-
Dorotko kochana - dzięki za kopy
A z postanowieniami - no noworocznymi to już przepadło. noc sylwestrowa juz minęła.. :)
a ja nie moge już tak przyrzekac - bo to mnie tylko dobija.
Obietnica składana samej sobie że schudne - pojawiała sie od kilku lat...i co - skutek opłakany - z roku na rok waga szła w góre.... a ja po tym ja nie umiałam sie zmobilizowac żeby sie wziąć za siebie - popadałam w dołek - i w usprawiedliwieniu jadłam już co popadnie. Teraz nie ma żadnych obietnic - więc jak nie bede chudnąć to nie bede łamać ich.
ułoży się
jestem pełna dobrych myśli, oststnio w końcu odpoczęłam , pozbierałam się i myśli po ostatniej tragedii - więc teraz może być tylko lepiej:)
-
i dobrze
nie obiecuj, tylko rób jak trzeba :)
-
A ja będę obstawać przy swoim... OBIETNICE TRZEBA MIEĆ, ŻEBY WIEDZIEĆ, CO SIĘ CHCE...
Ale nie takie "obecanki - cacanki" tylko dokłądnie przemyśłane postanowienia i dokładnie je realizować... brać życie we własne ręce i tak nim kierować, żeby wszystko wychodziło :D
Trzymam kciuki za schudnięcie Aniu :!: A Ty trzymaj za to, żebym stery w moim życiu przejęła prawidłowo i żeby mi się tylko siła nie skończyła w połowie kursu :wink:
-
O matko ty moja- nie wiem czy mm znowu z oczami problem czy co - DOTY TY WAŻYSZ KILO???
PRZEPIęKNIEEEEEEEEE!!!!!!!
-
mała... przyznaję, że nie rozumiem.... :roll: jakie kilo :shock: :?: :?: :?:
-
Doty jakie kilogramy - Ty sie jeszcze pytasz
52 kilo!!!!!!!!!!!!!!
a musze sie czymś pochwalić...
UWAGA
ZROBIŁAM TO
poszłam na areobik
wykupiłam karnet na miesiąc. 3x w tygodniu:):):):):):):):):)
-
NO!!! Co ja widzę??? Gratuluję nastawienia i samozaparcia, Aniu... no... ja sama poszłabym na aerobik... ale nie mam kiedy... :roll: Powodzenia
A co do moich 52 kilo... :lol: mała... sama wiesz, że jak chudłam nie było latwo... a utrzymać... hmmmm.... to już jest sztuka :wink:
-
Rano wstałam - zakwasy jak wiadomo są:)
ale cieszyłam sie jak dziecko - wypociłam sie nieźle wczoraj:)
mam nadzieje , że nic nie spowoduje że będę musiała znowu przerwać ( tak jak kiedyś choróbsko) - a jak wytrwam pierwszy miesiąc to juz potem wejdzie w krew. dietkę też wczoraj udało się ładnie utrzymać. A to chyba głownie z tego powodu, że zjadłam śniadanie w domu - a potem do pracy więłam sobie trzy posiłki a w domu czekał już zrobiony obiadek:)
z racji wyjazdu na aerobik nic juz nie jadłam - a jak wróciłam po 21 bo byłam głodna - ale jabłko wystarczyło:)
ale poczekamy zobaczymy - jak mi to wszystko tym razem wyjdzie:) Bo w sumie wiecie - dobrymi chęciami to piekło jest wybrukwane:):):)
zabieram się do pracy:)
-
Tylko się nie zniechęcaj zakwasami :lol:
Miło czuć jak mięśnie popracowały :wink:
Trzymam kciuki :D
-
wczorajszy dzień nie zakończył się zbyt dobrze - dostałam jakiegoś rozstroju zołądkowego, brzuch mnie strasznie bolał, a do tego miałam temperature 37,5 i zatkało mi nos. Dziś już troszke lepiej - ale zobaczymy co będzie dalej.
a teraz zabieram sie do pracy - bo roboty cała masa