-
Dieta !!!???!!!
Od poniedziałku postanowiłam się odchudzać, gdyż moja waga zaczęła niepokojaco rosnąć :oops:
Jest to moje drugie poważne podejście do odchudzania. Pierwsze miało miejsce 2,5 roku temu. Wtedy odchudzając się najpierw dietą kopenhaska, a potem 1000 kcal przez prawie rok schudłam z 72 do 62 kg. Niestety ostatnio moja waga zaczeła oscylować w okolicach 65-66 kg. Chcę ją znowu zbić do 60-62 kg, co przy moim wzroście - 174 cm powinno być ok i wiem, że wtedy czuję się ok.
W marcu zrobiłam kopenhaską, zeszłam nawet do 59kg, ale tym razem waga wróciła do dwóch miesiącach do punktu wyjścia :cry:
Moje postanowienia nieprzekraczanie 1200 kcal dziennie, rezygnacja z białego pieczywa i przede wszystkim słodyczy, które mnie gubią....
Jest czwartek - przez trzy ostatnie dni pilnowałam 1200 kcal i dodatkowo ponad godzinę dziennie ćwiczyłam - rowerek stacjonarny + ćwiczenia na brzuch i pośladki.
I jak na razie - waga stoi w miejscu!!!
Tak czy inaczej postanowiłam się nie załamywać tym faktem i walczyć dalej i mam nadzieję, że ten dzienniczek mi w tym pomoże :)
-
Cześć!Ja postaram się Tobie towarzyszyć! Obecnie schudłam 5kg i jeszcze mi mało!Mam 168 cm wzrostu i muszę dojśc do58-55kg!Od dziś jestem na diecie kopenhaskiej choć mi się wydaje nie kożystna dla zdrowia ale próbuję.Wcześniej byłam na bikini i schudłam!To co? Do dzieła!!!!
-
Dziewczyny, trzymam za Was kciuki! Dołączę sie do Was. Juz schudłam tyle ile chcialam, ale teraz mam inny problem- jak utrzymac obecna wage i nie przytyc; tak wiec tez musze liczyc kalorie codziennie. Powinnam sie miescic w 1500 kca dziennie, ale ze wstydem przyznaje, ze ostatnio tak ciezko mi to idzie....
Moze z Wami bedzie mi łatwiej!!! :)
-
cieszę się, że się przyłączyłyście...nie czuje się już samotna w mojej "walce"...
mi się wagę udało utrzymać przez ponad rok, a potem mimo, że nie zmieniłam sposobu odżywiania zaczęła rosnąć...myślałam, że powtórka kopenhaskiej pomoże, ale niestety - płonne nadzieje...
ale jak na razie z dzisia\ejszego dnia jestem zadowolona - 600 kcal pochłoniętych, za tem połowa
niedługo wychodze z pracy i jadę na obiadek - pierś kurczaczka + fasolka szparagowa
na deserek - wisienki
i wieczorkiem po zakupach, które mnie dzisiaj nie ominą - oczywiście brzuszki :lol:
-
Graziab, jak to mozliwe, ze mimo, ze nie zmienilas sposobu odzywiania to przytylas??? I nawet dieta kopenhaska nie pomogla???? Dieta ta (mimo ze jej nigdy nie stosowalam) wydaje mi sie bardzo rygorystyczna; bardziej niz 1000 kcal, wiec powinna byc skuteczniejsza??? Czy może sie myle???? :?
-
W moim przypadku za pierwszym razem podziałała super, za drugim już niestety nie dała efektu...wogóle generalnie przemiana materii mi się rozregulowała. Jeszcze rok temu było tak, że nawet jak sobie na trochę więcej pozwoliłam np w weekend, to potem w przeciągu kilku dni waga wracała do punktu wyjściowego...teraz niestety...może powinnam iść do dietetyka, nie wiem sama...zobaczymy jakie będą efekty moich teraźniejszych wysiłków...
Poza tym nie zawsze to co bardziej rygorystyczne oznacza, że jest bardziej skuteczne.
A co do wzrostu wagi mimo takiego samego odżywiania się to prawda - moja waga wzrosła, mojego narzeczonego nie...mimo, że on je dużo więcej i mało czego sobie odmawia, a ja się bardzo szczypię...
A teraz optymistycznie, mamy dzisiaj piątek 13-ego, piąty dzień diety :D
Właśnie wcinam śniadanko - figura 3% + pomidorek + żytnie chrupkie pieczywko...
na lunch - serek wiejski z truskawkami
na obiad - rybka ze szpinakiem
dzisiaj chyba też zrobię deserek - wiśnie i czereśnie ze słodzikiem i cynamonem...
No i oczywiście mam zamiar też się wieczorkiem poruszać.
A moje weekendowe plany - to oczywiście dieta + rowerek i może na squasha się wybiorę...
-
Witam!
Ja mam dziś drugi dzień tej okropnej diety!Przyznam szczerze,że zmieniłam troszkę ją tzn: zamiast bebsztyku zjadłam schsb potłuczony młoteczkiem i upieczony w piekarniku, zamiast szpinaku kilka różyczek brokuły i dodałam 1but.kubusia do picia.Nie chcę się katować ale chcę schudnąć!Wcześniej byłam na diecie bikini i było OK, a ta dietka jest zbyt rygorystyczna i efektu jo-jo się boję. Myślę,że te moje małe zmiany w jadłospisie nie będą dużo znaczące i spadek wagi będzie!
Pozdrawiam
-
Ja, stosując dietę kopenhaską, stosowałam ja bardzo restrykcyjnie, licząc na to, że oprócz spadku wagi, przyniesie też zamierzony efekt, czyli przyspieszenie przemiany materii. W pierwszym przypadku, jak ją zastosowalismy tak się stało, za drogim razem niestety tego efektu nie było :cry:
Dlatego teraz postawiłam na "mż", czyli 1200 kcal i liczę, że efekty będą trwalsze, bo przede wszystkim na tym mi zależy.
Nie mam zamiaru juz chyba nigdy jeść ziemniaków, chleba białego, masła, soków i słodzonych napoi używam b. mało tłuszczów. Słodycze - tylko od "wielkiego dzwonu" i zamykając się w wyznaczonej normie kalorycznej...
dzisiaj inwestuję w dobre patelnie teflonowe :)
-
graziab mam pytnko: czy dietkę która ty stosowałaś to .....
wyglądała tak :1 i 8 DZIEN (480kcal)
SNIADANIE:
kubek czarnej kawy z kostka cukru
OBIAD:
2 jajka na twardo, szklanka gotowanego szpinaku i duży pomidor
KOLACJA:
BEFSZTYK WOLOWY(200g), 5 liści sałaty z łyżką oliwy z oliwek i sokiem cytrynowym
2 i 9 DZIEN (720kcal)
SNIADANIE:
kubek czarnej kawy z kostka cukru
OBIAD:
befsztyk wolowy(200g), 5 liści sałaty z łyżką oliwy z oliwek i sokiem cytrynowym do smaku, duży świeży owoc, np: duże jabłko lub grejpfrut
KOLACJA:
5 plastrów chudej szynki np:drobiowej,2 szklanki jogurtu naturalnego
3 i 10 DZIEN (410kcal)
SNIADANIE:
kubek kawy z kostka cukru
OBIAD:
szklanka gotowanego szpinaku, duży pomidor, świeży owoc np: kiwi
KOLACJA:
2 jajka na twardo, 5 plastrów chudej szynki, 5 liści sałaty z łyżką oliwy z oliwek i sokiem z cytryny.
4 i 11 DZIEN (515 kcal)
SNIADANIE:
kubek kawy z kostka cukru
OBIAD:
2 jajka na twardo, 1/2 kostki twarogu(100g), duża marchew
KOLACJA:
2 szklanki jogurtu naturalnego, pół szklanki kompotu z owoców-(bez cukru go gotujemy, owoce zjadamy)
5 i 12 DZIEN (490kcal)
SNIADANIE:
duża starta marchew z sokiem z cytryny
OBIAD:
duża porcja(300g) gotowanej ryby ( najlepiej dorsz lub pstrąg). Rybę można tez usmażyć bez tłuszczu
KOLACJA:
befsztyk wolowy (200g), 5 liści sałaty, 9 "różyczek" gotowanych brokułów
6 i 13 DZIEN (900 kcal)
SNIADANIE:
kubek kawy z kostka cukru, grzanka
OBIAD:
gotowany mały kurczak bez skorki (700g), 5 dużych liści sałaty z łyżką oliwy z oliwek i sokiem z cytryny
KOLACJA:
2 jajka na twardo, duża marchew
DZIEN 7 ( 190 KCAL)
SNIADANIE:
kubek czarnej nie słodzonej kawy( 300ml)
OBIAD:
KAWALEK GOTOWANEGO CHUDEGO MIESA( 100G), SWIEZY OWOC NP. SREDNIA GRUSZKA
KOLACJA/
NIC
CZy tak jak na tej stronie;
http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51219,2153725.html
okazuje się że to są troszkę różne dietki.....a skoro należy ją stosować rygorystycznie bez odstępstw to która nalezy stosować???????????????? :shock: :shock: :shock:
jaką Wy stosowałyście lub stosujecie
-
Ja właśnie ja stosuję!Ale z małymi zmianami bo ból głowy i mdłości były po 1dniu stosowania!
-
Generalnie z tego co zaobserwowałam jest kilka odmian diety kopenhaskiej, np zamiast szpinaku sa brokuły, a spotkałam się też z wersją ze smazonym selerem ( fuj! ). Ale napewno nigdzie nie widziałam, aby były wyliczone liście sałaty !
Za pierwszym razem jakoś przetrwałam, bo miałam większą motywację i więcej do zrzucenia, a za drugim myślałam tylko i wyłącznie o jedzeniu...dzienna kaloryczność na ytej diecie jest naprawdę bardzo niska...ale też jakoś wytrwałam, mimo kilku spotkań towarzyskich przy pysznym jedzonku itp...
Nawet gumy do żucia nie włożyłam do ust!
Ale jak juz pisałam, nigdy więcej! Wolę jeść to co mi smakuje, w mniejszych, rozsądnych ilościach i oczywiście nie jeść po 18-19-tej...zależy jak z pracy wrócę :roll:
-
na własnie ja mam nadzieję że po 13stce przejdę sobie na racjonalny sposób odżywiania. Bo niestety jak nie przywalę z grubej rury ...czyli jak nie schudnę od razu szybko kilku kilo to nie umiem się zmotywowoać żeby jadać racjonalnie, bo nie mogę się doczekać rezultatów...a tak gdy już rozpoczne od 13stki i będzie kilka kilo mniej to potem łatwiej jest mi walczyć nawet na zdrowym odżywianiu, powoli, aż do oporu.
graziab trzymam kciuki za utracone kilogramy
czego sobie i wam życzę.....
-
Trzymam się dzisiaj przy diecie, jestem twarda, chociaż otoczenie mi tego nie ułatwia...
U mnie w pracy cały czas ktoś coś jje, a najgorsze są zapachy, to pizza, to chińszczyzna, albo pierożki itp....wrzodów żołądka można się nabawić :P
W weekend mam zamiar się wybrać z narzeczonym na grzyby i zrobić je na gęsto z jogurtem oczywiście :D
a propos - może wiecie ile maja kalorii lesne grzyby, bo ja znalazłam tylko kaloryczność pieczarek....
-
Mam dość :evil:
W niedzielę rano ważyłam 65,0 kg.
Przez dzień trzymałam ditę, ale doszłam do 1400 kcal, a wieczorek znjami nas wyciągnęli do knajpki, gdzie zjadłam trochę nachosów i wypiłam drinka ( jednego ), czyli przypuśćmy, że doszłam do 2000 kcal.
Przez dzień: jeżdziłam godzinę na rowerku, prasowałam godzinę, byłam na 3-godzinnym spacerze...
I jaki efekt - dzisiaj ważę prawie kilogram więcej!!!!!!Czyli tyle co tydzień temu, kiedy zaczynałam dietę :x
Dla mnie jest to straszliwie demotywujące...jak myślicie z czego może wynikać taka sytuacja? Wiem, że nie powinnam się ważyć codziennie, ale tego nie zmienię...
Czy z moją przemianą materii jest coś nie tak?
Może Wam też tak się zdarzało - staracie się, ćwiczycie, a waga zamiast w dół - w górę?
U mnie tak zdarza się nie pierwszy raz...Może w ogóle nie powinnam jeść - wiem to głupie stwierdzenie, ale juz sama nie wiem....
-
Witam!
Graziab!Nie stresuj się,że więcej zjadłaś i że 1kg do przodu?!Kobieta ma różne cykle, a może przed okresem jesteś? Proszę Ciebie abyś nie ważyła się codziennie, bo będziesz się nie potrzebnie stresować!My kobiety tak mamy!Wystarczy raz na tydzień!A mi się wydaje, że wczoraj spaliłaś to co przejadłaś!Nie miej wyrzutów tylko dalej do dzieła!
A co u reszty słychać?
-
Niestety, tak patrząc, to zawsze powinnam być przed okresem :roll:
Nic, ciągnę tę męczarnię dalej...nie dam się :twisted:
Dzisiaj na śniadanko ser biały chudy z pomidorem z chrupkim pieczywem, lunch - serek wiejski z truskawkami, obiad - pierś z kurczaka z cukinią, a na deser - czeresienki.
Sport - 1h rowerka i 100 brzuszków...
Efekty kiedyś muszą przyjść :twisted:
-
Jasne,że efekty przyjdą, a Ty naprawdę mało jesz!I oczywiście ćwiczysz!
Nie stresuj się!Głowa do góry!Nawet nie będziesz wiedziała, a będziesz szczuplejsza!Grunt to dobre nastawienie!A takie Ty masz!
Buziaczki
-
Graziab,
trzymaj sie i nie załamuj sie wpadkami. Ja ostatnio tez lamalam swoje zasady (zbyt duze ilosci slodyczy). Wczoraj jednak udalo mie sie przeżyc bez wafelkow!!! :D I zmiescialm sie w 1200 kcal! Dzis tez sie pilnuje. Goscie moi juz pojechali, wiec nie ma kto juz deprawowac mnie. Zapisuje skrupulatnie w komputerze, co zjadlam i mysle, ze bedzie OK. Wlasnie skonczylam odkurzac, wiec mysle, ze spalilam sniadanie! :D
Grunt, nie przejmowac sie wpadkami! I trwac dalej przy swoim!
-
Ja niestety robię sobie straszne wyrzuty za wpadki, szczególnie, że nie mam nadwagi, a chcę zrzucić tylko 3 kg, więc generalnie nie powinnam mieć żadnego problemu i niczym nie powinnam się przejmować...
Jak zjem za dużo, albo jak waga mi wzrośnie, powoduje to, że mam zły humor, który oczywiście odbija sią na moich najbliższych i współpracownikach.
Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie potrafię zwalczyć...
Zatem mój problem z wagą nie jest fizyczny, ale bardziej psychiczny...
Jak sobie coś wyrzucam, że za dużo zjadłam, że jestem gruba ( co wiem, że nie jest prawdą ), mój narzeczony mówi mi, że nie umiem czerpać radości w życia i to poniekąd niestety jest prawdą. Nie powinno się żyć , aby jeść, ale jeść żeby żyć, ale też nie należy popadać w skrajności...
-
Nie załamuj się!3kg to malutko!Rób codziennie z rana śmieszne miny do lustra-pomoże Ci lepiej spojrzeć na świat!Mi pomagało!Jak miałam doły!Kochaj życie takim jakim jest a będzie Ci lżej! Trochę ruchu se dodaj i jedz normalnie!
Trzymaj się
-
Graziab,
piszesz, ze chcesz schudnąć tylko 3 kg, to naprawde "pestka".Uda Ci sie to na pewno. Ja podobnie chce schudnąc niewiele, 2 kg. Jak tak mało sie chce schudnąć, to nawet przypadkowe "wpadki" nie powinny nas dołować. Ja tez czesto grzeszę :? , nie umiem czasem sie oprzec wafelkom w czekoladzie :shock: .
A tak przy okazji, czy pijesz herbate Pu ERh? Ja ją osobiście bardzo polecam, na mnie dziala rewelacyjnie!!! Dzis kupilam jakąś nową: dodatkowo z kawałkami jabłka i cynamonem! Pycha. Właśnie się nią delektuję!
-
herbatę czerwoną piję i to od bardzo dawna, efektów jednak nie widzę; na początku mi strasznie nie smakowała, ale z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do tego swoistego aromatu...zresztą najczęściej kupuję tę o smaku cytrynowym...
biorę też ostatnio aplefit i rzeczywiście nie ciągną mnie słodycze :idea:
wczoraj zamknęłam się w jakiś 1400 kcal, 1h jeździłam na rowerku stacjonarnym i zrobiłam 100 brzuszków.
dzisiaj mam nadzieję nie wchłonąć więcej niż 1200 kcal, gdyż na rowerek niestety nie znajdę czasu :(
śniadanko - serek figura 3%, pomidorek i 2 kawałki pieczywa chrupkiego
przegryzka - nektarynka
lunch - serek wiejski z truskawkami
obiad - wielka niewiadoma, gdyz jadę do rodziców na obiad - ale ma być dietetyczny :D
-
głodna jestem strasznie, ale już niedługo wychodzę z pracy i pędzę na obiadek...byle by tylko nie przesadzić...
do jutra - jutro 10 dzień mojej dietki, na której waga mi się jeszcze nie ruszyła strasznie, bo tylko 0,5 kg...ale to nic - bez pracy nie ma kołaczy... :P
-
10 dzień diety - od rana mam dobry humor, gdyż waga drgnęła - dziisejszy wynik 64,7 kg :D
menu na dziś:
śniadanko- szprotki w pomidorach z chrupkim pieczywem
przegryzka- pół papryki
lunch- jogurt z chrupkim pieczywem
obiad- jeszcze nie wiem, mam straszną ochotę na nalesnika z serem :twisted: , więc pewnie się skuszę.
plany "sportowe" - rowerek stacjonarny + ćwiczonka na brzuszek.
-
Spokojnie Graziab,każdy ma doły ,ale to tylko jeden dzień ,a my przecież mamy całe życie przed sobą ,bardzo dużo dni,walczymy dalej z tymi kilogramami ,które nam ciążą!!!
Zobaczysz będzie dobrze! Powodzenia!!!!!!!!
-
To była odpowiedż na te Twoje wpadki,a teraz gratuluję dobrego humorku!!Trzymam za Ciebie kciuki Graziab!!!!!!!!
-
dzięki za wsparcie :D
czy ktoś wie ile kalorii ma ser żółty hit z ryk albo lindals 13% :?: :?: :?:
nigdzie nie mogę znaleźć :evil:
pozdrówka, ale gorąco, aż sie jeść nie chce 8)
-
No wlasnie, ja tez zauwazylam, ze jak jest gorąco, to wystarczy mi duza butelka wody, ewentualnie arbuz :D :D .
A co zrobic jak zacznie się jesień???? :cry:
-
Mi niestety woda i arbuz nie wystarczają :evil:
wczoraj popełniłam grzeszek - zjadłam cztery czekoladki (klejnoty - wiecie takie z różnymi pysznymi nadzieniami) :!: :!: :!: potem jednak wskoczyłam na rowerek i pedałowałm godzinkę :wink:
A co do jesieni i zimy - więcej się ruszać i przez to nakręcać metabolizm.
Mi jest łatwiej, gdyż dosyć poważnie gram w bowling i od września do czerwca mam sezon, więc gram ok.3 razy w tygodniu co najmniej 1,5h...ruch niezbyt duży, ale wcześniej rozgrzewka itd zawsze trochę ruchu jest.
Moje dzisiejsze (11 dzień diety):
śniadanie - musli z chudym mlekiem
przegryzka - nektarynka
lunch - pieczywo chrupkie z szynką i pomidorem
obiad - nalesniki ze szpinakiem.
pozdrowionka dla wszystkich w ten upalny poranek
-
Witam Graziab i inne Grubaski! Jestem po śniadanku i intensywnych ćwiczonkach! Czuję się świetnie ,trzymam za was kciuki!!!
-
to ja mam prawie taki sam problem moja waga wzrosła bardzo szybko jeszcze w ubiegłe wakacje ważyłam 59 a teraz 68kg
przy wzroście 170cm czyli jestem troszke nizsza...
ale postanowiłam ze razem z moja siostra bedziemy sie odchudzały, razem wspierały:))
pozdrawiam:) :D
-
Ja chcę ważyć 62 kg przy 174 cm wzrostu, to mnie usatysfakcjonuje...czyli jeszcze tylko 2,5 kg :lol:
Ale chcę Was pocieszyć, że jeszcze 2,5 roku temu ważyłam 72 kg i w przeciągu roku skutecznie się z nimi rozprawiłam...
Najważniejsze to po takiej utracie wagi kontrolować jej skoki i szybko reagować na wzrosty...dlatego jak zobaczyłam prawie 66 kg zaczęłam działać...
I odkąd więcej się ruszam naprawdę lepiej się czuję :P
-
Cześć Wszystkim!
Ewa no to do dzieła.Ja mam 168-9 wzrostu i obecnie ważę 68kg/ważyłam 73/a w zeszłym roku było 54kg i chcę wrócić do mojej poprzedniej wagi.
Ja stosuję z kaczorynką dietkę bikini.Jesteśmy na niej już 3dzień.Nie jest trudna.Polecam.Już ją stosowałam i jest wynik.
Pozdrawiam
-
ufff jak gorąco...
dietę łatwo trzymać, tylko gorzej dzisiaj będzie z chęcia do ćwiczeń :(
szkoda tylko, że weekend nie będzie sprzyjał rowerowym wypadom za miasto...złosliwość losu, w tygodniu się smażymy, a w weekend nie będzie się chciało wystawić nosa :evil:
-
12 dzień diety - dzisiaj waga znowu zamiast w dół ( przestrzegałam przecież diety :!: ) 0,3 kg w górę...naprawdę muszę się odzwyczaić codziennego ważenia się...
dzisiaj mam zamiar zjeść:
śniadanko: musli z mlekiem
przegryzka - nektarynka
lunch - serek figura + pomidorek + pieczywo chrupkie
obiad - nie mam jeszcze pomysłu...ale "chodzą" za mną krewetki... :?
a plany sportowe - jak na razie brak, ale mam ochotę na squasha, tylko muszę jeszcze namówić narzeczonego :!:
pozdrowionka, piszcie co u Was :P
-
Graziab-w końcu to do Ciebie dotarło!Nie wolno się ważyć codziennie!A co do gimnastyki to ja też mam lenia/Celebranny mi brakuje bo mi kopa dawała i mobilizowała/ale chociaż jeździłam na rowerze 30min +20brzuszków a ten tydzień to nic!
Od jutra obiecuje poprawę!
Pozdrawiam
-
Dotarło już dawno, tylko gorzej z realizacją, może schowam wagę do szafy :wink:
A co do ruchu, to ja nie odpuszczam przynajmniej 200 brzuszków dziennie, traktuję to jak np mycie zębów, ma być i koniec :lol:
Natomiast nie zawsze znajduję czas na rowerek stacjonarny, szczególnie, ze moja druga połówka krzywo na to patrzy, gdyż chętnie pojeździłby razem ze mną na normalnym, a ja swój sprzedałam i na razie nie zanosi się, żebym miała kupić nowy :cry:
Oskubana, zatem do ćwiczeń :) :) :)
-
MEA CULPA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :oops: :oops: :oops: :oops:
Wczoraj i dzisiaj tyle zjadlam, ze az strach!!!!!!!!!!!!!!!
Chyba spale sie ze wstydu!!!!!!!!!!!!!!!!
Dobrze, ze w poniedzialek wracam do pracy, bo ten urlop zle dziala na moja diete!
-
A oto moja spowiedź weekendowa:
Sobota:
Zjadłam sporo, ok 1600 kcal
Ruch: sprzątanie - 2h, 3h cięzkiej pracy na działce przy karczowaniu chaszczy, 1h prasowania
Rezultat + 1 kg !!!!!!!!!!
Niedziela:
Zjadłam jeszcze więcej ok. 2300 kcal :oops: :oops: :oops:
Ruch: 1h squasha, 300 brzuszków, 2h znierania borówek 8)
Rezultat - nie wchodziłam już na wagę i mam zamiar to zrobić dopiero w piątek - jak uda mi się powstrzymać :!:
Zamiary:
mój narzeczony przechodzi na dietę 800-1000 kcal, więc będzie mi łatwiej trzymać rygor moich wyznaczonych 1200 kcal, rozpoczynam moje cotygodniowe treningi gry w bowling; co niedziela - 1 h squasha, codziennie - brzuszki i mam nadzieję jeszcze znaleźć czas 1-2 razy w tygodniu pojeździć na rowerku stacjonarnym...
A jakie będą efekty moich postanowień będę Was informować :D
pozdrowionka :P
-
re: Betsabe - nie przejmuj się, ja mam taki sam problem :!:
Mam zamiar kupić jakąś książeczkę z przepisami do diety 1000 kcal...
polecicie mi coś ???