci z tego wyjśc :(
mi tez sie masakrycznie zoladek skurczyl :?
dwa pierogi i nie moge wcisnac wiecej, a kiedys 10 to bylo malo.
dziewczyny mają rację, jesz za mało :!:
bo takiej diecie jo-jo prawie w 100% pewne...
no chyba, że całe życie będzie jadła suchary i marchew... co jest rczej nierealne...Cytat:
Zamieszczone przez madzix
dodatkowo, "normalni" ludzie mają większą szansę na jojo.
normalni - czyli jedzacy mieso.
ja np. nie tkne kotletow, schabu, szynek, tłustych boczków itp.
wege góra! :D
no więc co wg Was powinnam zrobić? wracając do 1000kcal równocześnie wrócę do 65kg...
jak teraz wrócisz to 1000 no nie przytyjesz, jak już ci mówiłam około 1000 spalasz na podtrzymanie funkcji życiowych, więc tu nie ma mowy o przytyciu