-
Mikamaly mi też ostatnio pięknie słodycze wchodzą. Może zastosujemy dietę snikersową, ale zmodyfikowaną? Słodycze przez cały dzień, jakie się chce i w jakich się chce ilościach
To by mogło być dobre
Ja właśnie wcinam na śniadanie naleśniki
Ale powidła są kwaśne, więc nie czuję w ogóle cukru, którego i tak jest tylko troszkę w postaci cukru migdałowego. Także chyba nie tak źle
A po świętach wszystkie razem się oczyścimy. Ja, MariaAntonina, Sgualo i Ty też mikamaly? Ktoś się chce przyłączyć?
-
Newa te slodycze przed sietami to swietnie wchodza
Dieta snikersowa
hehe mi to odpowiada tylko ze potem musialabym kupic wieksze ciuchy, a nie mam kasy przez te swieta ....
nalesniki- mniam
nie kus nie kus Newa
po swietach oczyszczanie- koniecznie
-
Newa, na diecie michałkowej mogłabym byc :P ale na snikersowej nie bo nie lubie takich batonikow.Ciekawa jestem ile bym wytrzymała na michałkach
:P
-
Newa ja również koniecznie będe musiała zastosowac diete oczyszczająca po świętach 
Dlatego jeszcze sie przypomne ok ??? I mi udzielisz kilku wskazówek
Co do diety snickersowej no no chyba bym sie zasłodzia na śmierc :P
Ogólnie mówiąc wiesz będe sie starała bardzo nie przytyc po świetach no i w czasie świat bo w styczniu mam studniówke a później w lutym studniówke i wesele i raczej chciałabym wyglądać slicznie
( takie są moje marzenia , ale czy do spełnienia????)
Zastanawiam sie tak własnie czy nie obiecac sobie że nie wezmę żadnego placka do ust
taki mały trening silnej woli
bo wiem że jak juz jeden rozpłynie sie w usteczkach to tak to sie nie skończy
Chyba musze kupić dużo owoców !!!!
-
Ja chętnie na dietę czekoladową przejdę
Albo czekoladowo - piwną
O tak 
A co Ty dziś tak wcześnie na forum robiłaś? Spać nie możesz?
-
Witaciej laseczki
Cieszę się, że tak dużo osób jest chętnych do diety oczyszczającej. Razem będzie nam raźniej
Moja dieta dzisiaj niebardzo:/ Cholerka ostatnio to tak na przemian, jeden dzień diety, jeden totalna klapa i tak na zmianę. Ech...przesadziłam ze słodyczami. A bo tu dostałam czekoladę, więc trzeba spróbować, a tu zjem nowego marsa bo jeszcze nie jadłam, tata dostał jakieś ekstra czekoladki, więc też chciałam spróbować i szczerze ekstra nie były no i tak się tego nazbierało. Jutro postaram się lepiej pilnować. Ale wiecie co? Stwierdziłam, że teraz odpuszczę sobie dietę. Tzn nie chcę się obżerać, bedę starała się ograniczać, ale nie chcę używać słowa dieta. Jak będę miała ochotę na ciasto to zjem i słodkości wszystkich też spróbuję. A to dlatego, że jak postanowię sobie, że nie będę jadła słodyczy i się złamię to mam poczucie porażki. jestem zawiedziona, zdołowana (w małym stopniu bo znów nie przesadzajmy ale jednak) i to wszystko nie ma sensu. A jak stwierdzę, że nie jestem na diecie zjem tyle samo, ale nie będę miała wyrzutów sumienia, bo przecież się nie odchudzam to dlaczego miałabym się przejmować kawałkiem ciasta prawda?
Także na razie koniec z dietą. Teraz jest utrzymanie wagi, niestety już na 61kg. To moje 60 to było tylko przez chwilę po oczyszczaniu. Wiadomo woda uciekła i tyle
Ale i tak nie jest źle. A od stycznia do boju! Mi tam akurat sie nigdzie nie spieszy, bo żadna studniówka ani wesele się nie szykuje, więc co za różnica czy schudnę miesiąc wcześniej czy później. Fakt, że to zawsze większa motywacja wiedząc, że masz tylko miesiąc. Byle wiosną było 57kg i będę baaardzo szczęśliwa
Maryś wcale nie kuszę, ale naleśniki są pycha
Mówię Ci
Mikamaly ja michałki tez bardzo lubię, więc może być i dieta michałowa. A może to jest jakiś sposób żeby obrzydzić sobie słodycze raz na zawsze?
Ciekawe.
Reniu zazdroszczę studniówek, wesela. Oj pobawiłabym się na takiej imprezce. A co do świąt i ciast...to nie wiem
ja bym chyba nie wyrobiła bez ciasta. Tzn. wyrobiłabym jakbym nie musiała siedzieć i patrzeć jak inni je wcinają. Ale zazwyczaj jest tak, że siedzę przy stole z rodzinką a przede mną stosy najróżniejszego ciasta. Godzinę, dwie jeszcze wytrzymam ale cały dzień?
W życiu. Kiedyś i tak się skuszę, więc wolę od razu
Ale Tobie życzę powodzenia. A owoce to dobre rozwiązanie.
Squalo wstałam dzisiaj wcześniej, bo wieczorem nie miałam siły sie pakować, a musiałam właśnie się spakować, posprzątać jeszcze mieszkanie, przede wszystkim umyć naczynia bo jakbm tego nie zrobiła to po świętach jakbym wróciła to miałabym chodzące zielone naczynia
No i szybciutko się wyrobiłam, więc miałam jeszcze czas żeby wejść na forum
Baju baj
-
Newa wiesz ja chyba tez nie wytrzymam bez tych ciast
ale nie będe jakoś drastycznie sie katowała , bo znow wyląduje przy stole i z jem z niego wszystko co tylko możliwe. Tak było w niedziele , ostro walczyłam ze sobą aż do wieczora . Nawet zamknęłam sie w pokoju i oglądałam tv ale jednak....Wieczorem gdy goście poszli żuciłam sie na stół i zjadłam duzzzoooooooo
Masz racje ciasta będą
A z tym nastawieniem Twoim to bardzo dobry pomyśł.Przyznam sie że ja tez bede miała wyrzuty sumienia, no ale mimo tego pozostane na tej diecie
może akurat mi sie uda
Miłego dnia :*:*:*
-
Popieram! Nie ma co się zażekać, że się nie zje ciasta, bo przecież większe prawdopodobieństwo jest takie, że się zje 
Rozumiem, że jesteś już w domku. I jak na razie? Już są pokusy?
-
Squaloo jestem już w domu i jest bardzo ciężko
Wszędzie są słodycze. Czekolada, czekoladki, pierniczki. Oprócz tego owoce i inne pyszności. Banany, pomarańcze, mandarynki, Sałatka warzywna, ryba po grecku, duet w lodówce, serki homogenizowane. Ech...to nie są okropnie tuczące rzeczy ale w dużych ilościach owszem. A we mnie nie wiem co wstąpiło, że ciągle jem. Źle się czuję, żołądek się rozciąga, jest mi ciężko, czuję, że brzuch wyłazi coraz bardziej, ale jem dalej
Głupia jestem i tyle. Nie wiem co zrobić żeby się opanować. Miałam dzisiaj nie jeść slodkiego... I co? Szkoda gadać
Jak tak dalej pójdzie to powrócę po świętach do 65kg a tego bardzo nie chcę
Na dodatek mama się wykręca od aerobiku, nie chce ze mną iść a sama nie wiem czy pojadę, bo to daleko. Musiałabym brać samochód a dawno nie jeździłam i boję się, że go rozwalę na pierwszym zakręcie
Zły dzień jest dzisiaj, bardzo zły
Mniejmy nadzieję, że jutro jak wstanę to humor będzie lepszy, może nawet na basen pójdę rano. Jakoś uciekły ze mnie optymizm i radość. Jak byłam z dala od domu to czułam atmosferę świąt a jak przyjechałam do domu to czar prysł i kupa
Przepraszam za wyrażenie, ale taka prawda. Zamiast śniegu pada gówniany deszcz, jest cholernie zimno, ciemno i ponuro. Cały dzień jestem sama z mamą w domu. I co to za święta jak rodziny w domu nie ma? Wybaczcie musiałam się wyżalić. Idę zamknąć się w pokoju i ponarzekać sama do siebie.
Reniu ja też tak często mam. Walczę, walczę, ślina cieknie strumieniami a ja zaciskam zęby i wmawaim sobie, że wcalę nie mam ochoty na to pyszne ciasto/gołąbka/bigos/sałatkę z majonezem (niepotrzebne skreślić). A potem przychodzi kryzys i mówię sobie zjem tylko kawałeczek. Ale na kawałeczku się nie kończy. Zazwyczaj jest tak, że w konsekwencji zjadam więcej niż jakbym jadła od początku w rozsądnych ilościach. A wyrzuty sumienia rosną do gigantycznych rozmiarów. I po co to wszystko?
Ja też będę miała wyrzuty sumienia, ale trudno nie dam się wprowadzić w błędne koło opisane powyżej.
-
Kurcze, Newa, mam tak samo
Wiem, że jestem pełna, nie powinnam jeść a wciskam w siebie na siłe. I po co? A potem łapię doła i tyle. Co za beznadzieja...
U mnie też brzydko i szaro. Ehhh...
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki