-
hej,
po pierwsze tradycyjnie i czwartkowo jestem zmęczona
ale dzisiaj dodatkowo jestem chyba zmęczona zyciem czy jakoś tak
prowadzilam zebranie z rodzicami i w ogole bylo fajnie, tylko wiecie co?
niedługo minie rok mojego 'odchudzania' wiecej w nim nieodchudzania niz odchudzania.
od pol roku zadnych efektow bo i zadnej pracy
i tak tylko mowie ze jestem na diecie i potem nie mam efektow i glupie to strasznie
poza tym chyba musze sie przyznac ze mam zaburzenia łaknienia
ja musze sie pilnowac, zeby nie jesc, a inni ludzie po prostu zapominają o jedzeniu
ja o nim nigdy nie zapominam
wpadam tez w furie, gdy ktos mowi o moim jedzeniu,
gdy zwraca uwage ze jem, co jem albo nie daj boze Ile jem
wtedy robi mi sie niedobrze i wszystko staje mi w gardle, gdy tylko ktos skomentuje moj posilek
moi pryzjaciele i wspolpracownicy oceniają MNIE jako osobe NIEPRZYSTĘPNĄ I ZAMKNIETĄ, NIEMIŁĄ I ZGRYŹLIWĄ
a ja zawsze bylam przekonana, ze jest dokladnie inaczej :)
i nie iwem od czego: od ciągłęgo pospiechu, samotności, zycia w stresie czy nieustannego realizowania obowiązków gdzieś zgubiłam naturalny rytm jedzenia, gdy człowiek je gdy jest głodny a nie mysli o posiłku 3 godziny przed nim i 3 godziny po nim
i radość z życia i akceptacji własnej osoby
nie wiem gdzie mi sie to podizało.
ale ja chyba powoli mam dosyć 'bycia na diecie'
moze jak na niej nie będę, to schudnę?
po prostu bedę jadla gdy bedzie mi sie chcialo jesc
i bedę zadowoloną z siebie sobą??
a moze powinnam isc na terapie i raz a dobrze poukladac sobie w glowie zanim zostanę zupełnie dorosła i na żadne przemeblowania nie będzie tam miejsca??
sama już nie wiem
-
Faktycznie, problem trochę jest.
Ale jak popatrzysz na rok wstecz, to jednak jakieś efekty są. Może po prostu jesteś już zmęczona odchudzaniem, w końcu to już strasznie długo. Dla mnie miesiąc to wieczność przy odchudzaniu!
Że niby jaka jesteś? Zamknięta i niemiła? Kurcze, co to za ludzie tam pracują :shock: Czytają Twój pamiętnik jakoś nie doszłam do tego wniosku.
Nie wydaje mi się, żebyś musiała do jakiegoś terapełty się zwrócić. Chyba, że uważasz, że problem jest aż tak poważny i sama nie sadz sobie z tym rady. Bo w końcu żadne słowa nie pomogą jeśli sama do pewnych wniosków nie dojdziesz.
Przemyśl wszystko porządnie, może spróbuj czegoś nowego (np jem kiedy jestem głodna, ale niewiele i powoli), ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo każdy z nas jest inny.
Życzę samych pozytywnych myśli :)
P.S. Do dyskusji o kotach: Za kotami przepadam. Moja babcia ma 5, a miała już nawet 8 :D Ale nie naskakuję na nikogo jak kotów nie lubi :wink:
-
witaj Aniu!
Ja mam zycie bardzo zawirowane i to od miesiąca pomagamojemu chudnięciu.
Ale każdy jest inny.
Pozdrawiam
-
ja mam zycie zwariowane od zawsze
i to nigdy nie pomaga
w najwiekszym stresie znajde cos do jedzenia
-
hej Aniu :):)
mi sie tez wydaje, ze osoby, ktore raczej sie nie odchudzaly nigdy to jedza wtedy kiedy sa glodni i tak w miare ok bez napychania sie, ale tez nie za malo i sa chudzi i nie mysla ciagle o jedzeniu.. :roll:
moze rzeczywiscie przestac sie odchudzac to dobre wyjscie..? :) e no nie wiem
-
Hello!
I jak tam przemyślenia? Doszliśmy do jakichś wniosków?
-
Gdzie się weekendowo zapodziałaś?
-
Aniu Aniu! pusto na Twoim watku! :roll:
-
-
juz wracam z kursu,
cały weekend bez zasięgu nawet w samym sercu puszczy
i 25km dzisiaj w nocy marszu
i padam troche ale jaka jestem zakrecona i nakrecona to opowiem jak dojade, bo pisze z autokaru :)
pozdrawiam