Dziewczyny (i chłopaki ewentualnie)!
Właściwie od kąd pamiętam mialam nadwage ,ale też w zasadzie nigdy nie miałam siły się odchudzać.Od tego lata zaczęłam sie odchudzać. Najpierw była rezygnacja tylko ze słodyczy. Potem przyszła kolej na białe pieczywo,a potem to już praktycznie na wszostko co kaloryczne (i co lubię). Dziś staram się nadal schudnąć jeszcze trochę ,ale dostałam bulimijnych ataków a właściwie to wogle mam zaczątki bulimii .Kiedy zaczynałam sie odchudzać moim celem było 50 kilo teraz i tyle przestało wystarczać obecnie ważę 48 i nadal się odchudzam. Słuchajcie naprawde nie wiem czy warto zamęczać sie do granic wytrzymałości. Miesiączka mi ię spóźnia.Odchudzajcie się ale z umiarem ,nie rezygnujcie ze wszystkiego co lubicie bo to naprawde nie ma sensu. JA teraz potrzebuje wsparcia ale nie mam się do kogo zwrócić. Moją głowę zadręczają tylko myśli o jedzeniu. Nie wiem czy dam rade.............