może powinnam założyć dzienniczek papierowy zamiast wirtualnego, ale może ktoś z was od czasu do czasu wpadnie, skomentuje.
Dietę zaczęłam wczoraj wieczorem. Obżarłam sie niemiłosiernie. około 14 pierwszy posiłek 5 pączków, potem poracja pierogów z kapustą i grzybami i chciało mi się wyć z obżarstwa, a obiecywałam sobie, że już nigdy tyle nie zjem. Na pocieszenie kilka drinków z Vermuhu z toniciem i weszłam na ten portal. Zarejestrowałam się, wklepałam preferencje, to ile zjadłam (o zgrozo!) ile spaliłam (uff lekko mnie ocuciło), w końcu przy sprzątaniu kuchni narobiłam się niemiłosiernie, nie wspomnę o zakupach w hipermarkecie podczas świątecznej gorączki, a bilans nadal był przerażający. POSTANOWIŁAM OD TEJ CHWILI DIETA! Nie od jutra, ale właśnie od teraz. Poczekałam aż przestało mi się cofać jedzenie (nie umiem zmusić się do wymiotów), uleżało i ciach na stepper 60 minut. Z dumą odnotowałam 746 kcal
Tak zaczęłam dietę.
A teraz czeka mnie decyzja jaką właściwie zastosować. Może 1000 kcal? może na początek kopenhadzka? Nie wiem. mam nadzieję, że dziś podejmę decyzję. Póki co na liczniku dwa jajka na twardo (nie lubię jeść rano, ale wszyscy powtarzają jakie to ważne, by nie mieć wilczego głodu wieczorem) i herbatka zielona. Teraz pyszna czarna kawa. I jest już 12 hahahaa
Żaeby mi pomóc kurier zesłał paczkę z zamówionymi książkami, jeśli będą dobre, wsiąknę i nie będę myśleć o jedzeniu!
A około 14 spacer z pieskiem i może stepperek?
Pozdrawam
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
Zakładki