widzę że tu jakieś jaja się dzieją,
albo piją!
miłego tygodnia[/b]
Wersja do druku
widzę że tu jakieś jaja się dzieją,
albo piją!
miłego tygodnia[/b]
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:Cytat:
Zamieszczone przez tagotta
... czyli znowu od poniedziałku, no nie? :lol: :lol: :lol:
Tagotta, no, wczoraj podkrecilas metabolizm, to teraz mozesz byc na diecie :)
Wrocilam na diete, chociaz mi sie nie chce, nie mam motywacji, nie czuje sie najgorzej w swojej skorze no i ogolnie jest fajnie...no ale wrocilam...bo wiadomo jak sie taka rozpusta zawsze konczy :roll: :roll: :roll:
wiec:
- kawa kawa 2 wasy z natreen sliwkowym
- banan
- chinczyk (ryz, kurczak w sosie sojowym)
- troche soku z grapefruita
- 3 parowki drobiowe + glowka salaty z vinegretem
877 kcal i duzo wegli bo ryz
ale mowie Wam....nie chce mi sie straaaasznie...a wiecie jak to jest jak sie nie ma przekonania do czegos, nie?
:roll:
no ale moze nawet niezauwaze, nie? :wink: :wink: :wink:
gosia
a moze nie musisz sie odchudzac
pamietaj, dieta to stan specjalny stan głodu i zagrozenia
moze powinnas zacząć dobrze słuchac swojego organizmu i zastanawiac sie czego naprawde chcesz
czy jestes głodna czy nie?
znasz zasady zywienia
moze uda ci sie wyjsc na NORMALNY swiat niedietowy?
No właśnie :wink: :roll: :roll:Cytat:
Zamieszczone przez aniakuleczka
Sama mam takie wątpliwości ... ale zawsze mogłoby być jeszcze lepiej, no nie? :lol: :lol:
ale nieee...tu nie o odchudzanie wcale chodzi
...tu chodzi o to, zeby nie przytyc :wink:
no przeciez dziewczyny...same wiecie jak to jest
a zeby nie przytyc....to nie ma sie co czarowac...nie moge przeciez jesc wszystkiego na co mam ochote...nie wspominajac juz o porach dnia (nocy), w ktorych owa ochote mam :lol:
czyli ze nie ma mocnych...dieta i tylko dieta :roll:
waga to by mi mogla zostac 55, albo nawet troche wiecej....nie ma to juz dla mnie takiego znaczenia....no ale zeby zostala :twisted: :lol:
Zostanie, zostanie :) Przeciez utrzymujesz miedzy 52-55 juz spory kawal czasu, prawda? :)
Gosia żebys Ty wiedziala jak ja sie szarpie zeby na diete jakos zaskoczyc, 1 dzien diety 2 rozpusty jedzeniowej, tak to sie nie da wagi utrzymac (nie wspominając o zgubieniu powakacyjnej nadwyżki), wogóle jak patrze na moj ticerek to jakas masakra, ja tez chce 55 kg - NA STAŁE!
Ale z naturą łasucha to nie bedzie łatwe...
Na szczescie jak widze że nie tylko mi sie tak nie chce uwazac na to co sie je i co najgorsze myslec o tym to troche mi lepiej... Bo jak patrze na te moje kolezanki z pokoju chuuuuuuuuuude jak nie wiem i które specjalnie diety nie trzymają to zapal do diety gdzies ucieka... :roll:
Gosiunia to co... "zeby nam sie tak chciało jak nam sie nie chce!" :wink:
:D :D :D
No niby tak .... ja teraz przecież też się nie odchudzam, tylko trzymam wagę :D :D
Udanego dietowania Gosia :P