Strona 1 z 11 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 107

Wątek: początek drogi.... 10 dni i 3 kg (no prawie) juz zrzucone

  1. #1
    wiesia1977 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    11-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie początek drogi.... 10 dni i 3 kg (no prawie) juz zrzucone

    Czesc Kochani. :P
    Mam 28 lat. Waga startowa 73 kg. Odchudzam sie nie pierwszy raz, jakie 2-3 lata temu zaczynałam od tej samej wagi się odchudzać i w ok 3 - 3,5 miesiąca zeszła do 57 kg. Szkoda że spoczęłam na laurach, bo wszystko niestety wrócilo;/ . Teraz mam plan nie tylko na okres odchudzania, (a nie wątpię że schudnę, bo już wiem z doświadczenia, że to potrafię) ale również na okres PO, kiedy wskazowka wagi spocznie na planowanej liczbie.
    Robię tak:
    jadam lekkostrawne żarełko, licze kalorię tak pi razy drzwi, ale zapisuję wszystko co zjadłam w ciągu dnia. Włacznie z każdym plasterkiem ogórka, kazdym ziarnkiem maku, wszytsko, tylko taki pełny obraz pozwala mi na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy przekroczyłam magiczne 1000.
    Piję wodę, ale nie 2,5 litra dziennie, tyle ile mi się pić chce
    nic smażonego, zero słodyczny- tylko te naturalne z owoców. Słodycze wyśmienicie zastępują mi też serki homo i jogurty
    Jestem czasami głodna ale to nie jest taki głód że przy nim cierpię, ot czasem mnie trochę zassie, wtedy sobie myslę, aha- teraz chudnę!
    Zamiast cukru do kawy używam słodzika.
    Jeżdzę na rowerku stacjonarnym ok 10 km dziennie, nie jest to dużo, ale wiem , że z czasem będę zwiększać dystans, pamiętam z przed kilku lat wtedy nie jeździłam na rowerku tylko ćwiczyłam,Zaczęłam od kilku brzuszków dziennie, nie zakładałam od razu że będę ich robić 100, założyłam że 10 dziennie będzie ok. z czasem rosła kondycja i ilość ćwiczeń, bo chciałam, bo miałam siłę a nie bo sobie z góry narzuciłam, Narzucone było 10 brzuszków, a później jak mi się chciało. a chce się!! Uwierzcie mi że jeśli coś robi się nie z " żelaznej diety" nie z założenia a z woli, to robi sie chętniej i wiecej. Ja przynajmniej tak mam . Więc narzucam sibie narazie te 10 km, tyle i tak powinno wystarczyć nawet jeśłi nie będzie mi się chciało więcej.

    W poprzedniej diecie mialam jeszcze coś takiego, że raz w tyg pozwlałam sobie na coś extra. Ten raz w tyg to był czwartek, dzień w którym się ważyłam. Stawałam na wagę i jeśli było na minusie to gratulowalam sobie i wręczałam nagrodę tzn, batonika albo chipsy, loda, piwko, pączka, parę faworków, paczkę ciastek. Nie żarłam tego od rana do nocy ale jakies 100/ 200 gram słodkości wysokokalorycznych.
    Czasami jak mnie w inny dzień napadala ochota na słodkie mówiłam sobie "spoko jeszcze 2 dni i sobie zjem" łatwiej było przetrwać.
    Teraz narazie tego nie praktykuję bo nie miałam jeszcze załamania, ale niewykluczone
    Teraz tym dniem dyspensy byłby poniedziałek , bo w poniedziałki zapisywać będę wagę)

    Czytam Was od tych paru dni i mnie umacniacie w wierze we własne siły. Ja też w Was wierzę. I razem z wami cieszę się z sukcesów)
    Może jest ktoś wsród nas kto jest na tym samym etapie co ja i chce się przyłączyć?
    Pozdrawiam.

  2. #2
    Guest

    Domyślnie

    no może jestem już na troszkę innym "poziomie" (nie startowym) ale chętnie będę do Ciebie wpadać i patrzeć jak Ci idzie...


    jak na razie życzę powodzenia!
    :****

    napisz coś o Sobie jeszcze
    i 3mam kciuki pa!


  3. #3
    wiesia1977 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    11-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Asinka3
    no może jestem już na troszkę innym "poziomie" (nie startowym) ale chętnie będę do Ciebie wpadać i patrzeć jak Ci idzie...


    jak na razie życzę powodzenia!
    :****

    napisz coś o Sobie jeszcze
    i 3mam kciuki pa!

    Nie wiem co mogę dodać o sobie
    Jestem mężatką, gotuję tylko dla dwojga, nie mamy dzieci.
    I nie wiem co jest bo mój stary to np ma niedowagę serio przy swoim wzroście i wadze wychodzi mu pare kilo niedowagi i faktycznie jak sie polozy i podniesie rece do gory to zebra na wierzchu
    Ale ja wiem jaka jest miedzy nami różnica mimo że jemy to samo.
    On jak rano wstanie i wypije kawę to ma 10 sekund na znalezienie kibelka, a ja go mogę szukać i kilka dni
    No i on ma prace gdzie spala duzo energii a ja 12 godzin siedze na czterech literach i odbieram telefony
    Narazie jestem zawzięta i prę do przodu aby zrzucić kg-mki ale czekam na pierwszy kryzys jak wytrzymam to bajka

  4. #4
    milagro jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    19-11-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    Mądrze piszesz! Trzymam kciuki! Wreszcie babeczka, która pisze, że schudnie, a nie, że chce schudnąć!

  5. #5
    wiesia1977 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    11-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Dzieki, takie docenianie choćby samego nastawienia buduje na duchu)

  6. #6
    Monianka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Hej
    Mogę się przyłączyć?
    Też mam 28 lat..też gotuję dla dwojga (dzieci jak na razie nie ma i się w najbliższym czasie nie zapowiada na to)), a mój slubny też ma niedowagę (kurcze jak on to robi- wsuwa niesamowite ilości, a nawet chudnie!, może przez to, że on mięska nie jada)
    ...tylko moja waga startowa obecnie jest niższa niż Twoja..ale to chyba Ci nie przeszkadza?
    Ruch wprowadzaj stopniowo- żebyś się nie zniechęciła- ja musiałam dość ostro zaczynać z tego względu że nie chciałam w sukience slubnej wyglądać jak pączek (i nie wyglądałam hehe)
    No ale teraz zbliżają się wakacje (jak na razie to piękną mamy zimę tego lata)...i może niedługo trzeba będzie pokazać ciałko! I postanowiłam, że w TO LATO ciałko swe pokażę)))
    Pozdrawiam!

  7. #7
    wiesia1977 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    11-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Monianka pewnie że możesz! A ile ważysz ?? Bo może mam szansę Cie jeszcze dogonić
    Moj stary niby je mieso, bo ja gotuję, ale najchętniej to by jadł naleśniki 3 razy dziennie, albo makaron, placki i rozne inne bezmięsne, a ja jestem mięsiara;/
    Napisz ile czasu juz trwasz w diecie i jakie są efekty?) Buziak

  8. #8
    wiesia1977 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    11-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Ach Twoją wagę mam na suwaczku, dopiero się kapnęłam, to już nie mam szans cie dogonić, ale to nic
    ja mam inny cel 58kg .liczę tak że koło sierpnia powinno byc juz ok.
    Pierwszy raz sie odchudzasz czy masz juz za soba jakies diety?
    Ja mam za sobą jojo, tak więc nie boję się że nie schudnę, bo wiem że jak juz podięłam decyzję i wytrwałam pierwszy tydzień, to dalej pójdzie jak z płatka, ale boję się że poźniej znowu schabowy zacznie mi pachnieć.
    Tak sobie planuje ze jak juz schudne to dalej bede zapisywac co zjadlam zeby kontrolowac i dodawac stopniowo te 100 kalorii tygodniowo a poźniej nie przekraczac wartości jakich potrzebuje zeby nie chudnac i nie tyć, jesc tyle i to co potrzebuje.
    Teraz mamy super pore na odchudzanie,zaczynaja sie swieze warzywka , niedlugo beda truskaweczki mniam juz marze o koktajlu z truskawek na jogurcie)

  9. #9
    cariad jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    02-09-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    hej dziewczyny.
    Zycze Wam powodzenia i trzymam kciuki.
    Bede tu wpadac bo cudze sukcesy bardzo mnie dopinguja.
    trzymajcie sie cieplo

  10. #10
    Monianka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-05-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Uwielbiam lato bo owoce i warzywa są taniutkie, a są tego ogromne ilości i rodzaje! Też się truskawek doczekać nie mogę..i czereśni i...i...i...i jeszcze..i tez...i..;DDD
    Mięsko też lubię oczywiście, chociaż staram się wybierać tylko białe mięsiwo.
    Generealnie stosuję dietę hmm 1300-1500 kcal powinno być bardziej 1300 kcal ale no cóż- nie od razu Rzym zbudowano Na szczęście dużo się ruszam i ćwiczę więc chyba nawet lepiej, że jest to więcej kalorii niż 1000.
    Ważyłam więcej niż obecnie i nie jest to moje pierwsze odchudzanie... kiedyś myślałam, że sama rygorystyczna dieta wystarczy- hop siup i już jestem smukła i zgrabniutka... ale zawsze było jojo. Mój slubny jest po AWF-ie więc dzięki niemu zrozumiałam parę spraw- przede wszystkim nie sama dieta -a RUCH RUCH i jeszcze raz RUCH... to jest podstawa sukcesu. Dieta to ma być styl zycia, a nie np miesięczne ograniczanie lub głodzenie się. Jak ograniczać to słodycze, białe pieczywo itp...ale jeść żeby była siła do sportu. Ja jadłam więcej niż 1500 (i 2000 kcal bywało) i stopniowo chudłam... teraz na lato chcę troszeczkę przyspieszyć ten proces i dlatego 1300-1500 kcal zjadam Mam jego wsparcie i wiec, że odchudzanko MUSI potrwać Dlatego desperatką nie jestem;
    Pozdrawiam
    ps. ila masz wzrostu?

Strona 1 z 11 1 2 3 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •