Witam!

Moja siostra zmobilizowała mnie do podjęcia się zrzucenia zbędnych kilogramów - wielu..

Problem polega na tym, że cały świat jest przeciwko mnie!

Mój kochany tata gotuje tony jedzenia (naprawde tony!) Moja młodsza siostra jest bardzo chuda i wręcz chciałaby przytyć, mój młodszy brat tylko się z nas śmieje, bo jak to zwykle faceci, nie ma najmniejszego problemu z wagą!
Mam tak małe mieszkanie,że nawet jakbym chciała, to nie mam gdzie ćwiczyć, poza tym rzadko mieszkanie jest puste, a przy rodzeństwie sie wstydzę, bo się śmieją - niby niezłośliwie, ale ja się wstydzę i tyle.. Na siłownie sama się boję chodzić,a moje koleżanki wszystkie są zgrabne i mają siłownię gdzieś..
Mój chłopak twierdzi, że kształt kuli to ideał ale sam ćwiczy od 10 lat aikido i ma świetną, umięśnioną sylwetkę.. ( nie żebym się nim chwaliła i martwię się, że któregoś dnia zmieni zdanie co do mojej figury i zmieni mnie na lepszy model..

Dlatego chcę coś ze sobą zrobić! Ale co? Nie ma jak ćwiczyc, jedzenia w domu nadmiar i to tuczącego, same pokusy, słaba silna wola..

Poradżcie coś.. może jakieś małe wskazówki na początek? Małe kroczki, którymi można zajść daleko?