JA dzisiaj byłam u dziadka na imieninach...i zjadłam kawałek ciasta...nio, ale patrzac na to , co dzis zjadłam to i tak nie przekroczyłam 1000...wiec...nie wiem, czy byc na siebie zła...bo wiecie...lepiej zjesc mały kawałek...niż wcale, bo potem można mieć wilczy apetyt...i rzucic sie na cała blache...a to jest chore... ...albo np. przestrzegac cały czas siety...nie jesc słodyczy i w ogóle, a potem jak sie rzucisz na wszystko to od razu efekt jo-jo, wiec...czasami warto ulec pokusie, ale oczywsice nie tyle co zawsze tylko 1/4 :P nio dobra 1/2 Co myślicie na ten temat???A macie jakies swoje żelazne reguły , których przestrzegacie jak jestescie na diecie??
Możecie napisac...??

Co do głównego tematu naszego, to juz prawie drugi dzien za mną Jestem z siebie dumna, ale tak naprawde bede mogła powiedziec, ze jestem dopiero po 2 tyg. , bo to jest dla mnie najgorsze...dwa pierwsze tyg., a potem pójdzie jak z górki, cio nie???Pozdrówka i całuski