-
Dziewuszki, sorki, ale u mnie net jest nieczynny od 16 do 8 rano :lol:
Przykro mi, dzis też nie podam tej nazwy, bo musiałabym skoczyc do sklepu (a jestem w pracy). Obiecuję dziś, specjalnie dla was udać się do InterMarche po ten serek. Jest w białym opakowaniu z niebiesko - białym wieczkiem. Jest niesłodki, ale za to nadaje sie na smarowanie kanapek, mam zamiar też zrobic z niego sernik na zimno! Można go dosłodzić słodzikiem lub miodem, można dodać owoce, tak że jest wart zainteresowania. Cierpliwości!
-
O, Ceelbrannka sie odezwała.Będzę dzielnie czekała a u nas w Gdańsku nie widziałam tego sklepu, może w innym kupie?!
Ale poczekam na nazwę.
Pozdrawiam
-
Kurka...maslanka była skwaśniała...jestem głodna, a u mnie w pracy cały czas ktoś wcina coś pysznego...buuuu...... :cry:
chcę do domuku, na obiadek!!!
-
...ech ja maslanki to tylko np.truskawkowe lub jagodowe wcinam :D:D Celebrianna tyloo w tym sklepie jest, to jest z bakomy, danone czy z czego??:>
-
I tak nadszedł dzień ważenia - wynik -0,5 kg w ciągu tygodnia, troszkę mało...
Ważę 63,4 kg, czyli jeszcze kilogram chciałabym zrzucić...Zatem jeszcze co najmniej 2 tyg diety 1200 kcal...
Moje dzisiejsze menu:
śniadanie: drożdżówka :oops: niestety nie mogłam się jej oprzeć...
przegryzka: owoce
lunch: jogurt z nektarynką
obiad: sałatka z paluszkami krabowymi ( pierwotnie miałam ją zjeść na śniadanie, ale ta drożdżówka....)
Wczorajszy ruch: 300 brzuszków
Dzisiejszy ruch: może uda się pojeździć na rowerku i obowiązkowe brzuszki...
Celebrianno - to jaka nazwa tego serka :?:
-
Graziab!
Nie przejmuj sie drozdzowka. :D :D :D Ja tez dzis zjadlam drozdzowke na sniadanie i wyplam kawe z mlekiem :D :D :D A co tam! Nie mam zadnych wyrztow sumienia. Po prostu po obiedzie juz nie skuszę sie na nic slodkiego, co mam w zwyczaju :wink: :wink:
-
Nie przejmuję się, chociaż wyrzuty sumienia miałam jeszcze przed jej zjedzeniem :wink:
Generalnie mam byle jaki humorek i czuję się nie najlepiej...tak to bywa, problemy w pracy. Poza tym jakaś bezsilność mnie ogrania, chętnie bym wzięła chociaż z dzień wolnego, ale nie za bardzo mogę :cry:
Muszę się wziąć za siebie i tyle...dzisiaj na pocieszenie w przerwie na lunch pójdę sobie i kupię jakiś kwiatek doniczkowy...bo te które hoduję w domu też coś ostatnio "odmawiają współpracy" i zaczynają wyglądać żałośnie...
Dobrze chociaż, że waga drgnęła w dół :D
-
Graziu - lepsza taka drożdżówka z rana niż z wieczora, więc się nie łam!
Do całej reszty zniecierpliwionych -
Serek homogenizowany chudy 0% - Ostrowia, Masa netto 150g. Mazowiecka Spółdzielnia Mleczarska "Ostrowia", Ostrów Mazowiecka
Wartość kaloryczna 100g - 43 kcal/180 kJ
Skład: serek homogenizowany, subst. zagęszcz. - E412, E410, żelatyna wieprzowa, regulator kwasowości - E330. Kl.I
Uff... Może być...? specjalnie poszłam do InterMarche, choć unikam tego sklepu. Widziałam tez ten serek w Społem na Podwalu we Wrocławiu. Skoro dotarł na Dolny Śląsk to tym bardziej powinien byc na Mazowszu!
Pozdrowienia!
-
Celebranko-dzięki za nazwę w Gdańsku też powinien być i dziś pójdę na poszukiwania jego. Tak ja jeszcze go nie zjem bo dietka bikini trwa ale mężowi dam do zjedzenia a potem ja bedę się nim upychała.
A co do drożdżówki to dziewczyny nie miejcie wyrzutów ale starajcie się unikać, ja codziennie rano robie zakupy i kupuję mojemu bratu jagodziankę a mężowi pączka na śniadanie i tak obydwoje wcinają je na moich oczach i się pytają że może spróbuję a ja jestem twarda i nawet mnie nie ciągnie. Na prawdę od połowy lipca nie ruszyłam niczego słodkiego i nie mam ochoty a wcześniej 2batony na śniadanie.Teraz w NAJ był film albo delicje do wyboru, ja mam manie kupowania filmówna dvd a mój mąż to napewno jego kochana mała kruszynka delicje kupi-ale się zdziwił jak mu film przyniosłam. Aż taka jestem!
Pozdrawiam
-
Wiem, wiem kiedyś go kupowałam, tylko muszę sobie przypomnieć w jakim sklepie...dawno go nie widziałam...
-
oj dzisieijszy dzien chyba nie bedzie za bardzo dietkowy...mam strasznego smaka na cos pysznego i slodkiego
za to pojezdze na rowerku
i przesadze kwiatki - ile to kalorii :wink:
do 17:30 bede miala juz pochloniete prawie 900 kcal i czuje ze na tym sie nie skonczy...obiadek i jakis deserek...jak skoncze na 1600 to bede zadowolona
a od jutra znowu w kierat dietowy :D
-
A ja jestem zadowolona z dzisiejszego wyniku. Mimo drozdzowki od samego rana, potem zjdalam tylko obiad; zas na kolacje przygotowalam mężowi lazanię i o dziwo nie skusilam sie na nią. :lol: :lol: :lol:
Dzis ta poranna drozdzowka pozbawila mnie apetytu na slodycze, ktore zazwyczaj lubie pałaszowac po obiedzie. Moze wiec zawsze powinnam zaczynac dzien na slodko? Jak w Hiszpanii??? Hmmmm.
-
Ja wczoraj miałam smaka na słodkie, słone, pikntne, jednym słowem na wszystko...
I tak "wciągnęłam" ok 1800-1900kcal :oops: :oops: :oops:
między innymi jadłam pyszny sorbet truskawkowy z Zielonej Budki - tylko 71 kcal/100 ml...polecam :!: :!: :!:
Ale oprócz wpadek przesadziałam kwiatki, posprzątałam, pojeździłam 40 min na rowerku i zrobiłam 200 brzuszków, więc część grzeszków odrobiłam...
Dzisiejsze menu:
śniadanie: pieczywo chrupkie z wędlinką i pomidorem
przegryzka: jogurt i nektarynka
lunch: jak śniadanie
obiad: nie mam jeszcze bladego pojęcia...
ruch: pewnie tylko brzuszki...
-
No fajnie by było! Lepiej zjeść słodkie z rana bo spalisz, wieczorem - pójdzie w oponki :lol: Ja chyba też dorzucę coś słodkiego do pracy, będzie milej!
Aha - moje ostatnie ulubione słodkie to mleko (0,5% 200 ml) z pół łyżeczki kakao i kilkoma słodzikami. Mniam. Słodkie i sycące i ma ok. 90 kcal! Uczucie błogości zostaje na długo!
Ja też jestem zadowolona z wczorajszego wyniku, bo zaserwowałam sobie godzinę szybkiej jazdy na rowerze (-600kcal) i zamiast słodkiej przegryzki do filmu zjadłam wędzonego śledzia :lol:
Dziś może pojadę (sama, autkiem :o ) na basen! Będzie to mój test samochodowy!
Uwaga! Omijajcie trasę Oleśnica - Jelcz! :lol:
Miłego i leciutkiego dnia!
-
Witam!
Celebrannka, auto dostanie w swoje ręcę?!No nie mozliwe?I nie rozbijesz?A Ci męższczyźni którzy będą sie ślinili na Twój widok?!
Ale jestem okropna!
Ja wczoraj za duzo zjadłam i idę se kalorie policzyć.
Pozdrawiam
-
Witam!Najlepsze na schudnięcie jest poruszanie się w takt ulubionej muzyki.Taki 30 min.seansik optymistycznie nas nastroji, stracimy trochę kalorii i może nauczumy się nowych kroków.POZDROWIENIA :D
-
Jak na razie dzisiaj bez wpadek, mimo strasznej ochoty na pierogi z jagodami nie dałam się :D
Niestety "schody" zawsze zaczynają się po powrocie do domu :cry:
postaram się czymś zająć...
miłego weekendu 8)
-
tak, tak , w pracy zazwyczaj nikt sie nie podzieli... a w domu... hulaj dusza!
Pierogi z jagodami! Zamorduję za przypominanie - moje ukochane :cry: :cry: !
Zmykam zaraz do domu...
Jest super, bo zaraz weekend!
miłego i lekkiego!
-
Relacji z weekendu, a szczególnie z wczorajszego wieczora u znajomych nie będę skałdać, bo się wstydzę... :oops:
Na szczęscie ruchu w weekend mi nie brakowało i to jest pocieszające.
Druga sprawa, to to, że moja połówka poważnie sie beirze za odchudzanie i mam zakaz ( :!: ) kupowania jakichkolwiek kalorycznych rzeczy do domu...dzięki temu i mnie będzie łatwiej unikać wieczornego podjadania...
dzisiejsze menu:
śniadanie: pieczywo chrupkie z serkiem i pomidorkiem
przegryzka: kawa i dwa herbatniki petitki
lunch: gprący kubek - kaszka manna + jabłko
obiad: boczniak - panierowany w otrębach, smażony bez tłuszczu i surówka...
kolacja - starte jabłko z cynamonem
-
CZeść!
Nie ma to jak wsparcie drugiej połówki. To jest coś! Niestety mój kupuje sobie ostatnio słodzone mleko... hm... :evil:
Ja w weekend też miałam niezły młyn. Całą sobotę sprzątałam, gotowałam, prasowałam, prałam, robiłam zakupy, pracowałam zawodowo przy komputerze, robiłam słoiki.... i uwaga: pojechałam sama samochodem na basen do Jelcza (30km). Jestem z siebie niesamowicie zadowolona, bo ostatnio nie mogłam sie zmusić do jazdy i bałam się, że wogóle zapomnę. Pływałam oczywiście 45 min non stop żabką. Bilans sobotni - 1500! Niedzielny gorzej, bo -350, ale wtrząchłam u siostry 2 batoniki (coś jak mini snikersy). Po prostu byłam szczęśliwa, bo zważyłam się w końcu i waga pokazała 50 kg! Wiem co prawda, że ta waga zaniża jakieś 1-2 kg, ale i tak jestem zadowolona.
Dziś mam nowy plan odżywiania - cos w rodzaju obiadu jem w pracy, a w domu jedynie zupkę! W pracy zjem też Lu zbożowe do kawy, jestem szczęśliwa!
Miłego dnia!
-
Witam!
Celebranko, nie zły weekend pracowity miałaś!!!!Nie zazdroszczę!
Ale ta waga!!!!!Jest czego Ci pozazdrościć!Ja się nie ważę bo wagi już nie mam bo rozwaqliłam , a sobota i niedziela OK, dzis dalej dietka.
Celebranko-napisz jak dalej bedzie wyglądała Twoja dieta racjonalnego jedzenia!Chodzi mi o to,że masz swoją wagę po wielkim wysiłku i super wyglądasz i co będziesz teraz jadła aby tego nie zepsuć?
To będą dobre wskazówki dla dziewczyn które schudły a chcą wage utrzymać, a Ty jesteś rozsądną osóbką i wiesz co dobre!
Pozdrawiam
-
Moje nowy styl życia bedzie wyglądać tak:
- po pierwsze 1100 kcal
- po drugie rower, basen, callanetics
- po trzecie 1,5 l wody w pracy
jedzenie:
- 6.30 - w domu - śniadanie 250kcal (obfite i smakowite - chleb razowy z chudą wędlinką, serkiem, serami białymi i warzywami)
- 10.00 - w pracy - 150 kcal -kawa z ciasteczkami
- 13.00 - w pracy - 150 kcal - jogurt z płatkami różnymi
- 15.00 - w pracy - 350 kcal obiad - sałatki różne z węglowodanami
- 17.30 - w domu - 200 kcal - najczęściej zupa + owoce!
ok. 18.30 -19.00 - sporcik (rower, callanetics)
Jedzenie planuje dzień wcześniej, więc nie powinnam miec wpadek. :roll:
W weekendy będzie trochę inaczej, ale na podobnej zasadzie!
Tyle w skrócie. Jak wam sie podoba?
-
Celebrianno, jestem za...właśnie tego boję się najbardziej i pewnie nie tylko ja, ale większość z nas - jak nie przytyć po "zakończeniu" diety???
Ja chcę zrzucić jeszcze 1-2 kg, a potem już tylko trzymać wagę...
Ze strony ruchu mam już wszystko "obstawione" - ma nadal zamiar w każdą niedzielę grać 1h w squasha, raz w tygodniu trening w bowling, raz w tygodniu 1 h rowerka i oprócz tego codziennie 200 brzuszków...
Ale znając swoje łakomstwo z jedzeniem będzie gorzej...ograniczyłam spożycie kaloryczne w pracy, czyli do 17-tej do 600 kcal i tego też mam zamiar się trzymać...
Jak sie dowiedzieć ile kalorii można wchłonąć aby nie przytyć???
Szukałam informacji w różnych źródłach i każde mówi co innego...rozbieżność nawet do 600-700 kcal dziennie...i bądź tu mądry
A, pochwalę się, że moja połówka stwierdziła wczoraj, że nie muszę już chudnąć!
Co prawda mowił to samo 4 lata temu, jak ważyłam prawie 10 kg więcej, ale jak twierdzi wtedy nie mógł mówić inaczej, gdyż to był początek naszej znajomości...
Mam nadzieję, że teraz mówi prawdę :lol:
-
Graziu - odsyłam do strony http://forum.dieta.pl/forum/viewtopic.php?t=53000
Tam jest podane jak sie oblicza spalanie dobowe.
Mi wyszło, żebym utrzymała 50 kg powinnam wcinać ok 1500 kcal dziennie. Jeśli bedę ćwiczyć do odpowiednio dodam. I tak do 1500 dobiję w styczniu, bo bedę zwiększać dawke kalorii o 100 miesięcznie. To też wyczytałam gdzieś, żeby nie mieć jo-jo. Dodawać do posiłków porannych, a nie wieczornych.
Graziu, powinnaś raczej zmniejszyć jedzenie po pracy. Ja tak właśnie zrobiłam, bo zawsze wieczorem zostawało mi ok 200 kcal i wcinałam słodkie, a to szlo tylko w oponki.
Buziaki!
-
Celebrianno,
wiesz wydaje mi sei, ze jedzac 1500 będziesz dalej chudła. Ja tez waze 50 kg i mam 163 cm wzrostu i zauwazylam, ze jdzeac 1500 dalej spada mi waga, natomiast kiedy dochodze do 2000 waga stoi w miejscu. Oczywiscie duzo tez zalezy od tego, jak aktywny sie prowadzi tryb zycia. W moim przypadku jest dosc umiarkowany.
-
Celebrianno, założyłam sobie, że jedzenie w pracy (łącznie ze śniadaniem) ograniczę do 600 kcal...to zostaje drugie 600 na wieczór, moim zdaniem aż za dużo. Chyba ju nie moge bardziej ograniczyć kaloryczności do 17-tej...
-
ok, cofam źle przeczytałam - po pracy, a nie w pracy...
wiem, ze powinnam ograniczyc jedznie po pracy, ale nie mam raczej takiej mozliwosci...szczególnie, że chodzę spać raczej późno, bo ok 23-24...
bym się przekręciła z głodu
nie jem słodyczy wieczorem, a obiad przed 18-tą, więc wydaje mi się, że w miarę ok...
-
Zobaczę jak dobiję do 1500 jak bedę wyglądać... :lol: Może mnie juz nie bedzie :lol:
Ale nie zamierzam schuść poniżej 50 kg! Poza tym na pewno bedę miała przypadki obżarstwa... założę się! Nie bedę w stanie wytrzymać nie jeść smakołyków przez całe życie.
-
I jeszcze jedno Celebrianno...dzięki za tego linka...
Wyszło mi, że bez dodatkowej aktywności fizycznej - ćwiczenia, spacery, marsze, rowerki mogę spożyć 1860 kcal :lol:
Ale fajnie... :D :D :D
A, jeszcze gdzieś ostatnio czytałam, że nie ma znaczenia kiedy się je, ważne tylko aby nie przekroczyć wyznaczonej sobie wartości kalorycznej...
ale w to nie chce mi się za bardzo wierzyć...niestety, tak to kolorowo nie jest :evil:
-
Ale Graziu, mi chodziło o to, żeby część kalorii z wieczora przełozyć na rano. Mi ok 18 zostaje 200 kcal!To właśnie po to, żeby wieczorem mieć czas na rower (z pełnym brzuchem nie można), poza tym jak zjadłam 500 kcal w pracy i 500 po powrocie do domu, to żołądek miałam rozepchany, no i wszystko szło w tłuszcz. Wieczorem metabolizm juz kuleje... No właśnie kolorowo nie jest - nie wierz.
-
Nie wierzę...Poza tym znowu lekko się podłamałam...
Wczoraj zjadłam ok. 1500 kcal, spaliłam 1200 kcal na rowerze, zrobiłam 200 brzuszków...
Efekt - ważę kilogram więcej niż tydzień temu i nie jestem przed okresem...
Niestety coś takiego jest dla mnie bardzo deprymujące, dbam o dietę, dbam o ruch i w efekcie waga idzie do góry...czy Wy też tak czasami macie? Czy popełniam jakiś błąd???
Dzisiejsze menu:
śniadanie: grahamka z białym serkiem i pomidorem
przegryzka - dwa herbatniki petitki
lunch: słodka chwila - kaszka manna
obiad: kotlet z piersi kurczaka z surówką
dzisiejszy ruch: kręgle oraz brzuszki
Pozdrawiam i życzę lepszych efektów niż moje...
-
Naprawdę Graziu, Twoje spalanie jest imponujące - 2 h na rowerze i jeszcze brzuszki. Jesteś na jak najlepszej drodze! Nie przzejmuj się wskazaniem wagi (ja zawsze ważyłam się ok 1-2 w miesiącu) Waż się najczęściej raz w tygodniu, np w sobotę z rana po odwiedzeniu kibelka, będziesz mieć pewność, że ważysz się zawsze w takich samych warunkach.Waga waha się dziennie nawet do 2 kg, więc nie ma się co przejmować. Takie zachowanie wagi jest normalne. Organizm przyzwyczaja się do zwiększonego wysiłku i ograniczonej dawki kalorii. Po prostu przestawia się na oszczędniejsze gospodarowanie zasobami energii i broni za wszelką cenę tłuszczyku (na czarną godzinę). Jeżeli w tym momencie się poddasz, organizm narobi zapasów :evil:
Takie schodkowe wahania wagi będą się powtarzać (spada, stoi, spada, stoi... itd)
Nie popełniasz błędu. Odchudzasz się racjonalnie, jeśli dalej tak będziesz - to osiągniesz wymażoną wagę i unikniesz jo-jo. Ja właśnie powoli przyzwyczajam organizm do zwiększania dawki kalorii (po schudnięciu)
P.S. Ja zauważyłam efekt wagowy dopiero po miesiącu, natomiast ubrania były luźniejsze już po tygodniu!
Buziaki - za jakiś czas zobaczysz na wadze 5 kg mniej!
-
Dzięki za pocieszenie :lol:
Ale 5 kg mniej, to by było lekkie przegięcie...ja chcę jeszcze tylko 2 kg...i to utrzymać i będzie pełnia szczęścia...teraz waże 64 kg ( a już było 63 :evil: ), co przy wzroście 174 cm jest niby akuracik, ale ja najlepiej się czuję, gdy waże 62 z kawałeczkiem...
-
Witam!
Graziu, uda Ci się już nie długo dojść do tego celu!Masz już dobrą wagę a te 2kg to lada dzień zniknął same , a i ruch masz dobry i dietę też.
Ja niestety zero ćwiczeń tylko dieta ale jak się podleczę to dodam ćwiczenia.
Pozdrawiam
-
Dzięki dziewczyny,na Was zawsze można liczyć. Wiem, że moje problemy nie są problemami, ale ja straszna maruda jestem i mam totalnego fioła na punkcie wagi, czego moja druga połowa nie za bardzo akceptuje, a mam na mnie krzyczy, że się wpędzę w anoreksję...to mi jednak nie grozi, bo uwielbiam jeść :D
Dobre wieści - jutro jedziemy podpisać umowę i wpłacić zaliczkę na salę weselną :!:
To co podobno najtrudniejsze będzie już za nami :lol:
Teraz zaczynam poszukiwania sukienki, są teraz takie cuda, że nic tylko napaść na bank i wybierać, przebierać :wink:
-
Jak pamiętnik, to pamiętnik i dosyć oszukiwania samej siebie!!!
Zjadłam w pracy 700 kcal, takie miałam założenie...nie czułam się głodna, ale coś mnie podkusiło i zjadłam jeden po drugim cztery wafelki w czekoladzie...czyli jakieś 500 kcal.
Potem poszłam do łazienki...na szczęście nie umiem na zawołanie wymiotować!
Tak więc mam na koncie 1200 kcal, w tym sporą część z rzeczy w których stronę nawet nie powinnam patrzeć :oops:
Jest mi wstyd :!:
Najgorsze, że w domu będę musiała jeszcze obiad zjeść - kotleta ze szpinakiem, czyli nastepne 500-600 kcal.
I tak uzbiera się 1800 kcal :oops:
Trudno, może jutro silna wola mnie nie opuści.
Na razie czuję się, jakbym w przeciągu ostatniej godziny przytyła z 5 kg i mi przybyło 10 cm w pasie :cry:
Chyba powinnam udać sie do psychologa/psychiatry :? :? :?
-
Graziu, możemy sobie przybić piątkę!
Cały wczorajszy dzień był do bani, jakaś wściekła byłam, musiałam zostać dłużej w pracy, wracać pociągiem do domu, no i z tej wściekłości kupiłam sobie na dworcu 2 corny. Po powrocie do domu okazało się, że mąż chciał mi zrobić przyjemność i kupił świeże bułeczki, serek Almette, michałki, piwko... no i w sumie wyszło 1900 kcal. :evil: :evil: :evil:
Nie wiem, ale coś musi byc w powietrzu, bo wszyscy chodzą jacyś podminowani.
Odechciewa mi sie wszystkiego!
Dziś zapowiada się kolejny wściekły dzień!
Ehhh... zmykam, nie truję!
-
Celebrianna :))
To chyba jesień idzie... Tak to chyba o to chodzi :))) i to dlatego te wahania nastroju :))
Dzisiaj jest nowy dzień i musimy wierzyć, że będzie lepszy niż poprzedni :)
Trzymajcie się cieplutko
-
Ja wychodzę z założenia, że dzisiaj musi być lepiej. Wczoraj dobiłam też gdzieś do 1900 kcal, ale opchana słodyczmi nawet wieczorem nie miałam na nie ochoty, nawet jakby ktoś przede mną postawił świeżutkie waniliowe ptasie mleczko bym nie drgnęła...
Mam nadzieję, że obrzydziłam sobie słodycz na długo :)
Wczoraj pojeździłam jeszcze na rowerku 20 km i byłam 2h na kręglach, więc bilans chyba nie był taki tragiczny...
Dzisiaj z ruchu nici, bo po prcay jadę z moim narzeczonym podpisywać umowę na salę weselną, a potem jedziemy do moich rodziców...
A oto, co dzisiaj zjem:
śniadanie: kakao, pieczywo chrupkie z białym serkiem i ogórkiem
przegryzka: jabłko i nektarynka
lunch: tak jak śniadanie, ale bez kakao
obiad: nie mam pojęcia, co mam ugotuje 8)
Pozdrawiam Was wszystkie, nosy do góry, słoneczko swieci :!: :!: :!:
-
Cześć!
Celebrannko, ja wczoraj też byłam zła jak osa na wszystko i wszystkich i przez to nie mogłam nic jeść.W pracy też byłam dłużej ale sama chciałam dla relaksu psychicznego.Wróciłam do domu o17:30i tata mnie zmusił do zjedzenia1gołąbka bo źle wyglądam i zjadłam tylko tyle.A dziś roche lepiej nastrój, już po śniadanku jestem ale nastrój mam dalej do banii.
A co u Was?
Pozdrawiam