Witam wszystkich na forum!

Postanowiłam w końcu dorosnąć i rozpocząć dietę na całe życie. Już nie raz próbowałam, chudłam i wracałam do punktu wyjścia. Nie raz próbowałam różnych diet (niełączenia, kapuścianej, Cambridge itp), różnych specyfików (Therm Line, L-karnityna, chrom i inne bajery), myślałam nawet o meridii... Wszystko kończyło się na jednym dniu, czasami tygodniu, czasami miesiącu, parę razy nawet dobiłam do celu (57kg)... I co z tego, skoro za każdym razem wracałam do 70kilku?! Przemyślałam to i doszłam do kilku wniosków, którę będą moimi zasadami:

Dieta nie jest czymś na miesiąc, dwa, czy nawet rok. Nie jest kuracją, którą trzeba przecierpieć i potem będzie dobrze. Dieta trwa całe życie. Dieta to kontrola tego co jem, a kontrolować będę się już zawsze.
Świadomie rezygnuję z objadania się. To jest mój wybór, więc nie będę narzekać, umartwiać się, zatruwać życia innym. Wiem czego chcę, bo jestem dojrzałą, mądrą osobą i jestem dumna ze swoich wyborów. Z raz podjętych decyzji nie rezygnuję.
Ja kontroluję swoje emocje, a nie one mnie. Tak samo ja rządzę talerzem, a nie on mną.
Nie ma diet cud. To czy jest to dieta 1000 kalorii, czy kapuściana, czy SB, czy jeszcze inna, jest rzeczą wtórną. Wszystko sprowadza się do jednej zasady, jedynej mądrej diety - "Nie Żryj Tyle".
Nie ma specyfików, które spalają tłuszcz (niestety). Wszystko trzeba sobie wypracować. Są tylko specyfiki hamujące apetyt (np. meridia), ale budowanie silnej woli i charakteru lekami (szkodliwymi!) jest czymś żałosnym.
Odchudzam się dla siebie. Odchudzanie nie jest jednak jedynym sensem mojego życia. Innymi słowy - Nie daj sie zwariować!
Jako że dieta jest sposobem na życie i na całe życie, nie ustalam sztywnych celów ani terminów. Będę się cieszyć tym co osiągnę, nieważne w jakim tempie to osiągnę.


Tymi zasadami będę się kierować. Pewnie będę je modyfikować, dodawać nowe przemyślenia. Zakładam pamiętnik, żeby spisywać to jak mi idzie i radzić się innych dietkujących Mam nadzieję że znajdzie się ktoś do wspólnego odchudzania Może dodam, że mam 25 lat, waga jak pisałam ponad 70 (może 71). Od jutra ćwiczę i wprowadzam w życie nowe zasady. To lato będzie początkiem mojej metamorfozy, zewnętrznej i wewnętrznej!

Pozdrawiam!
Jutrzenka