Jestem dzisiaj głodna!!!!!!!!!!!
I skończyła mi się czerwona herbata...
muszę sie czymś zająć, żeby nie myśleć o jedzeniu :roll:
Wersja do druku
Jestem dzisiaj głodna!!!!!!!!!!!
I skończyła mi się czerwona herbata...
muszę sie czymś zająć, żeby nie myśleć o jedzeniu :roll:
Jest dopiero 17-ta, a ja już wchłonęłam 820 kcal :oops:
Ciekawe jak zakończę dzień :roll:
Chcę schudnąć i się zdrowo odżywiać i nie patrzeć w kierunku słodyczy, niech mój organizm się wreszcie o tym dowie i się podporządkuje :!:
Wczorajszy dzień zakończyłam chyba w miarę przyzwoitym wynikiem kalorycznym - na obiadek zjadła pierś kurczaka z ogórkami, pomidorkami i fasolką szparagową...mniam
Dzisiaj czuję się jakby lżejsza, ale dotrzymuję danego słowa i nie weszłam na wagę, już drugi dzień, dla mnie to wielkie osiągnięcie :D ciekawe czy do piątku wytrzymam...
Moje dzisiejsze menu:
śniadanie: pieczywko fitness ze śliwką, z pomidorem i serkiem figura
lunch: serek wiejski z truskawkami (uwielbiam)
przegryzka: pieczywo chrupkie graham
obiad: polędwiczka z kurkami i brokułami
I mam nadzieję pojeździć na rowerku i obowiązkowo - brzuszki...
Dziewczyny, a co u Was, nikt mi się nioe dopisuje :cry:
Może znacie jakieś fajne przepisy na niskokaloryczne obiadki, mój narzeczony też przeszedł na dietę, a nie chciałabym robić codziennie tego samego...
Hmmmm. Niskokaloryczne obiadki... Ale jak bardzo niskokaloryczne? Każde mięsko bez tłuszczu.. Warzywka.... O! Leczo... Ja lubię makaron z sosem (mało makaronu, sos pomidorowy robiony samemu: czosnek, cebula, przyprawy, pomidory z puszki, olej - bezmięsny bo staram się nie jeść mięsa, a z mielonym jest poza tym dużo bardziej kaloryczny). Kukurydza w kolbie. Szpinak z jajkiem. Jakaś rybka np po grecku. Fasolka szparagowa. Kalafior z bułeczką tartą. Bardziej kaloryczna - lasagne ze szpinakiem.... (zgłodniałam :D ) Na zimno - kurczak w galarecie.
Artea, dzięki za podpowiedzi...
też jak czytam takie rzeczy to głodnieję :P
makaron/ryż z sosem pomidorowym i krewetkami też polecam - pyszne i zdrowe...a krewetki mają mało kalorii!
mam tylko problem - kupiłam dobra patelnię teflonową i mimo tego żeby mięso nie przywierało, to muszę ją chociaż przetrzeć olejem...
No ale to nie przesadzaj, tłuszcz jest też człowiekowi potrzebny a takie przetarcie to żadne kalorie. Łyżka oleju ma chyba jakieś 80kcal... Ja dziś idę do stołówki na pół porcji pierogów ze szpinakiem.... :D Mam nadzieję, że to nie będzie dużo kalorii, że chociaż trochę przejdzie mi głód :wink: Poza tym nigdy nie jadłam pierogów ze szpinakiem... :roll:
No i zapomniałam o najważniejszym :oops: Jak robisz te superkrewetki :?: :?: :?:
pierogi ze szpinakiem - mniam! ja ostatnio robilam tortille ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i serem feta
co do risotto z krewetkami - ryż oczywiście brązowy, długo się gotuje, ale mi naprawdę smakuje.Sos - na suchą patelnie rzucam pokrojone w kostkę pomidory i cebulkę; duszę aż pomidorki będą miękkie, ale się nie rozpadną; do tego dorzucam krewetki, doprawiam solą ziołową i czosnkiem granulowanym.
W wersji bardziej pracochłonnej, ale jeszcze smaczniejszej krewetki podsmażam oddzielnie na odrobinie masła, z czosnkiem przepuszczonym przez praskę.
Najlepiej posypać pietruszką...
polecam !!!
Wczoraj zamknełam dzień bilansem ok 1500 kcal ( skusiłam się na białą czekoladę....)
Ruch: 1 h tempem 30 km/h na rowerku stacjonarnym oraz 200 brzuszków.
Więc źle nie było...
Dzisiejsze menu:
śniadanie: chleb fitness ze śliwką z odtłuszczonym żółtym serem oraz wędliną 3% tł, kawa z chudym mlekiem - razem 290 kcal
przegryzka - dwa małe wafelki - 100 kcal
lunch - resztka polędwiczek w sosie z kurkami z wczorajszego obiadu, pieczywo chrupkie - 300 kcal
obiad: nie mam pojęcia...bo idziemy do rodziców narzeczonego, ale wiedzą, że jesteśmy na diecie, więc mam nadzieję na coś w miarę niskokalorycznego, cel - 500 kcal.
Razem to daje - 1200 kcal, czyli tyle ile ma być!
Ruch: mam nadzieję na rowerek stacjonarny przy oglądaniu naszych siatkarzy!!!brzuszki obowiązkowo...
życzę sobie i Wam silnej woli na kolejny dzień diety :D
Graziab BRAWO!! Super się trzymasz !.Wspaniale !Menu super! Kiedyś skorzystam.
Trzymać, to trzymam się niestety z odstepstwami w stronę słodyczy, które ostatnio się do mnie uśmiechają :oops:
W piątek dzień ważenia...zobaczymy czy są efekty!
Graziab
nie piszę ostatnio, bo nie mam sie czym chwalic :? :? :?
wrocilam po urlopie do pracy, myslalam, ze bede jesc mniej, ale wciaz jem okolo 2000 kcal
staram sie jak moge, ale codziennie docieram do 2000
i jest to wina przede wszystkim owocow (od czasu do czasu wafelkow :cry: :cry: )
na przyklad uwielbiam jablka, moge zjesc ich nawet i z 5 dziennie, a to juz 375 kcal!!!!!!!!!!!!!
i wyobraz sobie, ze zjem male sniadanko, taki sobe obiad, potem jablek, jeszcze troche sliwek i np kawalek arbuza i juz prawie 2000 :?
zueplnie nie wiem, jak dziewczyny to robia, ze meiszcza sie w 1000
ja chcialabym jesc ok 1500 i tak mi sie to nie udaje :shock:
Ja wczoraj jadłam duuużą krówkę i sękacza :oops: Rodzice wrócili i przywieźli. A ten sękacz taki dobry..... Z Augustowa :D Jej. Ogólnie jakoś dziś jestem głodna. Zjadłam twarożek z pomidorem na śniadanie, potem lizaka, nektarynkę, jabłko, dwie łyżki sałatki ryżowej i wypiłam dwie kawy. Jest mi źle i się wstydzę :oops: A, no i mały kawałek sękacza :evil: Jutro chyba jakiś ścisły post alboco :wink:
Mi jest łatwo trzymać się 1200 kcal...do pory kiedy już zjem obiad...a wtedy mam ochotę na jakiś deserek :oops:
A że obiad jem ok.18-tej, a chodzę spać dość późno ok 23-24, to zdążę jeszcze zgłodnieć i jem sobie np garstkę crunchy, albo owocka...nie mówiąc już jak skuszę się na coś słodkiego :roll:
więc tak naprawdę rzadko kiedy zamykam się w tych 1200 kcal i najczęściej przez różne grzeszki kończę na ok.1500 kcal...wtedy wsiadam na rowerek stacjonarny i pedałuję :lol:
Zważyłam się!
Waga wyjściowa 10/08 - 65,8 kg
Waga dzisiejsza 26/08 - 63,9 kg
I to stosując dietę 1200 kcal z pewnymi sporymi odstępstwami :oops:
Jestem bardzo zadowolona z efektów...i pociągnę te 1200 kcal jeszcze z dwa tygodnie, aby zejść do wagi 62 kg, w której czuję się najlepiej!
Moje dzisiejsze menu:
śniadanie - pieczywo chrupkie z odtłuszczonym żółtym serem i wędliną 3% tłuszczu i plasterkami pomidora
przegryzka - jogurt
lunch - serek biały homogrnizowany + nektarynka
obiad - leczo
dzisiaj na rowerek nie będę miała czasu :oops: , ale na brzuszki znajdę napewno :D
miłego dnia dla wszystkich odchudzających się i odchudzonych :!:
Graziab, ciesze sie z Toba, ze waga spadla!
Ja tez ma dobry humor, bo mimo, ze ostatnio na okraglo przekraczalam swoj limit 1500 kcal, jadlam przewaznie 2000kcal, to dzis z rana sie zwazyalam i na szczescie nie utylam!! :D :D :D
Jestem zadowolona. Tak naprawde to w sumie nie musze schudnac, wystarczy, ze bede utrzymywac moja aktualna wage.
Ja też jeszcze 2 kg a potem zajmę się utrzymywaniem wagi, tylko właśnie jak określić ile kalorii można wchłonąć, aby nie przytyć...wszystko zależy od trybu życia itd...Ja niestety 9 h siedzę za biurkiem...ale wieczorkami staram się ruszać, no i mam zamiar powrócić do regularnych treningów i squasha...
jak to będzie wyglądać w rzeczywistości zobaczymy...
I tak nadchodzi kolejny dzień dietki - piateczek w dodatku - hurraaa
Dzisiejsze menu:
śniadanie - pieczywo chrupkie z odtłuszczonym żółtym serkiem, wedlinką oraz pomidorkiem;
przegryzka - kawa z chudym mlekiem + dwa wafelki;
lunch - jogurt kososowy + nektarynka;
obiad - leczo + parówka drobiowa;
deser - big milk :D
I tym sposobem powinnam znowu spokojnie "zamknąć" się w 1200 kcal...
mam nadzieję, że nie będzie żadnych pokus :twisted:
przy okazji - kupiłam pyszne pieczywo chrupkie serowe i graham - Delicado, Leader Price w Geant'ie, polecam, tylko 16 kcal/kromkę :!:
W weekend chyba zrobię naleśniczki z pieczarkami...przy okazji, czy wiecie ile kalorii ma jeden pusty naleśnik???
Graziu, tak sobie lukam na Ciebie i widzę, ze masz te same rozterki co ja. Schudnąc jeszcze 2-3kg i utrzymać wagę. Ja obliczyłam, że by utrzymac wagę 50-51 kg musze wcinać 1500-1600 kcal.Dodam jeszcze, że kalorie będę zwiększać o 100 miesięcznie, zeby dojść do 1500. No i oczywiście ruszać się trochę (wtedy kalorii trzeba dodać). Z tym ruszaniem to mam problem, bo wstaję rano o 5.30 i wracam do domu o 17.30. Muszę jeszcze zjeść obiad (bo w pracy nie mam jak - tylko przegryzki) i jest 18.30. Na rower teraz jeszcze mogę pójść najpóźniej o 19 (bo robi się ciemniej). Nie wiem jak to wszystko pogodzić. Wychodzi na to , że nie powinnam jeść obiadu :(
Celebrianno, a jaki masz wzrost, że tak mało chcesz ważyć ?
Mi teraz to 1200 kcal spokojnie wystarcza, nie czuję głodu, tylko to okropne łakomstwo!!!
Kupiłam Apptrim, może pomoże mi zwalczyć ochotę na słodycze :twisted:
Przed dietą jadłam ok 2000 kcal, a wzrost wagi był raczej wynikiem podjadania wieczornego przed telewizorkiem i imprez...
Po pierwszym podejściu do odchudzania i zrzuceniu 10 kg udało mi się utrzymać wagę przez ponad 2 lata, a potem poszła do góry te 3-4 kg, które teraz zrzucam...
odnośnie utrzymania linii i uniknięcia efektu jojo polecam dzisiejszy artykuł na www.polki.pl
pozdrowienia
Celebrianko, ja pracuję podobnie - wstaję rano o 6.00, a do domku wracam z pracy o 18.00. Też nie zawsze mam siły i nastrój na ćwiczenia, ale przecież jedna godzina pracy biurowej to 140kcal, a więc 8 godzin pracy to 1120 spalonych kalorii! Zawsze więc sobie myślę, że i tak tracę kilogramki, po prostu przez intensywność dnia.
Podobny miałam problem z ciepłym obiadek - i niestety, musiałam zrezygnować. Jem go zawsze, gdy mam dzień wolny (nie pracuję codziennie), a w pozostałe dni idę do pracy z siatką jedzenia wyliczonego na 1000kcal i po prostu zjadam to sobie powoli. Z pracy wychodzę o 17.00 i potem nie jem już nic albo ewentualnie coś bardzo lekkiego (kładę się spać zawsze około północy).
Ale pamiętasz, pisałam już kiedyś, że musiałam przerwać dietę na 1,5 miesiąca po zrzuceniu 12 kg. Jadłam to, co cała moja rodzinka, także obiadki o 18.00 albo i później, tylko wszystko w małych ilościach - bo żołądek się zmniejszył. I nic, nie przytyłam ani grama. Myślę, że w ogóle przy długotrwałej, powolnej dietce 1000kcal szanse na jo-jo są niewielkie - o ile po zakończeniu diety nie rzucisz się na jedzenie i słodycze, ale chyba nie masz tego problemu :) Albo może to moja wiara w brak efektu jo-jo powstrzymuje efekt jo-jo :lol: Nieważne, ważne, że działa! :D
Buziaki cieplutkie!
Przeczytałam sobie ten artykuł. Autorka miała takie same obawy jak ja. Zaczęła jednak zwiększać kaloryczność stopniowo, tak jak ja mam zamiar zrobić, ale nie wpadłam na pomysł, że by zwiększyć poranne jedzenie. Dobry pomysł. Annifko, przyznam szczerze, że zastanawiam się nad jedzeniem w pracy. Jakoś bym sobie poradziła (jest lodówka i mikrofalówka), ale w domu i tak muszę robić obiad dla męża. On by nie przeżył bez moich obiadków :lol: W tym lezy mój problem. Coś wymyślę. Może jemu też będę robiła do pracy sałatki, a po pracy tylko zupa? Coś muszę pokombinować. Ale dzięki za wskazówki.
Graziu, mam 160 cm wzrostu i wiem , że 50 to trochę mało, ale wiem także, że mam skłonności do tycia i wolę mieć rezerwę 1-2kg. Poza tym jestem na 1000 do września. Jeśli nie schudnę do 50 to nic złego się nie stanie. I tak zamierzałam zwiększyć kalorie we wrześniu do 1100, październiku 1200...itp. Bardziej zależy mi juz na zrzuceniu brzuszka, więc bardziej będę się koncentrować na callaneticsie. Ale popieram dietkę 1200, bo sama na niej byłam na początku (ok 1,5 misiąca), bo nie ma takiego dużego szoku i na początku nie znałam jeszcze niskokalorycznych produktów, więc zazwyczaj wychodziło 1200-1400.
A co to jest Apptrim? Słyszałam też pozytywne opinie o Cidrex -e. Ja brałam chrom przez jakiś czas i nawet działał. Teraz już specjalnie nie potrzebuję, choć zdarzają mi się czasem wpadki. Np: dzis mam ognisko!!! hurra! Jeszcze tylko 2,5 godzinki!!! No i weekend!!!
Tym optymistycznym akcentem...
apptrim to nowy preparat plivy kraków, hamuje apetyt, zmniejsza wchłaninie tłuszczów itp...dla mnie najwżniejsze jest to, że nie bierze się go przed posiłami, popijając wodą, tylko dwa razy dziennie - rano i wieczorem...wtedy pamiętam, a przed posiłkami często zapominałam...
głodna się robię, ale już niecała godzinka i do domku na obiadek...
zazdroszczę ogniska :D
życzę wszystkim i sobie miłego weekendu bez duzych wpadek :wink:
Witam!
Celebrannka-obiadki dla męża?!Skąd ja to znam!Ja wybrnęłam z tego w taki sposób, że gotuję np garnek zupy i sam sobie podgrzewa a do pracy ma kanapki+owoc a jak zupa sie kończy to robie drugie danie np;ugotuje kaszę albo ziemniaki i mięso w sosie aby sam sobie podgrzał-aby mnie nie kusiło.Narazie sie udaje.
Graziab-wiem,że uda Ci się zgubić te małe kilogramy!
Trzymam kciuki.Ja muszę trochę więcej zgubić i wiem że mi sie uda!
Pozdrawiam
Witam i rozpoczynam czwarty tydzień odchudzania.
Weekend obył się bez większych wpadek kalorycznych, sobota - 1300 kcal, niedziela - 1600 kcal, trochę dużo, ale ruchu też było dużo...
Całą sobotę szukaliśmy z narzeczonym sali na wesele, a potem spacerek i wieczorem brzuszki; w niedzielę - spacerki, 1 h squasha i brzuszki.
Dziesiejsze menu:
śniadanie, lunch: ryba po grecku z pieczywkiem chrupkim
przegryzka: kawa z chudym mlekiem i dwoma małymi wafelkami,
obiad: nie wiem, bo jadę do rodziców
ruch: dzisiaj chyba tylko brzuszki...
w czwartek ważenie...ciekawe co pokaże waga :roll:
Cześć Skubana! Obiadki - ja też robię zupę i drugie, ale wcinam razem z mężem. Próbuję się jakos przestawić - za wskazówkami Annifki, na jedzenie tylko w pracy, a w domu nic. No może w domu będę jadła tylko zupę. Narazie tylko o tym myślę, bo byłaby to rewolucja i muszę to zaplanować jak napad na bank. Graziu - to niedługo wesele? Gratulacje! Ruch w weekend całkowicie pokrywa zjedzone kalorie, więc powinnaś być dumna! Ja też miałam wzorowy weekend. Ognisko było extra. Coć niecoś tam zjadłam ale i tak bilans był ujemny - 650! Ruchu dużo różnego i jestem zadowolona!
Oskubana, życzę spokojnego przejścia na tryb pracy :lol: ! Ja miałam tragiczny tydzień - ale wybrnęłam - plan wykonany, szefowa zadowolona, ja też, może będzie podwyżka!
Do ślubu jeszcze daleko - 25 czerwca przyszłego roku, ale o zgrozo w wielu miejcach już są pozajmowane czerwcowe i sierpniowe terminy...tak to jest niestety w W-wie...
Graziab-to nie cały rok do ślubu!!!Zleci nawet nie obejrzysz się,a już suknię ślubną ubierzesz!!! :lol:
Celebranko-podwyżka!!!Jak ty tak możesz?Nic bezinteresownie nie robisz :lol: -żartowałam.W pracy OK!Jestaem sama z szefem i jest Super!Wpadłam w rytm pracy i jestem z Wami znowu.Jutro muszę ubrać inne spodnie bo te są zbyt luźne :lol: !
Ja znowu na diecie bikini-dziś 3dzień!
Pozdrawiam
kolejny dzień diety....
wczoraj zakończyłam dzień bilansem ok. 1300 kcal.
na obiad zjadłam same warzywka: kalafiora, pomidory, mizerie i jednego ziemniaczka...
plana na dziś:
śniadanie: rybka faszerowana (150 g) plus pieczywo chrupkie
przegryzka: gruszka i kawa z chudym mlekiem
lunch: serek homogenizowany naturalny z nektarynką
obiad: pierś kurczaka z buraczkami
kolacja: owoce
pojutrze ważenie - zobaczymy czy są jakieś efekty, bo jakoś się nie katuję i miałam odstępstwa
wczorajszy ruch: 100 brzuszków....oj mało
dzisiaj: kręgle 1,5 h i brzuszki 200...
pozdrowionka dla wszystkich w ten deszczowy dzionek :lol:
Cytat:
Zamieszczone przez graziab
aaa ten no ten serek to taki normalny, kiedys takie jadlam, ile on ma kcal??:> widze ze nie liczysz ale moze bedziesz wiedziec :D
podliczone mam wszystko :)
ten który kupuje TSM ma 91 kcal w 100 g, poza tym pyszna też jest figura 3% - 75 kcal/100 g
do tego wkrajam nektarynkę i pycha...
Hej Graziu! Ładny wynik i zdrowy.
Ja znalazłam serek 0% , który ma 41 kcal na 100g. Nie pamiętam firmy, ale bodajże jogo. Jak sprawdzę, to napiszę.
Wczoraj tylko brzuszkowałam (300) bo na dworze lało, a poza tym w domu byłam dopiero o 18.30 przez te chol.... korki wrocławskie :evil:
Dziś może będzie lepiej, bo znaleźliśmy objazd :twisted:
Od jutra jem o 100 kcal więcej :roll: ! Yupi!
Celebrianno, sprawdź i napisz koniecznie :!: Jakoś nie chce mi się wierzyć w tak niskokaloryczny serek, podobnie jak w te płatki z Biedronki 139 kcal/100 g...
Ale to nie znaczy, że dziś albo jutro w drodze z pracy nie wstąpię do Biedronki :wink:
Celebrianno, sprawdź i napisz koniecznie :!: Jakoś nie chce mi się wierzyć w tak niskokaloryczny serek, podobnie jak w te płatki z Biedronki 139 kcal/100 g...
Ale to nie znaczy, że dziś albo jutro w drodze z pracy nie wstąpię do Biedronki :wink:
Celebrianno, sprawdź i napisz koniecznie :!: Jakoś nie chce mi się wierzyć w tak niskokaloryczny serek, podobnie jak w te płatki z Biedronki 139 kcal/100 g...
Ale to nie znaczy, że dziś albo jutro w drodze z pracy nie wstąpię do Biedronki :wink:
Kiedy ja zacznę dodawać sobie po 100 kcal :roll:
w czwartek waga pokaże :P
Celebrianno, sprawdź i napisz koniecznie... Jakoś nie chce mi się wierzyć w tak niskokaloryczny serek, podobnie jak w te płatki z Biedronki 139 kcal/100 g...
Ale to nie znaczy, że dziś albo jutro w drodze z pracy nie wstąpię do Biedronki :wink:
Kiedy ja zacznę dodawać sobie po 100 kcal :roll:
w czwartek waga pokaże :P
taki chudziutki serek... sprawdź i napisz koniecznie :!: :!: :!:
a dzisiaj albo jutro wybiorę się pewnie jak większość z nas do Biedronki 8)
chyba komputer płata mi figle...
:oops:
Nie przejmuj się, mój też mi szwankuje, a Celebrannka może by napisała nazwę tego serka?!
Jeszcze nie napisała...Celebrianko pisz, pisz, bo dzisiaj na zakupki się wybieram :wink:
Wczoraj wchłonęłam ok.1300 kcal...
Ruch: kręgle 1,5 h, 100 brzuszków.
Dzisiejsze menu:
Śniadanie: chleb chrupki z pasztetem podlaskim
Przegryzka: maślanka truskawkowa + batonik nesquik
Lunch: jak sniadanie
Obiad: paluszki rybne + kukurydza w kolbie
Deser: owoce
Plan ruchu: dzisiaj tylko brzuszki no i sprzątanie mieszkania :!:
Jutro czwartek, czyli dzień ważenia...ciekawe czy cos drgnęło....
:twisted:
pozdrówki