NO to trzymam kciuki i posyłam moje słoneczko do Ciebie :D Będę Cię pilnować, cobyś nie popłynęła.... :lol:
Wierzę kochana, że będzie dobrze i wreszcie bna wakacje uda Ci się schudnać tak, zę będziesz laseczka :D
Wersja do druku
NO to trzymam kciuki i posyłam moje słoneczko do Ciebie :D Będę Cię pilnować, cobyś nie popłynęła.... :lol:
Wierzę kochana, że będzie dobrze i wreszcie bna wakacje uda Ci się schudnać tak, zę będziesz laseczka :D
Super, że walczysz:D
Cieszę się, że wróciłaś :!: Przygotuj sie solidnie do tej diety, bo pamietaj, teraz dietkujemy bez wpadek :lol:
mala miło Cię widzieć między nami. A skoro planujesz takie bojowe przygotowowania, to brawo i powodzenia :!:
I jak pierwszy dzień na drodze do dietki :?:
Pozdrawiam :lol:
:):):)
POdsumowywując wczorajszy dzień - to jakoś spektakularnie nie było - ale dużoooooooo lepiej niż ostatnim czasem....... Małe grzeszki sie niestety pojawiły - no kostka czekolady- ale wszystko w normie. Dziś i jutro jeszcze się przestawiam - a potem nie ma już odwrotu - przynajmniej mam ndzieję że wystarczy mi samozaparcia żeby tego odwrotu nie było. Wczoraj nie poćwiczyłam i przyznaję się bez bicia - ale po powrocie z pracy najpierw gotowałam obiadek i sprzatałam w kuchni, potem odkurzanko w całym mieszkaniu a następnie jak sie wzięłam za prasowanie to skończyłam o 22. Dziś powtórka z rozrywki - bo jeszcze mi całe sterty zostały. DO tego wczoraj jeszcze trzy automaty sie wyprały - i dziś zostało mi jeszcze na 2 razy - więc jeszcze się naprasuje - ale potem długo nie sięgnę po żelazko.:):):):):)
Miałam sobie ułozyć jakiś rozsądny jadłospis - ale kurcze nie znalazłam jeszcze czasu a musze to zrobić do jutra.
A teraz zmykam do pracy - bo mam jej całe mnóstwo ;(
miłej pracy i grzecznego jedzonka :d
8) Witaj :D
Widze że grzeczna byłaś wczoraj - brawo :D
Kochanie, a teraz tak... skoro nie ćwiczyłaś, tylko wyżywałaś się to na kuchni, to na mieszkanku, to na prasowaniu, to i tak sporo kalorii poszło w niepamięć :D a już na pewno na kratka czekolady :twisted: więc sie nie przejmuj....
Myślę, że to Twoje przyzwyczajanie się do diety, albo jak to nazywasz przestawianie do diety, jest bardzo rozsądnym pomysłem :D i myśłę, że potem dietka pójdzie lepiej niż po maśłe :D
A co do jadłospisu, proponuję jogurt każdego dnia - mówię Ci - działa cuda :D
:wink: trzymaj się i pracuj.... :D Mięłgo dzionka :D
Dotinko moja kochana - jogurciki - uwielbiam - i to jest moja zmora - bo ile mam w lodówce tyle zjem. Ostatnio mój męzuś przyniósł do domu 10 to znikły w mig :):)
Jejku - jak ja bym chciała nie lubieć sporo rzeczy 0 mam koleżankę - która nie lubi klusek, makaronów, ziemniaków, jakiś smażonych rzeczy, głównie to co je to są warzywka i jarzyny ... i słodycze - ale jest laska jak 102. A ja - może oprócz tłustych mocno rzeczy - np placki ziemniaczane - nie jadam - choć uwielbiam - ale zawsze potem strasznie boli mnie brzuch - więc mnie już odrzuca - jeden placuszek i tyle.
Może kiedyś nie będe smakowac w rzeczach niedozwolonych :)
zobaczymy.....
narazie sie przestawiam :)
mala ładnie nazwałaś to przestawaniem się do diety. Ale wg mnie to bardzo mądrze, nie katujesz się i organizmu od razu dietą tylko spokojnie zmieniasz jadłospis. A z tymi jogurtami to już tak jest, szybko znikają :wink: