Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 50

Wątek: Bo jestem fighterem a będę laseczką

  1. #11
    Scharottka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    25-11-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    Dzięki dziewczyny za wsparcie!!!

    Kurcze, wczoraj to się pochwaliłam, że tak było ładnie a potem sama wszamałam 1/3 drożdżowki z serem i 12 takich małych paluszków ptysiowych. Trochę miałam wyrzuty z tego powodu, tak że naszczęście ruszyłam się jeszcze na roleczkach pojeździć i zjadłam jeszcze tylko pomidorka (uwielbiam je). W sumie nie wyszło źle:

    Zjedzone: 1150 kcal
    Spalone: 600 kcal ( 1,5 h - jazda na rolkach )
    Wypite: 1,2 l wody + 3 Herbatki owocowe

    A dzisiejszy dzień zaczęłam od 25 minut ćwiczeń i muszę stwierdzić, dziewczyny ,że jest tragedia...no niestety ale jest ze mnie flak Ale pomały myśle,że się to zmieni. Wieczorkiem mam zamiar wybrać się jeszcze na ścieżki biegowe Nika, bo jak mnie miły pan w parku poinformował, od września zaczęły się zajęcia biegowe dla różnych grup zaawansowania i namawiał, żebym się nawet nie zastanawiała tylko przyszła. No to wyciągnęłam kolegę i dzisiaj idziemy

    Dopiero 3 dzień a już muszę troszkę się skorygować:
    1.Jeść większe śniadanie tak ok. 300 - 350 kcal, bo dzisiaj myle że właśnie przez to za dużo zjadłam na drugie śniadanie;
    2.Stopniowo odstawić słodycze - no niestety inaczej się chyba nie da, bo dziś znowu zjadłam, tym razem 2 markizy ( dobrze, że przynajmnie na tym się skończyło, bo jak czasem potrafię się dorwać to...oj zjem wszystko ) Narazie więc jem słodycze byleby tylko mieściły się w 1200 kcal.


    Kaczuszka123, Marcelina84 widzę, że jedziemy na tym samym wózku. Skąd ja to znam : ciągle tyje i chudnę, jestem na diecie lub nie jestem...jakieś błedne koło. Najgorsze jest to, że jak zaczynałam to ważyłam 55kg czyli tyle ile teraz mgliście mi się marzy. Wtedy coprawda schudłam do 50kg i jak dla mnie to wyglądałam bosko ale potem to już było tylko gorzej. Też mam taką magiczną wagę której nie mogę przeskoczyć. Ostatnio to było 56-57 ale teraz to nie mam pojęcia jak będzie. Najgorsze to przetrwać ten moment zastoju, ale mnie się wtedy zaczyna wydawać ,że przecież nie jest już tak źle i to mnie tak cholernie pogrąża, że zanim sama się zdąże zorientować ważę już 60kg. Teraz to pobiłam samą siebie z tymi 65kg. W życiu tyle nie ważyłam. Okropnie jest tak dużo przytyć w tak krótkim czasie. Strasznie obco czuję się teraz w moim ciele. Jest jakieś takie....nie moje, okropnie mnie ogranicza.

    A ... jeszcze moje giga wymiary
    Podtytuł: " ku przestrodze" :

    data: 20.09.2006

    wiek: 21 lat
    wzrost: 160 cm
    waga: 65 kg
    BMI: 25,39

    łydka: 36,0
    kolano: 43,5
    udo: 62,3
    biodra: 102
    brzuch: 91,5
    talia: 79,0
    biust: 103

    Cyfry mówią same za siebie
    Mam nadzieję,że już niedługo je zmienię. Do 1 października już tylko troszkę ponad tydzień i a ja boję się pokazać na uczelni w takim stanie zwłaszcza, że opuszczałam ją z 57 kg a tu teraz zamiast schudnąć jeszczcze przez wakacje dorobiłam się 8 kg. Nie chcę widzieć wyrazu twarzy ludzi, którzy mnie znają, ich niesmaku, tego wyrazu, który mówi wszystko. No ale taka jest prawda i nikt nie jest winny temu stanowi rzeczy tylko właśnie ja sama. Teraz więc nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w silną wolę i cierpliwość, przełknąć tę gorzką prawdę i dążyć do jej zmiazny.

  2. #12
    Guest

    Domyślnie

    na mnie się już dzisiaj na poprawce dziwnie patrzeli wkoncu nie da sie ukryw, ze przytylam, widac to

    Słoneczko jak sobie poradziłaś?Mam nadzieje, ze super
    Buziaki

  3. #13
    Kasztana jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    19-01-2006
    Posty
    0

    Domyślnie

    Droga! Mam nadzieję że szybko się pozbierasz, znam to błędne koło o którym mówisz i już nie mam na to siły, zostało tylko ciągłe próbowanie ze moze tym razem się uda.
    Strasznie jest źle czuć się nieswojo w swoim ciele, to niestety również znam bo kiedyś ważyłam 67kg i ciężko było dosłownie za ciężko.
    No ale jak widzę zjadłaś ładnie no i te rolki, niach niach moje gdzieś zakurzone w kącie szafy, ale co tam, wolę rower Co kto lubi. Cieszę się że się nie poddajesz, damy radę
    Pozdrawiam!

  4. #14
    linunia jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    30-08-2006
    Posty
    0

    Domyślnie

    Ehh to błędne kioło to znamy chyba wszystkie. Za kazdymr azem gdy chudłam to gdy jadłam coś słodkiego czy niezdrowrego mówiłam sobie-nie rób tego tyle kosztowało Cie schudnięcie!Ale na nic znowu tyłam.Ale tym razem powiedziałam sobie DOSĆ mam 22 lata, chudne ostatni raz ale porzadnie i na zawsze. Niestety trzeba się pogodzić z tym,że liczenie kalorii oraz cwiczenia bedą częścią naszego życia, ale dla efektów warto)

    Główka do góry a w ogóle to jak Ci minął dzisiejszy wieczorek com?

    No i oczywisciej dobrej nocki, słodkich snów

  5. #15
    Guest

    Domyślnie

    Czesc, udanego dietkowania dzisiaj

    Hmm a ja ostatnio ciągle słyszałam,"szczupła jesteś, więc czemu sobie batonika załujesz, czy loda?"No i ja w to uwierzyłam, zaczełam z misiem chodzić na lody, pizze, on nic nie przybrał, a ja juz 7kg
    SŁODYCZOM MÓWIE - NIE [/b]

  6. #16
    kaczuszka123 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    24-09-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    Rozumiem Cie Scharottka ja opuszczalam uczelnie majac 54kg na wadze
    a teraz 60kg,to jest jednak widoczna roznica
    mam nadzieje ze chociaz do 58 zejde
    Troche cierpliwosci i bedziemy ladnie wygladac
    Udanego piatkowego dietkowania:*

  7. #17
    Scharottka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    25-11-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    Kochane jesteście

    Właśnie zjadłam 2 i 0,5 drożdżowych naleśników z serem słodkim i jestem balon Szkoda, że tu wcześniej nie zajrzałam to może bym ich nie zjadła albo skończyłoby się na połówce od której zaczęłam. Nawet nie wiem ile on mają kcal ale napewno dużo no i są większe, grubsze od tych biszkoptowych. Buu... teraz powinnam nic już nie jeść i poruszać się,żeby je spalić ale dzisiaj niestety nie mam na to czasu, nie ma szans. Nawet wiem dlaczego tak się stało :

    Przez cały tydzień nalatałam się po lekarzach, żeby dzisiaj się dowiedzieć,że nie dostanę wpisu do książeczki sanepidowskiej, ponieważ rozchorowała się pielęgniaka, która robiła mi badania a lekarka nie ma wzglądu do wyników. Poprostu cudownie, tyle zachodu o takie małe ***** jak przedłużenie książeczki. Najgorsze jest to, że dzisiaj zaczynam pracę i myślałam,że wszystko będzie ok. a tu nie musiałam się namordować z heterą chyba, a nie lekarką, żeby mi wypisała chociaż, że jestem w trakcie badań.

    Stres z tym związany musiałam oczywiście zajęść ... a jak! Gdyby chociaż nic nie było w lodówce może bym to jakoś przetrwała... ale nie! u mnie muszą się znaleść jakieś dobre rzeczy. No i właśnie wczoraj moja kochana rodzicielka zrobiła te naleśniki. Ech... nie wiem jak się ten dzien skończy ale zaczął się kiepsko. Jeszcze dzisiaj zaczynam pracę i będę siedzieć tam sama do 22:30 a wokół mnie w zasięgu ręki batony itp. a zaraz obok Awiteks i zapach świeżótkich bułeczek i ciasteczek francuskich. W tym momencie wiem, że się na nie nie pokuszę ale co będzie potem....nie wiem? Ale jak znam siebie, to już się boję. Po pracy wracam do domu do rodziców, bo teraz jestem u babci ale na weekendy wracam do domu, pod miastem. Aj... ten weekend to będzie dla mnie ciężka próba. Mam nadzieję że przetrwam.

    A wczoraj miałam taki dobry dzień :

    Zjedzone: 1000 kcal
    Spalone: 580 kcal (25 min - ćwiczenia w domu, 1h - trening biegowy Nike dla początkujących )
    Wypite: 1,5l wody + 2 herbaty

    Te zajęcia na ścieżkach biegowych Nike...mówie wam REWELACJA . Zabrałam na nie kolegę, bo tak samej było mi łyso iść pierwszy raz a z kim równie zielonym jak ja to jest jakoś raźniej i bardziej mobilizująco. Jak tylko przyszliśmy zostaliśmy odrazu tak miło przywitani. Wszyscy nam dopingowali jako początkującym. Naprawdę wiekowo to był tam chyba cały przekrój, od dzieci z podstawówki do starych dziadków( a swoją drogą jak oni potrafią zapierniczać to naprawdę podziw, tez bym tak chciała na stare lata ). Jedno co niestety nie omieszkałam zauważyć, to to, że byłam w całym tym towarzystwie najgrubsza. No niestety taka jest bolesna prawda. Na pocieszenie zostaje wiara, że jak będę odpowiednio długo biegać to też będę szczupła jak większość z nich.

    Uff... troszku się tu wam wyżaliłam.
    Trzymajcie za mnie kciuki w ten weekend pełen pokus.
    A sama też będe mocno trzymać za was i życzę wam udanego weekendu

  8. #18
    linunia jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    30-08-2006
    Posty
    0

    Domyślnie

    Hej Słońce to forum jest tez. od tego by się wyżalic,a kto w sprawach dietetkowcyh lepiej Cie zrozumie od nas??

    Ciesze się,ze to bieganie Ci sie spodobało.Bo właśnie w czasie biegania spala się bardzo dużo kalorii i proste,że będziesz szczuplusia)) O to spokojna głowa. A na pewno odmówisz sobie pokusy an coś słodkeigo, to sie zwyczajnie nie opłaca, zjesz a poźniej bedziesz musiała to spalac etam))

    Trzymam kciuki,żeby ten pierszy dzień w pracy był udany

    Buziaki

  9. #19
    kaczuszka123 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    24-09-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    Dasz rade i jutro bedzie lepiej :P
    a gdzie prcaujesz??

  10. #20
    Guest

    Domyślnie

    Napisałas 1000, wiec chyba źle nie było?I duzo ruchu, ja dzisiaj nic nie cwiczylam poza chodzeniem bo nie miałam czasu

    Dobranoc

Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •