-
maxxima wraca do gry!!!
Witam Wszystkich serdecznie :!:
Dawno tu nie zaglądałam. Na tyle dawno, że nie mogłam się dostać do własnego konta, pod którym działałam tu jakieś 3 lata temu. To ja - maxxima :!: Jeśli są tu jaszcze koleżanki, z którymi wtedy pisałam to proszę - odezwijcie się :!:
A więc znów tu jestem :!: Czuję się prawie jakbym wróciła do domu.
Czyli znów się odchudzamy. Mam nadzieję, że forum i życzliwe forumowiczki znów mi pomogą w tej ciężkiej pracy, jaką jest walka z samym sobą i własnymi słabościami.
Wiem, że nie będzie łatwo, ale mimo to wierzę, że się uda.
Przez ten czas, kiedy tu nie zaglądałam, niestety przybyło mi jakieś 15 - 16 kilogramów. Dlaczego tak się stało to chyba się łatwo domyślić - za mało dyscypliny wewnętrznej, uleganie słabostkom, za dużo godzin spędzanych w jednej lub drugiej pracy, brak czasu na ruch. Efekt - KOSMICZNIE ZATRWAŻAJĄCY - 83 kilogramy :!:
Dlatego wraz z nowym rokiem postanowiłam zmienić, co nieco w swoim życiu. Najłatwiejsze było rzucenie jednej pracy. Nie wymagałoto zbyt wiele wysiłku. Dużo większy czaka mnie przez najbliższe miesiące. Chciałabym zgubić ten nadmiar sadełka w jakieś pół roku. Myślę, że jest to możliwe, ale nie ukrywam, że liczę na Waszą pomoc.
ZAPRASZAM WSZYSTKICH, KTÓRZY MAJĄ PODOBNY KŁOPOT :!: :!: :!:
Jeśli jest ktoś, to chciałby dzielić ze mną te trudy i wspierać się wzajemnie w walce o zdrowie i dobre samopoczucie to zapraszam do wspólnego pisania na tym wątku.
Moje plany na przyszłość, aby osiągnąć wymarzony cel, czyli 67 kilogramów to:
:arrow: dieta 1200-1300 kcal;
:arrow: ruch, ruch, ruch - czyli godzinka aktywności fizycznej dziennie (spacer, basen, rower lub aerobik) :!:
Pozdrawiam, maxxima77 (dawna maxxima) :D
-
hej
ja bede cie wspierala, podobnie jak ty kiedys schudlam sporo jednak cos sie popsulo i wrocilam z nadwyzka kg ale najwazniejsze jest aby wreszcie zaczac
buziaki:*
-
Cześć Alessaaa :!:
Cieszę się bardzo, że nie zostanę z tym moim kłopotem sama. Napisz coś o sobie, jaki masz plan i co chcesz osiągnąc. Czym się interesujesz i jak spędzasz wolny czas.
Pozdrawiam i do później, bo zaraz idę na spacer :D
-
Trzymam kciuki za Twoje poczynania;-)).Napewno ladnie schudniesz. Masz duzy zapal;)).
Buzka.
-
:)
Witam i powodzenia życzę ;)
-
wiec
moim planem jest jak narazie ograniczyc sie do 1000kcal bo ostatnio mialam doslownie napady kompulsywnego jedzenia i ajdlam wszystko nawet nie dla smaku ale dla samej czynnosci wmawiajac sobie ze od jutra dieta a dzis jeszcze moge zaszalec....
no ale damy rade razem damy rade.
tez mialam isc na sacerek ale taka zima za oknem, snieg sypie wole zostac w domu z ciepla herbatka bez cukru :lol:
mam 18 lat, mature an karku, 161cm wzrostu i 8 zbednych kg :D jesli chodzi o to co lubie to jest to jazda an rowerze jak tylko an dworze pojawiaja sie pierwsze oznaki wiosny, wakacje nad morzem no i jeszcze taka moja pasja to angielski i projektowanie ubran ale to juz mam po mamie bo ona tez projektuje :)
powodzenia i do jutra:*
buziaki:*
-
Tusssiaczek :!:
Dzięki za słowa wsparcia i otuchy. Bardzo mi się przydadzą. Zapraszam do zaglądania na mój wątek, bo zamierzam się tu zadomowić na pół roku co najmniej.
Alessaaa :!:
Ja mam na imię Magda i mam 30 lat. Pracuję w szkole (tylko proszę bez jakichś strasznych skojarzeń :wink:) i bardzo lubię swoją pracę.
Przez ostatnie dwa lata miałam jeszcze inną pracę, więc w zasadzie nie miałam czasu dla siebie. Od maja zeszłego roku studiuję jeszcze na studiach podyplomowych w weekendy. A więc jak się łatwo domyślić na brak zajęć nie narzekam.
Teraz zaczął się dla mnie cudowny okres, bo mam w końcu jedną pracę i baaaaaardzooooo dużo wolnego czasu, a już niedługo skończę studia, więc i weekendy będą znacznie milsze.
Co lubię robić dla przyjemności? Uwielbiam chodzić do kina (nie znoszę tylko filmów karate i horrorów), dużo czytam (praktycznie wszystko, co wpadnie mi w ręce) i podobnie jak Ty bardzo lubię jeździć na rowerze (marzę o wyprawie rowerowej na Bornholm).
Poza tym zajmuję się trochę rękodzielnictwem, tzn. robię różne rzeczy na szydełku (dość staromodne hobby :wink: ), produkuję własne kartki świąteczne dla znajomych i rodziny oraz chodzę na sekcję decoupage'u.
No i to chyba tyle. Co do spraw bardziej osobistych, to nie ma swojej rodziny i ciągle szukam tego jedynego :wink:
Bardzo mi się podoba Twoja pasja - projektowanie ubrań. Chyba musisz mieć talent do rysunków :?: Czy myślisz, żeby jakoś to rozwijać w kierunku przyszłego zawodu :?:
A na koniec mój dzienny raporcik:
:arrow: kalorii wchłoniętych: 1350 :?
:arrow: aktywności fizycznej: 85-minutowy spacer w temperaturach ujemnych :)
-
AAnikAA :!:
Tobie również serdecznie dziękuję za dobre słowa. Trzymam kciuki za Twoje zmagania :!:
-
Startujemy z podobnej wagi :)
Mam nadzieję, że się uda i Tobie i mnie :)
Nie mam wątku na forum ale na bloga http://www.kuleczkowa.bloog.pl/ zapraszam :)
-
hej Maxxima:D
Ja Ciebie kojarzę, co prawda jakoś nigdy specjalnie nie czytałam Twojego wątku, ale nick przemknął mi przed oczami:D
fajnie, że postanowiłaś zadziałać w sprawie swojej wagi.
praktycznie startujemy z tego samego punktu [ja jutro stanę na wadze po dokładne informację] i dążymy do podobnej wagi. mnie nawet zadowolo 68-70...
tak więc do roboty w nowym roku i chudniemy!!
u mnie jutro start!
-
hej
Wiesz mysle raczej o zawodzie tlumacza, moi rodzice maja firme konfekcyjna tyle ze jest to konfekcja kobieca taka elegancka wiec ale czasem korzystaja z moich pomyslow i mowia ze naprawde sa dobre a skoro tak mowia to moze i tak jest chociaz ja wole projektowac dla samej siebie i z kazdym ubraniem sie utozsamiam jest po prostu w moim stylu...
ah tak ten jede jedyny ja czasem mysle ze milosc istnieje tylko w filmach...
no ale widze ze dietkowo ladnie wiec nadal trzymam kciuki
milego popoludnia
buziaki:*
-
Witam serdecznie wieczorową porą :!:
Kolejny dzień za mną. Muszę powiedzieć, że nie byłam jakoś tak straszliwie głodna, jak się tego obawiałam, ale miałam dość zajęć, więc nie było czasu myśleć o jedzeniu. Po pracy skoczyłam na zakupy (wybierałam prezent urodzinowy dla mojej najlepszej przyjaciółki) i trochę się po tych sklepach nabiegałam. Przyznam szczerzę, że dawno tego nie robiłam, bo po prostu nie miałam czasu. Ile fajnych rzeczy można kupić. Niestety nie na moje aktualne gabaryty. :( Zresztą postanowiłam, że żadnych nowych ubrań dopóki nie zgubię swojej nadwagi. A wtedy będą już letnie wyprzedaże :wink: , więc z pewnością coś ładnego sobie upoluję.
Niestety z braku czasu nie zliczyłam mojego dzisiejszego spacerku, więc zaraz wskakuję na rowerek stacjonarny i popedałuję chociaż z pół godzinki. Raporcik dzienny będzie zatem niekompletny:
:arrow: 1330 kcal wchłoniętych
:arrow: liczba minut na rowerze jeszcze nieznana, ale nie mniejsza niż 30
kuleczkowa :!:
Cieszę się, że nie jestem sama. Zapraszam do zaglądania na mój wątek. A ja postaram się zaglądać na Twojego bloga. Na razie jeszcze mam trochę zobowiązań, ale powoli z tego wychodzę i będę stałym gościem na tym forum.
Mam nadzieję, że razem damy radę.
julcyk :!:
Ja też pamiętam twojego nicka z forum. Pochwal się, jak wypadły dzisiejsze pomiary wagi. Ja tak na dobre zważę się w niedzielę. Żeby dokładnie ustalić, czy to 84 czy może już 83 kilogramki.
Będę trzymać kciuki za powodzenia Twoich planów odchudzających. Powiedz mi, jak zamierzasz zrealizować swój cel. Może masz jakieś dobre pomysły, z których mogłabym skorzystać :?:
Alessaaa :!:
Jak Ci minął dzień :?: Jak dietowe zmagania :?: Mam nadzieję, że dobrze. Zawód tłumacza chyba musi być interesujący. Powiem szczerze, że gdybym jeszcze raz miała wybierać sobie studia to chyba byłaby to jakaś filologia. Myślę, że tu ważne, żeby móc się komunikować z innymi.
Ja obecnie wracam na porzucone z braku czasu przeze mnie lekcje angielskiego. Chciałabym chociaż zrobić sobie FC, ale jeszcze wiele nauki przede mną. Jednak angielski to jeden z moich priorytetów na ten rok. Zobaczymy jak mi się go uda zrealizować...
Pozdrawiam wszystkich i do jutra. Lecę pedałować. :D
-
Hej maxxima.
ile masz wzrostu?
jakiś rewolucyjnych pomysłów to ja nie mam. dieta supiająca sie na zmniejszeniu liczby weglowodanów i słodyczy plus sport, w moim przypadku jest to basen 2 razy w tygodniu i coś jeszcze jak sie uda...
generalnie to bardzo sie boje sesji, bo wtedy duuuzo jem. ale sie nie dam!!
a co do angielskiego to ucz sie, bo angielski jest extra:D w tym roku zdaje CAE (w czerwcu)
-
Witaj moja droga ;) Całkiem ładnie dietkujesz. Zazdroszczę rowerka, ja w moim kawalerce nie mam gdzie postawić :( Zostają mi ćwiczenia, ale strasznie mi się nie chce :( wiem, że to ważne, ale jakoś nie mogę się zmobilizować :( Może w następnym tygodniu... Pozdrawiam kochana :)
-
No to uzupełniam raporcik:
:arrow: 75 minut na rowerku stacjonarnym :!:
A tak przy okazji uzupełniania swojego dzienniczka spalania odkryłam kategorię "Robienie zakupów" i nieźle się zdziwiłam: 300 kcal za godzinę zakupów :!: :!: :!: To chyba niemożliwe :?: :!: Ja wprawdzie nie jestm fanką biegania po sklepach, ale jeśli to ma tak cudowne efekt uboczny to może zacznę taką aktywność przeprowadzać codziennie. Co myślicie :?: :wink: :wink: :wink:
julcyk :!:
Wzrostu mam 170 cm, co może wydawać się dużo. Ale przy tylu kilogramach, ile mam aktualnie to nawet ten wzrost nie pomaga. Wiesz, nie do końca byłam świadoma, jak niedobrze wyglądam, aż nie zobaczyłam zdjęć z ostatniej imprezy w mojej pracy, z której właśnie zrezygnowałam. Przeraziłam się na maksa. Okropne uczucie.
Myślę, że podświadomie unikałam sytuacji fotografowania mojej osoby, bo nie chciałam zobaczyć jak wygladam. Przez ostatnie dwa lata nie zrobiłam sobie żadnego zdjęcia (poza tamtymi z imprezy), a lubię zdjęcia i mam ich wiele. To też mi dało do myślenia.
Jestem przekonana, że ruch to podstawa. I mądra dieta.
Co do sesji to wpełni Cię rozumiem. Ja miałam bardzo dużo stresów zwiazanych z pracą i niestety notorycznie je zajadałam. Nie mogłam się opanować. Dlatego trzymaj się i nie daj się stresowi. Zamiast słodyczy - spacer albo dobra, aromatyczna herbatka.
Co studiujesz :?:
AAnikAA :!:
Dzięki za miłe słowa. To naprawdę pomaga. Co do rowerka to przez ostatnie dwa lata służył za wieszak na torby i ubrania. Ale postanowiłam się z nim przeprosić, bo bez tego ani rusz. Wolałabym wprawdzie iść na spacer, ale dziś było tak okropnie zimno, że zrezygnowałam. Nie ma co szarżować. Poza tym spacer jest bardzo nisko punktowanych w naszych dziennikach spalania :lol: :lol: :lol: Co do ćwiczeń natomiast, samodzielnie nie jestem w stanie się do nich zmusić. Jak chodziłam na aerobik to sprawiało mi to wiele frajdy, ale w domu nie mam motywacji by to robić.
Trzymam kciuki, żeby Ci się udało zmobilizować, jeśli nie do ćwiczeń to chociaż wyjścia na spacer.
Znikam, bo jutro mam ciężki dzień. Po pracy jadę na zajęcia na uczelnię, więc chyba nie dam rady zaliczyć mojej godzinki sportu dziennie. :cry:
DOBRANOC WAM i KOLOROWYCH SNÓW :D
-
maxxima77 :arrow: 75 minut? Podziwiam... :)
-
hej maxxima.
brawo za rowerek. ja w domu to mam tylko płytkę, której mi się uskuteczniać nie chce.... ale jutro idę na basen:D:D
studiuję porównawcze studia cywilizacji, ale na tym kierunku bedzie to moja pierwsza sesja. w zesżłym roku studiowałam lingwistykę stosowaną i tam miałam takie cięzkie przeprawy z sesją. zrezygnowałam z nich jednak właśnie na rzecz komparatystyki. może ta sesja okaże się mniej stresująca... :roll:
co do zdjęć to ja się przeraziłam jak zobaczyłam moje z wakacji... myslałam, ze wyglądam lepiej a tu taki szok. tylko dziwne jest to, że od wakacji minęło 4 miesiące a ja w tym czasie nie schudłam nic!! ech...
pozdrawiam i trzymaj się jutro.
-
Maxxima ja tez Ciebie kojarzę!
Tez głównie po nicku :)
Jestem w podobnej do Twojej sytuacji. Tez wracam po długiej nieobecności z wagą wyjściową i też mam postanowienie schudnąć sporo! Założyłam sobie z tej okazji nowy wątek i od jutra ruszam z dietą :)
POWODZENIA! Bede Cie odwiedzać!
-
Dzień dobry moja droga ;) Wstaje nowy dzień... nowy dzień naszych diet, zatem do roboty :)
-
Hej
no wlasnie ja tez chcialam sobie zrobic ten certyfikac FCE ale chcialam go roic w czerwcu jednak stwierdzialam ze lepiej bedzie jesli zrobie sobie CAE np po 1 lub 2 roku studiow bo i tak mam zamiar sie ksztalcic i rozwijac dalej moja wiedze z angielskiego a FCE ma podobno poziom podobny do amtury rozszerzonej
ale powiem CI ze masz swietne plany i bede trzymala kciuki aby udalo CI sie je zrealizowav :D
hihi oj tak zakupy to fajna sprawa szczegolnie jak sie na nie idzie z grubym portfelem w ktorym pieniadze prosza zeby je wydac :)
moze dlatego tak duzo sie spala ze jednak na zakupach trzeba sie nachodzic, naprzymierzac itp
u mnie dietowo ladnie gdyby nie ciasto ale moze dam rade..
milego dnia
buziaki:*
-
Witam serdecznie Wszystkie Miłe Panie :!:
Właśnie wróciłam z uczelni. Zimno jak diabli. Wymarzłam okropnie. Ale grunt, że już jestem w domu.
Niestety przez ten wyjazd dieta średnio mi dziś wyszła - jeszcze nie liczyłam dokładnie, ale wyjdzie tego pewnie z 1500 kcal i do rowerka chyba się już dziś nie zmuszę. Postanowiłam sport nadrobić jutro - rano rowerek, a wieczorkiem spacer, bo akurat mam wolny dzień na uczelni. Nie można go zmarnować.
kinius33 :!:
Te 75 minut to wcale nie tak dużo. Zwłaszcza, że tempo bardzo lekkie, bo nie chcę zniechęcać się od razu zakwasami. Żeby mi się nie dłużyło to mam na to dobry sposób. Wrzucam sobie jakiś film na dvd do odtwarzacza i oglądam (polecam filmy z lektorem, bo czytanie przy jeżdżeniu to już dla mnie nie do pokonania :wink: ). Czas szybciej płynie. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się tą metoda obejrzeć cały film, bo wczoraj to tylko połowa.
julcyk :!:
Dzięki za dobre słowo. Taki rower to dobra rzecz. Tak jak już wcześniej pisałam - ćwiczenia nie są dla mnie.
Studiujesz bardzo oryginalny kierunek. Napisz coś więcej o studiach, bo mnie bardzo zaciekawiłaś. Zresztą zaraz sobie też czegoś na ten temat poszukam w Internecie.
A tak w ogóle to też napisz kilka słów o sobie.
Mam nadzieję, że już wkrótce nałapiesz dużo pozytywnej motywacji i kilogramy będą Ci znikać lekko, łatwo i przyjemnie. Trzymam kciuki.
Yagnah :!:
Ja Ciebie też pamiętam z forum. Zaglądaj, zaglądaj - zapraszam serdecznie.
Ja chyba mam troszkę gorzej, bo do wagi wyjściowej u mnie jeszcze doszło +10, więc mam wiele powodów do zmartwień. Ale na takie zmartwienia nasze forum i nasze forumowiczki są najlepsze :!: :!:
AAnikAA :!:
A co u Ciebie :?: Jak tam dzionek :?: Pozdrawiam Cię serdecznie :!:
Alessaaa :!:
U mnie to jest tak, że angielskiego nie uczyłam się nigdy w szkole. Miałam niemiecki i rosyjski. Dopiero 3 lata po studiach postanowiłam się zapisać na kurs językowy do szkoły językowej, ale to nie była dobra decyzja, bo szkoła była po prostu słaba. Po pół roku zrezygnowałam. Kolejne półtora chodziłam na korki z angielskiego raz w tygodniu, ale jak podjęłam drugą pracę to juz nie starczało mi na to czasu. Teraz mam zamiar z powrotem chodzić na korepetycje i może za rok lub półtora pójść na egzamin FC. Na ten drugi poziom jestem o wiele za słaba.
Ja mam mało śmiałości w mówieniu i to mnie gubi. Dużo lepiej sobie radzę z pisaniem i czytaniem, ale mam nadzieję, że jak się przyłożę to podciągnę sobie trochę swój poziom.
Co do zakupów to nie były to ciuchy. Szukałam czegoś z biżuterii i udało mi się znaleźć piękne srebrne kolczyki. Mam nadzieję, że moja przyjaciółka będzie zadowolona.
A cisto omijaj z daleka. :wink:
To tyle na dziś. Idę uzupełnić dzienniczek kalorii i kładę się do łóżka. Trzeba nadrobić zaległości w spaniu.
Pozdrawiam Was serdecznie i do jutra :D
-
Witam ślicznie! :)
Studia potrafią czasem zajmować tak dużo czasu, że nawet człowiek nie wie a już noc ciemna się zaczęła ;) Jak w tym przypadku.. jak usiadłam do notatek to zginęłam :)
dodałam Cię maxximo do ulubionych w moim blogu i obiecuję, że będę zaglądać :)
Odpocznij i wyśpij się... bo bez tego to człowiek budzi sie nie tylko zły ale i diabelnie głodny :P znam to z własnego doświadczenia :)
Co do kolczyków to z całą pewnością Twoja przyjaciółka będzie zadowolona :D Która kobieta nie jest zadowolona z biżu? :D Wszystko co świeci zazwyczaj kobiety przyjmują z radością :) Twoja przyjaciółka na pewno będzie zachwycona :)
P.S. Rowerek to wspaniała rzecz :D gdybym miała w akademiku więcej miejsca to by stał i z pewnością nie kurzyłby się... teraz jak jestem w domku to mogę sobie pojeździć :) ale w akademiku nie mogę :(
-
Cześć kuleczkowa :!:
Zaglądaj, zaglądaj, bo w grupie zawsze raźnie zmagać się z trudnościami. Życzliwa obecność innych osób jest niezastąpiona.
A co studiujesz, jeśli mogę spytać :?:
Ja miałam dziś taki sobie dzień. Zwłaszcza pod względem dietowym nie było za dobrze. Wybrałam się z wizytą do chorej koleżanki i trochę sobie pofolgowałam. Miała świetne babeczki warzywne i wtrąbiłam dwie, a do tego 2 kieliszki czerwonego wina, więc kalorii dodatkowych przybyło na koncie.
W ramach pokuty zaliczyłam 90 minut na rowerku stacjonarnym. Jutro niewątpliwie będą mnie boleć nogi, bo o pupie już nie wspomnę. Mój rowerek ma super niewygodne siodełko :cry:
Postanowiłam się jutro zważyć i zobaczyć jak to wygląda. Zrobię sobie niedzielę dniem na cotygodniowe sprawdzanie wagi. Ucieszyłabym się nawet z pół 5 kilograma mniej na tydzień, ale pierwszych efektów mogę się spodziewać najwcześniej za kilka dni, bo moja dietka na razie nie jest bardzo rygorystyczna. Muszę się powoli wdrożyć w ten rytm, żeby móc zjechać do 1200 kcal na dzień.
Ale wszystko powolutku.
Pozdrawiam serdecznie Wszystkie Miłe Panie, które tu zaglądają i życzę dobrej niedzieli :D
-
Studiuje dziennie pedagogikę i dobrałam sobie jeszcze wieczorowo filologię angielską... tak więc od rana do wieczora, od poniedziałku do piątku jestem na uczelni. Dosłownie od 8.00 do 20.00 :cry: A jak jeszcze myślę, że na dniach będę musiała wracać... i że na horyzoncie są zaliczenia i sesja... no i moja dietka ;) to naprawdę z wielką chęcią wydłużyłabym sobie dobę :P
A Ty co studiujesz? :)
I wiesz co... wino jest zdrowe :) fakt faktem ma troszkę tych kcal ale na pewno lepiej wypić lampkę wina niż puszkę piwa ;)
-
Witam serdecznie :!:
Dziś dokonałam pomiaru wagi i jestem mile zaskoczona, bo waga pokazała mi dziś:
:D :D :D 81.3 :D :D :D
Czyli jakiś postęp jest. Cieszę się bardzo, bo już widać jakieś drobne efekty.
Dziś może uda mi się wyjść na spacer, choć pogoda bardzo smętna, a jak nie to przynajmniej trochę popedałować na moim rowerku. Ale to plany dopiero na popołudnie. Teraz postanowiłam trochę się ponudzić. Poczytam sobie jakąś książkę, albo obejrzę jakiś film na dvd.
kuleczkowa :!:
Jestem pod wrażeniem :!: :!: :!: Dwa kierunki jednocześnie, nieźle. Musisz być szalenie ambitna i pracowita. :D
Doskonale Cię rozumiem, jeśli chodzi o brak czasu. Ja skończyłam studia ponad 6 lat temu (psychologię, więc dziedzinę pokrewną o Twojej pedagogiki), ale przez ostatnie dwa lata pracowałam na dwóch etatach i tak jak Ty wychodziłam z domu o 8.00 i wracałam na 20.00. Jakoś to ze sobą godziłam, choć było to dla mnie bardzo trudne. W zasadzie czas dla siebie miałam tylko w weekendy. Jednak pół roku temu dostałam się na bezpłatne studia podyplomowe z Europejskiego Funduszu Społecznego - "Szkolny Doradca Zawodowy" i to już było przegięcie na maksa. Moja rodzina orzekła, że zwariowałam i że się wykończę. Po części mieli rację, bo przez następne pół roku nie miałam ani jednego wolnego dnia.
W końcu doszłam do wniosku, że dalej tak nie mogę ciągnąć. Postanowiłam zrezygnować z jednej pracy, bo na studiach mi bardzo zależało i jestem teraz bardzo zadowolona. Czuję, że odzyskałam swoje życie. Wreszcie mogę zwolnić tempo, odstresować się, zająć tym co lubię, rozwijać swoje pasje i w końcu doprowadzić do porządku swoją wagę, którą między innymi zawdzięczam takiemu trybowi życia. Teraz mam na to czas.
Mam nadzieję, że i Ty mimo tak intensywnego trybu życia odniesiesz sukces w swoich zmaganiach dietkowych. Trzymam kciuki. 8)
Wpisałam Ci się na blogu (lena_221 to ja).
A gdzie studiujesz :?: W Łodzi :?:
Pozdrawiam i do później :D
-
Gratuluję zmniejszenia wagi :D Cieszę się razem z Tobą!!! :D
Na spacer to ja bym jednak nie wyszła... bo u mnie pogoda tez paskudna... Więc dla Ciebie i dla siebie proponuję rowerek :)
Co do kierunków.. to ja właśnie chciałam początkowo na psychologię... ale jakoś los inaczej mną pokierował i teraz jestem na pedagogice ;) W Łodzi nie studiuję... ale tam gdzie mam pod avatarkiem podpisik 'skąd' ;) więc bardzo blisko Łodzi :)
Jak widzę Ty ambitna jesteś i to bardzo :) Dobrze, że zrezygnowałaś z jednej pracy i Twoja rodzina miała całkowita rację... życie to również przyjemności i trzeba znaleźć czas dla siebie. Studia wystarczająco dużo czasu zajmują... JA czasem rzuciłabym te dwa kierunki i pojechała na bezludną wyspę ;) Już się wakacji doczekać nie mogę... a właściwie już momentu dy będę miała wszystkie wpisy w indeksie :D
P.S. dziękuję za wpis ;) a jeśli masz ochotę poczytać książkę to polecam Paula Coelho!!! Są naprawdę świetne :)
-
GRATULACJE :!: :!: :!: Po prostu świetnie, że tak szybko ruszyło :) Trzymam nadal kciuki :)
-
brawo maxxima!:D:D:D
prosiłaś, żebym napisała coś o sobie... hm. mam 20 lat i mieszkam w Krakowie. w tej chwili zaczynam się zbierać do nauki do sesji... już został niecały miesiąc a mam na głowie 6 egzaminów. poza tym zapisałam się na egzamin na prawo jazdy i mam nadzieję, że tym razem zdam. trzymaj kciuki:D a poza tym to szukam pracy... mam wrażenie, że mam bardzo dużo czasu... [tzn normalnie a nie w sesji..].
a co do mojego kierunku to nie wiem co napisac. dopiero zaczelismy w zasadzie i w tym semestrze to mamy takie wprowadznie. przedmioty takie jak logika czy historia filozofii. mam tez kultury prehistoryczne, ktore sa bardzo ciekawe... mamy bardzo duzy wybor przedmiotów fakultatywnych, wiec jest ciekawie:D
ide sie uczyc angielskiego i filozofi...;/
trzymaj sie i jeszcze raz gratulacje ze spadku wagi:D
-
Maxxima brawo! Takie fekty dietki zawsze mobilizują i łatwiej iść do przodu :)
Widze, że tutaj pokrewne grono studentek :wink: Ja tez studiuję pedagogikę ale na takich rocznych równoległych studiach dla absolwentów mojej uczelni. Opróz tego jestem na 5 roku mojego macierzystego kierunku więc jak Kuleczkowa od rana do 20 mam zajęcia...na szczęście piątki wolne, to zawsze jakiś oddech.
Na jutro mam właśnie na dydaktyke przygotowac wiadomości o metodzie inscenizacyjnej....och, jak mi się nie chce :? No ale co zrobić....chyba trzeba :wink:
A zbliżające się dwie sesje naraz to już w ogóle jakies koszmarne widmo :wink:
Maxxima odziwiam, że byłas w ogóle w stanie tyle rzeczy naraz ciągnąć!
Dobrze, że z czegos zrezygnowałas i masz chwile oddechu :)
-
Witam wieczorową porą :!: :!: :!:
Ja w zasadzie tylko na chwilkę, bo zaraz kładę się spać. Postanowiłam wstać jutro wcześniej i jeszcze przede pracą zaliczyć swoją porcję rowerka, a ranne wstawanie nie jest moją mocną stroną. Mam wprawdzie na 10.00, ale jakbym chciała pojeździć z godzinkę to trzeba by wstać koło 7.00. Więc czeka mnie niezła przeprawa. :lol: :lol: :lol:
Dzień upłyną mi jakoś tak leniwie i w sumie nic specjalengo nie zrobiłam, ale co tam. Brakowało mi właśnie takich chwil, kiedy nic nie muszę robić i mogę sobie pozwolić na błogie lenistwo.
A zatem do rzeczy. Mój dzieny raporcik:
:arrow: 1450 kcal wchłoniętych :oops: :oops: :oops: (ciągle za dużo, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni)
:arrow: 110 minut na rowerze zaliczone :D :D :D (jakoś tak dobrze mi się jeździło przy oglądaniu TV, że nawet się nie spostrzegłam kiedy minęło prawie 2 godziny).
Kurczę, to jest to. Jak człowiek może zająć myśli czymś innym (nawet byle serialem) to czas płynie znacznie szybciej. Mam nadzieję, że nie wejdzie mi to w nawyk i nie stanę się jakąś szaloną fanką seriali :wink: :wink: :wink:
kuleczkowa :!:
Dzięki za miłe słowa. Rzeczywiście pogody na spacer dziś u nas nie było - odpuściłam sobie. Może jutro się wybiorę. Pochodzić po świeżym powietrzu też trzeba.
A co do wyboru studiów to czasem właśnie tak jest - mamy jakieś plany, a rzeczywistość je weryfikuje. Ja w pierwszej wersji miałam być dziennikarzem, ale wcale nie żałuję, że tak się nie stało.
Wierzę Ci, że marzysz już o wakacjach. Ja też marzyłam o byle wolnym dniu. Teraz się tym cieszę. Trzeba umieć zachować umiar we wszystkim, co się robi. I patrzeć na życie w odpowiedniej perspektywie. No i właściwie korzystać z czasu, który mamy.
A oc do Coelho to znam, czytam i lubię. Ja teraz jestem na etapie "Fioletowej Krowy" Stanisława Barańczka, czyli antologii angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej, którą dostałam na gwiazdkę. Bardzo śmieszne. :lol: :lol: :lol:
AAnikAA :!:
Dzięki za gratulację, to naprawdę pomaga i motywuje do działania. Ja dziś w ramach działań motywacyjnych odnalazłam swoje zdjęcie sprzed czterech lat, kiedy to byłam w swojej "szczytowej formie" i powiesiłam na tablicy korkowej, żeby mi cały czas przypominało, o co walczę i zniechęcało do sięgania po słodycze. Mam nadzieję, że pomoże.
A co u Ciebie :?: Jak efekty :?:
julcyk :!:
Tobie również dziękuję za gratulację. To dopiero malutki kroczek na długiej drodze, ale miło, że coś drgnęło.
Sesja to ciężki okres. Dla mnie zawsze to był duży stres i często mnie goniło do lodówki, żeby coś podżerać. Nie wiem, czy masz to samo, ale jak tak to nie daj się :!: :!: :!:
Co do egzaminu na prawo jazdy to podobno teraz jest szalenie trudno zdać. Podobno są kamery w samochodzie. To prawda :?: :!: :?:
Jak ja robiłam go 7 lat temu to nie było najgorzej. Niestety potem wiele lat nie jeździłam samochodem, aż do połowy 2006 roku, bo po prostu nie miałam czym. Teraz jeżdżę trochę, ale przyznam się szczerzę, że do Krakowa żadna siła by mnie nie zmusiła pojechać. Tzn. do ronda przy IKEA tak, ale nigdzie dalej. Na dalszą trasę nie miałabym odwagi. Poza tym łatwiej mi do Krakowa jechać minibusem z Olkusza, bo nie ma zamartwienia, gdzie zostawić samochód w mieście.
Będę trzymać kciuki za powodzenie na egzaminie. Powiedz tylko, kiedy go masz. :)
Yagnah
Widzę, że z Ciebie też nieźle pracowita dziewczyna. Szczerze mówiąc nie potrafię sobie wyobrazić dwóch sesji w tym samym czasie. To musi być bardzo obciążające. jak Ty to godzisz :?:
Mnie się udawało, bo prace miałam dość takie nieabsorbujące. Owszem, bywały trudne momenty, zwłaszcza w tej drugiej, ale sporadycznie. Najbardziej dało mi popalić podjęcie studiów, bo jeszcze musiałam się uczyć i przygotowywać.
Zresztą pewnie i bez tych studiów zdecydowałabym się na odejście, bo mimo wszystko nie da się tak funkcjonować. Cierpiały przede wszystkie moje relacje ze znajomymi i przyjaciółmi, bo nie miałam czasu, który mogłabym im poświęcać.
A jaki jest Twój macierzysty kierunek :?:
To chyba tyle na dziś.
Dziewczyny, pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego poniedziałku :D :D :D
-
Witam wieczorem :!: :!:
Zaglądam, żeby zameldować swoje dzisiejsze dokonania, czyli mój dzienny raporcik:
:arrow: 1280 kcal wchłoniętych :D (PRAWIE IDEALNIE)
:arrow: 90 minut spaceru w szybkim tempie :D :D :D
Planuję wprawdzie jeszcze dziś zaliczyć rowerek, ale nie wiem, czy się zmobilizuję. Troszkę to spacerownie dało mi w kość. Ale może jak znajdę jakiś sensowny serial w TV albo jakiś fajny film na DVD to może mi się to uda. Trzymajcie kciuki :!:
Miłego wieczoru
-
No to dorzucam jeszcze:
:arrow: 45 minut na rowerku stacjonarnym :D :D :D
Jestem siebie naprawdę dumna.
Życzę Wszystkim dobrej nocy i miłego jutrzejszego dnia :D
-
co oglądałas?
egzamin mam 14 lutego:D milusio:P:P
a co do kamer to wydaje mi się, że są. no i mam nadzieje, ze zdam...
-
hej, julcyk :!:
Wygrzebałam u siebie w komputerze na twardym dysku jakiś odcinek "Przystanku Alaska" - 45 minut jak na życzenie. :wink: :wink: :wink:
Niezły dzień na zdawanie egzaminu. :wink: Na pewno zdasz :!: :!: :!:
-
Dziewczyny, ratujcie :!:
Kurczę, ja mam dziś jakiś słabszy dzień.
Dopiero 16.00, a ja już mam na liczniku 1100 kcal. Bardzo niedobrze, zwłaszcza, że czasu na rowerek chyba dziś nie wygospodaruję. :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
Zaraz lecę do sklepu i chyba sobie na przegryzkę kupię jakąś gotową surówkę, bo głodna jestem jak diabli, a do wieczora strasznie daleko.
-
Witam :!:
Jakoś mi ten dzień szybko przeleciał. Po południu było dość kiepsko i strasznie mnie nosiło na coś słodkiego, ale się nie dałam. Zdecydowałam się na surówkę i jakoś wytrwałam do wieczora. I nawet udało mi się zaliczyć rowerek.
A zatem mój dzienny raporcik wygląda następująco:
:arrow: 1440 kcal wchłoniętych :evil: (ciągle za dużo)
:arrow: 45 minut na rowerku zaliczone (może jutro uda mi się coś więcej w ramach aktywności fizycznej podziałać, choć czeka mnie dość ciężki dzień)
Na koniec mogę się pochwalić, że jak byłam dziś po południu w naszym Domu Kultury, przez przypadek weszłam do sali, gdzie trwały zajęcia z rysunku i malowania dla dorosłych.
I postanowiłam się zapisać :!: :!: :!:
Za tydzień idę spróbować swoich siły. Oczywiście nie twierdzę, że mam jakiś talent w tym zakresie, ale jestem wyznawcą filozofii, że należy w sobie poszukiwać i odkrywać nowe zdolności i umiejętności. Może akurat coś z tego będzie. A nawet jeśli nie to i tak sobie myślę, że może to być fajny sposób na spędzanie wolnego czasu.
Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru, do jutra :D
-
Hej maxxima.
fajnie, że poradziłas sobie z popołudniowym głodkiem-wstrętnym-stworkiem. surówki górą!! :twisted:
45 minut rowerka jest ok jak na ruch. pamietaj, nie przetrenuj sie teraz, bo potem bedzie Cie odpychac od jakichkolwiek cwiczen/ruchu. no i pamietaj tez ze miesnie potrzebuja 1 dnia w tygodniu przerwy od czegokolwiek... tak mi sie wydaje przynajmniej. chociaz peszka cwiczy codziennie i nie ma zadnego problemu z miesniami przetrenowanymi...
fajnie, ze sie zapisalas na ten rysunek. wow. ja tam lubie sobie cos porysowac jak mi sie nudzi na wykladzie, ale talentu za grosz nie mam i rysuje bardzo proste formy, typu kwiatek, słońce czy gruszka:P ale bardzo lubie sobie cos poskrobac... szkoda, ze mi nie wychodzi....
zdawaj relacje jak Ci idzie. na pewno bedziesz zadowolona:D
1500 kcal to nie jest źle. ile spożywałaś na oko kcal przed dietą? ważne, żebyś miała deficyt tygodniowy jakies 7000 jesli chcesz chudnac 1 kg tygodniowo. a dzieki ruchowi wlasnie takie 1500 moze byc odpowiednie dla Ciebie...
jest taki watek na forum, na którym dodajemy minuty, które spędziłyśmy w ruchu. dopisz się:D w tej chwili chcemy dotrzeć do 700/800 minut do konca lutego. tu masz link
-
julcyk :!:
Naprawdę było ciężko, ale grunt, że się nie złamałam. W nagrodę zrobiłam sobie wieczorek piękności, czyli kąpiel z bąbelkami, peeling na twarz i malowanie paznokci. I człowiek od razu czuje się bosko, mimo obecności niepożądanych kilogramów.
Postanowiłam sobie, że jak już osiągnę upragnioną wagę to kompletnie zmienię styl ubierania. Będę nosić krótkie spódniczki, sexy sukienki i może w końcu nauczę się śmigać na obcasach, choć w moim wieku może to być już trudne. :wink:
Co do przetrenowania to nie mam obaw, bo na razie tempo na rowerku zachowuję dość spokojne, choć już po tygodniu widzę, że mogłabym bardziej się wysilić. Zresztą spacerami sobie to urozmaicam, bo jednak jest to trochę nużące. Myślę o basenie, ale może jeszcze nie teraz.
Z rysunków będę zdawać relacje - no problemo. Moja twórczość do tej pory wyglądała podobnie jak Twoja na wykładach. Ale jakiś czas temu zrozumiałam, że mogę robić wiele rzeczy i próbować ciągle nowych i że wcale nie muszę być w tym ani perfekcyjna ani nie muszę tworzyć arcydzieł. Sama jestem ciekawa, jak to będzie.....
Z tym 1500 to sama nie wiem. Wydaje mi się, że to jednak jak dla mnie trochę za dużo. Cztery lata temu odchudzałam się na 1200 i nieźle mi szło. Mam nadzieję, że uda mi się w końcu dobić do tej wartości, ale jak nie to trudno. Zadowolę się 1300-1400, tyle że odchudzenia będzie trochę wolniejsze.
Dobra, znikam, bo jutro na 8.00 do pracy. Brrrrr :evil: :evil: :evil:
-
Hej maxxima!
i jak Ci dzisiaj idzie?
a jak się teraz ubierasz? no ja razczej nigdy nie będę nosić mega krótkich spódniczek, ale takie trochę nad kolano, czemu nie?
maxxima ja Ci bardzo polecam basen. sama pływam 2 a nawet czasami 3 razy w rtygodniu i to jest super. i jak sie jest w wodzie to nikt nie zwraca uwagi czy ktos ma troche za duzo kg tylko sie plywa. to jest ekstra!! a w dodatku pływanie nie obciąża stawów i zmusza do pracy dużą liczbę mięśni i to różnych. np takie nogi. przy żabce pracują zupełnie inne mięśnie niż przy grzbiecie czy kraulu... naprawde polecam:D
widziałam, że dodałaś minuty do tamtego watku. tak po podliczeniu, to bardzo dużo już ćwiczylaś:D
miłego wieczoru.
-
Cześć julcyk :!:
Ogólnie dzisiaj nie najgorzej:
:arrow: 1390 kcal wchłoniętych :?
:arrow: 83 minuty na rowerku zaliczone :D :D :D
Do tej pory preferowałam styl sportowy - tzn. dżinsy albo bojówki, swetry, bluzy podkoszulkowe, buty trekkingowe i zamiast torby plecak. Ale chyba jestem już na to za stara :wink:
Myślę, jednak, że dla własnego dobrego samopoczucia warto coś zmienić w swoim wyglądzie. Wiem, że nigdy nie będę kobietą elegancką (czyli szpileczki i kostiumik na codzień) , ale chciałabym chyba bardziej kobieco wyglądać. Zobaczymy, nic na siłę.
A z tą krótkością spódniczek to też nie mogę przesadzać. Myślę, że 10 cm nad kolankiem byłoby ok.
Co do basenu to znam jego zbawienne skutki, ale po prostu mam na tą chwilę duży opór psychiczny, aby upubliczniać swój obecny niekorzystny wizerunek, bo nigdy nie ważyłam aż tak dużo. Jak tylko trochę mnie ubędzie na pewno włączę do mojej aktywności basen, bo zawsze dobrze mi robił.
Dzięki za wpisy, bo dzięki nim nie czuję się osamotniona w swoich zmaganiach.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę udanego czwartku :D