-
Jasne Amy :D Chcemy dowodów :!: Pewnie,że on chciał dobrze,ale wkładanie wszystkich do jednego worka i karmienie jedną dietą jest bezsensu.Mam 24 lata i naprawdę zdaję sobie sprawę,czym mi grozi szybka utrata wagi.Wiem jednak,że jak tego sie nie podejmę,to będę coraz to wiekszym smutasem,a ja chcę sie cieszyc życiem :lol:
Dziś mijają 2 tygodnie mojej dietki.Tzn tej właściwej,a mówiąc ściślej 2tygodnie od chwii,gdy pogodziłam się ze świadomością,że jestem grubiutka i podjęłam decyzję,że czas z tym raz na zawsze skończyc :!: Jak tu piszę,idzie mi super pod względem samopoczucia,ale.....1kg w dwa tygodnie,to stanowczo za mało.Od razu piszę o co mi idzie tak dokładnie.
Wiem,że pewnie niejedną (a może żadną? :? )ucieszyłby fakt tego 1kg,ale nie mnie.Bywały czasy,gdy w tydzień potrafiło mi spaśc 5kg przy takim rygorze i na dokładnie takiej samej diecie.Ruchu mam przecież aż za dużo.Trzymam się kurczowo produktów dozwolonych,a efekty marne :roll: Coś jest nie tak.Nie chcę popadac w histerię,ale zaczynam zastanawiac się czy czasem coś nie dzieje się z moją tarczycą?
Uprzejmie proszę wszystkie czytające.........POMOCY :!: :!: :!:
Kurcze,dziewczyny,piszcie co myślicie.Wiem,może było za mało.Już nad tym myslałam.Będzie inaczej.Będą 4 posiłki dziennie.Będą węgle złożone i odrobina tłuszczy.Będę zawzięta.Będą te same godziny posiłków codziennie. 7,11,14 i 18.I chocbym jeśc miała w pracy,to uprę się i punktualnie zjem.Tylko....czy to pomoże?A może któraś z Was tak miała?Że chudła swojego czasu na danej diecie dośc szybko,a potem na tej samej za cholerę jej nie szło?Napiszcie coś.Będę bardzo wdzięczna.A jak nie macie takich doświadczeń,to chociaż wybijcie mi ciężkim młotkiem z głowy wszystkie choroby świata,bo zaczynam wymyślac,że coś ze mną nie tak.....Kurcze,przecież skierka optymistka,a tu taki dołek :?
-
SKIERCIU!!!
Po 1sze dziękuje za odwiedzinki :D Po drugie- ŻADNYCH MI TU DOŁKÓW. 1 kg w 2 tygodnie to wcale nie za mało!! Serdecznie Ci radzę 3mac się zalozeń diety! Posluchaj starej weteranki:) :wink:
-
Tak mówisz? Oki. Dołki precz....Założeń się trzymam i nie puszczę. Witam na wątku :lol: Fajnie,że zajrzałaś.
-
Wszystko robisz dobrze- nie podjadasz i nie pozwalasz sobie na dietetyczne grzechy więc wkrótce waga znowu zacznie spadać :D
TAK 3MAJ
-
Oj tak.Nie podjadam.Jak już jem,to posiłek.Zreszta jakoś nie mam potrzeb większych.Obyś miała racje.Ja się nie dam.Moje ciałko sprytne,probuje się bronic,ale to ja będę górą :lol: Dzięki za słówko otuchy.
-
Skierko wiem ze na dwa tygodnie jeden mizerny kilogramek moze wydac sie mało.. ale czasem tak jest zwlaszcza jak organizm jest zahartowany w bojach i sprytnie sie broni... ale wiesz długo tak nie potrzyma :wink: jak dalej go tak pomeczysz wg tych zasad co piszesz to w koncu ulegnie, z reszta kazdemu zdazja sie zastoje.. takze głowa go góry. A swoja droga pomysl ze jakbys nie dietkowala to by ten kg Ci w ogole nie uciekl a wrecz przeciwnie moze bys przytyla 1kg :) nio troche optymizmu i radosci bedzie Ci latwiej i jeszcze raz mowie poczekaj... beda leciec szybciej :) a ten co tak wolno polecil to nie wroci szybko :)
http://www.jogolek.com/bajk__12_.jpg
-
Może organizm troche się buntuje i nie chce stracic wszystkich zapasów.. ale ten kilogram straciłas skutecznie i trwale.
Nie ma się co przejmowac :D
Juz różowe oklury na nos i do przodu z dietką :D
a 5 kg w tydzien.. o mamo.. :shock: :shock: :shock: :shock:
3m sie ciepło..wszystko jest i bedzie gitesik 8)
-
Armida,Amy...miło,że ktoś tu zagląda i zostawia po sobie ślad.Dla mnie liczy się każde wasze słówko.Nawet krytyki.Dziś było oki,chociaż byłam na grilu.Zjadłam jednak tylko jeden kawałek indyczej kiełbaski w ramach obiadu,a bawiłam się świetnie.Poza tym dietkowo jak nic.Zdrowe śnmiadanko i II śniadanko i w ogóle....Spodnie mam coraz luźniejsze :lol: Od jutra znowu praca i znowu setki kilometrów do przejścia.Fajnie :DW końcu ruch mi potrzebny....Macie racje dziewczyny.Kilogram to też dużo.Nastrępnym razem będdą może ze dwa.Ja się nie ugnę.Chocby nie wiem co. Mam tylko nadzieję,że jak będę rzadziej zaglądac to i tak mnie będziecie odwiedzac.Zdam relację z każdego dnia.Może z opóźnieniem,ale zdam.Tak jest łatwiej.Fajnie,że jesteście :D Potrzebne mi wsparcie.Nie dlatego,że dieta ciężka.Dlatego,że fajnie pogadac z kimś,kto doskonale wie o czym mówię.Nie tak jak moja mama.Mi mówi,że powinnam schudnąc,a sama choc ma sporo nadwagi wcina ile wlezie :? A ja schudnę.Na złośc tym,którzy już mnie spisali na straty(czytajcie: moja rodzina :( )Bo skierka ma siłe.I się nie da.Juz niedługo wszystkie będziemy juz tylko dbały o linię.Zobaczycie.Trzymam kciuki.Zwłaszcza za te,którym jest źle.Dziękuję za kropelki optymizmu.Odwdzięczę się.Słodkich senków dla wszystkich.Chudnijcie we śnie :lol:
-
Hey SKIERKO!
I jak tam dietkowanie dzisiaj? MAM NADZIEJĘ ŻE NIE MA ŻADNYCH DOŁKÓW :twisted:
-
Jestem po krótkiej przerwie. Mam sporo pracy,także nie bardzo mam jak pisac. Z dietką oki. Jem 4 razy dziennie. Czasem na łąwce w parku,ale czego się nie robi,żeby byc piękną :lol: Właściwie,to już przywykłam do diety.Mam teraz kiepski czas na odchudzanie,bo wkroczyłam w drugą fazę cyklu miesięcznego,ale dzielnie się trzymam i po okresie zdam relacje z efektów.Nie ukrywam,że czuję się lżejsza. Łapie mnie przeziębienie i tracę apetyt,ale mimo wszystko starm się jeśc,żeby się nie głodzic.Zauważyłam też,że o wiele trudniej jest mi teraz chudnąc niż pare lat temu.No ale nie poddaję się :)