Udanych walentynek :*
Raz chyba przeżyjesz? Ale obiecaj, ze już nie powtórzysz ;) !
Wersja do druku
Udanych walentynek :*
Raz chyba przeżyjesz? Ale obiecaj, ze już nie powtórzysz ;) !
hej hej :) Co tam u Ciebie, jak dietka dzisiaj?
Oj, walentynki udane :) i to bardzo :D
Wczoraj było 1322 kcal
Dzisiaj 1503 kcal
Niestety bez ćwiczeń.
A jak wam się udały Walentynki? :wink:
chcesz od początku?
spóźniłam się do szkoły, do 18 siedziałam na dworze marznąc i będąc głodną, bo nie wzięłam kluczy, kłóciłam się z kierowcą w autobusie, dwa razy prawie potrącił mnie samochód, wyrąbałam się i roztargałam spodnie, byłam u dentysty xD
wg mnie walentynki ssią. i tyle. takie rzeczy powinny być codziennie, bezpłatnie :roll:
reguiem fajny dzień ;D
Ja zaliczyłam dzisiaj bieganie i jestem zadowolona ;D 8)
Dla mnie walentynki to żadne święto, bo jeżeli ktoś kocha, to powinien oznajmiać to kochanej osobie codziennie albo przynajmniej kilka razy w tygodniu :D
A nie raz do roku pokochac ją mocniej bo jest czternasty luty.
Dokładnie! Podpisuję się pod tym obiema łapkami :D Ja walentynki spędziłam bez mojego faceta, i co z tego? My walentynki mamy zawsze :) I tak powinno być w każdym związku :D
całkowicie zgadzam się z Madame!
moja przyjaciółka chciała olać system i nie obchodzić walentynek, ale jej chłopak "wyłamał się i przyniósł badyla" (czy. różę :wink: ) :mrgreen:
Ja też mam co dzień walentynki, ale myślę że czasem fajnie dostać od kogoś walentynkę ;p
Co prawda dostałam raz w życiu, rok temu i milutko się na sercu zrobiło, że jest ktoś, kto o mnie myśli :)
Dzisiaj ok. 1500-1600 kcal. Nie chcę mi się liczyć, ile było dokładnie.
Ćwiczonka też były.
Wiecie co? Doszłam do wniosku, że nie chcę być aż taka szczupła (bo wcześniej marzyłam o płaskim brzuszku, a wiem, że musiałabym wtedy mieć niedowagę, by osiągnąć ten cel).
Przypomniała mi się koleżanka, strasznie szczupła, tali prawie nie ma, nogi jak patyczki i szczerze? Nie podoba mi się taka figura. Wolę mieć grubsze uda i troszkę zaokrąglony brzuszek, niż wyglądać jak szkieletor.
I sobie się będę podobała, i chłopakowi. :D
A tak w ogóle jestem szczęśliwa. Powód? Błahy, ale każdy lubi komplementy :P :wink:
No więc D. powiedział mi dzisiaj:
"Gdyby nie Miś nadal bym pił z kolegami.
Zmieniłem się. Mówią, że mam silną wolę.
Ty jesteś Moją Silną Wolą." :D
Naprawdę się zmienił...
Nie piję już od 10 miesięcy, pali o wiele mniej
(próbuje przestać, ale mu nie wychodzi.
Uda mu się, wierze w niego :) ).
Bardzo mi się spodobały jego słowa. Zrobiło mi się tak cieplutko w serduszku.
Jak dobrze wiedzieć, że jest się dla kogoś kimś ważnym :)
To jest najważniejsze. Mieć kogoś, dla kogo jest się motywacją, i mieć kogoś, kto jest motywacją dla ciebie.
Bardzo fajnie, że dochodzisz do takich miłych wniosków :)